Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Sonia 
Blog, kulturalny, (książki, , muzyka, , filmy), soniaczyta.blogspot.com
Zawodowo zajmuję się muzyką. Czytam dla przyjemności. Uwielbiam wtulić się w koc (niezależnie od pory roku :P) i czytać pijąc ciepłą herbatę. Oprócz książek interesują mnie języki obce. Cudowne są momenty, gdy udaje mi się połączyć obie pasje, czytając w obcym języku, jednak nie zdarza mi się to zbyt często :)
28 lat, kobieta, Jastrzębia Góra, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki i 6 cytatów, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Teraz czytam
  • Muza
    Muza
    Autor:
    Świat wielkiej sztuki, jeszcze większych namiętności i tajemniczy obraz, który skrywa więcej niż tysiąc słów. Po jednej stronie płótna dziewczyna trzyma odciętą głowę swojej siostry, po drugiej − lew...
    czytelników: 3732 | opinie: 178 | ocena: 7,4 (962 głosy)
  • Sekretne życie drzew
    Sekretne życie drzew
    Autor:
    Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2016 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura faktu, publicystyka. W lesie dzieją się zdumiewające rzeczy. Są tam drzewa, które porozumiewają się ze sobą, drzewa...
    czytelników: 9241 | opinie: 551 | ocena: 7,24 (3151 głosów) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-14 10:43:55
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-05-14 09:58:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
 
2018-05-08 17:46:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Przeczytane w 2018, "Z półki" 2018

Kilka ładnych lat trzeba było czekać na finał Sagi o Cmentarzu Zapomnianych Książek Carlosa Ruiza Zafóna. Czy było warto? Zapraszam do przeczytania mojej opinii.

Aby lepiej poczuć klimat Barcelony, postanowiłam wrócić do początku i przeczytać wszystkie trzy wcześniejsze tomy Sagi, począwszy od „Cienia wiatru”, czyli w kolejności wydawniczej. Później pożałowałam, że nie wpadłam na pomysł...
Kilka ładnych lat trzeba było czekać na finał Sagi o Cmentarzu Zapomnianych Książek Carlosa Ruiza Zafóna. Czy było warto? Zapraszam do przeczytania mojej opinii.

Aby lepiej poczuć klimat Barcelony, postanowiłam wrócić do początku i przeczytać wszystkie trzy wcześniejsze tomy Sagi, począwszy od „Cienia wiatru”, czyli w kolejności wydawniczej. Później pożałowałam, że nie wpadłam na pomysł przeczytania w kolejności zgodnej z chronologią zdarzeń, ale cóż... klamka zapadła. Następnym razem (który niewątpliwie nastąpi) będę mądrzejsza.

Oszczędzę Wam opowiadania treści, bo to możecie przeczytać wszędzie. Dlatego od razu przechodzę do własnych odczuć towarzyszących mi podczas lektury. Na początek ostrzeżenie: zaczynam od tego, co mi się w książce nie podobało, później skupię się na plusach. Wszystkie moje zarzuty są związane z ogromnymi nadziejami, które pokładałam w „Labiryncie...”.

Po pierwsze: dotychczas żadna książka Zafóna nie dłużyła mi się tak bardzo jak „Labirynt duchów”. Pierwsza połowa, pomimo intrygi i innych zawiłości, nie potrafiła mnie sobą trwale zainteresować. Później już coraz więcej mnie ciekawiło, ale w dalszym ciągu nie udało mi się wpaść w tę powieść jak przysłowiowa śliwka w kompot. Nie przypadła mi do gustu główna bohaterka, Alicja Gris, męczyły mnie wydarzenia, kręcące się wokół niej. Z jednej strony to dobrze, że wzbudzała we mnie emocje – to znaczy, że była porządnie zbudowana psychologicznie. Szkoda tylko, że nie udało mi się jej polubić.

Po drugie: brakowało mi tej niezwykłej atmosfery, która towarzyszyła mi nieustannie podczas czytania trzech pierwszych tomów Sagi. Tego tajemniczego klimatu, który niejednokrotnie powodował u mnie gęsią skórkę; wydarzeń, które nie pozwalały mi zasnąć z ciekawości, co będzie dalej; pytań, które mnie dręczyły, gdy nie mogłam oddać się lekturze zajęta innymi sprawami.

Po trzecie: proporcje. Uważam, że autor zbyt dużo miejsca poświęcił sprawie, którą miała rozwikłać Alicja. Kosztem tego zabiegu stało się zbyt szybkie i niedbałe zamknięcie głównego wątku, dotyczącego rodziny Sempere. Myślę, że o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby podzielenie „Labiryntu...” na dwie osobne książki: pierwsza – o sprawie Alicji, druga – będąca absolutnym zamknięciem serii. Wtedy autor miałby wystarczająco dużo miejsca na porządny finał i dopieszczenie szczegółów. A tak, wyszło trochę „po łebkach”.

Po czwarte: rozwiązanie wszystkich tajemnic. Nie rozumiem, dlaczego autor zdecydował się na podanie czytelnikowi wszystkiego „na tacy”. Po co? Osobiście wolę, gdy po zamknięciu książki nurtują mnie pytania, gdy powieść długo nie pozwala o sobie zapomnieć, gdy mam również dowolność w interpretacji zakończenia. Po przeczytaniu „Labiryntu duchów” czuję się trochę tak, jakby przewrócił mi się długo budowany misterny domek z kart. Jakby całe starania poszły na marne.

Ok, koniec zrzędzenia. Czas na plusy, bo książka podobała mi się, pomimo gorzkich żali, które wylałam w kilku powyższych akapitach.

Zafón to bardzo dobry pisarz. Taki, któremu można na ślepo zaufać. Moje wcześniejsze zarzuty są związane tylko i wyłącznie z moimi oczekiwaniami, które nie zostały spełnione. Liczyłam na to, że ostatni tom będzie arcydziełem. Nie oznacza to, że „Labirynt...” to książka zła. Co to, to nie! „Labirynt duchów” to dobra książka – o niebo lepsza od niejednej dostępnej na rynku. A Zafón to bardzo dobry autor. Dlatego właśnie stawia się mu najwyższe wymagania.

Budowa postaci – bez zarzutu. Jak zwykle każdy jest charakterystyczny, pełnokrwisty i potrafi wzbudzać w czytelniku emocje.

Opisy sytuacji i uczuć – świetne! Nieraz przyprawiały mnie nawet o własny, fizyczny ból. A rzadko kiedy udaje mi się współodczuwać z bohaterami.

Język – typowy dla Zafóna. Z jednej strony dość prosty, ale raz na jakiś czas autor wrzuca zdanie, które wymaga od czytelnika dłuższego zastanowienia. Oczywiście nie obyłoby się bez zakładek indeksujących, którymi zaznaczałam ulubione fragmenty lub aforyzmy, jednak było ich mniej niż zwykle.

Wspomnienia, które człowiek grzebie w grobie milczenia, nie przestają go prześladować.

Podsumowując: uważam, że „Labirynt...” jest dobrą książką, ale trochę jej brakuje do tej czystej doskonałości, do której Zafón przyzwyczaił mnie w trzech poprzednich tomach Sagi. Po cichu liczyłam na to, że „Cmentarz Zapomnianych Książek” będzie pierwszą serią, którą ocenię w całości na „dziesiątkę”. Szkoda, że się nie udało. Jednak pomimo wszelkich zarzutów, nie żałuję ani minuty spędzonej nad tą książką. I cieszę się z każdej strony, którą mogłam przeczytać. Wierzę, że i Wy nie będziecie żałować poświęconego czasu.

Opinia opublikowana na blogu http://soniaczyta.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-03-08 14:38:47
Została fanką autora: Carlos Ruiz Zafón
 
2018-03-06 16:34:56
Wypowiedziała się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (marzec 2018)

Wymienię/sprzedam :)

Pani na CzachticachCo się przydarzyło tej małej dziewczynce?HyperversumZagadki tolkienowskieKrólowa zdrajcówDama kameliowaKiedy byłem dziełem sztukiAnia z Zielonego Wzgórza
Wymienię/sprzedam :)

Pani na CzachticachCo się przydarzyło tej małej dziewczynce?HyperversumZagadki tolkienowskieKrólowa zdrajcówDama kameliowaKiedy byłem dziełem sztukiAnia z Zielonego WzgórzaMarilyn, ostatnie seanse

pokaż więcej

więcej...
 
2018-03-05 18:44:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
 
2018-02-22 10:18:36
Koty nie są zwykłe. Zastanawiałeś się, dlaczego tyle śpią? Większość życia spędzają w świecie Pomiędzy. To nasz świat wydaje im się snem.
 
2018-02-22 09:22:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Przeczytane w 2018, "Z półki" 2018

Recenzja opublikowana na blogu http://soniaczyta.blogspot.com

Po skończeniu „Pana Lodowego Ogrodu” nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Próbowałam brać różne książki. Posłuchałam nawet audiobooka, który bardzo mi się podobał („Zapisane w wodzie” Pauli Hawkins). Ale to ciągle nie było to… I nagle zorientowałam się, że w zbiorach mojego M. znajduje się jeszcze jedna książka Grzędowicza! „Popiół i...
Recenzja opublikowana na blogu http://soniaczyta.blogspot.com

Po skończeniu „Pana Lodowego Ogrodu” nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Próbowałam brać różne książki. Posłuchałam nawet audiobooka, który bardzo mi się podobał („Zapisane w wodzie” Pauli Hawkins). Ale to ciągle nie było to… I nagle zorientowałam się, że w zbiorach mojego M. znajduje się jeszcze jedna książka Grzędowicza! „Popiół i kurz”. Wzięłam z półki i przeczytałam. W dwa dni. Mogłabym w jeden, bo czasu wolnego mam teraz dość sporo, ale chciałam wydłużyć przyjemność.

„Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy”. Czym jest to „Pomiędzy”? Nie jest ani niebem, ani piekłem. Nie jest też czyśćcem. To jakby lustrzane odbicie naszego świata, wzbogaconego o stworzenia, których zazwyczaj nie widzimy, choć czasem wydaje nam się, że czujemy ich obecność. Mało kto może swobodnie przemieszczać się między światem materialnym a jego odbiciem, a już na pewno trudno jest to zrobić bezboleśnie. Trzeba bowiem najpierw „obumrzeć” w naszym świecie, żeby trafić do Pomiędzy. Tę umiejętność posiadł główny bohater powieści.

Imienia bohatera nie poznajemy. Wiemy, że w „naszym” świecie jest wykładowcą, a w Pomiędzy zajmuje się przeprowadzaniem dusz do następnego wymiaru, jak Charon. W tajemniczych okolicznościach ginie jego przyjaciel Michał – zakonnik Jezuita. Później na sznurze przywiązanym do wieży kościelnej wiesza się inny młody mnich. Zbyt dużo dziwnych przypadków na raz.

Nie zdradzę Wam niczego więcej z fabuły, bo książka jest tak krótka, a akcja tak szybko biegnie, że naprawdę nie wiadomo, ile można napisać, żeby nie było spoilerów. Powieść czyta się bardzo dobrze i szybko, bo historia wciąga niesamowicie. Grzędowicz jest mistrzem budowania napięcia i interesujących opisów. Jego poczucie humoru również bardzo mi odpowiada. Jest tylko parę minusów. Pierwszy, który od razu rzuca się w oczy – okładka. Niestety, mimo że pasuje do treści, to za grosz nie oddaje atmosfery, którą czuje się w książce. Przepraszam, ale jest naprawdę zniechęcająca. Drugi – książka jest za krótka i nie wykorzystuje pełni potencjału tematycznego. Wiem, że cała powieść jest rozwinięciem opowiadania „Obol dla Lilith” będącego tutaj prologiem. Wiem, że jest to bardziej opowiadanie, niż powieść (jeśli czepiać się nazewnictwa). Ale gdy mamy do dyspozycji 10 rozdziałów i przez 8 akcja dzieje się na 100%, po czym później nagle napięcie znika, zostaje pewnego rodzaju zawód. Miałam wrażenie, jakby autorowi ktoś kazał zmieścić się w tych 330 stronach i za późno go o tym poinformował. Czułam się, jakby ktoś nagle zabrał mi coś cennego. Tym czymś był właśnie genialny klimat tej książki. Szkoda.

„Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy” została nagrodzona nagrodą Zajdla w 2006 roku w kategorii: powieść. Ja też wysoko ją oceniam. Dostaje ode mnie 8/10 za te 8 ŚWIETNYCH rozdziałów. Mimo tych minusów, o których napisałam wyżej, jest to bez wątpienia książka, po którą warto sięgnąć. Gorąco zachęcam fanów polskiej fantastyki i tych, którzy nie mogą rozstać się z rewelacyjnym stylem pisania Grzędowicza po zakończeniu spotkania z "Panem Lodowego Ogrodu".

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
419 65 683
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (38)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (23)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd