Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę

Okładka książki Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę autora Rosa Montero, 9788365230966
Okładka książki Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę
Rosa Montero Wydawnictwo: Wydawnictwo Wyszukane literatura piękna
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La ridícula idea de no volver a verte
Data wydania:
2023-04-12
Data 1. wyd. pol.:
2023-04-12
Data 1. wydania:
2013-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365230966
Tłumacz:
Wojciech Charchalis
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę



książek na półce przeczytane 55211 napisanych opinii 3155

Oceny książki Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę

Średnia ocen
7,0 / 10
81 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę

avatar
16711
3155

Na półkach: ,

Książka Rosy Montero „Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę” to pozycja, którą najłatwiej opisać jako literacką hybrydę – coś pomiędzy biografią, esejem a osobistym dziennikiem żałoby. Autorka, zainspirowana zapiskami Marii Skłodowskiej-Curie po śmierci jej męża, Piotra, tworzy narrację, która ma być uniwersalnym spojrzeniem na stratę. Moja ocena to 6/10 – doceniam szczerość i ciekawą formę, ale nie potrafię przymknąć oka na momenty, w których autorskie ego przyćmiewa postać polskiej noblistki.

Maria jako lustro
Główną bohaterką – obok samej Montero – jest Maria Skłodowska-Curie. Fabuła opiera się na analizie krótkiego, niezwykle intymnego dziennika Marii, który powstał w 1906 roku. Montero używa go jako bazy do rozważań o kobiecości, pasji i bólu. Widzimy Marię nie jako monument z podręcznika fizyki, ale jako kobietę pogrążoną w niemal obłędnej rozpaczy, która musi na nowo zdefiniować swoje życie. To bez wątpienia najmocniejszy punkt książki: Montero udaje się „uczłowieczyć” ikonę, pokazując jej walkę z depresją, samotność oraz późniejszy, skandalizujący romans z Paulem Langevinem.

Dlaczego jednak tylko 6/10? Głównym mankamentem jest brak narracyjnej dyscypliny. Montero często wpada w pułapkę nadmiernej autoterapii. Zamiast pogłębiać analizę losów Skłodowskiej, autorka co chwilę przerywa opowieść, by wstawić dygresje o własnych podróżach, znajomych czy detalach swojej żałoby. Czytelnik, który sięgnął po tę książkę dla Marii, może poczuć się znużony ciągłym powrotem do „ja” autorki. Montero momentami traktuje Skłodowską-Curie jedynie jako pretekst do snucia własnych refleksji, co sprawia, że książka traci na obiektywizmie i staje się momentami zbyt ekshibicjonistyczna.

Warto też wspomnieć o stylu. Montero pisze z ogromną pasją, ale jej sposób narracji bywa chaotyczny. Wprowadzanie hashtagów w tekście (np. #HonoruKobiety czy #PrawdziweŻycie) miało być pewnie nowoczesne, ale dla wielu czytelników będzie to zabieg infantylny i rozbijający powagę tematu.

Plusy: Fascynujące, nieznane szerszemu gronu fakty z prywatnego życia Skłodowskiej; odwaga w pisaniu o rzeczach ostatecznych; piękny opis relacji między nauką a emocjami.

Minusy: Nadmierny egocentryzm autorki; chaotyczna struktura; specyficzne zabiegi stylistyczne (hashtagi),które nie każdemu przypadną do gustu.

„Ta żałosna myśl...” to solidna, choć nierówna lektura. Jeśli potrafisz wybaczyć autorce jej emocjonalną nadekspresję i skupienie na sobie, odnajdziesz tu wzruszający obraz polskiej noblistki, jakiego nie znacie z lekcji chemii. To książka „poniekąd ponętna”, by nawiązać do innego tytułu, ale wymagająca od czytelnika dużej wyrozumiałości dla formy, jaką wybrała Rosa Montero.

Książka Rosy Montero „Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę” to pozycja, którą najłatwiej opisać jako literacką hybrydę – coś pomiędzy biografią, esejem a osobistym dziennikiem żałoby. Autorka, zainspirowana zapiskami Marii Skłodowskiej-Curie po śmierci jej męża, Piotra, tworzy narrację, która ma być uniwersalnym spojrzeniem na stratę. Moja ocena to 6/10 –...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
580
330

Na półkach:

Uwielbiam ksiazki Rosy Montero i zaluje ze nie wszystkie sa przetłumaczone. Ta ksiazka nie jest najlepsza , częśc o Marie Curie Sklodowskiej ciekawa, czesc o mezu autorki nudna

Uwielbiam ksiazki Rosy Montero i zaluje ze nie wszystkie sa przetłumaczone. Ta ksiazka nie jest najlepsza , częśc o Marie Curie Sklodowskiej ciekawa, czesc o mezu autorki nudna

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
237
10

Na półkach: ,

Opis brzmi lepiej niż sama książka, niestety

Opis brzmi lepiej niż sama książka, niestety

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

224 użytkowników ma tytuł Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę na półkach głównych
  • 136
  • 88
38 użytkowników ma tytuł Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę na półkach dodatkowych
  • 13
  • 13
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Rosa Montero
Rosa Montero
Rosa Montero – córka toreadora i gospodyni domowej, urodziła się w Madrycie w 1951 r. W wieku pięciu lat zachorowała na gruźlicę, która zmusiła ją do pozostania w domu przez kolejne cztery lata. W tym czasie zaczęła intensywnie czytać i pisać. Studiowała dziennikarstwo i psychologię na Uniwersytecie Complutense w Madrycie, jednocześnie uczestnicząc w niezależnych grupach teatralnych. Rozpoczęła karierę dziennikarską, pracując dla różnych mediów. Od 1977 roku współpracuje wyłącznie z „El País”, przez dwa lata pełniła funkcję redaktora naczelnego dodatku niedzielnego. W 1978 r. otrzymała Premio Manuel del Arco de Entrevistas; w 1980 r. Premio Nacional de Periodismo; a w 2005 r. Premio Rodríguez Santamaría de Periodismo w uznaniu za całokształt jej kariery zawodowej. Napisała wiele powieści, które również przyniosły jej liczne nagrody i zostały przetłumaczone na ponad dwadzieścia języków. W Polsce ukazały się: Córka kanibala, Stąd do Tartaru, Instrukcja, jak ocalić świat, Łzy w deszczu. W 2017 roku otrzymała Premio Nacional de las Letras Españolas przyznawaną przez hiszpańskie Ministerstwo Kultury. Za książkę Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę została uhonorowana nagrodą Premio de la Crítica de Madrid (2014).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sekretne życie pobożnych kobiet Deesha Philyaw
Sekretne życie pobożnych kobiet
Deesha Philyaw
Historia, która tętni pragnieniem wyzwolenia. Nie tylko religijnego, ale przede wszystkim emocjonalnego. ​To nie jest pozycja, która ma zniszczyć wiarę. To dziewięć opowiadań o kobietach, które dorastały blisko Boga, a właściwie blisko ludzi, którzy słowem Bożym próbowali je okiełznać. Bo znaczenie pewnego fragmentu mówi, że ci, którzy mówią jak żyć i co robić, którzy kryją się za słowami Boga, to właśnie ci najszpetniejsi. Autorka stawia pytanie czy kościół kocha wszystkich tak samo i czy bycie sobą, ze swoją seksualnością, błędami i pragnieniami musi oznaczać konflikt z duchowością? Dla wielu bohaterek Bóg stał się „pokrętnym lalkarzem”, który z satysfakcją patrzy na ich tragedie. Ale czy to na pewno Bóg, czy tylko instytucja, która posługuje się wstydem, by narzucać nam posłuszeństwo? ​Czytając te historie, nie mogłam przestać myśleć o tym, jak różnie można definiować wiarę. Sama poznałam kościół, który nie jest gmachem pełnym zakazów, ale domem. Miejscem, gdzie duchowość jest priorytetem, a między Tobą, a Bogiem nie stoi żaden surowy pośrednik. Gdzie lekcję o rodzicielstwie daje kobieta-pastor, która wie, co mówi, bo sama wychowała troje dzieci. Gdzie radość z wiary nie paraliżuje, a śpiew słychać daleko poza murami. 🙏🏻 ​„Sekretne życie pobożnych kobiet” to lektura dla osób świadomych, dojrzałych i otwartych. Trzeba zrozumieć, że decyzje tych kobiet- czasem kontrowersyjne, czasem bolesne- są dyktowane tym, co widziały w dzieciństwie i jak bardzo spragnione są autentyczności. ​Ta książka zostanie ze mną na długo. Przypomina, że największym wyzwoleniem jest moment, w którym przestajemy być swoim własnym ograniczeniem i zaczynamy działać w zgodzie z własnym sercem. ​Wspaniała, zawadiacka i mądra lektura. Jeśli szukacie czegoś, co rozszerzy Wasze horyzonty i skłoni do przemyśleń nad własną relacją z duchowością- to jest właśnie ta pozycja. 🫶🏻
mom_the_reader - awatar mom_the_reader
ocenił na1022 dni temu
Otwarte wody Caleb Azumah Nelson
Otwarte wody
Caleb Azumah Nelson
Książka ostatniego lata, która złożyła mnie wraz z leżakiem. Niebo zasnuło się ciemną chmurą, a w uszach, zamiast włoskiego jazgotu rozbrzmiał mi „Blind Curve” Marillion. O miłości, która wyrosła z przyjaźni, która przerosła poprzedni związek młodej tancerki i pchnęła ją w ramiona równie młodego fotografa. I może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby jego ramiona nie były czarne. Kolory prowokują samym faktem swojego istnienia. Południowy Londyn, salon fryzjerski. Maszynki suną głucho po głowach klientów, gdy barber łapie spojrzenia płynące jak wiązka elektryczna między lustrami dwóch stanowisk. Coś się właśnie wydarzyło między tymi dwojgiem i nawet on to zauważył. To coś będzie się zmieniać i pogłębiać, ale tak jak otwarte wody mogłyby wymyć tego chłopaka i dziewczynę z klatek ograniczeń, tak od początku czujesz, że bardziej niż otwarte wody, on ma otwarte żyły, a to co z nich wypływa to nadzieja. Szansa na bycie przyjętym przez świat w swojej indywidualności, człowieczeństwie, prawie do poszukiwania szczęścia przysługującym każdej jednostce. Pod warunkiem, że… Historia o uczuciach, które się budzą, splatają z codziennością, nadając jej bardziej znośny wymiar, łączy się tu z opowieścią o rasizmie, w której miejsca na miłość jest upiornie mało. „Gdy policja się zjawia, natychmiast rozpętuje się chaos. Policjanci krzyczą i wskazują na was, a czarny błysk światła na pistoletach, które wszyscy trzymają w rękach, sprawia, że coś ściska ci pierś i skręca wnętrzności. […] Słyszysz strach. Ciała rzucane na podłogę. Kolano na wygiętych plecach, złamany grzbiet książki. […] Przeszukują ci kieszenie i pytają co tam ukrywasz. Chcesz powiedzieć, że ból, ale raczej nie zrozumieją. Trwa to jakiś czas, aż w końcu zaczyna ich to nudzić. […] Wykonujemy tylko naszą pracę, tłumaczą. Możecie iść, mówią, jesteście wolni. – Czy aby na pewno?” Dlaczego na was, a nie na nas? Bo pisarz tak skonstruował narrację, że to narrator mówi do głównego bohatera. Mówi mu o uczuciach, które ten w sobie nosi. Maluje kolorami jego gniew. Opisuje mu jego fałszywy obraz, bo tylko fałszywy przystaje do tego, co go spotyka. Gdy jest się czarnym ciałem lepiej nie chcieć dla siebie zbyt wiele.
Magda Maskiewicz - awatar Magda Maskiewicz
ocenił na72 miesiące temu
Złap zająca Lana Bastašić
Złap zająca
Lana Bastašić
Zaczęłam czytać ją w e-booku, a po kilkunastu stronach zamówiłam wersję papierową, żeby móc wyłapywać wszystkie piękne cytaty, które zachwyciły mnie w tej poetyckiej opowieści. Lana Bastašić, bośniacka pisarka, zadebiutowała z prawdziwym przytupem, bowiem powieść „Złap zająca” przyniosła jej Nagrodę Literacką Unii Europejskiej i błyskawicznie została przetłumaczone na kilkanaście języków. Wewnątrz znajdziecie... wszystko! Mnóstwo emocji i zdarzeń, mnóstwo plastycznych metafor, mnóstwo ostrych jak brzytwa słów, podsumowujących życie w Bośni i trudną przyjaźń. Narratorką historii jest Sara – młoda kobieta, która na skutek jednego telefonu porzuca życie w Dublinie i wskakuje w króliczą norę swojej przeszłości. Relacja z powrotu Sary do Bośni przeplatana jest z jej wspomnieniami dotyczącymi dzieciństwa, dorastania i wchodzenia w dorosłość w towarzystwie nieodłącznej Lejli – przyjaciółki od najwcześniejszych lat. „Złap zająca” to powieść drogi – na której końcu czeka na nas swoiste katharsis. To także opowieść o poszukiwaniu tożsamości z dala od ojczyzny. O rozliczeniu z przeszłością. O zderzeniu wspomnień z rzeczywistością. O budowaniu siebie na nowo na słabych fundamentach. To po prostu opowieść o życiu. Kobieca, gorzka, prawdziwa, bolesna. Niby zwyczajna, ale mająca w sobie jakąś magię. Niesamowita. Myślę, że długo nie będę umiała się z niej otrząsnąć. Wielki szacunek dla debiutującej autorki, bo utkała tę opowieść niczym artyści najwyższej klasy.
Klaudyna Maciąg - awatar Klaudyna Maciąg
ocenił na96 miesięcy temu
Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Virginia Woolf
Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili
Virginia Woolf Edgar Allan Poe Chimamanda Ngozi Adichie Sándor Márai Oksana Zabużko Marguerite Yourcenar Margaret Atwood Herta Müller Ludmiła Ulicka Dino Buzzati Tove Jansson Selma Lagerlöf Radka Denemarková Charlotte Perkins Gilman Ingeborg Bachmann Clarice Lispector Cora Sandel Han Kang Agnieszka Szpila Lucia Berlin Xi Xi
Zazwyczaj nie sięgam po antologie – zdecydowanie wolę spójne, dłuższe narracje niż mozaikę krótszych form. Ten zbiór opowiadań miał być jednak ciekawą podróżą przez literackie głosy kobiet z różnych epok i krajów. Wszystko to dzieki omawianiu go na DKK, jako ksiazka miesiaca. Temat przewodni wydaje się jasny – kobieta – ale zestawienie tekstów okazało się dla mnie chaotyczne i trudne do uchwycenia w całość. Brakowało mi spójności i przemyślanej kolejności, zastanawiałam się, kto dokonywał wyboru i czym się kierował. Czytałam więc tę książkę z mieszanymi uczuciami. Część opowiadań była dla mnie zwyczajnie blada, nie zostawiła śladu. Ale wśród nich znalazłam też prawdziwe perełki – jak „Żółta tapeta” Charlotte Perkins Gilman, tekst niepokojący, mocny i poruszający temat depresji poporodowej. To studium choroby, bagatelizowanej przez otoczenie, zepchniętej do kategorii kobiecego kaprysu – opowiadanie, które robi ogromne wrażenie i zostaje z czytelnikiem na długo. Podsumowując: całość odebrałam trochę jak posiłek – sycący, ale niekoniecznie apetyczny na tyle, by prosić o dokładkę. Antologia ma swoje mocne strony i daje szansę poznania różnych głosów literackich, ale dla mnie pozostaje lekturą bardziej w kategorii „raz spróbować”, niż do której będę wracać.
Viola_MBJ - awatar Viola_MBJ
ocenił na67 miesięcy temu
Szklany ogród Tatiana Țîbuleac
Szklany ogród
Tatiana Țîbuleac
„Szklany ogród” to książka, która może nie od razu powala, ale zostawia po sobie coś więcej niż tylko chwilowe wrażenie. Poznajemy historię dziewczynki – Łastoczki, wykupionej z sierocińca i zabranej do nowego domu. Już sam ten początek jest mocny, bo od razu czujemy, że to nie będzie łatwa ani lekka opowieść. Patrzymy na świat jej oczami – dziecka, które bardzo chce zaufać, ale jednocześnie boi się wszystkiego, co nowe. I razem z nią przechodzimy przez dorastanie w rzeczywistości, która nie daje poczucia bezpieczeństwa. Tłem tej historii jest Mołdawia w czasie przemian – moment, kiedy wszystko się zmienia, ale nic tak naprawdę nie jest pewne. I to czuć w tej książce cały czas. Chaos, strach, brak stabilizacji… ale też jakaś cicha nadzieja, że może jednak da się z tego wszystkiego wyjść. To nie jest historia pełna wielkich zwrotów akcji. Raczej taka, która płynie spokojniej, ale zostawia miejsce na myślenie. Na zatrzymanie się na chwilę i zastanowienie, jak bardzo środowisko, w którym dorastamy, wpływa na to, kim się stajemy. Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta bohaterka chce mieć swoje miejsce. Kogoś, komu może zaufać. I jak trudne to jest, kiedy od początku życia uczysz się raczej nie ufać nikomu. To książka o dorastaniu, o tożsamości, o szukaniu siebie gdzieś pomiędzy językami, kulturami i oczekiwaniami innych ludzi. Momentami niełatwa, momentami trochę ciężka w odbiorze, ale jednocześnie bardzo prawdziwa. Dla mnie to taka „cicha” książka — nie krzyczy emocjami, ale gdzieś tam powoli wchodzi pod skórę. Całkiem dobra historia, która zostawia po sobie refleksję.
Antares - awatar Antares
ocenił na71 dzień temu
Wszystkie me daremne żale Miriam Toews
Wszystkie me daremne żale
Miriam Toews
Czytałem opinie innych czytelników i można dostrzec, że opinie są podzielone. Mnie ta książka wciągnęła od pierwszych stron. Jest poruszająca i porywająca. Pomimo iż porusza trudny temat samobójstwa, to nie zawiera nadmiernego dramatyzmu. I ma w sobie pewną lekkość. Zachęciła mnie do sięgnięcia po inne tytuły tej kanadyjskiej pisarki. Dziękuję panu Mariuszowi Gądkowi za tłumaczenie tej książki i wydawnictwu Czarne za jej wydanie. I choć uwielbiam reportaże, to rozumiem dlaczego tak wiele osób lubuje się w powieściach. Przyjemnie jest zanurzyć się, choć na chwilę w rzeczywistości innego człowieka. Człowieka, który początkowo jest nam obcy, ale jeśli powieść jest dobrze napisana, staje się bliższy i bliższy. Kilka cytatów: "Przyjaciółka oznajmiła, że bardzo się o mnie martwi, że to wszystko, przez co przeszłam, musi być okropne i że w jej opinii "śmierć z własnej ręki" to zawsze grzech. Zawsze. Z powodu cierpienia, jakie sprawia żyjącym. Zapytałam ją, co w takim razie z wszystkimi ludźmi cierpiącymi z powodu dupków, którzy żyją. Czy te dupki popełniają grzech, nie kończąc ze sobą?" "Żyć z moją matką to jak żyć z Kubusiem Puchatkiem. Przeżywa mnóstwo przygód, za sprawą swojej prostoduszności pakuje się w przeróżne kłopoty, a wszystkim jej perypetiom towarzyszy zwykle łagodna dawka filozofii." Chciałbym też podzielić się czymś więcej, wiem, że są ludzie, którzy uważają samobójców za egoistów. Nie uważam, żeby samobójstwo było wyjściem i nie pochwalam go. Znam jednak to uczucie niekończącego się bólu, i wiem jak to jest chcieć przestać istnieć, bo ten ból jest nie do wytrzymania, nawet jeśli nie jest fizyczny. Nie wszystkie rany są w końcu dla oka widoczne. Niektórym udaje się, przynajmniej w jakimś stopniu pokonać, na tyle, że mogą żyć i pracować dalej, niektórym nie. Ocenianie jest czymś najprostszym w takim przypadku. Zrozumienie, a przynajmniej brak oceny i choć trochę empatii wymaga wysiłku. Wielka szkoda, że nie każdego na to stać i niektórzy tak łatwo dają sobie prawo do oceniania takich osób.
Blue - awatar Blue
ocenił na72 miesiące temu
Wiosenna noc. Zamek z lodu Tarjei Vesaas
Wiosenna noc. Zamek z lodu
Tarjei Vesaas
„Prawdziwe życie nie toczy się w słowach, lecz w szczelinach między nimi, tam gdzie mróz ścina oddech, a wiosenny wiatr niesie zapowiedź nieuchronnej zmiany”. 📖 Oniryczna atmosfera i świat przedstawiony Świat wykreowany przez Tarjeia Vesaasa w dyptyku „Wiosenna noc. Zamek z lodu” to przestrzeń na wskroś oniryczna, w której granica między rzeczywistością a sennym majakiem ulega niemal całkowitemu zatarciu. Norweski mistrz słowa wprowadza czytelnika w krajobraz surowy, a jednocześnie nasycony metafizycznym napięciem. W „Zamku z lodu” natura przestaje być jedynie tłem, stając się potężną, niemal demoniczną siłą – tytułowa lodowa konstrukcja przy wodospadzie to labirynt, który kusi, przeraża i więzi dziecięcą duszę w krainie wiecznego chłodu. Z kolei „Wiosenna noc” operuje gęstą atmosferą przejścia; to czas, w którym pod osłoną ciemności dochodzi do spotkań zmieniających postrzeganie świata przez dorastającego bohatera. Narracja Vesaasa jest oszczędna, momentami wręcz ascetyczna, a jednak pulsuje podskórnym lękiem i niezwykłym, poetyckim pięknem. To proza, która nie opisuje wydarzeń, lecz stany skupienia materii i ducha, budując klimat izolacji, tęsknoty i bolesnego przebudzenia świadomości. ✨ Zalety tekstu Największą siłą twórczości Vesaasa jest jej psychologiczna subtelność i symboliczny ciężar. Autor z rzadką precyzją oddaje dynamikę dziecięcych i młodzieńczych relacji – w „Zamku z lodu” więź między Siss a Unn jest opisana bez zbędnych słów, niemal wyłącznie poprzez spojrzenia i wspólne milczenie, co czyni finał tej historii jeszcze bardziej przejmującym. Kolejnym atutem jest język: plastyczny, rytmiczny, przypominający skandynawską sagę przetłumaczoną na język nowoczesnego egzystencjalizmu. Vesaas potrafi nadać przedmiotom i zjawiskom przyrody rangę symboli totalnych; lód, woda i mrok stają się tu kluczami do zrozumienia ludzkiej samotności oraz kruchości więzi, które próbujemy tkać wbrew otaczającej nas pustce. To literatura, która zmusza do zwolnienia tempa i wsłuchania się w ciszę. ⚠️ Wady i niedociągnięcia Mimo niezaprzeczalnego kunsztu, proza ta niesie ze sobą pewne wyzwania, które dla części odbiorców mogą stanowić barierę. Jej hermetyczność i skrajny minimalizm sprawiają, że tempo narracji bywa nużące, zwłaszcza w partiach, gdzie autor poświęca wiele stron na opis wewnętrznych, abstrakcyjnych odczuć bohaterów kosztem akcji. W „Wiosennej nocy” nagromadzenie symbolicznych spotkań może wydawać się momentami zbyt przestylizowane, co odbiera opowieści dozę realizmu niezbędną do pełnego zaangażowania emocjonalnego. Niektóre metafory są tak wieloznaczne, że ocierają się o nieczytelność, pozostawiając czytelnika w poczuciu zagubienia, które nie zawsze znajduje uzasadnienie w konstrukcji całości. 💡 Myśl przewodnia „Lód jest najczystszą formą milczenia, ale to woda, która płynie pod nim, niesie ze sobą jedyną prawdę o życiu, którego nie da się zamrozić na zawsze”. „Wiosenna noc. Zamek z lodu” to lektura dla koneserów prozy nastrojowej, wymagającej skupienia i wrażliwości na detal. To portret dorastania w cieniu natury, która jest równie piękna, co okrutna. Vesaas udowadnia, że najważniejsze dramaty rozgrywają się w ciszy norweskich nocy, a lód w ludzkim sercu bywa trudniejszy do przełamania niż ściana zamarzniętego wodospadu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Jerozolimska plaża Iddo Gefen
Jerozolimska plaża
Iddo Gefen
„W Izraelu nikt nie jest po prostu sobą, każdy jest kawałkiem historii, odłamkiem religii lub przecinkiem w seryjnym dramacie politycznym”. Ten cytat, choć sparafrazowany, idealnie oddaje ducha debiutanckiego zbioru opowiadań Iddo Gefena pt. Jerozolimska plaża. Autor zabiera nas w podróż po współczesnym Izraelu – kraju pełnym kontrastów, gdzie nowoczesne wieżowce Tel Awiwu sąsiadują z odwiecznym pyłem jerozolimskich ulic, a piasek plaży zdaje się przesypywać przez tryby skomplikowanej machiny wojennej i technologicznej. Moja ocena to mocne 8/10 – to literatura świeża, mądra i zaskakująco uniwersalna. Lokalizacja i bohaterowie Akcja opowiadań Gefena rozgrywa się w Izraelu, który znamy z nagłówków gazet, ale pokazanym od zupełnie innej, intymnej strony. To nie są reportaże z linii frontu, lecz relacje z „frontu wewnętrznego”. Poznajemy tu galerię niezwykłych postaci: starszego mężczyznę, który próbuje „naprawić” swoje wspomnienia za pomocą nowoczesnej technologii; młodego żołnierza, który zamiast walczyć, woli marzyć o nieistniejących światach; czy wnuka, który towarzyszy dziadkowi w surrealistycznej wyprawie na tytułową plażę, której w Jerozolimie przecież nie ma. Bohaterowie Gefena to ludzie zawieszeni między przeszłością a przyszłością. Często są to osoby starsze, zmagające się z demencją lub poczuciem straty, oraz młodzi dorośli, zagubieni w świecie startupów i wszechobecnego wojskowego drylu. Łączy ich jedno: dojmująca potrzeba bliskości i zrozumienia w świecie, który pędzi naprzód, nie pytając nikogo o zdanie. Realizm magiczny w służbie emocji Największą siłą tego zbioru jest sposób, w jaki Iddo Gefen miesza twardy realizm z elementami science-fiction i surrealizmu. Autor nie używa jednak fantastyki dla samej efektowności. Elementy futurystyczne – jak maszyny do badania snów czy aplikacje mierzące poziom szczęścia – służą mu do zadawania fundamentalnych pytań o naturę pamięci i miłości. W opowiadaniu tytułowym, wyprawa na jerozolimską plażę staje się metaforą poszukiwania niemożliwego, aktem buntu przeciwko brutalnej rzeczywistości i starości. Gefen pisze o rzeczach trudnych z ogromną lekkością i humorem, który bywa gorzki, ale nigdy cyniczny. Jego styl jest precyzyjny, niemal matematyczny (co może wynikać z jego wykształcenia w zakresie neurobiologii),a jednocześnie nasycony poetycką wrażliwością. Dlaczego warto? (8/10) Jerozolimska plaża to książka, która zostaje w czytelniku na długo po jej zamknięciu. Gefenowi udaje się dokonać rzeczy niezwykłej: pisząc o bardzo specyficznym miejscu na ziemi i konkretnym narodzie, dotyka problemów, które są wspólne nam wszystkim – lęku przed zapomnieniem, trudnych relacji międzypokoleniowych i poszukiwania sensu w świecie pełnym chaosu. To zbiór spójny, dojrzały i niesamowicie empatyczny. Jeśli szukasz literatury, która łączy intelektualną stymulację z emocjonalnym uderzeniem, proza Gefena jest strzałem w dziesiątkę. To udany dowód na to, że młoda literatura izraelska ma się świetnie i potrafi mówić o świecie w sposób absolutnie nowatorski.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Szmuc Felicia Berliner
Szmuc
Felicia Berliner
Bardzo lubię jak książka, traktuje zamknięte społeczności religijne, której członkowie zmuszani są przestrzegać różnego rodzaju tabu. Do takich zalicza książka się Berliner, która przedstawia chasydzką dziewczynę mieszkającą w Stanach Zjednoczonych. Fascynujące w tego typach literaturze jest to, że w opisywanych społecznościach jakby zatrzymał się czas, a nierzadko tuż za rogiem istnieje inny zakazany świat. Podobnie jest ze zdobyczami techniki, niektóre są dopuszczalne inne zakazane. W tym przypadku mamy dostęp do Internetu, który jest niezbędny do studiowania, ale można tam też znaleźć pornografię, od której główna bohaterka czuje się uzależniona. Swoje uzależnienie poczuwa jako zło i udaje się na terapię do psychologa. Jednak rozmowy nie przynoszą oczekiwanych skutków, a zagrożenie wyjawienia postępowania wbrew religijnym zakazom staje się z czasem coraz bardziej realne za sprawą młodszej siostry. Książka ukazuje dziewczynę borykającą się między zakazami religijnymi, których złamanie może grozić wykluczeniem ze społeczności. Książka nie przedstawia wyzwolenia nastolatki, a raczej wewnętrzną walkę młodej osoby z samą sobą. Mimo że zarobione pieniądze, które mogłyby ją uniezależnić, to jednak przekazuje je, aby brat mógł studiować Torę. Książka nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy po zawarciu aranżowanego małżeństwa Rajzla będzie szczęśliwa? Książka z jednej strony szokująca, ale przede wszystkim zmuszająca do refleksji nad życiem ludzi, którzy wciśnięci są w tradycyjne społeczności, w których dawne rytuały wyznaczają porządek życia. Polecam
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na75 miesięcy temu
Skąd Saša Stanišić
Skąd
Saša Stanišić
„Pochodzenie to to, co się najpierw wymyśla! Pochodzenie to szatnia, ale zawsze ma się na sobie to, co się w niej włożyło” – ten cytat z książki Skąd Sašy Stanišicia idealnie oddaje istotę tej niezwykłej, nielinearnej narracji. Autor, laureat Niemieckiej Nagrody Książkowej, stworzył dzieło, które wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym. To jednocześnie autobiografia, esej o pamięci, reportaż z nieistniejącego już kraju i gra literacka. Moja ocena to mocne 7/10 – to książka błyskotliwa i ważna, choć jej fragmentaryczna forma może być dla niektórych czytelników wyzwaniem. Stanišić zabiera nas w podróż do swojej młodości w Višegradzie, przerwanej przez brutalny wybuch wojny w Jugosławii, a następnie do Niemiec, gdzie jako nastolatek musiał na nowo zdefiniować swoje „ja”. Tytułowe pytanie „Skąd?” nie doczekuje się tu jednej, prostej odpowiedzi. Dla autora pochodzenie nie jest bowiem statycznym punktem na mapie, lecz dynamicznym zbiorem wspomnień, zapachów, anegdot i językowych potknięć. Kluczową postacią w tej opowieści jest babcia autora, chora na Alzheimera. Jej tracona pamięć staje się metaforą rozpadającego się świata i ulotności korzeni. Stanišić z ogromną czułością opisuje ich relację, pokazując, że pochodzenie to także wspólny język, który znika wraz z odchodzącymi bliskimi. Największym atutem książki jest jej styl. Stanišić pisze z niesamowitą lekkością, używając humoru i ironii jako tarczy przeciwko traumie wygnania. Jego fraza jest nowoczesna, pełna popkulturowych odniesień i błyskotliwych metafor. Autor bawi się formą – w pewnym momencie książka zmienia się nawet w grę paragrafową, pozwalając czytelnikowi decydować o losach bohaterów. To zabieg ryzykowny, ale w tym kontekście genialnie podkreślający, jak bardzo nasze losy zależą od przypadku. Z jednej strony doceniam wysoką jakość literacką i intelektualną głębię utworu. Stanišić stworzył jedną z najciekawszych diagnoz współczesnej emigracji. Dlaczego zatem nie wyżej? Momentami fragmentaryczność tekstu bywa nużąca. Autor tak mocno ucieka od chronologii i klasycznej fabuły, że niektóre rozdziały wydają się nieco oderwane od całości, przypominając raczej luźne notatki z szuflady. Dla czytelnika szukającego spójnej opowieści o wojnie na Bałkanach, ta literacka żonglerka może być momentami irytująca. Skąd to książka, która zmusza do refleksji nad własnymi korzeniami. To hołd dla wielokulturowości i dowód na to, że domem może być język, w którym decydujemy się opowiedzieć swoją historię. Solidna siódemka za innowacyjność, emocjonalną szczerość i udowodnienie, że o sprawach najtrudniejszych można pisać bez patosu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę

Więcej
Rosa Montero Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę Zobacz więcej
Więcej