Łzy w deszczu

Okładka książki Łzy w deszczu
Rosa Montero Wydawnictwo: Muza fantasy, science fiction
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Tytuł oryginału:
Lagrimas en la lluvia
Wydawnictwo:
Muza
Data wydania:
2012-07-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-07-01
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7758-199-5
Tłumacz:
Weronika Ignas-Madej
Tagi:
polityka przyszłość science-fiction
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1925
630

Na półkach:

Rosa Montero napisała książkę science fiction zatytułowaną „Łzy w deszczu”. Główną bohaterką jest replikantka Bruna Hasky, która realizując zadania detektywistyczne, rozpracowuje zagadkę tajemniczej agresji replikantów, inteligentnych robotów, którzy atakują ludzi, zapewne przypominać to cyberpsychozę, o tej chorobie mowa w grze „Cyberpunk 2077”. Pytania czy to przypadek, czy celowe działanie mające na celu szkodzić robotom, żeby przypadkiem nie doszło do jakiegoś buntu maszyn, czy przyczyna jest jakaś inna? Motyw zbuntowanych robotów znanego na przykład filmów „Terminator” , albo z gry „Detroit become human”. Oczywiście o androidach pisał Philip K. Dick i o tym jak te relacje ludzi ze sztuczną inteligencją mogą wyglądać. Sporo o tym jest w całym „Uniwersum Diuna” F i B. Herbertowie, oraz Anderson, w szczególności cykl „Dżihad Butleriański”. Z kolei zupełnie inne, bardzo optymistyczne podejście ma Isaac Asimov, w cyklu „Fundacja”. Mowa jest w książce o problemach klimatycznych, które skomplikowały politykę na Ziemi na tyle, że wszystkie, że wszystkie rządy doszły do wniosku, że trzeba powołać, jedno globalne państwo: Stany Zjednoczone Ziemi, ten twór polityczny powstał w r. 2109. Ziemia ma wiele kolonii w kosmosie, na naszą planetę przylatują również inteligentni obcy, co daje ciekawe efekty tzw. interakcyjne, w tym seksualne. O tym szeroko jest w grze „Mass Effect”, że np. asari są zdolne do stosunków z różnymi rasami i wręcz jest to przez nich mile widziane, bo wzbogaca genetykę całej rasy. Jest motyw, że replikanty, niczym androidy dickowskie prowadzą mogą prowadzić uprawiać seks z ludźmi i obcymi.

Książka jest tak skonstruowana, że oprócz śledztwa replikantki Bruny Haski, które przypomina po trochy to co można znaleźć w kryminałach lub thrillerach, tyle, że realia są inne, dużo zaawansowanej techniki latające pojazdy, ruchome chodniki, w Madrycie, gdzie mamy akcje tej książki, mamy też informacje z Centralnego Archiwum Stanów Zjednoczonych Ziemi. Te informacje są przydatne, bo urozmaicają akcję, ale też czytelnik zapoznaje się szerzej jak wygląda to całe uniwersum, czyli przyszłość w XX wieku.

Trzeba przyznać, że wszystko w książce dobrze wygląda, motywy typowe dla literatury science fiction są bardzo ciekawe, no i przekazane czytelnikowi działania głównej bohaterki, no i to jak to wszystko wygląda z jej perspektywy. Wszystko to sprawia, że książka jest bardzo dobra. Zdecydowanie polecam

Rosa Montero napisała książkę science fiction zatytułowaną „Łzy w deszczu”. Główną bohaterką jest replikantka Bruna Hasky, która realizując zadania detektywistyczne, rozpracowuje zagadkę tajemniczej agresji replikantów, inteligentnych robotów, którzy atakują ludzi, zapewne przypominać to cyberpsychozę, o tej chorobie mowa w grze „Cyberpunk 2077”. Pytania czy to przypadek,...

więcej Pokaż mimo to

16
avatar
439
253

Na półkach:

długo zastanawiałam się, co napisać o tej książce... liczyłam na mocne emocje (uwielbiam tą tematykę), a wyjątkowo się zmęczyłam podczas czytania :/
przede wszystkim tytuł: nijak ma się do treści, nie odnosi się absolutnie do żadnej sytuacji zawartej w książce, po prostu tytuł - zagadka ;)
mimo ciekawych pomysłów odnoszących się do samego funkcjonowania w przyszłości i kosmicznych losów wszechświata przedstawionych w formie archiwów odczytywanych przez jednego z bohaterów, samą książkę odebrałam jako zdecydowanie zbyt przegadaną... pod koniec momentami przeskakiwałam stronę dalej, bo zwyczajnie męczyły mnie kolejne filozoficzne wynurzenia :/
wg mojej oceny zupełnie przeciętna, nic ciekawego polecenia...

długo zastanawiałam się, co napisać o tej książce... liczyłam na mocne emocje (uwielbiam tą tematykę), a wyjątkowo się zmęczyłam podczas czytania :/
przede wszystkim tytuł: nijak ma się do treści, nie odnosi się absolutnie do żadnej sytuacji zawartej w książce, po prostu tytuł - zagadka ;)
mimo ciekawych pomysłów odnoszących się do samego funkcjonowania w przyszłości i...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
968
952

Na półkach: , , ,


0
Reklama
avatar
567
475

Na półkach: , , ,

W 1982 roku Roy Batty, ustami Rutgera Hauera, rzekł: "I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain." Słowa te ukształtowały sposób myślenia o "sztucznych ludziach" całej rzeszy fanów science-fiction, nie tylko tych najbardziej zapalonych. Do tych właśnie słów bezpośrednio odnosi się powieść Rosy Montero.

Zgodnie z przypuszczeniami, główną bohaterką jest tu androidka, niejaka Bruna Husky. Bruna pracuje jako prywatny detektyw i zostaje wplątana w dość paskudną aferę, bardziej polityczną niż kryminalną. Równocześnie musi sobie radzić z przejawami dyskryminacji rasowej (androidy uważane są za "gorszy sort"), zarówno tymi realnymi, jak i tymi istniejącymi tylko w jej głowie. Jest też opętana myślą o własnej śmierci, nieuchronnej a rychłej (replikanci mają bardzo krótki czas życia, około 10-letni) - przez całą powieść odlicza dni, które jej pozostały, zanim zacznie się u niej rozwijać śmiertelny nowotwór, który stanowi koniec każdego androida.

Wszystkie te elementy dają powieść, która nie tylko bardzo mi się spodobała, ale i wywarła na mnie mocne wrażenie, przede wszystkim od strony emocjonalnej. Tak naprawdę, to nie jestem pewny, co o tym zadecydowało. Może specyficzna wrażliwość autorki, może mój podziw dla filmu "Blade Runner", a może to, że główna bohaterka to po prostu fajna babka wrzucona w intrygujący i miejscami bardzo sugestywny świat przyszłości. Z drugiej strony mam pełną świadomość, że "Łzy w deszczu" to nie jest jakieś wybitne dzieło, ba, momentami nawet ociera się nieco o kicz. Dlatego daję tylko (tak, tylko!) 8/10 i natychmiastowe skierowanie do ulubionych.

W 1982 roku Roy Batty, ustami Rutgera Hauera, rzekł: "I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain." Słowa te ukształtowały sposób myślenia o "sztucznych ludziach" całej rzeszy fanów science-fiction, nie...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
401
52

Na półkach: ,

Nie zawsze się zdarza, ale tym razem się udało. Lekturę " Łez w deszczu" zakończyłem akurat w dniu premiery "Blade Runnera 2049". Nie jest to oczywiście ekranizacja powieści, ale Rosa Montero z klimatu pierwowzoru rzeczonego filmu czerpie tu nawet nie garściami, a wielkimi ciężarówami, począwszy od samego tytułu powieści, nawiązującego do finałowej sceny z Harrisonem Fordem i Rutgerem Hauerem w rolach głównych.
Tym samym fani kultowego już przecież obrazu Ridleya Scotta powinni historię Montero "wciągnąć" bez mrugnięcia okiem.
A jest co smakować.
Atutem tej pozycji jest jej przede wszystkim jej klimat. Montero pieczołowicie utrzymała konwencję filmu. Cienie, półcienie i nieustający klimat noir w futurystycznym świecie wykreowanym przez autorkę bije czytelnika po oczach z każdej w zasadzie strony.
Poza głównym wątkiem fabularnym zaserwowane mamy tu również znane (teraz już filmowej serii) rozważania na temat kondycji, i to nie tylko moralnej, otaczającego nas społeczeństwa.
Przekaz fabuły z punktu widzenia replikantki był tu trafnym zabiegiem. Dzięki temu głębia fabuły została dodatkowo eksplorowana o odczucia nie tylko w pełni ludzkie, ale też te uwzględniające krótszy okres egzystencji replikanckiej. Nieodłącznym zresztą motywem powieści jest nieprzerwane wskazywanie przez główną bohaterkę na czas, który pozostał jej do końca funkcjonowania.
A główną bohaterką jest - Bruna Husky - replikantka bojowa - detektyw, która stara się rozwiązać zagadkę niewyjaśnionych aktów agresji swoich pobratymców. A zadanie to nie jest łatwe, albowiem nastroje społeczne w futurystycznym Madrycie są i bez tego mocno napięte, co przekłada się na silne oddziaływanie "politycznej pajęczyny", a jak Bruna niezwłocznie się o tym przekona wyplątanie się z tej sieci będzie stanowiło wyzwanie być może znacznie trudniejsze niż rozwiązanie kolejnego, zleconego zadania.
Jeśli dodamy do tego niebanalnych bohaterów drugoplanowych, bardzo dobrze utrzymany styl i tempo akcji otrzymamy świetnej jakości produkt finalny z klimatem bez dwóch zdań filmowym, mogącym spokojnie stanowić część uniwersum wykreowanego przez twórców dzieła z 1982r.

Nie zawsze się zdarza, ale tym razem się udało. Lekturę " Łez w deszczu" zakończyłem akurat w dniu premiery "Blade Runnera 2049". Nie jest to oczywiście ekranizacja powieści, ale Rosa Montero z klimatu pierwowzoru rzeczonego filmu czerpie tu nawet nie garściami, a wielkimi ciężarówami, począwszy od samego tytułu powieści, nawiązującego do finałowej sceny z Harrisonem Fordem...

więcej Pokaż mimo to

43
avatar
4336
874

Na półkach: , ,

Na początku z zaciekawieniem śledziłam akcję. Szybko okazało się, że nie jest to pozycja należąca stricte do gatunku sci-fi, a posiada szeroko rozbudowany wątek kryminalny i szpiegowski. Gdyby nie to, że rzecz dzieje się w oddalonym o dziesięciolecia Madrycie technologicznie przeobrażonym, gdzie detektywem jest nie człowiek ale rep, a zawiązany spisek dotyczyć ma wyeliminowania tej gorszej formy ze społeczeństwa (czyli replikantów) to trudno byłoby domyślić się czy to chodzi o tak daleką przyszłość, czy dzisiejsze niespokojne czasy.
Montero pokazuje, przy pomocy własnej pisarskiej wyobrazni to, co może stać się z ludzmi, naszą planetą, gdy dalej będziemy szli obraną drogą. Działania na niekorzyść środowiska naturalnego, maksymalne eksplorowanie powierzchni Ziemi dla celów konsumpcyjnych, zawieranie wszelkich paktów i związków, gdzie na pierwszy plan będzie wysuwać się zaspakajanie potrzeb ludzi u władzy i powoływanie do życia idei, nad którymi trudno zapanować, to kiedyś obróci się przeciw ludzkości.

Sposób pisania Montero jest dość sensualny, od razu wyczuwa się tu kobiecą rękę. Nie wiem czy to dobrze, czy żle. Każdy czytelnik musi odpowiedzieć sobie na to pytanie sam. Mnie jednak po przeczytaniu większej części tekstu zaczęło to nudzić. Niby wszystko rozwijało się i podążało do przodu, a mnie jakby brakowało cierpliwości żeby dobrnąć do zakończenia i nawet fakt poznania rezultatu działań detektywistycznych już tak nie pobudzał. Cóż.. można uznać,że w tym wypadku jestem malkontentką, że za wiele książek przeczytałam, ale ta specjalnie odkrywcza nie jest.
A jeśli mówimy o skojarzeniach to przypomniał mi się tutaj nie tyle "Łowca androidów" co "Ja, robot". Z pewnością zasługa jest w tym całej intrygi, wątku sensacyjnego.

Na początku z zaciekawieniem śledziłam akcję. Szybko okazało się, że nie jest to pozycja należąca stricte do gatunku sci-fi, a posiada szeroko rozbudowany wątek kryminalny i szpiegowski. Gdyby nie to, że rzecz dzieje się w oddalonym o dziesięciolecia Madrycie technologicznie przeobrażonym, gdzie detektywem jest nie człowiek ale rep, a zawiązany spisek dotyczyć ma...

więcej Pokaż mimo to

37
avatar
953
78

Na półkach: ,

Fajna proza o cyber życiu. Dla mnie całkiem świeże podejście. Bardzo lekko się czyta. Oryginału nie znam ale tłumaczenie na dobrym poziomie.

Fajna proza o cyber życiu. Dla mnie całkiem świeże podejście. Bardzo lekko się czyta. Oryginału nie znam ale tłumaczenie na dobrym poziomie.

Pokaż mimo to

2
avatar
725
161

Na półkach: ,

"Wszystkie te chwile znikną w czasie jak łzy w deszczu..."

Gorzka opowieść, nawiązująca tytułem i motywem do "Łowcy androidów".
Świetna, wciągająca, zmuszająca do refleksji.
Tylko zakończenie nieco naiwne, mam wrażenie że pisane na szybko, czegoś mi w nim brakuje.

"Wszystkie te chwile znikną w czasie jak łzy w deszczu..."

Gorzka opowieść, nawiązująca tytułem i motywem do "Łowcy androidów".
Świetna, wciągająca, zmuszająca do refleksji.
Tylko zakończenie nieco naiwne, mam wrażenie że pisane na szybko, czegoś mi w nim brakuje.

Pokaż mimo to

8
avatar
1938
93

Na półkach: ,

Ciekawa powieść. To druga książka Rosy Montero, którą czytałam. Wyraziste postacie i interesująca akcja. Spodoba się na pewno fanom "Łowcy androidów". Polecam.

Ciekawa powieść. To druga książka Rosy Montero, którą czytałam. Wyraziste postacie i interesująca akcja. Spodoba się na pewno fanom "Łowcy androidów". Polecam.

Pokaż mimo to

5
avatar
848
251

Na półkach: ,

„Łzy w deszczu”. Kryminał osadzony w 2109 roku, w Stanach Zjednoczonych Ziemi. I jest wszystko to, co być powinno. Detektyw z problemami, śledztwo, drobne wskazówki, niezrozumiałe ślady, podejrzenia, zabójstwa i wreszcie rozwiązanie sprawy. Wszystko to, co znamy. Nie znamy tylko tego świata za sto lat. Ale czy na pewno nie znamy? Sami do niego doprowadziliśmy.

Świat przyszłości skonstruowany przez Rosę Montero to istny majstersztyk. Pisarka wprost genialnie pociągnęła wątki współczesne – globalne ocieplenie, badania naukowe, Unię Europejską, międzynarodowe konflikty, psychologię i socjologię - i stworzyła z tego przyszłość boleśnie prawdziwą. Stworzyła coś tak realnego, że naprawdę bardzo, bardzo nie chcę aby to się sprawdziło. A jest to możliwe i tego się lękam. Do tego dochodzą jej oczywiste zdolności pisarskie, gdyż wplotła zwykłą powieść w ten świat, dzięki czemu ani przez chwilę się nie nudzimy, z każdą stroną odkrywamy coraz to inne szczegóły codzienności bohaterów i wszystko to wydaje nam się całkowicie normalne jakbyśmy i my w tym żyli. Dlatego to takie straszne. Bo tak bardzo możliwe.

Główną bohaterką jest Bruna Husky, android, replikant, obraźliwie rep. Została zatrudniona przez RRR (Radykalny Ruch Replikantów) do rozwiązania sprawy gróźb jakie są wysyłane do przewodniczącej tego ruchu, Myriam Chi. Sprawy jednak szybko się komplikują i wymykają spod kontroli. Istnieją podejrzenia, że został zawiązany spisek, aby pozbyć się replikantów. Bruna z początku nie chce w to wierzyć, ale fakty mówią same za siebie. Przy śledztwie zostaje zmuszona współpracować z Paulem Lizardem, policjantem, któremu nie ufa oraz Pablem Nepalem, pamięciarzem, któremu również nie ufa. Rozgrywki przyspieszają tempa i wkrótce Bruna musi walczyć o swoje życie.

To bardzo udany thriller polityczny, kryminał czy jakby tego gatunku nie nazwać. Jednak nie byłby tak fascynujący, gdyby nie umieszczenie akcji w przyszłości. To właśnie ten zabieg sprawia, że od książki nie można się oderwać, a w niepokój nie wprawiają zdarzenia spotykające bohaterów, a obraz przyszłości. Przyszłości, w której część Ziemi zostaje zalana, w której niedźwiedzie polarne są gatunkiem wyginiętym, gdzie trzeba płacić za czyste powietrze, a woda jest najwyższym luksusem. Przyszłości, gdzie technologia i nauka poszły tak bardzo do przodu, że człowiek stworzył androida, by mu służył. Androida, zaznaczam, wyglądającego tak jak człowiek, myślącego, czującego… Będącego po prostu człowiekiem. Człowiekiem, któremu wyrządzono wielką krzywdę, bo umierającego po zaledwie dziesięciu latach od „narodzin”, nie posiadającego przeszłości, nie mogącego mieć dzieci. Replikanci to bardzo smutne stworzenia.

I na swój sposób tak samo smutna jest cała ta książka. Można ją czytać dla rozrywki, z ciekawości. Ale można też przeczytać jako przestrogę. Tylko kto jej posłucha? Ogromnie polecam.

„Łzy w deszczu”. Kryminał osadzony w 2109 roku, w Stanach Zjednoczonych Ziemi. I jest wszystko to, co być powinno. Detektyw z problemami, śledztwo, drobne wskazówki, niezrozumiałe ślady, podejrzenia, zabójstwa i wreszcie rozwiązanie sprawy. Wszystko to, co znamy. Nie znamy tylko tego świata za sto lat. Ale czy na pewno nie znamy? Sami do niego doprowadziliśmy.

Świat...

więcej Pokaż mimo to

4

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Łzy w deszczu


Reklama
zgłoś błąd