Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jesień średniowiecza

Tłumaczenie: Robert Stiller
Seria: Meandry Kultury
Wydawnictwo: vis-a-vis/Etiuda
7,66 (334 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
27
9
59
8
85
7
118
6
30
5
13
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Herfsttij der middeleewen
data wydania
ISBN
9788379980765
liczba stron
384
kategoria
historia
język
polski
dodała
Ag2S

Jak pisał Henryk Barycz dzieło Huizingi pozbawiało epokę Średniowiecza upiększeń, akcesoriów i stylizacji, jaką dało jej romantyczne dziejopisarstwo. Z drugiej strony usuwało legendę i fikcję stworzoną przez dziejopisarstwo pozytywistyczne o Średniowieczu jako epoce mroku, prymitywizmu i szarości form życia. Huizinga zrekonstruował i dał zwarty obraz późnego Średniowiecza, zapewnił mu...

Jak pisał Henryk Barycz dzieło Huizingi pozbawiało epokę Średniowiecza upiększeń, akcesoriów i stylizacji, jaką dało jej romantyczne dziejopisarstwo. Z drugiej strony usuwało legendę i fikcję stworzoną przez dziejopisarstwo pozytywistyczne o Średniowieczu jako epoce mroku, prymitywizmu i szarości form życia. Huizinga zrekonstruował i dał zwarty obraz późnego Średniowiecza, zapewnił mu samoistny byt jako odrębnej epoce kulturalnej ludzkości, pozwolił zrozumieć własny styl ówczesnego życia, jego późnogotycką sztukę, piękno i złudy, wzniosłość i tragizm ówczesnego bytowania, odsłonił kruszenie się i rozpadanie przeżywającego się systemu pojęć, ideałów i sposobów myślenia.
Kiedy świat był o pięć stuleci młodszy, wszystkie sprawy życiowe przybierały znacznie ostrzejsze formy zewnętrzne niż obecnie. Dystans pomiędzy smutkiem i radością, dystans między dobrym a złym losem wydawały się dużo większe niż dla nas; każde z doświadczeń miało tę bezpośredniość i wyłączność, jaką radość i smutek ciągle jeszcze mają w umyśle dziecka. Każde wydarzenie, każdy czyn ujmowano w określone i wyraziste formy, i zgadzało się to z powagą ścisłego, niezmiennego stylu życia. Wielkie wydarzenia żywota ludzkiego – narodziny, małżeństwo, śmierć – opromieniała na mocy sakramentów boska tajemnica. Ale również i mniejszym wydarzeniom – jak podróż, praca, odwiedziny – towarzyszyła obfitość błogosławieństw, ceremonii, sformułowań słownych i konwencji.
Mniejsze ulgi przysługiwały nieszczęściu i chorobie; pojawiały się one w sposób straszniejszy i bardziej bolesny. Choroba dotkliwiej kontrastowała ze zdrowiem. Ostry ziąb i zatrważające ciemności zimy były złem dużo bardziej rzeczowym. Gwałtowniej i żywiej cieszono się zdrowiem i bogactwem, bo jeszcze bardziej niż obecnie kontrastowały one z godnym ubolewania ubóstwem. (...) Krótko mówiąc, wszystko w życiu miało w sobie coś olśniewającego i bezlitośnie publicznego. Trędowaci, chodząc w procesjach i trzęsąc swymi grzechotkami, otwarcie prezentowali swe ułomności. Każda pozycja społeczna, rzemiosło i profesja były do rozpoznania po stroju. Możni się nie pokazywali nigdy inaczej niż w ostentacyjnym pokazie broni, służby odpowiednio ubranej, budząc lęk i zawiść. Wymiar sprawiedliwości, sprzedaż dóbr, wesela i pogrzeby – wszystko to manifestowało się w procesjach, okrzykach, lamentach i muzyce. Kochanek nosił emblemat swojej damy, towarzysz cechowy oznakę swego bractwa, stronnictwo barwy i herb swego przywódcy.

 

źródło opisu: http://etiuda.net/

źródło okładki: http://www.etiuda.net/?p=productsMore&iProduct=257

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 411
Narcyz | 2017-05-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 maja 2017

O treści nie ma co nawet mówić, absolutna klasyka historiografii. Trzeba znać. Natomiast to jak przygotowano to wydanie to woła o pomstę do nieba. Takiej translatorskiej improwizacji to nie widziałem już bardzo dawno, a najlepsze jest to, że w posłowiu sam się do tej improwizacji przyznaje. Niekonsekwencja w podawaniu imion i nazwisk. Czasami są po francusku, czasami po polsku, a czasami po angielsku (to jest zwłaszcza kuriozalne). Pisanie przez całą książkę o bitwie pod Agincourt (sic!), chociaż w polskiej historiografii przyjęła się nazwa Azincourt i nie widzę powodu by to zmieniać. Gdybym ja w swojej pracy magisterskiej z taką 'konsekwencją' stosował pisownie nazwisk i nazw własnych to bym nigdy magistrem nie został.
Podejrzewam, że tłumacz nie ma zielonego pojęcia o historii, a tłumaczenie było pewnie robione z tłumaczenia angielskiego, a nie z oryginału. I jeszcze tłumacz śmie twierdzić, że jego poprzednik w tłumaczeniu tego dzieła skopał sprawę. Szczyt bezczelności.
Nie wystawie oceny tej pozycji. Wartość merytoryczna jest bardzo wysoka, ale ta edycja, to wydanie to jest jakieś nieporozumienie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gracze

Profetyczne odrobinę. Coś musiało tknąć Dona DeLillo do pisania takiej ponurej wizji Nowego Jorku w roku 1977. Czytamy tu o tym co dzieje się na Wall...

zgłoś błąd zgłoś błąd