„Wciąż jestem członkiem rodziny K. “– rozmawiamy z Piotrem Milewskim

LubimyCzytać
06.03.2020

„Japoński model pracy opiera się na wzajemnym zaufaniu i szacunku. Dane słowo ma dużą moc, a współpracę podejmuje się z myślą, że będzie ona trwała długo”, mówi Piotr Milewski, autor „Planety K.”.

„Wciąż jestem członkiem rodziny K. “– rozmawiamy z Piotrem Milewskim

Piotr Milewski Planeta K.[OPIS WYDAWCY] Zabawny, a przy tym przejmujący zbeletryzowany opis pięciu lat pracy w japońskim przedsiębiorstwie. Jak zatrudnia się, pracuje i odchodzi z firmy w Japonii.

Trzydziestoletni bohater rozpoczyna pracę w firmie K. Okazuje się, że jest jedynym obcokrajowcem pośród sześciuset pracowników korporacji. Musi dostosować się do nowych warunków i wymagań. Przywdziewa strój roboczy, przesiaduje długie godziny w biurze, bierze udział w naradach, wyjeżdża w delegacje i na wycieczki pracownicze, spędza weekendy z prezesem i wieczory z kolegami z pracy.
Musi dostosować się do nowych warunków i zwyczajów.

Adam Jastrzębowski: Jeździł pan koleją transsyberyjską, opisywał Islandię oraz Japonię z perspektywy podróżnika. Tym razem nie był pan obserwatorem z zewnątrz, a uczestnikiem wydarzeń i ich bohaterem. Czy miał pan problem ze zmianą tej pisarskiej perspektywy? 

Reklama

Piotr Milewski: Rzeczywiście dotychczas pisałem książki z gatunku literatury drogi. „Planeta K.” do niego nie należy. To relacja z pierwszej ręki uczestnika wydarzeń. Tym, co łączy wszystkie moje poprzednie dzieła z „Planetą K.”, jest faktograficzność. Wszystko, co opisałem, wydarzyło się naprawdę, czy ktoś chce w to uwierzyć, czy nie. Ta zmiana perspektywy, zmiana gatunku była dla mnie odżywcza. Mam nadzieję, że czytelnicy również ją docenią. Mogę ich zapewnić, że z literaturą drogi na pewno jeszcze nie skończyłem!

Czy zatrudnił się Pan w K. już z myślą, że powstanie z tego reportaż, czy decyzja o pisaniu pojawiła się dopiero w trakcie pracy? 

Prawda jest nieco bardziej prozaiczna. Zatrudniłem się w firmie K., by zarabiać na życie i utrzymać mającą się powiększyć rodzinę. Życie w Japonii kosztuje. Ale pracowałem także po to, by jeszcze głębiej i lepiej poznać Japonię i jej mieszkańców. O tym, że napiszę książkę, pomyślałem po raz pierwszy, gdy skończyłem pracować w firmie K. Zajęło mi też kilka lat dojrzenie do pisania tej książki. Potrzebowałem dystansu i chłodnej głowy.

Pięć lat w jednym miejscu. Wydaje się, że dla podróżnika, osoby w ciągłym ruchu, to bardzo długo. Czy podejmując pracę w K. rozważał pan, że będzie w niej pracował do emerytury? Do japońskiej firmy przychodzi się przecież pracować na całe życie.

Jak widać, nie było mi to dane. Muszę jednak przyznać, że był taki moment w czasie tych pięciu lat, gdy pomyślałem, że zostanę w K. na zawsze. Człowiek przyzwyczaja się do wygody i bezpieczeństwa, odsuwając od siebie ryzykowne i trudne decyzje. Ale gen wędrowca dał o sobie znać. Pomogło mi również, jakkolwiek to zabrzmi, doświadczenie wielkiego trzęsienia ziemi i tsunami z 2011 roku oraz kryzys gospodarczy, który sprawił, że musiały nastąpić zmiany w firmie.

Reklama

Co najbardziej różni japoński model pracy od tego, który mamy w Polsce?

Chyba to, że w znacznie większym stopniu opiera się na wzajemnym zaufaniu, starszeństwie i zespołowości. Tradycyjnie firma zobowiązuje się do zapewnienia pracy pracownikowi do samej emerytury, zapewniając mu bezpieczeństwo finansowe, w zamian za co pracownik zobowiązuje się do zaakceptowania panujących w niej zasad, podporządkowania się przełożonym oraz poświęceń. Starszeństwo z kolei opiera się na szacunku, jakim młodsi rangą darzą starszych, oraz poczuciu odpowiedzialności, jakie za młodszych odczuwają starsi. W czasie firmowych przyjęć to najstarsi rangą płacą najwięcej, a najmłodsi znacznie mniej, a niekiedy nic. Japoński model pracy zakłada również dotrzymywanie zobowiązań oraz długoterminowe relacje. Dane słowo ma dużą moc, a współpracę podejmuje się z myślą, że będzie ona długo trwała i szybko się nie skończy.

Tradycja i nowoczesność. Jak japońskim korporacjom udało się pogodzić te dwie, wydawałoby się sprzeczne, wartości?

Myślę, że ciągle nad tym pracują, bo jest to nieustający proces. Na pewno od strony technologicznej japońskie przedsiębiorstwa należą do najbardziej zaawansowanych i nowoczesnych na świecie. Jeśli zaś chodzi o strukturę i zasady, to wiele z nich jest tradycyjnych. Ma to swoje zalety i wady, na pewno sprawdza się w Japonii, a na świecie to różnie bywa. Jednak z doświadczenia wiem, że Japończycy są doskonałymi obserwatorami i szybko się uczą. Potrafią też dostosować się do panujących w danym miejscu zwyczajów, a jednocześnie zachować twardy rdzeń „japońskości”.Piotr Milewski, autor książki Planeta K.

Czy spotkał się pan z nieprzyjemnościami po napisaniu książki? Ze „zdradzeniem rodziny”, jak określają się same japońskie firmy? 

Nie, i raczej się ich nie spodziewam. Moje odejście było obopólną decyzją. Nie uciekłem z firmy, nie zdradziłem jej. Rozstaliśmy się w zgodzie. W pewnym stopniu, można powiedzieć, jestem wciąż jej członkiem, takim dalekim krewnym, z którym na co dzień nie mamy kontaktu, ale którego przyjazd ucieszyłby nas. Tak chcę o sobie myśleć.

Czy wróci pan jeszcze do pracy w dużej japońskiej firmie?

Reklama

Życie nauczyło mnie, żeby nigdy nie mówić nigdy. Myślę jednak, że prawdopodobieństwo jest bardzo małe. Swoje już doświadczyłem i opisałem w książce. Teraz czas na nowe wyzwania.

Czego panu brakuje po odejściu z K.?

W odróżnieniu od życia korporacyjnego, szczególnie w Japonii, które opiera się na budowaniu i podtrzymywaniu relacji między kolegami oraz klientami, życie pisarza jest bardzo samotnicze. Łapię się na tym, że brakuje mi towarzystwa i poczucia przynależności, tak ważnego w Japonii, gdzie definiujemy się przez przynależność do organizacji. Japońska firma zapewnia zwykle również poczucie bezpieczeństwa finansowego, czego nie można powiedzieć o życiu osoby wykonującej pracę twórczą.

A jeśli chcecie posiadać swój własny egzemplarz, to jest jeszcze kilka dni do zakończenia konkursu, w którym możecie wygrać książkę. Zachęcamy do wzięcia udziału.

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
2791
4
05.03.2020 15:38

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd