Śmiertelnie proste rozwiązanie

Okładka książki Śmiertelnie proste rozwiązanie
R.J. Ellory Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie kryminał, sensacja, thriller
560 str. 9 godz. 20 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Tytuł oryginału:
A Simple Act of Violence
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania:
2012-03-14
Data 1. wyd. pol.:
2012-03-14
Liczba stron:
560
Czas czytania
9 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324590414
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
69 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1571
705

Na półkach: ,

Wydawnictwo Dolnośląskie potrafi odpalić kryminalną petardę, że wspomnę tu choćby książki Jo Nesbo, co już powinno być wystarczającą rekomendacją; czy na naszym rodzimym podwórku powieści małżeństwa Kuźmińskich. Zatem biorąc pod uwagę tak zacne towarzystwo, wypożyczyłem książkę Ellory’ego wydana przez to wydawnictwo, spodziewając się świetnej lektury. Niestety, po fakcie stwierdzam że jestem na NIE.
Ciekawie zapowiadający się początek, i… to wszystko. Akcja, o ile możemy o takowej mówić, jest rozwleczona na maksa, co jakiś czas mamy jakieś retrospekcje, i dopiero przy końcu coś tam się zaczyna klarować. Trochę za późno, bo do doczytania końcowych stron Czytelnik może się wynudzić setnie. A przynajmniej ja tak miałem.
Nie wątpię, że książka ta znajdzie swoich fanów, zresztą przeglądając opinie na LC – znalazła. Ja się jednak do tego grona nie zaliczę.
No cóż, jak widać nie wszystko złoto co się świeci, i Wydawnictwo Dolnośląskie może też wypuścić na rynek taką śliwkę-robaczywkę.

Wydawnictwo Dolnośląskie potrafi odpalić kryminalną petardę, że wspomnę tu choćby książki Jo Nesbo, co już powinno być wystarczającą rekomendacją; czy na naszym rodzimym podwórku powieści małżeństwa Kuźmińskich. Zatem biorąc pod uwagę tak zacne towarzystwo, wypożyczyłem książkę Ellory’ego wydana przez to wydawnictwo, spodziewając się świetnej lektury. Niestety, po fakcie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
744
487

Na półkach: , ,

Książka długo czekała na swoją kolej i trochę szkoda mi zmarnowanego na nią czasu, ponieważ liczy sobie aż 558 stron. Przez 300 "z hakiem" nie działo się kompletnie nic godnego uwagi. Pojawiały się jakieś tam morderstwa seryjnego zabójcy, a rozdziały przeplatały się jakby z pamiętnikiem nieznajomej osoby. Niektóre jego fragmenty były ciekawe, ale to bardzo wybiórcze fragmenty. Co bardzo mi się nie podobało to nagromadzenie wulgaryzmów...co drugie słowo rzucanie mięsem, i u detektywów i u patologów i u świadków...coś okropnego. Moim zdaniem za dużo tu pogmatwanej polityki i historii, skorumpowanych organów rządu bądź ukrywających pewne WAŻNE informacje ludzi. Po 300 stronach coś zaczyna się dziać, pojawia się jakaś akcja, jakieś śledztwo, jakieś rozwiązania, ale, niestety, wciąż tylko "jakieś". Nic mnie nie urzekło, ani nawet nie dorównało innym przeczytanym przeze mnie kryminałom. Szkoda. Chociaż końcówka dość ciekawa, wyjaśniająca wiele spraw i rzucająca światło na pewne wątki. Średnio polecam, chociaż jeżeli ktoś będzie chciał to i tak po nią sięgnie.

Książka długo czekała na swoją kolej i trochę szkoda mi zmarnowanego na nią czasu, ponieważ liczy sobie aż 558 stron. Przez 300 "z hakiem" nie działo się kompletnie nic godnego uwagi. Pojawiały się jakieś tam morderstwa seryjnego zabójcy, a rozdziały przeplatały się jakby z pamiętnikiem nieznajomej osoby. Niektóre jego fragmenty były ciekawe, ale to bardzo wybiórcze...

więcej Pokaż mimo to

avatar
380
221

Na półkach: , , ,

W Waszyngtonie dochodzi do brutalnego zabójstwa. Zostaje zamordowana kobieta, Catherine Sheridan. Na miejsce zbrodni zostaje wezwany detektyw Robert Miller. To doświadczony glina, który w ostatnim czasie sporo przeszedł i nie były to zdecydowanie miłe przeżycia. Został postawiony w stan oskarżenia. Podejrzewano, że celowo zabił jednego z alfonsów. Sprawa szybko się wyjaśniła. Miller dzięki zeznaniom patolog został oczyszczony z zarzutów, niemniej cała ta sprawa wywarła ogromny wypływ na policjanta i sprawiła, że zaczął poważnie zastanawiać się nad sensem swej pracy. W dodatku opuściła go w tym samym czasie również dziewczyna.

Na miejscu zbrodni okazuje się, że policja może mieć do czynienia z kolejnym przypadkiem ataku seryjnego zabójcy, któremu media nadały już przydomek Wstążkowego Mordercy. Schemat zbrodni przypomina wcześniejsze zabójstwa. Ofiara została bardzo brutalnie pobita a następnie uduszona. Po zabójstwie morderca zawiązał jej na szyi wstążkę a do stopy przyczepił anonimową przywieszkę. Poprzednio w identycznych okolicznościach zginęły już trzy inne kobiety. Detektyw Miller wraz z partnerem detektywem Rothem rozpoczynają śledztwo. Już na początku okazuje się jednak, że coś w tej sprawie jest nie tak. Catherine Sheridan zdaje się być duchem, widmem, które spoczywa teraz w policyjnej kostnicy. Dane uzyskane z systemu są dziwne. Kobieta zdaje się być kimś, kto w rzeczywistości nigdy nie istniał, a w każdym razie zaczął istnieć dopiero kilka lat temu. Szybko okazuje się, że odnosi się to też do pozostałych zamordowanych. Śledztwo niemal nie posuwa się do przodu i zamiast odpowiedzi pojawiają się kolejne pytania i kolejne ofiary. Z daleka zaś przygląda się pracy detektywów jeszcze ktoś. Już wkrótce dogi detektywów i tajemniczego nieznajomego połączą się i rozpocznie się prawdziwa gra psychologiczna, której stawką jest wiedza o najbardziej mrocznych zbrodniach tajnych służb Stanów Zjednoczonych Ameryki.

"Śmiertelnie proste rozwiązanie" R. J. Ellory'ego to książka, która łączy w sobie elementy powieści kryminalnej, thrillera psychologicznego i powieści szpiegowskiej. To książka napisana w całkiem intrygujący sposób. Z jednej strony mamy rozwiązywaną przez waszyngtońskich policjantów kryminalną zagadkę, z drugiej zaś opowieść tajemniczego nieznajomego o kulisach działalności na granicy i poza granicami prawa jednej z najbardziej znanych i jednocześnie zazdrośnie strzegących swych tajemnic agencji szpiegowskiej świata. To powieść szpiegowska osadzona w powieści kryminalnej. Do pewnego momentu obie toczą się w pewien sposób niezależnie od siebie, by ostatecznie zlać się w jedność i zaprowadzić czytelnika ku rozwiązaniu wszelkich, zarówno kryminalnych, jak i szpiegowskich zagadek.

Autor stworzył powieść, która nie powinna nudzić. Zadbał o tło historyczne, zbudował ciekawych i dość tajemniczych bohaterów, którzy sami mają rozterki i osobiste problemy. Stworzył w końcu frapującą zagadkę kryminalną. Niemniej w połowie powieści poczułam przesyt, przeładowanie treści. Fabuła rozbudowana do ogromnych rozmiarów sprawiła, że jej tempo znacznie zwolniło. Nastąpiła stagnacja, gra psychologiczna zdominowała akcję i odnosiło się wrażenie, że próba sił nigdy się nie skończy. Na szczęście w końcu akcja odżyła na nowo, bardzo przyśpieszyła. Wypadki potoczyły się wręcz błyskawicznie i na nowo zostałam wchłonięta przez opowiadaną historię. Polecam wszystkim lubiącym kryminały z elementem szpiegowskim i spiskową teorią dziejów.

W Waszyngtonie dochodzi do brutalnego zabójstwa. Zostaje zamordowana kobieta, Catherine Sheridan. Na miejsce zbrodni zostaje wezwany detektyw Robert Miller. To doświadczony glina, który w ostatnim czasie sporo przeszedł i nie były to zdecydowanie miłe przeżycia. Został postawiony w stan oskarżenia. Podejrzewano, że celowo zabił jednego z alfonsów. Sprawa szybko się...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
117
103

Na półkach:

Dwie historie w jednej powieści tak najprościej można określić "Śmiertelne proste rozwiązanie". Jednym z bohaterów jest detektyw Robert Miller samotnik z wyboru który powraca do pracy po dochodzeniu wydziału wewnętrznego i od razu zostaje przydzielony do śledztwa dotyczącego "Wstążkowego Mordercy" który na swym koncie ma już trzy morderstwa a teraz dochodzi czwarte - niezwykłe gdyż ofiara nie ma przeszłości wiadomo o niej tylko że nazywała się Catherine Sheridan.
Jednocześnie poznajemy historię niejakiego Johna Robeya maszyny stworzonej do zabijania przez agencję CIA. Jego historia ma postać pamiętnika w którym opisuje jak agencja CIA prowadzi rekrutację agentów jak poddaje ich "praniu mózgu" aby zaczęli wierzyć w to co chce agencja. Jak przez lata mieszała się w sprawy suwerennych państw doprowadzając do upadków rządów dokonując zamachów stanu morderstw na zlecenie a wszystkie swoje akcje finansuje z przemytu narkotyków do USA. Były agent pokazuje zakłamanie i arogancję władzy która myśli że wszystko ujdzie jej na sucho nawet kilkanaście morderstw na terenie USA.
Książka jest nierówna zdecydowanie lepiej wypada część poświęcona detektywowi nowojorskiej policji niż byłemu agentowi CIA - jego część jest sucha naszpikowana mnóstwem informacji przypominająca bardziej raport rządowy niż element pamietnik. Najciekawiej robi się wtedy kiedy tych dwoje staną sobie na drodze. A rozwiązanie tej zagadki okaże się nadzwyczaj...prostym rozwiązaniem.

Dwie historie w jednej powieści tak najprościej można określić "Śmiertelne proste rozwiązanie". Jednym z bohaterów jest detektyw Robert Miller samotnik z wyboru który powraca do pracy po dochodzeniu wydziału wewnętrznego i od razu zostaje przydzielony do śledztwa dotyczącego "Wstążkowego Mordercy" który na swym koncie ma już trzy morderstwa a teraz dochodzi czwarte -...

więcej Pokaż mimo to

avatar
361
151

Na półkach: ,

"Nieuniknione. Opowiem wam o tym, co nieuniknione. Śmierć i podatki, co? One są nieuniknione. Powiem wam, co jeszcze jest nieuniknione. Miłość, ot co. Nieunikniona jak grawitacja. Podatków można uniknąć. Ludzie oszukują śmierć, a przynajmniej odraczają ją w czasie. Możecie o tym przeczytać w gazetach. Oszukał śmierć - tego typu rzeczy, prawda? Ale pokażcie mi kogoś, kto nigdy nie kochał. Nie mówię o pożądaniu. Nie mówię o tym, że tak bardzo chcesz być z kimś, że aż boli. Nie mówię o miłości braterskiej, macierzyńskiej, ojcowskiej, dobrego wujaszka. Nie mówię o ubóstwianiu kogoś, podziwianiu, o tym, że zależy Ci na kimś bardziej niż kiedykolwiek dotąd...
Mówię o miłości. Miłości tak silnej, że nie możesz jej zobaczyć, poczuć, dotknąć, posmakować, nie możesz jej wyjaśnić, uzasadnić, usprawiedliwić, rozgryźć tego wszystkiego, siedząc nad szklanką Bourbona, z paczką Lucky Strike'ów... Miłości tak silnej, że nie masz pojęcia jak mocno Cię trzyma, dopóki nie spróbujesz się poruszyć... A wtedy czujesz, że nie możesz. Utknąłeś na dobre i zdajesz sobie sprawę, że to czego doświadczasz, jest czymś, co stanowi część Ciebie tak bardzo, jak wszystko, co kiedykolwiek uważałeś za swoje. To jest tobą. Ty jesteś tym. Jesteś załatwiony. To coś co czujesz od tak dawna, czujesz, że jest częścią Ciebie, że cokolwiek się stanie, cokolwiek zrobi ta druga osoba, którą kochasz wydaje Ci się nieludzkim kochać jej dalej, na zawsze. To jest miłość."
Książka mi się podobała od początku, ale od momentu tego cytatu zakochałam się w niej. Nie mogę go zapomnieć, hipnotyzuje mnie dosłownie. Polecam książkę, to bardzo dobry kryminał. Uwaga, wciąga. :)

"Nieuniknione. Opowiem wam o tym, co nieuniknione. Śmierć i podatki, co? One są nieuniknione. Powiem wam, co jeszcze jest nieuniknione. Miłość, ot co. Nieunikniona jak grawitacja. Podatków można uniknąć. Ludzie oszukują śmierć, a przynajmniej odraczają ją w czasie. Możecie o tym przeczytać w gazetach. Oszukał śmierć - tego typu rzeczy, prawda? Ale pokażcie mi kogoś, kto...

więcej Pokaż mimo to

avatar
667
94

Na półkach: ,

Kiedy otrzymałam "Śmiertelnie proste rozwiązanie" Ellory’ego, wiedziałam czego należy się spodziewać – co najmniej jednego trupa, dochodzenia i zagadki trudnej do rozwiązania. Jednak gdy zaczęłam czytać, byłam pewna, że będzie to dla mnie jako recenzenta prawdziwa zagwozdka. Niby jest dobre, a jednak coś nie gra. Niby tak, ale... I jak tu napisać recenzję?

Akcja "Śmiertelnie prostego rozwiązania" rozgrywa się w Waszyngtonie, który – jak informuje nas sam autor – wcale nie jest centrum świata. Detektyw Robert Miller właśnie otrzymał wezwanie do domu przy Columbia Street, gdzie odnaleziono ciało Catherine Sheridan. Wszystko wskazuje na to, że jest ona kolejną ofiarą Wstążkowego Mordercy, o którym policja już zdążyła zapomnieć. Jest 11 listopada. W ciągu kilku najbliższych dni detektyw Miller przekona się, że wszystkie tropy prowadzą donikąd, a sprawa nie jest tak prosta, jak się z początku zdawało.

Pierwszą rzeczą, która w powieści Ellory’ego uderzyła mnie pięścią między oczy, były dialogi. Sztuczne, wymuszone, o gracji, którą przypisać można pniu przebranemu w trykot. Do tego wszystkiego autor postanowił dodać całą masę wulgaryzmów, którymi bezmyślnie przerzuca się Miller ze swoimi kolegami z pracy. Miało być wiarygodnie – szorstko i nieprzyjemnie, jak zapewne jest na każdym komisariacie. Wyszło niezgrabnie i zupełnie nie do przejścia dla czytelnika, który szanuje naturalność dialogów. Są one najsłabszą stroną książki i bez wątpienia najbardziej denerwującą. Trudno jest bowiem oprzeć się przed wymamrotaniem pod nosem kilku soczystych przekleństw w kierunku postaci, które autor wyposażył w kawałki drewna zamiast w języki.

Aby jednak nie mówić, że Ellory potrafi tylko knocić, warto wspomnieć o plusach jego kryminału. Do tego zalicza się na pewno osobliwy podział rozdziałów. Początek rozdziału to informacje dotyczące śledztwa, pod koniec zaś otrzymujemy tekst zapisany kursywą, który jest jakby kartką wyrwaną z pamiętnika. Kogo? Tego musicie dowiedzieć się sami. Nie ukrywam, że początkowo denerwował mnie ten zabieg, gdyż pragnęłam skupić się przede wszystkim na sprawie morderstw. Jednak z czasem tajemniczy „pamiętnik” zaczął interesować mnie tak, jak główne wydarzenia. Opowieść enigmatycznego mężczyzny jest powiewem świeżości w powieści, nie pozwala nam znudzić się akcją, a przy okazji spełnia funkcję retardacyjną – chwilowo zawiesza wydarzenia, aby podnieść napięcie.

A teraz kilka słów o fabule – żeby pozostać w zaletach "Śmiertelnie prostego rozwiązania". Sam pomysł Ellory’ego, to solidnie zbudowana zagadka, w którą wplątani zostali bogu ducha winni policjanci. Czytelnik powoli zapada się w świat kłamstw i intryg, które im bardziej próbuje się je zgłębić, tym bardziej stają się niejasne i niebezpieczne. Autor w ciekawy sposób wplątuje detektywów w kolejne sytuacje, z których nie ma wyjścia. I chociaż nie jestem fanką tego typu gierek, to mogę z całą odpowiedzialnością przyznać, że czyta się o tym przyjemnie.

Żeby jednak nie było zbyt wesoło, czuję się zobowiązana poinformować, że nie tylko dialogi się autorowi nie udały. Niestety popełnił on jeden z grzechów głównych pisarzy literatury kryminalnej i sensacyjnej, a mianowicie stworzył głównego bohatera, który jest idiotą. Aż przykro było czytać o tym, jak to detektyw Miller jest bystry i rozgarnięty, by następnie przerzucić kilka stron, by przekonać się, że bystrzacha Miller co chwila mówi, że czegoś nie pojmuje. Podejrzewam, że gdyby przed oczyma detektywa zaczął skakać mężczyzna z neonowym napisem MORDERCA przypiętym do pleców, ten i tak by go nie zauważył. Wielka szkoda, że Ellory nie potrafił do dobrej fabuły wpleść detektywa, który sobie z nią poradzi. Również w przy samej kreacji policjanta autor się nie popisał. Praktycznie niczego nie dowiadujemy się o głównym bohaterze, wydaje się on być osobą całkowicie bezrefleksyjną, która początkowo jest w stanie myśleć wyłącznie o byłej dziewczynie, by następnie przejść do intensywnego zastanawiania się nad nową panną, która pojawiła się na horyzoncie. O reszcie postaci można również powiedzieć, że są bezpłciowi i w ogóle nie ciekawi. Wyjątkiem jest epizodyczna postać młodej dziewczyny, która przypadkiem wplątuje się w śledztwo. Cała reszta to duży zawód, przez który powieść Ellory’ego jest znacznie trudniej przyswajalna.

W ogólnym rozrachunku "Śmiertelnie proste rozwiązanie
to w boleśnie przeciętny kryminał z wieloma błędami. Może on przynieść kilka godzin niezłej rozrywki, choć nie polecam go czytelnikom o wyrobionym guście. Niestety, Ellory wielu niezbędnym czynnikom po prostu nie podołał.

Kiedy otrzymałam "Śmiertelnie proste rozwiązanie" Ellory’ego, wiedziałam czego należy się spodziewać – co najmniej jednego trupa, dochodzenia i zagadki trudnej do rozwiązania. Jednak gdy zaczęłam czytać, byłam pewna, że będzie to dla mnie jako recenzenta prawdziwa zagwozdka. Niby jest dobre, a jednak coś nie gra. Niby tak, ale... I jak tu napisać recenzję?

Akcja...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1584
1569

Na półkach: ,

"To, jak jest, i to, jak to będzie wyglądać, to niekoniecznie jedno i to samo…"



Dobry kryminał powinien być nieprzewidywalny. Dobry kryminał powinien cechować się dynamiką i realizmem. Dobry kryminał, to kryminał od którego nie potrafimy się oderwać podczas zatapiania w fikcyjnym świecie. Tajemnica, nieprzewidywalne zwroty akcji i dobrze ukształtowani psychologicznie bohaterzy to moje wyznaczniki tego gatunku. "Śmiertelnie proste rozwiązanie" zaskoczyło mnie namacalną obecnością wyżej wymienionych cech, mimo kilku zastrzeżeń.

Roger Jon Ellory to 47-letni brytyjski pisarz kryminałów. Autor może poszczycić się w swoim dorobku okrągłą liczbą dziesięciu powieści kryminalnych, które przyniosły mu wiele nagród literackich, w tym nagrodę za najlepszą książkę kryminalną 2010 r. Ellory jest również wokalistą i gitarzystą zespołu "The Poets Whisky". W Polsce do tej pory wydano dwie jego powieści. Autor ostatnimi czasy zapisał się niechlubnie w historii angielskiej literatury poprzez tworzenie fałszywych kont i dodawanie zachwycających recenzji do swoich książek. Zdemaskował go autor szpiegowskich thrillerów. Ellory przeprosił za swoje zachowanie, posiłkując się chwilową utratą rozsądku. Cóż, nie ważne jak mówią, ważne żeby mówili…

Jak to w kryminałach bywa, musi pojawić się główna postać detektywa, a jest nim Robert Miller, który pracuje na jednym z posterunków w Waszyngtonie. Detektyw podczas rutynowego wezwania, spotyka się z okrutną śmiercią kobiety. Catherine Sheridan została bowiem uduszona w swoim domu, a morderca zostawił na miejscu zbrodni wstążkę. Morderstwo to łączy się z trzema innymi zabójstwami, o których szeroko rozpisują się media. Wszystkie ofiary łączy jeden mianownik, ich dane nie figurują w żadnej bazie, dzięki czemu nie można ich zidentyfikować. Sprawa Wstążkowego Mordercy, jakim okrzyknęły go media, staje się jeszcze bardziej nieprawdopodobna, gdy w śledztwie pojawia się tajemnicza postać Johna Robeya. Czego możecie się spodziewać? Spisek, tajni agenci, przemyt narkotyków i wielki świat polityki. I tak naprawdę nic nie jest takim, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka.

Powieść stworzona przez Ellorya nazywana jest kryminałem politycznym. I zgadzam się z tym określeniem, gdyż odkrywany przez czytelnika spisek, dotyczy stricte spraw polityki naszego, wielkiego świata. Akcja książki prowadzona jest dwuplanowo. Poznajemy detektywa Millera, postać dość groteskowo wykreowaną przez autora. Bohater bowiem znacznie odbiega od sprytnych i przebiegłych detektywów, z jakimi miałam do czynienia do tej pory. Policjanta reprezentuje raczej taki zestaw cech jak brak wyobraźni, niedomyślność i opieszałość. Na drugim torze przedstawiane są wspomnienia tajemniczej postaci Johna Robeya, doprowadzającej detektywa krok po kroku do rozwiązania zagadki. I to właśnie jego osoba, zaakcentowana w taki sposób, jest najciekawszą postacią w całej powieści. Jego wspomnienia i swoisty rachunek sumienia, otwierają wyobraźnię odbiorcy. Otwierają niewyobrażalny sekret, prawdę z którą trudno się pogodzić.

Autorowi nie można zarzucić braku dynamicznej akcji. Pomimo dużej objętości jego dzieła (ponad pięćset stron), niesamowite tempo wydarzeń nie pozwala czytelnikowi nawet na chwilę zapomnieć o tajemnicy dziwnych morderstw. A nieprzewidywalność tego, co stanie się na kolejnej stronie jest głównym atutem powieści. Dwutorowość narracji jest moim zdaniem dość dobrze wpleciona w fabułę, przerywanie prowadzonego śledztwa poprzez wspomnienia byłego agenta CIA, dodają całej opowieści pikantnego smaku. Autor wymusza na czytelniku domysły i różne rozwiązania przyczyny zabójstw. Z premedytacją dozuje powiązanie faktów tak, by układanka ułożyła się w logiczną całość dopiero na samym końcu.

Powieść nasycona jest sporą ilością wulgaryzmów, co niejednokrotnie przeszkadzało mi skupić się na czytaniu. Rozumiem, że w środowisku policyjnym tego typu słów używa się ze zdwojoną siłą, głównie ze względu na charakter pracy. Jakkolwiek nagromadzenie takiej ilości "brzydkich" słów w książce tego nie usprawiedliwia. Uważam, że autor przesadził w tym temacie. Miało być realistycznie, a było po prostu nieprzyjemnie.

Pomysł stanowiący szkielet całej fabuły skutecznie zainspirował mnie do wgłębienia się w obszar spisków i ukrytych działań światowych rządów. Nie ukrywam, że to temat, który od zawsze wywoływał we mnie rumieńce na twarzy, a realistycznie napisana przez Ellorya historia, wywołała przeświadczenie: Dlaczego nie? To może być przecież prawda, kto to wie.

"Śmiertelnie proste rozwiązanie" otworzy przed wami dotąd nieznany świat polityki i zakulisowych działań. Niektóre fragmenty powieści mogą was zaskoczyć i zatrwożyć, inne mogą wydać się trywialne. Nie znajdziecie w niej na pewno pseudo sentymentalizmu. Powieść nie pozwala na kolana, ale to całkiem dobry kryminał, z szeroko rozbudowanym wątkiem teorii spisku. Nabrałam ochoty na kolejną książkę tego autora. I możecie być pewni, że piszę to ja, we własnej osobie.


"Być może najgorsze kłamstwa to te, które wypowiadamy, chcąc jak najlepiej. Być może najgorsze kłamstwa to te, które wmawiamy samym sobie."


http://subiektywnie-o-ksiazkach.blogspot.com/

"To, jak jest, i to, jak to będzie wyglądać, to niekoniecznie jedno i to samo…"



Dobry kryminał powinien być nieprzewidywalny. Dobry kryminał powinien cechować się dynamiką i realizmem. Dobry kryminał, to kryminał od którego nie potrafimy się oderwać podczas zatapiania w fikcyjnym świecie. Tajemnica, nieprzewidywalne zwroty akcji i dobrze ukształtowani psychologicznie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
35
5

Na półkach: ,

Całkiem świetna powieść detektywistyczna, przeczytałam ją 6 razy, aż w końcu dałam ją dla biblioteki szkolnej, aby każdy inny mógł ją przeczytać :)

Całkiem świetna powieść detektywistyczna, przeczytałam ją 6 razy, aż w końcu dałam ją dla biblioteki szkolnej, aby każdy inny mógł ją przeczytać :)

Pokaż mimo to

avatar
1759
1522

Na półkach: , , ,

Zgadzam się z większością opinii,że gdyby książka nie była taka opasła,to mógłby być nawet dobry kryminał,a tak wymęczyłam się...,wynudziłam i odłożyłam ją na półkę zła ,że zajęła mi tyle czasu-czytałam ja ponad tydzień ,z przerwami na inne książki.

Zgadzam się z większością opinii,że gdyby książka nie była taka opasła,to mógłby być nawet dobry kryminał,a tak wymęczyłam się...,wynudziłam i odłożyłam ją na półkę zła ,że zajęła mi tyle czasu-czytałam ja ponad tydzień ,z przerwami na inne książki.

Pokaż mimo to

avatar
275
103

Na półkach:

Ciekawy, interesujący początek, a później coraz gorzej. Zupełnie nie zrozumiałe retrospekcje w takiej objętości, może autor chciał dołożyć stron.

Ciekawy, interesujący początek, a później coraz gorzej. Zupełnie nie zrozumiałe retrospekcje w takiej objętości, może autor chciał dołożyć stron.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
R.J. Ellory Śmiertelnie proste rozwiązanie Zobacz więcej
R.J. Ellory Śmiertelnie proste rozwiązanie Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd