Wymarzony dom Ani

Tłumaczenie: Stefan Fedyński
Cykl: Ania z Zielonego Wzgórza (tom 5)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
7,12 (5059 ocen i 129 opinii) Zobacz oceny
10
423
9
627
8
709
7
1 800
6
748
5
561
4
63
3
103
2
6
1
19
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Anne's house of dreams
data wydania
liczba stron
336
język
polski
dodała
MAD_ABOUT_YOU

Wymarzony dom Ani to kolejna czarująca powieść z cyklu o rudowłosej dziewczynie, która, choć jest dorosła, nie straciła dziecięcego ducha. Właśnie ujmujący charakter Ani sprawia, że od lat bohaterka Lucy Maud Montgomery pozostaje ulubienicą tysięcy młodych czytelniczek, które zaczytują się w jej przygodach i wraz z nią przeżywają zmienne koleje losu.

 

źródło opisu: Nasza Księgarnia, 1977

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 1674

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

SPOILERY!

Czar prysł.

"Wymarzony dom Ani" to pierwsza część tej serii, która wywołała we mnie takie wzburzenie. Mogłoby się wydawać, że książki o radosnej rudowłosej nauczycielce nie mogą nieść negatywnego ładunku emocjonalnego, ale mój światopogląd i podejście do pewnych spraw zostały dźgnięte widelcem. Pani Montgomery, jak pani mogła!

Oczywiście chodzi mi tu najbardziej o sprawę Joy:
"Mała duszyczka, która przyszła o świcie, odeszła o zachodzie słońca, zostawiając po sobie rozdzierający serca smutek. Panna Kornelia wyjęła maleńką dziewczynkę z czułych, ale obcych rąk pielęgniarki i ubrała drobniutkie, woskowoprzezroczyste ciałko w śliczną sukienkę, uszytą przez Leslie. [...]
- Pan dał i Pan wziął, moja droga - powiedziała przez łzy. - Niech imię pańskie będzie pochwalone".

Jak można w ogóle ślepo wychwalać kogoś tak okrutnego? Nigdy nie będę w stanie tego zrozumieć. Bezmyślne powtarzanie pustych frazesów w stylu "Bóg tak chciał" też działa mi na nerwy. Jaka szkoda, że nie chciał inaczej, skoro jest wszechmogący. Świetne pocieszenie, nie ma co.

Podobnie irytował mnie, prowadzony w tle chyba przez całą książkę, spór - metodyści kontra prezbiterianie. Oczywiście jedni drugich uważają za głupców, tylko jedni znają przepis na zbawienie.

Mam też wrażenie, że Kornelia ze swoim feministycznym podejściem specjalnie została przedstawiona tak, żeby przy większości okazji się ośmieszać. A gdy w końcu dochodzimy do poważnych spraw typu prawo głosu dla kobiet - nagle panna Kornelia łagodnieje i właściwie tyle po jej wojującej postawie.

A na koniec jeden z moich ulubionych cytatów:
"Niech mi pani wierzy, uszyłam więcej ubranek, niż gdybym miała setkę własnych dzieci. Chyba zwariowałam, żeby tak pracochłonnym ściegiem wyszywać sukieneczkę dla ósmego dziecka w rodzinie! Ale, pani Blythe, na miłość boską, to przecież nie jego wina, że będzie ósme. Chciałam, żeby miało chociaż jedną śliczną sukieneczkę, tak jakby jego narodziny były mile oczekiwanym wydarzeniem. Nikt go, biednego maleństwa, nie chce".

Tak właśnie wyglądało to wspaniałe życie kobiet i dzieci przed erą świadomego macierzyństwa. Ale to antykoncepcja jest zła, trzeba zakazać tych szatańskich wynalazków!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Ogień i krew. Część 2

Druga część 'Ognia i krwi' zrobiła na mnie podobne wrażenie, co pierwsza. Może dlatego, że to jest jedno dzieło sztucznie w polskim wydaniu podziel...

zgłoś błąd zgłoś błąd