Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Deadlands. Martwe ziemie. Przewodnik szeryfa

7,83 (6 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
2
7
1
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
ISBN
9788387968328
język
polski

Książka to podręcznik dla Mistrza Gry, pragnącego poprowadzić przygody w świecie Deadlands : Weird West w świecie Dziwnego Zachodu. Z niego dowiesz się, jak związać bandę śmiałków, jak wystawić ich na próby i jak korzystać z grozy Martwych Ziem. Wpakowaliśmy tu furę plugawych stworów, którymi możesz poszczuć swych chłopców oraz dziewczynki i sprawić, że nabiorą zdrowej, sino czerwonej barwy.

 

Brak materiałów.
książek: 386
Kazik | 2012-04-04
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Senne, małe miasteczko pośrodku niczego wydaje się opustoszałe. Ludzie poukrywali się w budynkach, a teraz ostrożnie wyglądają przez szyby. Na głównej ulicy stoją naprzeciw siebie dwaj mężczyźni - jeden, starszy, z czarnym kapeluszem i zmęczonym spojrzeniem, niedbale miele w zębach wykałaczkę. Drugi, z paskudną blizną przecinającą policzek, wyraźnie się niecierpliwi. Skwar, duchota, jedyny dźwięk to skrzypienie nienaoliwionego szyldu. Niemal samo południe. Wskazówka na zegarze ratusza leniwie zmierza do szczytu... jeszcze... tylko... sekun... Do diabła! Mieszkańcy tej zapyziałej dziury mieliby niepowtarzalną okazję zobaczyć rewelacyjny pojedynek, którego uczestnicy szybko uciekliby się do kantów, amuletów, przyzywania manitou, a może nawet użyto by któryś z pomniejszych reliktów - niestety, los chciał, by zbłąkany, dwudziestojardowy (czyli jeden z tych mniejszych osobników) grzechotnik z Mojave wybrał sobie tę mieścinę na stołówkę. Kto żyw, niech chwyta za broń napędzaną upiorytem, a szeryf niech porzuci sentymenty i zamieni się w wilkołaka!

Zaraz zaraz, przepraszam bardzo, ale którędy na starą, dobrą prerię? Co, miękniemy? Skończyły się spokojne czasy - witamy na Martwych Ziemiach, czyli w alternatywnym uniwersum, w którym historia Ameryki potoczyła się w szalonym kierunku na wskutek odkrycia nowego źródła energii. Upioryt - surowiec przypominający węgiel, wydający podczas spalania dźwięk przywodzący na myśl jęki potępieńców, okazuje się niezwykle wydajny (podpalona bryłka może płonąć nawet kilka lat!). To odkrycie umożliwiło tworzenie wynalazków, o których nikomu się nawet nie śniło. Przy ponurym blasku upiorytu narodziła się nowa epoka - bo, jak się okazuje, postęp techniczny to nie jedyna nowość. Od jakiegoś czasu na pustyni spotkać można przedziwne wynaturzenia, powstają nowe sekty, odnajdują się stare artefakty, a martwym krewnym zdarza się nie zauważyć swojej śmierci...

Przyznaję się - w RPG, niestety, największe osiągnięcia mam na płaszczyźnie teoretycznej. Rozegrane przeze mnie sesje można policzyć na palcach jednej ręki, za to bardzo lubię czytać scenariusze i poznawać nowe systemy. I, choć jako laik, stwierdzam, że "Deadlands" jest zdecydowanie moją ulubioną pozycją. Ciężko mi to oceniać pod względem mechaniki (choć system sztonów jest klimatyczny i oryginalny), ale jestem absolutnie zachwycona światem gry. Po opisie można uznać go za przeładowany, ale w praktyce jest niezwykle bogaty. System nastawiony jest na spaghetti western w ostrym sosie a'la horror - czyli jednocześnie dostajemy smakowitą przygodę w starym, dobrym, wesołym stylu (z bójkami w saloon, kasynami, bronieniem farmerów przed malo bandito, te klimaty), który szybko przechodzi w ponurą, nieraz makabryczną historię z nadprzyrodzonymi mocami w roli głównej.

Świat gry sam w sobie jest niezwykle bogaty - przemierzając mateczkę Amerykę, można natknąć się konflikty pomiędzy indiańskimi plemionami z innym pomysłem na życie, cmentarz pełen zombi, nawiedzone miasteczko, specjalne grupy polujące na nadprzyrodzone stwory, fort 51 testujący plecaki rakietowe...

I to jest właśnie w tym najlepsze. "Deadlands" swego czasu niezwykle rozpaliło moją wyobraźnię - wykreowałam w głowie "posse", których rzucałam w wir najdzikszych przygód. Przez długi czas rozbudowywałam świat i historię, której miałam już podstawy. Tyle Ci powiem, amigo, zanim odjadę w kierunku zachodzącego słońca - za to "Deadlands" zasługuje na dziewięć gwiazdek, bo dokonało we mnie to, co powinna robić naprawdę kapitalna książka. I naprawdę żałuję, że nie potrafię ubrać w słowa, jak bardzo mnie to zachwyca. Adios!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Coś do stracenia

To świetna, pełna humoru i zabawna komedia romantyczna. Każda kolejna przeczytana strona napawa optymizmem i dobrym humorem, dlatego polecam ją komuś...

zgłoś błąd zgłoś błąd