NOSTROMO: Opowieść z wybrzeża

Tłumaczenie: Jadwiga Korniłowiczowa
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
6,5 (50 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
5
8
10
7
12
6
10
5
4
4
1
3
3
2
0
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
NOSTROMO: A Tate of the Seaboard
data wydania
liczba stron
624
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Marek

 

źródło okładki: własne

Brak materiałów.
książek: 805
dymitrop | 2017-02-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 lutego 2017

Conrad - z krwi polak, z języka angol, autor jednej z mojej ulubionych książek (Jądro ciemności), powszechnie uznany za jednego z geniuszów XX wieku. Czy wypadł tutaj tak samo dobrze jak w "Jądrze" ? Zdecydowanie nie. Czy mimo to warto przeczytać? Zdecydowanie Tak. Dlaczego - odpowiem poniżej.

Autor po raz kolejny zanurza się w typowe dla siebie tematy i otoczenia, osadza człowieka w miejscu, które nie oddaliło się jeszcze zbyt mocno od natury, przez co człowiek nadal czuje na sobie jej piętno, zachowuje się jak dziki zwierz kierowany najniższymi pobudkami. Poznajemy pogrążoną w anarchii Amerykę południową, w której pod przykrywką "demokratycznych" i "szlachetnych" pobudek kolejni tyrani rozpętują kolejne powstania, żeby samemu poczuć smak władz i potem, gdy już osiągną szczyt, spaść na samo dno. Gdzieś w tej wojennej mgle pojawiają się pojedyncze postacie, wątki, które autor dopiero po jako-takim przedstawieniu sceny politycznej, ujawnia.

Nostromo - nie dajcie się zwieść tytułem. On nie jest tutaj głównym bohaterem, a może raczej, on staje się głównym bohaterem dopiero pod koniec, jest swoistą "puentą", która dopełnia obraz moralnej degradacji całego społeczeństwa. Przez większość powieści jest on tylko jakimś duszkiem szwendającym się bohaterom pod nogami, wykonującym od czasu do czasu jakieś zadanie.

Pierwszą personą z którą mamy do czynienia jest Charles Gould - człowiek pożarty obsesją na punkcie kopalni srebra odziedziczonej po ojcu. Conrad przedstawia nam jak człowiek, wychowany w "kulturalnej" cywilizacji, po powrocie do dżungli( a raczej kraju, który przypomina dżunglę) zostaje opętany przez najniższe pobudki - w tym wypadku jest to chciwość (swoją drogą chciwość jest centralnym motywem powieści). Charles zdaje się tak być pochłonięty pracą nad kopalnią srebra, że zapomina jak to jest być człowiekiem - oddala się od swojej żony, staje się niemal "nieobecny", bez przerwy pogrążony w myślach o wydobywanym na świat bogactwie.

Polityka i jej konsekwencje zdają się być w tej książce nieodłączna częścią życia ludzkiego - człowiek nie jest w stanie podjąć żadnej decyzji samodzielnie, wszystko co robi jest jakimś dalekim echem "zewnętrznych" starć na arenie politycznej. Charles musi oddawać haracz politykom, żeby móc spokojnie prowadzić interesy, natomiast kiedy dochodzi do kolejnego przewrotu, nie jest pewien, czy będzie w stanie dogadać się z kolejnym tyranem. Pozwoli mu na dalszą pracę? Może postawi nowe warunki? A może po prostu wszystkich wymorduje i sam przejmie kontrolę nad kopalnią? Problemem staje się także srebro, które już zostało wydobyte - teoretycznie można się nim posłużyć jako kartą przetargową, ale w praktyce ten skarb staje się klątwą, wielu ludzi próbuje wykorzystać obecne zamieszanie, żeby zgarnąć całe srebro bez względu na wszystko. Jedynym rozwiązaniem wydaje się schowanie fortuny w trudno dostępnym miejscu albo po prostu wywiezienie jej - bohaterowie decydują się na drugie rozwiązanie.

W postaci głównego bohatera autor skrzyżował kilka ze swoich "wielkich" tematów, podejmowanych już np. w jądrze ciemności. Nostromo jest postacią wyidealizowaną przez społeczeństwo, postrzega się go niemal jak boga, ale ostatecznie okazuje się (jak to u Conrada), że taki obraz ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Na końcu nawet sam bohater zdaje sobie z tego sprawę - on był odpowiedzialny za wywóz srebra z wybrzeża i pozwolił wszystkim myśleć, że ładunek utonął, a kilka lat później próbował samotnie wywieźć skarb (wzbogacić się).

Ogólnie książkę polecam, ale muszę uprzedzić - początek jest strasznie rozwlekły, zaczyna się od nużących opisów "przyrody", które są pozbawione symbolicznej siły, którą zaprezentował Conrad np. w "jądrze ciemności" albo "smudze cienia". Część opisującą następujące po sobie rebelia czyta się jak książkę historyczną. Ale warto przez to wszystko przebrnąć dla znakomitej analizy psychologicznej ludzkich namiętności, dla poznania tego jak człowiek potrafi zatracić się we własnej chciwości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lachert i Szanajca. Architekci awangardy

Dobrze, że ta biografia powstała, bo takie uhonorowanie należało się tym dwóm wybitnym architektom. Miejscami zaskakująca, gdzie indziej wzruszająca....

zgłoś błąd zgłoś błąd