Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Zapach cedru

Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Libros
6,54 (522 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
16
9
65
8
70
7
165
6
80
5
58
4
14
3
32
2
9
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fall On Your Knees
data wydania
ISBN
9788324714193
liczba stron
560
słowa kluczowe
tragedia, rodzina, dramat
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
kartoflana

Głośna saga rodzinna, obejmująca kilka pokoleń kanadyjskiego rodu Pipperów od końca XIX wieku po lata 1970. Poruszające studium relacji międzyludzkich o misternej intrydze i niesamowitym klimacie, dramatyczne, ale i zabawne. Gdy trzynastoletnia Libanka Materia ucieka z domu ze stroicielem fortepianów, Jakubem Pipperem, jej rodzice wyklinają ich. Młodzi mają trzy córki: wyjazd najstarszej na...

Głośna saga rodzinna, obejmująca kilka pokoleń kanadyjskiego rodu Pipperów od końca XIX wieku po lata 1970. Poruszające studium relacji międzyludzkich o misternej intrydze i niesamowitym klimacie, dramatyczne, ale i zabawne. Gdy trzynastoletnia Libanka Materia ucieka z domu ze stroicielem fortepianów, Jakubem Pipperem, jej rodzice wyklinają ich. Młodzi mają trzy córki: wyjazd najstarszej na studia do Nowego Jorku wywołuje lawinę wstrząsających zdarzeń. Rodzina pogrąża się w cieniu mrocznej tajemnicy... Fascynująca rzecz o dobroci i moralnym upadku.

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 632
lilalu | 2017-05-17
Na półkach: Przeczytane

„Zapach cedru” jest powieścią do której wróciłam po latach, przyznaję, że za pierwszym razem bardzo zakochałam się w skomplikowanym i dziwnym świecie, do którego zaprosiła nas pisarka. Lecz od tamtej pory zmieniłam się nie tylko ja, ale także moje postrzeganie rzeczywistości, chyba stałam się bardziej krytyczna, może bardziej zgorzkniała, cyniczna, znudzona, mniej rzeczy potrafi mnie zdziwić, zaskoczyć i poruszyć, dlatego moja dzisiejsza ocena tej książki nie jest już tak jednoznaczna i tak pozytywna, jak dawniej, choć nie mogę również powiedzieć, że żałuję ponownego zapukania do drzwi domu rodziny Piperów, czytając męczyłam się, ale mimo wszystko było to zmęczenie budujące, pozostawiające w człowieku jakąś refleksję, naukę czy po prostu emocje, o których nie zapomina się szybko.
Ale do rzeczy, książka ta opowiada nam o rodzinie Piperów, jest to saga, która rozpoczyna się wraz z początkiem trudnej, dziwnej, nieszczęśliwej „miłości”(?) Jakuba i Materii. Jakub jest stroicielem fortepianów, poznaje młodziutką, ledwie 13 letnią dziewczynkę o imieniu Materia i postanawia, że odtąd razem będą szli przez życie, oczywiście wbrew jej rodzicom i wbrew całemu światu. Niczym romantyczny bohater porywa swoją małoletnią wybrankę, w tajemnicy ją poślubia, dając początek nowej rodzinie, w której jednak nic nie będzie proste i piękne, a powiedzenie „żyli długo i szczęśliwie” na pewno nie będzie jej dotyczyło.
Najstarszą córką Piperów jest Katarzyna, piękna, uzdolniona wokalnie, wielka nadzieja ojca, a także jego wielka miłość i to bynajmniej wcale nie niewinna i nie czysta.
Mamy też Mercedes, zasadniczą, rozmodloną, bardzo akuratną i bardzo silną, taką ostoję rodziny, poświęcającą się i dbającą o nią najlepiej jak umie.
Jest także Franciszka, najbardziej zbuntowana córka, najbardziej kolorowa, a jednocześnie najbardziej mroczna, tajemnicza i pogubiona. Przyznam, że to postać Franciszki uważam za najlepiej opisaną charakterologicznie przez autorkę. Franciszka jest postacią tragiczną, skupiającą moją największą uwagę, to właśnie czytając o niej najczęściej się wzruszałam i najmocniej jej kibicowałam, choć raczej z góry wiedziałam, że wszystko, co jej dotyczy, nie może skończyć się dobrze.
Najmłodsza jest Lilia, dobra, pogodna, łagodna, kaleka dziewczynka, która w jakimś sensie spaja tę rodzinę i powoduje, że mimo wszystko dom wciąż trwa, nie rozpadając się już przy pierwszym z wielu nieszczęść, jakie na niego spadają.
Nie mogę nie wspomnieć o Materii, Musi, żonie Jakuba. Ona również jest postacią tragiczną, niedocenioną żoną i matką, wyśmiewaną, wyszydzaną, z pozoru głupią, niedouczoną, dziewczynką – kobietą, zamkniętą w sobie, która szukając miłości, trafiła chyba najgorzej jak tylko mogła, przez co zbyt szybko musiała dojrzeć i potem zapłaciła za to najwyższą cenę.
Najtrudniej na pewno jest scharakteryzować głowę rodziny – Jakuba Pipera, najtrudniej, ale z drugiej strony może najłatwiej? Bo Jakub, przynajmniej dla mnie, jest po prostu złym, chorym, zaburzonym człowiekiem, pełnym demonów, które nie opuściły go w zasadzie aż do końca, z którymi nie potrafił wygrać, no dobrze, może czasami się starał wypędzić je z siebie, ale one wciąż w nim były i ujawniały się zawsze wtedy, gdy najmniej się tego spodziewał. Jakub jest tą postacią, która wyrządziła najwięcej zła swojej rodzinie, jednak robił to wszystko jakby w białych rękawiczkach, na pozór opanowany, miły, spokojny, trochę zdystansowany, dbający o dom, pracujący w pocie czoła po to, aby zapewnić mu dobry byt, kochający ojciec, gotowy wskoczyć w ogień za swoimi małymi córeczkami.
Nie jest moim zamiarem streszczanie powieści, powrócę więc jeszcze tylko do moich odczuć, które chyba do tej pory mną targają, są dosyć chaotyczne i dlatego nie bardzo wiedziałam jak mam zabrać się za napisanie tej opinii i czy w ogóle się za to zabierać, ale w końcu chęć podzielenia się swoimi wrażeniami z innymi zwyciężyła, chyba też po prostu moja próżność wzięła górę, za co mogę jedynie przeprosić.
Gdy skończyłam czytać „Zapach cedru” w końcu odetchnęłam z ulgą, że nareszcie mam to za sobą. Co tam się działo! Cała plaga nieszczęść spadła na jedną, biedną rodzinę, dlatego bywało ciężko, bardzo ciężko. Mieliśmy tu naprawdę wszystko - zakazaną miłość, śmierć, pedofilię, kazirodztwo, molestowanie, homoseksualizm, rasim, niepełnosprawność, alkohol, samobójstwo, prostytucję, fanatyzm religijny etc. A wszystko to okraszone odrobiną czarnego jazzu, pragnieniem wolności i jakimś takim podskórnym, ale wyczuwalnym, feminizmem autorki. Cóż jeszcze mogłabym dodać? Styl pisania Ann-Marie MacDonald jest na pewno dziwny i oryginalny, mimo wszystko niejednego czytelnika może wciągnąć, zaciekawić, a nawet zachwycić. Ta książka to prawdziwa wybuchowa mieszanka, poziom emocji zmieniał się nieustannie, przez co ja często czułam się jak na rollercoasterze. Wszystkiego było tu dużo, coraz więcej i więcej, wymęczyło mnie to bardzo, aż do fizycznego znużenia, ale mimo wszystko cieszę się, że zmierzyłam się po raz kolejny z tą trudną, lecz ważną książką. I choć dziś już nie zachwycam się nią tak, jak kiedyś, to nadal z pełną odpowiedzialnością mogę polecić ją innym czytelnikom.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zimowy wiatr na twojej twarzy

Ciężko jednoznacznie stwierdzić, o czym jest ta książka. I raczej nie o miłości, ale o wojnie, jej okrucieństwie, rozłamach, które powoduje, o lęku, p...

zgłoś błąd zgłoś błąd