Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,55 (3369 ocen i 231 opinii) Zobacz oceny
10
119
9
225
8
435
7
1 070
6
789
5
449
4
116
3
122
2
17
1
27
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Cujo
data wydania
ISBN
9788374696654
liczba stron
352
słowa kluczowe
powieść, zgroza, potwór
język
polski

W Castle Rock, małym, cichym miasteczku w stanie Maine, Cujo, potężny, acz spokojny bernardyn zaraża się wściekłością. Z przyjaznego psa zamienia się w zwierzęcą, bezlitosną maszynę do zabijania tym groźniejszą, że zupełnie nieprzewidywalną. Cujo robi rzeczy straszne, ale reakcje ludzi, wstrząśniętych jego bezwzględnością są nie mniej przerażające...

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2008

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Cujo-p-29782-.html

Brak materiałów.
książek: 297
Wiktoria | 2012-06-24
Na półkach: Przeczytane, 2012 (od maja)

Pomyślcie tylko... Jedziecie do warsztatu, bo samochód odmawia posłuszeństwa. Tam spotykacie psa. Dużego, ale spokojnego bernardyna. To Cujo. Bawicie się z nim, głaskacie, ufacie mu, bo podobno nie gryzie, bo nie zrobi Wam nic złego. Wracacie do domu, myśląc ciągle o tym psie. Potem sytuacja z samochodem się powtarza. Ale kiedy znowu tam jedziecie.. Dzieje się coś dziwnego.. Warsztat jest pusty. Nikogo nie ma. Samochód dojechał akurat na miejsce, ale nie chce już zapalić. Zepsuty na amen. I nagle słyszycie cichy warkot.. Nie, przecież to niemożliwe! To również Cujo. Ale tym razem wściekły. Chce Was zabić, bo myśli, że to Wy spowodowaliście, że on teraz cierpi. Śmieszne, prawda?

„Czy to nie zadziwiające, jak bardzo można cierpieć, kiedy wszystko jest właściwie w porządku?”

Po przeczytaniu Carrie miałam tylko większą ochotę na Kinga. Akcja jak zwykle wolno się rozwija, wszystko wydaje się być takie nudne, aż nagle wielkie BOOM! Tak, też to znam. :D Niestety w tej książce.. Czegoś mi brakowało.

Stephen King podobno nawet nie pamięta, jak powstała ta książka. Moim zdaniem to dziwne. I zaskakujące, ponieważ nasz Cujo jest dosyć przerażający.. Po prostu wydaje mi się, że jest opisany przez człowieka, który był trzeźwy. Poza tym, o mało nie zwymiotowałam, jak ten niby niewinny piesek zaczął robić straszne rzeczy. Ale o tym musicie sami przeczytać. Na sam początek chcę wspomnieć, że książkę zdecydowanie polecę trochę starszym czytelnikom (napisała właśnie osoba, która ma 14 lat...). Ale Ci, którzy znają twórczość tego pana, powinni wiedzieć, o co mi chodzi.

„Nigdzie nie jest powiedziane, że jeśli stchórzysz i nie skoczysz z wieży w poniedziałek, to nie zrobisz tego również we wtorek”

Znowu "ukochane" Castle Rock, czyli dobrze nam znane fikcyjne miasteczko. Tytułowy pies to bernardyn (z opisu można wyciągnąć, że nieco przerośnięty...), który mieszka na farmie Camberów. Nigdy nie zrobił nikomu krzywdy. Zawsze był taki spokojny.. Joe Camber, jest mechanikiem samochodowym.
Rodzina Trentonów (Donna, Tad, Vic) właśnie tam po raz pierwszy spotyka Cujo.

Gdy bernardyn ruszył w pogoń za królikiem, wpada pyskiem do jamy. Niestety - tam schował się królik. Od tego miejsca wszystko się zaczyna... Cujo zostaje ukąszony przez nietoperza, chorego na wściekliznę. Zaczyna się przemiana psa... Czyli jak z łagodnego, spokojnego bernardyna zamienia się w bestię.

„Mów mi Cujo. Jestem z Doliny Śmierci”

Największym plusem było tutaj to, że widzimy świat oczami Cujo. Co się dzieje w głowie zwierzęcia (czasem miałam ochotę mu nawet pomóc, ale bałabym się, że mnie zabije), jak szybko przechodzi przemiana psa, i chyba najważniejsze - co czuje...

Kolejny plus jest taki, że historia jest przedstawiona z punktu widzenia każdego członka z rodziny Camberów i Trentonów.. Chodzi tu głównie o Donnę i jej synka, Tada. Najdziwniejsze dla mnie jest to, że płakałam. Chwilami, ale płakałam. I to nie było wzruszenie. King wyssał ze mnie resztki łez. >.<

„Jesteś mężczyzną, a mężczyźni walczą o byt. Mężczyźni walczą o byt, kobiety walczą z kurzem”

W 1983 r. powstał film na podstawie książki. Lubię oglądać te trochę starsze filmy, a jutro nie idę do szkoły, tylko do lekarza, więc chyba dzisiaj zabiorę się za oglądanie ekranizacji. King, Collins itd, czemu nie? Szkoda, że jestem na diecie. Bo czym jest film bez popcornu?

Podsumowując. Polecam książkę. Nie tylko dla zabicia czasu.
Nie czytajcie tego do poduszki, chyba że ktoś lubi czytać takie rzeczy do snu. Raz tak zrobiłam, i zafundowałam sobie noc z koszmarami. Dodatkowo nie mogłam się obudzić. Gdy jakimś cudem już to zrobiłam.. ciągle wydawało mi się, że jakiś potwór wyjdzie z mojej szafy.. A może już teraz tam jest? I co noc jest o krok bliżej mojego łóżka? A co, jeśli kiedyś będzie tak blisko, że zabije mnie, zanim zdążę kogoś ostrzec krzykiem? :x

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Za zamkniętymi drzwiami

Dzięki zastosowaniu krótkich rozdziałów "teraz" i "kiedyś" książkę bardzo szybko się czyta. Trzyma w napięciu do ostatniego słowa.

zgłoś błąd zgłoś błąd