Najnowsze artykuły
ArtykułyOd królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać1
ArtykułyCrime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2
ArtykułyWielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3
ArtykułyWielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Brian Talbot

Pisze książki: komiksy
Brian Talbot autor książki Sandman: Zabawa w ciebie, cz. 1 w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
7,0/10średnia ocena książek autora
752 przeczytało książki autora
266 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
The Red Virgin and the Vision of Utopia
Brian Talbot, Mary Talbot
7,0 z 1 ocen
2 czytelników 1 opinia
2016
Najnowsze opinie o książkach autora
Oczko w głowie tatusia Brian Talbot 
6,2

Miałam wobec tej książki wysokie oczekiwania. Entuzjastyczne opinie na okładce, informacja o nagrodzie, no i ciekawa postać córki Joyce'a. Niestety, książka jest powierzchowna i skrótowa, zdecydowanie nie odpowiada też na pytanie, dlaczego życie Luci Joyce było tak skomplikowane i trudne. Nie do końca też podobał mi się pomysł zderzenia jej życia z życiem Mary Talbot, bo ten zabieg spłaszcza doświadczenia obu kobiet i ostatecznie trudno z takim samym przejęciem pochylić się nad ich trudnościami. Niezależnie od tego, jak trudną sytuację rodzinną miała Mary, mogła o sobie decydować i żyć tak, jak sobie wymarzyła. Lucia była całkowicie zależna od decyzji rodziców, nawet jako osoba dorosła. Jednym słowem, Lucia zasłużyła na porządną biografię jako utalentowana kobieta pełna ambicji i aspiracji, a dostała raptem szkic, w dodatku podlany subiektywnym sosem.
Sandman: Zabawa w ciebie, cz. 1 Neil Gaiman 
7,9

Kolejny mega pokręcony pomysł - wrzucenie Barbie z grupą freakowego towarzystwa do Krainy Snów! Wyszło świetnie, easter-eggi związane z Kenem jako małą cegiełką budują monumentalność całego numeru, tylko utwierdzają w przekonaniu, że Gaiman to ma łeb. Rysunek, być może przez to, że numer mimo wszystko jest bardziej "przyziemny" nie kłują tak mocno w oczy.






























