Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
magdalenardo 
biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com
Miłośniczka książek, herbaty, scrapbookingu - dokładnie w tej kolejności, a ostatnio jeszcze wielka fanka wszelkiego rodzaju balsamów i peelingów do ciała. Wszystkie te cztery "nałogi" drastycznie wpływają na mój domowy budżet :(
34 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 6 książek, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Czereśnie zawsze muszą być dwie
    Czereśnie zawsze muszą być dwie
    Autor:
    Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianic...
    czytelników: 1544 | opinie: 122 | ocena: 7,92 (463 głosy)
  • Mroczny las
    Mroczny las
    Autor:
    Kiedy Willoe De Beers już wie, kim naprawdę jest, sprzedaje rodzinny dom w Karolinie Północnej i wyprowadza się do Palm Beach, aby zamieszkać tam ze swoją rodzoną matką i bratem przyrodnim. Olśniewa...
    czytelników: 83 | opinie: 2 | ocena: 6,5 (4 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-21 15:18:23
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-07-12 12:47:31

Topielisko to miejsce niezwykle urokliwe, spokojne, klimatyczne, piękne, ale ma też swoją drugą, niepokojącą stronę. Było świadkiem wielu fantastycznych chwil - beztroskiej zabawy, miłosnych uniesień, relaksu i wypoczynku. Jednak nie tylko... Topielisko to też niemy świadek wielu tragedii, miejscem, które wybierają samobójczynie, które rzucając się z wysokiej skalnej półki w głębokie odmęty... Topielisko to miejsce niezwykle urokliwe, spokojne, klimatyczne, piękne, ale ma też swoją drugą, niepokojącą stronę. Było świadkiem wielu fantastycznych chwil - beztroskiej zabawy, miłosnych uniesień, relaksu i wypoczynku. Jednak nie tylko... Topielisko to też niemy świadek wielu tragedii, miejscem, które wybierają samobójczynie, które rzucając się z wysokiej skalnej półki w głębokie odmęty wody wybierają pewną śmierć. To miejsce, w którym swój żywot przerywały kobiety sprawiające problemy, tylko czy zawsze był to ich wybór?

W miasteczku Beckford znajdującym się niedaleko Topieliska, mieszkała Nel Abbott. Kobieta od dziecka interesowała się historiami nieszczęsnych kobiet, które na przestrzeni kilkuset lat swoje życie kończyły w głębinach i jako dorosła kobieta postanowiła napisać o nich książkę. Chciała, by pamięć o nich przetrwała i zainteresowała kolejne pokolenia ludzi żyjących w miasteczku i okolicach. Po śmierci Katie, najlepszej przyjaciółki Leny, córki Nel, jej entuzjazm zmalał, ...a kilka dni później jej ciało także wyłowiono z Topieliska.

Historię Nel oraz pozostałych kobiet poznajemy w momencie, gdy do Beckford przybywa siostra Nel - Jules, która ma zająć się 15-letnią siostrzenicą. W trakcie rutynowych czynności wyjaśniających okoliczności śmierci Nel, na jaw wychodzi coraz więcej niepokojących faktów, które poddają w wątpliwość samobójcze śmierci kobiet z Topieliska. W sprawie pojawia się coraz więcej osób i wątków, wszystko coraz bardziej się gmatwa, a kłamstwa, niedopowiedzenia, zatajenia części prawdy doprowadzają do tego, że trudno się w tym wszystkim połapać. Nie wiadomo kto jest zły, a kto dobry, komu można zaufać, komu zależy na poznaniu prawdy, a kto chciałby wszystko zamieść pod dywan. Jedno jest pewne - kłamstwo ma krótkie nogi, więc nie warto kręcić, taić, wygłaszać półprawdy, nawet jeśli robimy to w dobrej wierze to może okazać się, że efekt jest zupełnie odwrotny. Niestety kiedy to sobie uświadomimy może być już za późno!

Niedawno zachwycona byłam "Dziewczyną z pociągu". Książka zachwyciła mnie tym, że pokazała, że nie wszystko jest zawsze takie jak nam się wydaje, że tak naprawdę to co wygląda jak obrazek szczęśliwej rodziny, wcale nie musi być takie w rzeczywistości, a także tym, jak splot kilku zdarzeń może nam skomplikować życie. W "Zapisane w wodzie" autorka pokazała, że nie brak jej pomysłów, jej warsztat pisarski jest na wyższym poziomie, a umiejętność żonglowania wątkami i tajemnicami jest niesamowita i zaskakująca. Powieść trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej kartki. Duże brawa należą się autorce za stworzenie tak zagmatwanej historii i to, że wszystko tak świetnie się przenika i zazębia. Aż trudno uwierzyć, że taka historia mogła powstać, i że wszystko jest tak spójne i wszystkie wątki są wyjaśnione... tzn. może znajdzie się coś co jest niedopowiedzianego, ale jest to celowy zabieg. Ja doceniam tu też część obyczajową, ukazującą losy mieszkańców miasteczka i ich wzajemne relacje.

Książkę polecam przede wszystkim miłośnikom tajemnic, czytelnikom, którzy lubią dochodzić finału książki na podstawie ledwo dostrzegalnych szczegółów, którzy nie zadowalają się banalnymi rozwiązaniami i lubią być zaskakiwani, ale także sympatykom powieści obyczajowych, którzy od czasu do czasu chcą się zmierzyć z czymś trudniejszym.

pokaż więcej

 
2017-07-12 12:45:24

Miłość zwykle kojarzy nam się z czymś pięknym, czystym, radosnym, wyjątkowym i szalonym. Uczucie ogarnia nas od palców stóp po czubek głowy, wydaje nam się, że jesteśmy lżejsi, ładniejsi, młodsi. Z czasem oczywiście się to zmienia. Miłość dojrzewa, nabiera głębi, jest wielobarwna i wielowymiarowa. Niestety nie zawsze życie pozwala na taką kolej rzeczy. Bywa, że zanim miłość się tak naprawdę... Miłość zwykle kojarzy nam się z czymś pięknym, czystym, radosnym, wyjątkowym i szalonym. Uczucie ogarnia nas od palców stóp po czubek głowy, wydaje nam się, że jesteśmy lżejsi, ładniejsi, młodsi. Z czasem oczywiście się to zmienia. Miłość dojrzewa, nabiera głębi, jest wielobarwna i wielowymiarowa. Niestety nie zawsze życie pozwala na taką kolej rzeczy. Bywa, że zanim miłość się tak naprawdę rozwinie, pozwoli dobrze poznać partnerom, kiedy nie jesteśmy jeszcze do końca pewni, czy to uczucie jest prawdziwe, przewrotne życie poddaje nas najtrudniejszej próbie. Czy w takich warunkach miłość może przetrwać, skoro tak naprawdę nie zaczęła się na dobre?

„Chwila na miłość” jest dowodem na to, że to wszystko jest możliwe. Joanna i Sejo poznają się w pięknym Sarajewie, w czasie kiedy kobieta przebywa tam na studiach. Uczucie rodzące się między tymi dwojga jest nieśmiałe, delikatne, rozwija się bardzo powoli. Para rozstaje się „na chwilę” gdy dziewczyna wraca do kraju. Sejo ma dojechać do niej za kilka tygodni, i para ma spędzić razem wakacje. Niestety rzeczywistość bywa okrutna i za nic ma sobie plany i uczucia niewinnych ludzi. W Bośni wybucha wojna domowa, nastają bardzo trudne dni, tygodnie przeradzające się w kolejne miesiące i lata. Wojna jest trudna, niezrozumiała, niesprawiedliwa, bezsensowna. Jugosławia, miejsce, które kiedyś łączyło ludzi różnego wyznania, kultury i tradycji nagle się rozpada. Podział następuje nie tylko na terytorium kraju, ale też wśród ludzi, którzy jeszcze niedawno żyli razem, a teraz jeden na drugiego donosi, najbliżsi sąsiedzi stają się najgorszymi wrogami. To niewyobrażalna tragedia. Jak w tym czasie wojennej zawieruchy miała przetrwać budząca się miłość? – taka nieugruntowana, niezakorzeniona, niedopowiedzona i nieoczywista. Dla Sejo miłość do Joanny była tarczą ochronną, czymś co pozwoliło mu przetrwać, coś co motywowało do dalszego działania, dbania o własne bezpieczeństwo. Było jak oaza bezpieczeństwa i wcale mnie to nie dziwi, bo w tak trudnych chwilach, żeby nie zwariować trzeba mieć jakiś konkretny cel. On chciał spotkać ukochaną, założyć z nią rodzinę i cieszyć się każdym dniem razem. Natomiast Joanna na początku chyba nie była nawet świadoma do końca tego co się dzieje. Wiele par na tym etapie pewnie by się rozstało. Zbyt wiele barier, piętrzących się trudności, strachu, niepewności i niewiadomej dotyczącej przyszłości. Podziwiam tę parę za wytrwałość, wierność, szczerość. O ile dla Saja, Joanna i uczucie do niej było tym co trzyma go przy życiu to dla Joanny uczucie to było bardziej trudne, wymagające i trudne. Ona była bezpieczna. Musiała zorganizować sobie życie sama – nowe miasto, nowa praca. W zasadzie to mogła sobie pomyśleć, że wszystko zacznie od nowa, bo przecież nikomu niczego nie obiecywała. A jednak wytrwała! I to jak! To dzięki jej oddaniu, determinacji, odwadze i poświęceniu ta miłość przetrwała.

Książka jest świadectwem bardzo trudnej, ale i niezwykle trwałej miłości. Trudno uwierzyć, że para ludzi może aż tyle przeżyć i zrezygnować ze swojego uczucia. Najsmutniejsze jest to, że nie jest to wcale fikcja literacka, a prawdziwa historia autorki książki i jej męża. To nie tylko zapis tej pięknej, nierozerwalnej miłości, która narodziła się w Sarajewie. To także tragiczne historie innych jej mieszkańców, których miała okazję poznać Joanna, a których wojna również doświadczyła okrutnie. Ich tragizm i prawdziwość poruszają w czytelniku wiele emocji, nie sposób przejść obojętnie obok tych wszystkich istnień.


Trudna książka, ale bardzo potrzebna. Powinni ją przeczytać wszyscy politycy, zanim zdecydują się na nieodwracalny w konsekwencjach krok. Ta historia tak naprawdę mogła wydarzyć się każdemu, tylko czy inni wytrwaliby w swoich przekonaniach mimo tylu utrudnień i przeciwieństw? Książka jest bardzo wzruszająca, w trakcie lektury czytelnik odczuwa całą masę emocji. Tych emocji brakowało mi jednak w słowach wypowiadanych przez autorkę. Swoją historię opisała bardziej jako zapis faktów – pamiętnik czy reportaż, ale czytając nie czułam jej emocji, tylko wczuwałam się w jej osobę i wyobrażałam jakie uczucia mogłyby mi towarzyszyć.

pokaż więcej

 
2017-07-12 12:42:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura angielska, Recenzyjne, Thrillery

Po elektryzującym opisie spodziewałam się książki pełnej grozy, trzymającej w napięciu i wzbudzającej nieustający lęk. Czy tak było?

W dniu dziesiątych urodzin swoich bliźniaczych dzieci Maddie dokonuje dramatycznego wyboru. Do jej domu wchodzi napastnik, który każe jej wybrać, które z dzieci ocali, a które z nich ma zginąć. Grzeczny, spokojny Aidan, czy żywiołowa, buntownicza Annabel....
Po elektryzującym opisie spodziewałam się książki pełnej grozy, trzymającej w napięciu i wzbudzającej nieustający lęk. Czy tak było?

W dniu dziesiątych urodzin swoich bliźniaczych dzieci Maddie dokonuje dramatycznego wyboru. Do jej domu wchodzi napastnik, który każe jej wybrać, które z dzieci ocali, a które z nich ma zginąć. Grzeczny, spokojny Aidan, czy żywiołowa, buntownicza Annabel. Jaki był wybór kobiety dowiadujemy się już z początkowych stron książki. To co było potem przypomina mi nieco wewnętrzny monolog bohaterki, która (z trudem) przypomina sobie swoje życie od momentu poznania męża, ojca swoich dzieci Nick`a. Patrzy na wszystko z nieco innej perspektywy i dostrzega szczegóły, których nie widziała wcześniej. Jak się okazuje, wspomnienia mieszają się z projekcją tego, co mogłoby się wydarzyć. Maddie tak naprawdę od trzech miesięcy znajduje się w śpiączce (nie zdradzam tu więcej niż jest w opisie książki na tylnej okładce).

Początkowo książka bardziej przypomina niespieszną powieść obyczajową, poznajemy w niej życie Maddie i jej rodziny, poznajemy ją lepiej. Tak jest do pewnego momentu, gdy Maddie odzyskuje świadomość i wybudza się ze śpiączki akcja nabiera tempa i dosłownie elektryzuje. Od tej pory już nie można odłożyć książki, nie pozwala na to niepewność i wewnętrzny lęk (którego oczekiwałam).

Cała historia wydaje się niewiarygodna, a jednak możliwa i to jest najbardziej przerażające. Nigdy nie wiemy co dzieje się tuż obok, ba! czasami nie wiemy co dzieje się na własnym "podwórku". Tyle się mówi, że do większości przestępstw dochodzi z winy osób z najbliższego otoczenia, ale nie chcemy w to wierzyć, bo to uderza w podstawy naszej egzystencji, którą jest rodzina.

Autorka sprytnie manipuluje faktami, ujawnia prawdę fragmentami tak, by zainteresować czytelnika i pozwolić mu utożsamić się z bohaterką. Mnie udało się przewidzieć kwestię dotyczącą Annabel i wskazać sprawcę - choć nic się tu nie wydawało takie oczywiste.

Świetna książka! Podoba mi się to, że na początku niejako obserwujemy funkcjonowanie rodziny, a później zagłębiamy się w okoliczności przestępstwa, z ciągle narastającym napięciem. Książka jest pełna okrucieństwa, które może przytrafić się tak naprawdę każdemu. Jest to bardzo realne, przez co przerażające, ale i... fascynujące. Gwarantuję, że książka podniesie u Was poziom adrenaliny.

pokaż więcej

 
2017-07-09 20:58:57
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Rodzina de Beers (tom 2)
 
2017-06-25 04:13:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura angielska, Obyczajowe

Żałoba to coś trudnego do zdefiniowania. Można powiedzieć, że to okres opłakiwania kogoś zmarłego bądź straty czegoś innego. Jednak u każdego z nas przebiega ona inaczej. Jedni udają przed samym sobą, że nic się nie stało, inni płaczą całymi dniami, tygodniami, miesiącami, a nawet latami. Jedni tkwią w tym sami, inni muszą dzielić się smutkiem i żalem z bliskimi. Nikt z nas nie jest w stanie... Żałoba to coś trudnego do zdefiniowania. Można powiedzieć, że to okres opłakiwania kogoś zmarłego bądź straty czegoś innego. Jednak u każdego z nas przebiega ona inaczej. Jedni udają przed samym sobą, że nic się nie stało, inni płaczą całymi dniami, tygodniami, miesiącami, a nawet latami. Jedni tkwią w tym sami, inni muszą dzielić się smutkiem i żalem z bliskimi. Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć jak zareaguje w obliczu straty i jak długo przyjdzie mu się z nią godzić. Nie można jednak wymagać od innych, by przeżywali żałobę w ten sam sposób co my, by czuli to samo.

Rodzina Matthews rozpadła się na drobne kawałeczki, gdy dziesięcioletnia córka i siostra ginie w ataku terrorystycznym. Rose umiera śmiercią nagłą, nieprzewidzianą i bardzo tragiczną, gdyż rozrywa ją bomba ukryta w koszu na śmieci. Sprawcami ataku są muzułmanie. Po tym zdarzeniu rodzice nie potrafią ze sobą rozmawiać, zatapiają się w smutku i żalu, każde na swój własny sposób, zapominając przy tym o pozostałych dzieciach - bliźniaczej siostrze Rose, Jasmine oraz pięcioletnim Jamie. Czytelnik poznaje rodzinę pięć lat po tragedii. Narratorem powieści jest dziesięcioletni już Jamie i to z jego punktu widzenia poznajemy tę smutną historię. Rodzice się rozeszli. Dzieci wraz z ojcem zamierzają zacząć wszystko od nowa po przeprowadzce daleko od Londynu. Szybko okazuje się, że zmiana miejsca zamieszkania nic nie pomaga, dzieci nadal pozostawione są same sobie, tata pije, a matka zdaje się zapomniała, że ma jakieś żyjące dzieci.

Bardzo, bardzo emocjonalna książka. Trudno w ogóle określić co czułam podczas lektury, bo tych emocji była cała gama. Nieporadny, zrozpaczony tata, nierozumiejący powagi tragedii Jamie, który tak naprawdę nawet nie pamięta Rose, a wszyscy w koło zawsze mówili mu co powinien czuć w związku ze stratą. No i Jasmine, jak dla mnie główna bohaterka powieści, historii samej w sobie i rodziny. Dziewczyna zmagająca się z własnym bólem i smutkiem za wszelką cenę chciała stworzyć prawdziwy dom dla swojego brata i scalić rodzinę. Jestem oczarowana i wzruszona dojrzałością Jasmine, szczerością Jamie`go, prawdziwą przyjaźnią Sunyi. Determinacja dzieci, silne więzi rodzinne, miłość, oddanie, ale także niezwykłe poświęcenie. Żałuję, że nie potrafię znaleźć słów na to co czułam w trakcie czytania, a także teraz po zakończeniu lektury, bo książkę ciągle i od nowa przerabiam w głowie, rozmyślam i analizuję.

Książkę polecam wszystkim bez wyjątku. To jedna z pozycji, którą każdy powinien przeczytać i prawdopodobnie zostanie w Waszych głowach na lata. Trudno uwierzyć, że to debiut literacki i że autorka jest dokładnie w moim wieku.

pokaż więcej

 
2017-05-31 20:46:38
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: W cieniu sekwoi (tom 4)
 
2017-05-28 22:08:00

W obecnych czasach coraz więcej osób żyje w sieci. Ten "drugi", internetowy świat często jest ciekawszy, bardziej pociągający i kolorowy. W sieci możemy być kimkolwiek chcemy. Zdarza nam się zmieniać rzeczywistość, nadawać sobie lepszych cech, piękniejszego wyglądu, dodawać osiągnięć, ubarwiać życiorys i idealizować wszystko co nas dotyczy. Osoby poznane w internecie, czy to za pomocą portali... W obecnych czasach coraz więcej osób żyje w sieci. Ten "drugi", internetowy świat często jest ciekawszy, bardziej pociągający i kolorowy. W sieci możemy być kimkolwiek chcemy. Zdarza nam się zmieniać rzeczywistość, nadawać sobie lepszych cech, piękniejszego wyglądu, dodawać osiągnięć, ubarwiać życiorys i idealizować wszystko co nas dotyczy. Osoby poznane w internecie, czy to za pomocą portali społecznościowych, blogów czy forów tematycznych odbierają nas jako pewne siebie i wartościowe postaci. Niestety w prawdziwym życiu nie zawsze jest tak naprawdę. Zdarza nam się tak brnąć w tworzenie tego idealnego wizerunku, że całkowicie się w tym zatracamy i nie potrafimy oddzielić prawdy od fikcji.

Bohaterka książki, Sylwia, myśli, że może góry przenosić. Jest szczęśliwą dziewczyną Mężczyzny Swojego Życia, wkraczającą na ścieżkę kariery agentką nieruchomości. O tym wszystkim bardzo chce się dzielić z czytelnikami swojego bloga. Szybko jednak okazuje się, że życie nie jest takie różowe. Patryk nie jest wcale ideałem faceta, agencja nieruchomości, w której pracuje przypomina raczej bagno czy grzęzawisko, a i ona sama nie jest tak przebojową dziewczyną jak się jej samej wydawało. Problemy piętrzą się, ale Sylwia nie pisze o nich z pełną szczerością, robi to wymijająco, ogólnikowo, a o wielu sprawach pisze tak jakby nie była w pełni świadoma, co się dzieje wokół. Jej teksty przypominają nieco rozprawy socjologiczne. Z pewnością łatwiej i obiektywniej pisze się jej o życiu innych, swoje życie przepuszcza raczej przez pryzmat, który nadaje mu kolorów. Im więcej złego dzieje się w jej życiu, tym bardziej infantylne jest jej podejście.

Powieść przeplatają wpisy blogowe oraz mieszczące się pod nimi wpisy internautów. To daje do myślenia czytelnikowi i pozwala spojrzeć na dany aspekt z różnych perspektyw. Z pozoru lekka i błaha historia pokazuje jak bardzo niebezpiecznym narzędziem jest internet, jak bardzo nami manipuluje, uzależnia i zniekształca rzeczywistość. Uświadamia smutną prawdę, że użytkownicy internetu nie tyle interesują się nami takimi jakimi jesteśmy, a przyciągają ich burzliwe emocje, dramaty, rozterki. Kiedy nic się nie dzieje, albo mamy się zbyt dobrze stajemy się nudni i nieciekawi. Czasem zanim uświadomimy sobie co w życiu jest naprawdę ważne może być za późno, bo tylko "tragedie przyciągają jak lep na muchy".

Książka momentami mnie denerwowała, a właściwie sama postać głównej bohaterki, która z jednej strony myślała, że jest mądra życiowo, błyskotliwa, spostrzegawcza, z drugiej jednak to właśnie takie podejście do życia daje do myślenia i zmusza do refleksji. Autorka "kupiła mnie" przede wszystkim właściwym zakończeniem, które było idealnym podsumowaniem całości. Niestety później doczytałam, że książka ma kontynuację, której bohaterką również jest Sylwia i to ostudziło mój entuzjazm.

pokaż więcej

 
2017-05-28 22:06:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ejotek, Literatura polska, Obyczajowe, Wydawnictwo Filia

Przeszłość lubi wracać do nas niepostrzeżenie i niespodziewanie. Niestety nie zawsze można ją zamieść pod dywan i dalej spokojnie żyć. Bywa, że przeszłość, choć pamiętamy ją jak przez mgłę i wydawać by się mogło dawno zostawiliśmy za sobą, z buciorami wchodzi w nasze życie i niszczy to co zbudowaliśmy latami.

Agata jest szczęśliwą matką i ukochaną żoną, do tego świetnie realizuje się...
Przeszłość lubi wracać do nas niepostrzeżenie i niespodziewanie. Niestety nie zawsze można ją zamieść pod dywan i dalej spokojnie żyć. Bywa, że przeszłość, choć pamiętamy ją jak przez mgłę i wydawać by się mogło dawno zostawiliśmy za sobą, z buciorami wchodzi w nasze życie i niszczy to co zbudowaliśmy latami.

Agata jest szczęśliwą matką i ukochaną żoną, do tego świetnie realizuje się zawodowo. Jej życie jest niemal idealne... do czasu, gdy w jej drzwiach staje przeszłość w postaci nastoletniej Zuzy, która wtedy - osiem lat wcześniej była dla niej Kropeczką. To co początkowo wygląda na przypadkowe spotkanie, jest wstępem do dramatu, z którym Agata postanawia zmierzyć się sama. Zanim powie o wszystkim mężowi chce mieć pewność. Równolegle czekając na "wyrok", postanawia pomóc Kropeczce poznać prawdę.

Dziwi mnie postawa Agaty, bo w obliczu tak dużego zagrożenia jakim jest ryzyko zakażenia wirusem HIV trudno radzić sobie z tym wszystkim samotnie, zwłaszcza, gdy sprawa tak naprawdę dotyczy także jej męża i dziecka. Może gdyby miała męża, który o nic się nie troszczy, nie kocha i nie zależy mu, ale Marcin to mąż idealny. Dba o dom i rodzinę, wykonuje większość domowych obowiązków. Jest przy tym troskliwy, czuły, wyrozumiały i wspierający. Agata boi się zaufać mężowi, który mimo to cierpliwie czeka, aż żona zdobędzie się na szczere wyznanie. Co ciekawe, dziewczynie, która od początku kręci, kłamie, oszukuje, zachowuje się dość podejrzliwie ufa bardziej niż ukochanemu mężowi. Z nią jedzie w nieznane, rzucając wszystko i patrząc na konsekwencje, by pomóc i spełnić obietnicę daną Kropeczce przed laty.

Sama historia jest ciekawa. Autorka pragnie uświadomić czytelnikom, że problem HIV/Aids dotyczy nas wszystkich i każdy z nas może się zakazić. Liliana Fabisińska pokazuje w swej książce, że nie warto ufać stereotypom. Nie możemy żyć w przekonaniu, że nas to nigdy nie spotka, bo jesteśmy wiernymi żonami, od wielu lat mamy jednego partnera, a chwileczki zapomnienia zdarzały nam się tylko w czasach młodości, kiedy z pewnością wszyscy byli "czyści". Książka mówi o tym jak żyć z chorobą, uświadamia, że wiadomość o chorobie tak naprawdę nie jest wyrokiem, można żyć z wirusem latami i trzymać go w ryzach. Każdy z nas powinien się od czasu do czasu przebadać dla bezpieczeństwa swojego i swoich bliskich.

Książka może się podobać, bo temat ujęty jest w sposób przemyślany i trafiony (zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie techniczne choroby, co jest zgrabnie wplecione w tekst). Mnie niestety bardzo drażniły bohaterki. Obie nie potrafiły mówić wprost, a przecież jak się postawi kawę na ławę to wszystko jest o wiele prostsze i łatwiejsze do ogarnięcia. Agata bojąc się wyjawić prawdę mężowi (TAKIEMU mężowi!!!) wpędzała go niemal w paranoję, gdy ten był przekonany, że żona go zdradza (a ona miała tego świadomość, że mąż tak myśli). Kropeczka zwróciła się o pomoc do jedynej osoby, której ufa - no to dlaczego od początku nie mówiła prawdy? Myślę, że książka niepotrzebnie rozrosła się do takich rozmiarów. Spokojnie można było to skrócić do 250 stron, co wcale nie umniejszałoby jej wartości, a sprawiłoby, że historia nie byłaby tak rozwlekła i momentami nudnawa.

pokaż więcej

 
2017-05-28 22:04:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura francuska
Autor:

Dlaczego sięgam po książki traktujące o chorobach i nieszczęściu innych? ... chyba dla pozytywnego wzmocnienia! Tak, tak, trochę to przewrotne, ale właśnie takie książki mi pomagają. Na co dzień potrafię doceniać to co mam, cieszę się, że widzę, słyszę, mówię, chodzę, mam rodzinę, że mam pracę i mam gdzie mieszkać. Doceniam to każdego dnia, ale bywa, że natłok innych problemów, spraw, do tego... Dlaczego sięgam po książki traktujące o chorobach i nieszczęściu innych? ... chyba dla pozytywnego wzmocnienia! Tak, tak, trochę to przewrotne, ale właśnie takie książki mi pomagają. Na co dzień potrafię doceniać to co mam, cieszę się, że widzę, słyszę, mówię, chodzę, mam rodzinę, że mam pracę i mam gdzie mieszkać. Doceniam to każdego dnia, ale bywa, że natłok innych problemów, spraw, do tego permanentne przemęczenie i niesprzyjająca aura tak mnie przytłaczają, że potrzebuję dodatkowego bodźca, który przypomni mi o moim szczęściu.

Angele to kobieta po 50-tce, bardzo aktywna ruchowo, prowadząca zdrowy styl życia. Gdy nagle czuje się gorzej nawet nie podejrzewa jakie będą konsekwencje pogarszającego się samopoczucia. Ból głowy i odrętwienie ciała sprawiają, że kobieta udaje się do szpitala. Lekarze nie bardzo wiedzą co jej dolega i chcą ją puścić do domu, ale ona się na to nie godzi. Gdy jej stan się pogarsza lekarze postanawiają wprowadzić ją w stan śpiączki farmakologicznej. I tak zaczyna się jej największy, trwający wiele miesięcy dramat. Angele nie może się wybudzić, nie wykazuje żadnych oznak świadomości, dlatego personel szpitala przekonany jest, że nastąpiła śmierć mózgowa. Pacjentka jednak wszystko słyszała, rozumiała i... czuła, także najgorszy ból jaki jej zadawano chcąc sprawdzić przytomność czy wykonując kolejne zabiegi. Jej wydawało się, że krzyczy, mruga, rusza rękami i nogami, a w rzeczywistości nie działo się nic. Nie dawała żadnych oznak życia, aż wreszcie ocaliła ją łza...

Książka, jak sama autorka pisze, jest świadectwem prawdy, opisem przeżyć, które udało jej się zapamiętać. To zapis walki o zdrowie, przebiegu leczenia i pobytu w szpitalach oraz ośrodku rehabilitacyjnym.

Czy książka mną poruszyła? Czy spełniła swój cel? Czy otworzyła oczy? Hmmm trudno oceniać książki tego typu, ale ja niestety czuję się mocno rozczarowana! Przede wszystkim widać, że książka miała być dla autorki swoistym katharsis (nawet jeśli twierdzi inaczej). Angele Lieby chciała ponoć tylko przedstawić fakty, przybliżyć innym przebieg swojej choroby i proces leczenia, a dla mnie to raczej lista żalów i pretensji do pracowników szpitala. Jestem zniesmaczona i zawiedziona. Rozumiem rozgoryczenie Angele, ale jeśli ma jakieś obiekcje co do przebiegu leczenia to powinna dociekać swych praw w sądzie, a nie przelewać żale na kartach książki. Zupełnie inaczej pisze o pierwszym szpitalu i jego personelu, niż o drugim, jak i ośrodku rehabilitacyjnym. Szczególnie ruszyło mnie to, że imiennie nazwała pielęgniarkę, która mogła uniknąć błędu, który kosztował Angele ponownej utraty umiejętności samodzielnego oddychania. Jej żale przewijają się przez całą książkę, choć nie są wypowiadane wprost. Każdy czytelnik dostrzeże je jednak między wierszami. Kilkukrotnie też podkreśla, że z choroby wyszła dzięki silnej woli i optymistycznemu usposobieniu, jakby te wszystkie zabiegi i rehabilitacje podejmowane w pierwszym szpitalu były niepotrzebnie wykonywane. Całe szczęście, że książka była krótka, bo w innym wypadku pewnie bym jej nie skończyła.

Nie polecam.

pokaż więcej

 
2017-04-30 23:39:11
Cykl: Seria kwiatowa (tom 2)

"Ogród Kamili" pierwsza część serii Kwiatowej nie zachwyciła mnie od razu, jednak gdy tytułowa bohaterka osiadła w willi Sasanka przy ulicy Leśnych Dzwonków w Milanówku nie mogłam się oderwać! Tyle się tu działo! Każda kolejna strona zaskakiwała coraz bardziej. Czy tym razem było podobnie?

Początek wyjaśnia najważniejsze kwestie z pierwszej część książki. Wreszcie wiemy co wydarzyło się 8...
"Ogród Kamili" pierwsza część serii Kwiatowej nie zachwyciła mnie od razu, jednak gdy tytułowa bohaterka osiadła w willi Sasanka przy ulicy Leśnych Dzwonków w Milanówku nie mogłam się oderwać! Tyle się tu działo! Każda kolejna strona zaskakiwała coraz bardziej. Czy tym razem było podobnie?

Początek wyjaśnia najważniejsze kwestie z pierwszej część książki. Wreszcie wiemy co wydarzyło się 8 lat wcześniej, Jaki związek ze śmiercią matki Kamili miał Jakub, dlaczego tak nagle zniknął z życia dziewczyny i w jakich okolicznościach poznała go Gosia. Ta część była bardzo wzruszająca, ciekawa i trzymająca w napięciu. Szkoda tylko, że takie emocje fundowało tylko pierwszych 40 stron. Później było bardzo smutno, mało prawdopodobnie, momentami nielogicznie (no bo jeśli mamy podejrzenia, że w domu obok dzieje się coś złego to przez trzy tygodnie cierpliwie czekamy????). Łukasz, którego darzyłam największą sympatią i uznaniem za najwspanialsze cechy jakie może mieć mężczyzna stał się zimny, nieczuły i niesympatyczny. Rozumiem, że spotkała go tragedia, ale wszystko to co stało się z nim później kompletnie nie pasowało do jego osobowości i podejścia do życia. Bardzo się zawiodłam. Drugim kolcem była postać Mateusza - tu nawet nie chcę komentować. Bohaterem pozytywnym tej części stał się Jakub, który widać, że bardzo chciał odkupić winy z przeszłości. Zdarzało mu się mieć gorsze dni, ale to akurat sprawiało, że był bardziej ludzki. Pod koniec książki odzyskałam na chwilę radość czytania i poczułam nawet ten sielski klimat z pierwszej części, niestety obraz ten nie pozostał w mojej głowie do końca, przez fatalne zakończenie. Najgorsze jakie mogło być.

Niestety tak jak pierwsza książka po 40 pierwszych nudnawych stronach mnie zachwyciła, tak ta, po pierwszych 40 mega ciekawych, trzymających w napięciu i wywołujących całą gamę emocji stronach mnie rozczarowała. Szkoda :( Czy przeczytam trzecią część? Tak, bo chcę poznać Julię - bardzo samotną kobietę. Chcę wiedzieć, jak ułoży sobie życie w nowym miejscu i czy odzyska szczęście.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1570 213 1197
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (22)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd