Justyna Wydra 
https://grafomanya.wordpress.com
Kocham słowo pisane. Najbardziej w formie tradycyjnej, drukowanej książki. Temat - obojętny. Forma - obojętna. Autor - obojętny, byle było pięknie. Lubię, gdy tekst snuje się lekko, poetycko, nawet gdy jest smutno i wzniośle, albo wręcz przeciwnie - dobitnie oraz dowcipnie. Nie czytam właściwie tylko harlequinów ;)
39 lat, kobieta, Gliwice, status: Czytelniczka, dodała: 7 książek i 1 cytat, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Teraz czytam
  • Chiny bez makijażu
    Chiny bez makijażu
    Autor:
    Czy Chiny to archaiczna dyktatura gnębiąca swoich obywateli, czy może nowa potęga ekonomiczna? Lider innowacji czy moloch o zapadłych wioskach i tysiącach robotników pracujących w pocie czoła w fabryk...
    czytelników: 545 | opinie: 32 | ocena: 7,48 (163 głosy)
  • Mistyka kobiecości
    Mistyka kobiecości
    Autor:
    Ameryka była z nich dumna. Mówiło się o szczególnej roli amerykańskiej pani domu, o jej osobistym szczęściu i historycznej misji. Tymczasem Friedan podsunęła tym rzekomo spełnionym kobietom lustro, w...
    czytelników: 578 | opinie: 11 | ocena: 6,96 (80 głosów)
  • Przekrój nr 1/2018 (3560) grudzień 2017-marzec 2018
    Przekrój nr 1/2018 (3560) grudzień 2017-marzec 2018
    Autor:
    Lodowaty numer, a w nim relacja z antarktycznej wyprawy i rozważania o przyszłości Oceanu Arktycznego, opowiadanie Lovecrafta "Zimno", wstęp do sztuki morsowania i curlingu, a także osta...
    czytelników: 49 | opinie: 1 | ocena: 7,38 (21 głosów)
  • Rymy życia i śmierci
    Rymy życia i śmierci
    Autor:
    Rymy życia i śmierci to fascynująca "opowieść o snuciu opowieści". Każdy, kto kiedykolwiek zastanawiał się, jak pisarz kreśli postaci, i chciał zgłębić tajniki jego pracy, będzie miał okazj...
    czytelników: 241 | opinie: 9 | ocena: 5,96 (121 głosów)
  • Wstęp do metafizyki
    Wstęp do metafizyki
    Autor:
    Henri Bergson (1859-1941) jest uważany za jednego z najwybitniejszych francuskich filozofów, jak Kartezjusz czy Comte z dawniejszych, jak Sartre czy Derrida z bardziej współczesnych. Co ciekawe - nie...
    czytelników: 104 | opinie: 2 | ocena: 6,82 (22 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-02-12 09:30:19
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-02-12 09:02:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2019-02-12 09:00:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Przeczytano. Wnioski nienowe i nie zaskakują: it's all about money and power. Kobieta jest zasobem. Zasób nie powinien posiadaczowi robić konkurencji! Wstrząsające, jak powszechnie odmawiało nam się miana człowieka oraz wynikających z tego miana praw i obowiązków (bo za prawem zawsze idzie obowiązek). Wstrząsające, że wciąż się nam tu i ówdzie oraz w rozmaitych aspektach praw odmawia.... Przeczytano. Wnioski nienowe i nie zaskakują: it's all about money and power. Kobieta jest zasobem. Zasób nie powinien posiadaczowi robić konkurencji! Wstrząsające, jak powszechnie odmawiało nam się miana człowieka oraz wynikających z tego miana praw i obowiązków (bo za prawem zawsze idzie obowiązek). Wstrząsające, że wciąż się nam tu i ówdzie oraz w rozmaitych aspektach praw odmawia. Wstrząsające, że dookoła mnie są kobiety, którym to pasuje. Które oddają swoją wolność (prawa, obowiązki, dorosłość) w zamian za złudną obietnice opieki.

pokaż więcej

 
2019-01-11 08:55:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

https://grafomanya.wordpress.com/2019/01/11/elegia-dla-bidokow-recenzja/

„Vance oddał ducha Ameryki naszych czasów. Tej, która przestała śnić. Bo nie za bardzo ma już o czym” (z recenzji Michała Nogasia)

J.D. Vance, młody prawnik po Yale i były żołnierz Piechoty Morskiej opowiada w „Elegii dla bidoków” historię własnego dorastania w miejscowości leżącej w tzw. „Pasie Rdzy”. Vance jest...
https://grafomanya.wordpress.com/2019/01/11/elegia-dla-bidokow-recenzja/

„Vance oddał ducha Ameryki naszych czasów. Tej, która przestała śnić. Bo nie za bardzo ma już o czym” (z recenzji Michała Nogasia)

J.D. Vance, młody prawnik po Yale i były żołnierz Piechoty Morskiej opowiada w „Elegii dla bidoków” historię własnego dorastania w miejscowości leżącej w tzw. „Pasie Rdzy”. Vance jest białym, heteroseksualnym, inteligentnym mężczyzną z odpowiednio anglosaskim nazwiskiem. Na pozór nic go nie łączy z latynoskimi imigrantami, czy ciemnoskórymi mieszkańcami Ameryki, których wielodzietne matki nazywa się „królowymi socjalu”, a młodociani synowie lądują w więzieniach szybciej, niż zdołają powiedzieć „college”. A jednak autor, jego rodzina i im podobne „bidoki”, czyli potomkowie Szkotów i Irlandczyków utrzymujący się z fizycznej roboty w kopalniach, hutach i fabrykach, także są skazani na życiową porażkę. Zakłady pracy, które żywiły całe pokolenia bidoków są zamykane. Więzi międzyludzkie rozpadają się. Umiera nadzieja. W ich miejsce wkracza rezygnacja, alkohol, narkotyki i niezbyt umiejętnie działająca opieka społeczna. Dawni wyborcy demokratów, surowi, lecz dumni weterani obu światowych wojen, najbardziej kochający synowie i córki Ameryki tracą ducha i nie potrafią już korzystać nawet z tych szans, które życie podsuwa im całkiem za darmo. Opowiadają o swojej pracowitości, a rzucają posadę tylko dlatego, że nie chce im się rano wstawać. Twierdzą, że są religijni, jednak nie pojawiają się w żadnym kościele. Nienawidzą żony prezydenta Obamy. Bynajmniej nie dlatego, że ma ciemną skórę. Po prostu – z telewizora Michelle Obama mówi im, że dzieci nie powinno się żywić w fast foodzie. A oni właśnie tak robią, ponieważ… nie chce im się gotować.

Niezwykła, świetnie napisana autobiografia. Opowieść o Ameryce, jakiej nie znałam i chyba nie chciałam poznać. Brutalnie szczera, ale także życzliwa wobec ludzi, którzy pojawiają się na jej kartach. Czy muszę dodawać, że nieźle wyjaśnia fenomen Donalda J. Trumpa? Bo choć w „Elegii dla bidoków” nie ma ani słowa o aktualnym prezydencie USA, to jego populistyczny duch unosi się nad opowieścią Vance’a niczym zapowiedź małomiasteczkowej zemsty na Nowym Yorku, Los Angeles i innych wielkich amerykańskich metropoliach.

pokaż więcej

 
2019-01-02 11:38:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Jedna z wielu amerykańskich książek popularnonaukowych, w których jedno zdanie, no, może jeden akapit przewija się wiele razy. Następuje oczywiście zmiana szyku zdań oraz zastępowanie słów ich synonimami, ale w sumie... tyle. Teza ksiażki jest taka: algorytmy, które rządzą naszym życiem, obliczają nasze szanse dostania się na studia, zostania przestępcą, czy uzyskania kredytu na dobrych... Jedna z wielu amerykańskich książek popularnonaukowych, w których jedno zdanie, no, może jeden akapit przewija się wiele razy. Następuje oczywiście zmiana szyku zdań oraz zastępowanie słów ich synonimami, ale w sumie... tyle. Teza ksiażki jest taka: algorytmy, które rządzą naszym życiem, obliczają nasze szanse dostania się na studia, zostania przestępcą, czy uzyskania kredytu na dobrych warunkach są niesprawiedliwe i dyskryminują tych co zawsze są dyskryminowani - biednych, innych, ciemnoskórych.
Amen.

pokaż więcej

 
2019-01-02 11:33:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Mały chłopiec wplątany w małą, rodzinną historię. W tle historia wielka. Chłopiec, chcąc nie chcąc dołoży do niej swój, bardzo niedobry kamyczek.
Amsterdam czasów druygiej wojny światowej. Imię JOOP oznacza po holendersku prawie tyle co JOOD - Żyd. I choć chłopiec Żydem nie jest, nie jest też nazistą (nawet holenderskim), to w skutek zbiegu życiowych okoliczności wciągnięty zostanie w...
Mały chłopiec wplątany w małą, rodzinną historię. W tle historia wielka. Chłopiec, chcąc nie chcąc dołoży do niej swój, bardzo niedobry kamyczek.
Amsterdam czasów druygiej wojny światowej. Imię JOOP oznacza po holendersku prawie tyle co JOOD - Żyd. I choć chłopiec Żydem nie jest, nie jest też nazistą (nawet holenderskim), to w skutek zbiegu życiowych okoliczności wciągnięty zostanie w nazistowską nagonkę na Żydów.

Szczególnie wstrząsające są rozterki chłopca i jego próby usprawiedliwiania się. Tłumaczenia, dlaczego zrobił to co zrobił. A najgorsze ze wszystkiego jest to, że właściwie go rozumiemy. Potrafimy się postawić na jego miejscu. Czy bylibyśmy zdolni do podjęcia innej, lepszej decyzji? Do przemyślenia.

pokaż więcej

 
2019-01-02 11:21:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

A gdyby tak powiedzieć ludowi, że jest wspaniały, że winni są inni, i że złość, którą lud czuje, może, a nawet powinien na tych innych wyładować? Ku chwale ojczyzny, rzecz jasna. Zapanowałby chaos. Rozpasanie. Przemoc. Dyktatura kafarokształtnej odmiany samców alfa, spuszczonych ze smyczy przez samców... No nie, nie beta. Omega!
BLASK Rylskiego to myślowy eksperyment dziejący się w Polsce...
A gdyby tak powiedzieć ludowi, że jest wspaniały, że winni są inni, i że złość, którą lud czuje, może, a nawet powinien na tych innych wyładować? Ku chwale ojczyzny, rzecz jasna. Zapanowałby chaos. Rozpasanie. Przemoc. Dyktatura kafarokształtnej odmiany samców alfa, spuszczonych ze smyczy przez samców... No nie, nie beta. Omega!
BLASK Rylskiego to myślowy eksperyment dziejący się w Polsce naszych czasów, albo bliskiej przyszłości. Rylski, rękami niejakiego Dona i jego przydupasowego kumpla Gaponi sięga po władzę i dla zgrywy (albo zemsty) wycofuje się w cień, by z tylnego siedzenia obserwować jak "powstały z kolan" naród sieje destrukcję w przyrodzie, strukturze społecznej, edukacji oraz wszędzie indziej, dokąd sięgają jego prymitywne, niczym nie ograniczone łapska. Ba, naród ten wybiera się nawet na wojnę, po to by bronić swoich (czyli najbardziej europejskich z europejskich) wartości. Przed kim naród oraz inni przedstawiciele Międzymorza wartości bronić będą? Przed samą Europą - gejami, feministkami i wegetarianami.
Czytało mi się to z tchem tym bardziej zapartym, im dalej było mi w lekturę. Bo wbrew pozorom nie jest to opowieść o jednym życiowym nieudaczniku, lecz historia o wielu, bardzo wielu nieudołkach. O całym nieudolnym narodzie.

pokaż więcej

 
2019-01-02 11:17:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Daje do myślenia. Wylesianie, przeludnienie i mentalna niezdolność do zmiany nawyków - komu to coś mówi, ten wie, że autor, analizując upadki cywilizacji historycznych, pisze o nas. I choć ksiażka ukazała się w oryginalnej wersji w roku 2005, to w 2019 nic a nic nie traci na aktualności. Przeciwnie, jest przerażająco prawdziwa.

 
2018-12-05 10:39:10
Dodała do serwisu książkę: Siewcy entuzjazmu. Manifest ekologii dzieciństwa
Autor:
 
2018-12-03 15:06:13
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-11-30 10:09:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

https://grafomanya.wordpress.com/2018/11/30/zycie-to-wojna-prowadzona-kazdego-dnia-recenzja/

Oriana Fallaci była postacią kontrowersyjną, jak sam temat, który wypełniał niemal całkowicie jej życie zawodowe. Wojna, bo o niej tu mowa, wpłynęła także na sferę prywatną, a nawet zdrowie włoskiej reporterki i pisarki. Ona sama za ostatni konflikt któremu świadkowała, uważała starcie Zachodu ze...
https://grafomanya.wordpress.com/2018/11/30/zycie-to-wojna-prowadzona-kazdego-dnia-recenzja/

Oriana Fallaci była postacią kontrowersyjną, jak sam temat, który wypełniał niemal całkowicie jej życie zawodowe. Wojna, bo o niej tu mowa, wpłynęła także na sferę prywatną, a nawet zdrowie włoskiej reporterki i pisarki. Ona sama za ostatni konflikt któremu świadkowała, uważała starcie Zachodu ze światem islamu. Jego preludium miał być dzień 11 września 2001 roku. Po tej dacie zaprzestała walki z nowotworem, który towarzyszył jej od kilkunastu lat i poświęciła się już wyłącznie alarmowaniu. Pisała gniewne felietony, książki i artykuły prasowe, w których wzywała przywódców Europy i Ameryki do przebudzenia się. Twierdziła, że stoimy u progu Świętej Wojny. Lamentowała, że pozostajemy ślepi i głusi na to, co szykuje nam przyszłość…

Czy Fallaci miała rację? Cóż, czas pokaże, czy naprawdę żyjemy dziś w „czasach ostatnich”, czy jednak Zachód taki jaki znamy, z jego humanizmem, laicyzmem, demokracją i wolnością jednostki na sztandarach przetrwa. Osobiście wątpię czy uda nam się ocalić dorobek Oświecenia i tego, co nastąpiło po nim, choć przyczyny niekoniecznie upatruję w islamskim dążeniu do supremacji (a może do zemsty?). Bardziej chyba martwią mnie zmiany klimatu i zbliżająca się wielkimi krokami era transhumanizmu… Przed tym nie ucieknie nikt. Ani biskup, ani ateista, ani ortodoksyjny żyd, ani mułła z meczetu. Ale to tylko moje strachy. Wróćmy do Fallaci.

Gdybym miała podjąć się literackiej oceny książki pt.: „Życie to wojna prowadzona każdego dnia” napisałabym, że czyta się ją świetnie, aczkolwiek z odczuciem głębokiego niedosytu. Przyczyną tego „czytelniczego niezaspokojenia” jest fakt, że „Życie…” to zbiór zbyt krótkich reportaży z rozmaitych frontów, które nawiedziła Fallaci. To szybki rzut oka na jej życie – najpierw nastoletniej partyzantki służącej we włoskim ruchu czasów II wojny, potem reporterki starającej się dotrzeć wszędzie tam, gdzie króluje przemoc i giną ludzie, wreszcie starszej już kobiety ogarniętej obsesją wroga, któregu upatruje w islamie.

Oriana Fallaci twierdziła, że nienawidzi wojny, mundurów, sztandarów, za którymi zawsze kryje się ludzka tragedia i które wszystkie bez wyjątku „przesiąknięte są krwią i gównem”. A jednak swoje życie, niesamowity temperament i dar pisania poświęciła jej jednej. Wojnie. Jeździła za nią po całym świecie, przyglądała się jej, opisywała kolejne bezsensowne rzezie i cierpiała. Nam, czytelnikom mówiła o tym otwarcie – tak, z trudem znoszę to co widzę w Wietnamie, Bengalu, czy Libanie. Tak, ciężko mi pozostać jedynie obserwatorką. Tak, nie mogę się zdecydować, po której stronie opowiadam się w konflikcie izraelsko-palestyńskim. Nie, nie wierzę ani Arafatowi, ani Szaronowi.

Co do jednego nigdy nie miała wątpliwości. Zawsze stawała po stronie ofiar. Kobiet, które „zanim zostały rozstrzelane lub zarżnięte, były gwałcone”. Nowo narodzonych dzieci, traktowanych jak tarcze dla broni białej albo palnej.

Mogłabym jeszcze wiele napisać na temat książki Oriany Fallaci, bo zawiera ona w sobie tyle wątków, tyle przesłań… Nie zrobię tego jednak, bo recenzja ma swoje prawa. Nie może być zbyt długa, powinna za to kończyć się poleceniem – czytać czy nie czytać?

Czytać. Zdecydowanie czytać.

pokaż więcej

 
2018-11-27 15:56:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Dobra. Bardzo dobra. Równocześnie trudna w odbiorze. Śniła mi się. I nie był to sen o różowych jednorożcach brykających na tęczowych chmurkach...

 
2018-11-27 15:50:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Wywiad rzeka z człowiekiem-ikoną transformacji. Bardzo ciekawy, pozwalający czytelnikowi lepiej poznać profesora Zolla, rodzinę, w jakiej się wychował, życie prywatne, ścieżkę zawodową i motywacje, którymi się kierował i nadal kieruje, stając po konkretnej stronie sporu, jaki dotyczy przyszłości ustrojowej naszego kraju.

 
2018-11-27 15:45:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Filmu nie widziałam, ale książkę przeczytałam. Czytając, miałam wrażenie, jakbym gdzieś już ją wcześniej... A tak, czasem zdarza mi się po latach ponownie sięgnąć po tę samą lekturę zupełnie bez zamiaru, by to zrobić. Ot - nieuwaga, słaba czytelnicza pamięć. Tak jak i dawno, dawno temu, także i tym razem powieść podobała mi się bardzo, mimo że z mojej polskiej, średniomiejskiej perspektywy,... Filmu nie widziałam, ale książkę przeczytałam. Czytając, miałam wrażenie, jakbym gdzieś już ją wcześniej... A tak, czasem zdarza mi się po latach ponownie sięgnąć po tę samą lekturę zupełnie bez zamiaru, by to zrobić. Ot - nieuwaga, słaba czytelnicza pamięć. Tak jak i dawno, dawno temu, także i tym razem powieść podobała mi się bardzo, mimo że z mojej polskiej, średniomiejskiej perspektywy, problemy osób LGBT z Nowego Jorku są odrobinę jakby odrealnione. Ale i tak - taki Nowy Jork lubię. W przeciwieństwie do NJ z "Małych żyć". Tamten był kompletnie oderwany od czegokolwiek. Ten jest ludzki. Bardzo ludzki.

pokaż więcej

 
2018-11-26 08:39:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Przypomnij sobie, kiedy ostatnio robiłeś/robiłaś coś z prawdziwą pasją i zaangażowaniem. To może być cokolwiek – realizacja zadania w pracy, przygotowanie niespodzianki dla kogoś bliskiego, opanowanie nowej umiejętności, albo na przykład - zabawa z dzieckiem.
Już? Pamiętasz?
Świetnie. A teraz wyrusz w drogę powrotną do tamtego momentu. Na szczęście Twój umysł, w przeciwieństwie do Twojego...
Przypomnij sobie, kiedy ostatnio robiłeś/robiłaś coś z prawdziwą pasją i zaangażowaniem. To może być cokolwiek – realizacja zadania w pracy, przygotowanie niespodzianki dla kogoś bliskiego, opanowanie nowej umiejętności, albo na przykład - zabawa z dzieckiem.
Już? Pamiętasz?
Świetnie. A teraz wyrusz w drogę powrotną do tamtego momentu. Na szczęście Twój umysł, w przeciwieństwie do Twojego ciała jest wolny i może swobodnie podróżować w czasie. Przemieszczać się od teraźniejszości do przeszłości i znowu – do dnia dzisiejszego. A z tej przeszłości może coś zabrać ze sobą na pamiątkę.
Zamknij oczy. Wróć do chwili, w której Twoje działania napędzane były nie poczuciem obowiązku, nie wizją zarobku, nie perspektywą kary, ale pasją i prawdziwym zaangażowaniem. Jakie uczucia Ci wówczas towarzyszyły? Czy można nazwać je po prostu: ENTUZJAZMEM?
Do niedawna powszechnie obowiązywał pogląd o genetycznym pochodzeniu inteligencji. Według niego, jedni rodzą się zdolniejsi, inni zaś mniej zdolni i nic na to nie można poradzić. Po prostu – niektórzy ludzie skazani są na życiowy sukces, inni nie i choćby nie wiadomo jak się starali, wiele nie osiągną. Jednak pod koniec XX wieku ujawniono wyniki brytyjskich badań, które temu poglądowi zaprzeczyły. Wykazały one, że umysł jest plastyczny w stopniu znacznie większym, niż dotąd sądziliśmy. Oto okazało się, że u młodych ludzi wysyłających wiele SMSów, następuje rozrost tej sfery mózgowia, która odpowiada za poruszanie kciukiem. Szybko wyciągnięto z tego wnioski: mózg jest niczym mięsień! Rozwija się w tę stronę, w której jest ćwiczony! Naukową hipotezę szybko przekuto w edukacyjną praktykę, wprowadzając w przedszkolach naukę pięciu obcych języków równocześnie i usiłując uczyć czytania półtoraroczne maleństwa.
Próby te zakończyły się totalną klapą.
Dlaczego? Czyżby jednak nasz umysł nie był tak giętki jak sugerowałyby obserwacje Brytyjczyków?
Przeciwnie. Ludzki mózg jest niezwykle giętki, pracowity, lubi wysiłek i zdolny jest zdobywać najwyższe góry. Jednak napędza go coś zupełnie innego, niż regularne ćwiczenia. Paliwem do jego rozwoju są emocje. Jak pisze niemiecki neurobiolog Gerald Hüther: „Znamy tę sytuację: kiedy coś jest dla nas naprawdę ważne, jesteśmy gotowi dołożyć wszelkich starań, by to osiągnąć. A kiedy nam się to udaje, przepełnia nas entuzjazm. Za każdym razem gdy czymś się entuzjazmujemy, gdy coś nas głęboko porusza i udaje nam się to osiągnąć, pobudza to grupę komórek nerwowych w śródmózgowiu. Z ich długich wypustek wylewa się wówczas koktajl neuroplastycznych neuroprzekaźników.”
Znamy tę sytuację. Znam ją ja, znasz ją Ty – z powrotu do przeszłości. Zna ją Twoje małe dziecko, które wszystko, czego podejmuje się z własnej woli, robi z entuzjazmem.
W swojej najnowszej książce pt. „Entuzjaści. Obudź energię swojego dzieciństwa” André Stern, współczesny człowiek renesansu, który nigdy nie chodził do szkoły, pisze właśnie o tym. Podpowiada, jak odnaleźć w sobie nowe pokłady entuzjazmu, dzięki którym można lepiej, efektywniej i przede wszystkim przyjemniej pracować, uczyć się i korzystać z czasu wolnego. „Entuzjaści…” są lekturą obowiązkową dla rodziców maluchów, których naturalny entuzjazm nie został jeszcze stłumiony przez rygory systemu edukacji. Jeśli pomożesz swojemu dziecku pozostać w nim sobą, z radością realizować codzienne zadania, stanie się tym, kim chce i będzie w tym szczęśliwe.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
305 224 3496
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (72)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd