pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Cujo
W Castle Rock, małym, cichym miasteczku w stanie Maine, Cujo, potężny, acz spokojny bernardyn zaraża się wściekłością. Z przyjaznego psa zamienia się w zwierzęcą, bezlitosną maszynę do zabijania tym g... W Castle Rock, małym, cichym miasteczku w stanie Maine, Cujo, potężny, acz spokojny bernardyn zaraża się wściekłością. Z przyjaznego psa zamienia się w zwierzęcą, bezlitosną maszynę do zabijania tym groźniejszą, że zupełnie nieprzewidywalną. Cujo robi rzeczy straszne, ale reakcje ludzi, wstrząśniętych jego bezwzględnością są nie mniej przerażające... pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Selkar
Matras
Albertus
Empik
Weltbild
Zinamon Opinie znajomych
-
698sprzedam/wymienię książki (archiwalny 8) (zamknięty)
-
11
-
298
Opinie czytelników
Dawno, dawno temu…Nie, wcale nie za górami i za lasami. Raczej w zwykłej, małej miejscowości, położonej na południu Polski, gdzie wtedy spędzić mi przyszło kilka lat z mojego młodzieńczego życia, pierwszy raz wzięłam do ręki powieść Stephena Kinga.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że stanie się on jednym z moich ulubionych pisarzy i nic nie zanosiło się na to, że nim zostanie.
W amoku czytelniczym pochłaniałam wtedy niemal wszystko co nawinęło mi się pod rękę. Podczas kolejnego pobytu w bibliotece rzuciła mi się w oczy okładka z czerwonymi, psimi ślepiami wpatrzonymi we mnie – to było właśnie starsze wydanie „Cujo”.
Wtedy, jako nowicjuszka w świecie fantazji Kinga, z zupełną obojętnością potraktowałam początek powieści, który zaznajamiał czytelnika z tak często powtarzającym się u niego miejscem akcji jak Castle Rock w stanie Mine. Teraz uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem, myśląc „stare, znane mi miejsce” zupełnie tak jakbym była tam kiedyś naprawdę. Wraz z kolejnymi kartkami książki poznawałam codzienne życie mieszkańców tego małego miasteczka. Przeżywałam ich wzloty i upadki, nie wiedząc jakie zagrożenie czai się na nich tuż obok.
Wiekowa, dobra psina – pokaźnych rozmiarów bernardyn mimo, że budził respekt wśród okolicznych mieszkańców jego domostwa to nie zdawał się im być powodem do lęku czy szczególnej ostrożności w jego pobliżu. Sam Cujo nie robił nic co mogłoby w kimkolwiek wzbudzić negatywne odczucia. Do czasu…Pewnego dnia pies puszcza się w pościg za królikiem. Finał gonitwy przynosi krwawiący nos zwierzęcia i szybko rozwijającą się w jego ciele wściekliznę. Narastająca w nim agresja staje się niemożliwa do opanowania. Szybko też znajduje swoje ujście w coraz to liczniejszych ofiarach. I choć nie brakuje w tej pozycji krwawych opisów jego brutalności, przyprawiających o dreszcze na ciele to nie tylko to przeraża w całym toku akcji. Zgrozę budzą także ludzie, którym w pewnym sensie udziela się choroba psa. Czym kończy się fala okrutnych wydarzeń w Castle Rock ? To już trzeba sprawdzić we własnym zakresie.
Choć epilog może nie jest szczytem możliwości tego, wg mnie naprawdę dobrego pisarza (choć często nierównego) to przynosi zaskakujący efekt w postaci ostatecznych odczuć czytelnika. Nikt tak dobrze jak King nie sprawia, że tak mocno zżywamy się z najbardziej mrocznym elementem fabuły – ktoś/coś co winno budzić w nas wstręt czy obrzydzenie rozpala uczucie żalu i smutku.
Jak pisałam wyżej, King jest pisarzem bardzo nierównym – raz zdarza mu się popełnić absolutne dzieło w każdym calu, a raz razi kiczem. Ten tytuł, wg mnie stoi gdzieś pośrodku. Nie wzbudza takich emocji i nie wciąga jak „To”, „Bastion” czy choćby „Ręka mistrza”, ale jednocześnie wywołuje miłe wspominania tuż po zakończeniu lektury.
Może dlatego, że tak idealnie trafia w dziecięce lęki i przynosi dziwną przyjemność z powrotu do nich ? A może to inny powód ? Sprawdźcie to sami.
{http://ksiazkowka.blox.pl}
Mimo sławy autora to dopiero teraz postanowiłam poznać jego dorobek. "Cujo" wybrałam dosłownie losowo, fani tego pisarza zawalali mnie listą "książek Kinga, które trzeba przeczytać", ale nigdy nie byłam w stanie ich zapamiętać, bo zwyczajem fanów, nie potrafili wyróżnić jednej, dwóch pozycji.
Castle Rock, stan Maine. Dwie rodziny Trentonowie i Camberowie. Pierwsza to nowojorczycy, którzy by wychować małego synka, Teda przeprowadzają się na przedmieścia, ona bezrobotna, on specjalista od reklamy. Druga rodzina mieszkająca na końcu drogi stanowej, biedna, mechanik Joe, syn Brett ciągle pomagający ojcu, delikatna i milcząca Charity. Obie spotykają się, gdy Trentonowie odprowadzają do Joe swój samochód do naprawy. Tam też po raz pierwszy mały Ted Trenton spotyka wielkiego bernardyna Camberów - Cujo. Pierwsze spotkanie przepełnione było obawą rodziców i.. świetną frajdą dla malucha. Wielki potwór okazał się mieć miękkie serce... Do czasu...
Fatalne zbiegi okoliczności i perypetie rodzinne stworzyły sytuację, w której powstał potwór. I to taki, którego dzieci wyobrażają sobie w swoich szafach. Potwór, w którego żaden dorosły nie wierzy, dopóki nie spotka się w nim w oko w oko. Potwór, który spokój w Castle Rock zamienił w grozę.
"Cujo" to napisana prostym językiem historia, w którą można uwierzyć. Nie ma tu fantastyki, która widziałam w filmie "Mgła", nie ma potworów z pięcioma głowami. Wszystko, co wydarzyło się w tej książce jest realne. Dopuszczamy do siebie myśl, że to mogło się wydarzyć w jakiejś mieścinie na końcu niczego.. Poza tym... trochę to powieść obyczajowa. Dużo opowiada o miasteczku, szczegółach pracy bohaterów, czy nawet poglądów. Wątek horroru, jakby się wydarzył przypadkiem. Długo męczyłam tą książkę, bo ona długo się rozkręcała. A może to ja nie miałam do niej cierpliwości?
Kolejna książka mojego ulubionego autora, która wpadła w moje szpony. Nie jest to jego najlepsza powieść, jednak można powiedzieć o niej, że jest dziełem literackim.
Stephen King, nazywany Królem Grozy świetnie łączy w swych powieściach elementy horroru, science fiction i dramatu. Tak jest i w tej książce. Fabuła jest niezwykle zaskakująca, nie da się przewidzieć, co wydarzy się na następnej stronie. Bohaterowie są tacy, jak w każdej powieści Kinga - każda osoba ma swój własny, oryginalny charakter, cechuje ją wiele różnych rzeczy. Głównym bohaterem tutaj jest Cujo - wielki bernardyn, który po zarażeniu się wścieklizną zamienia się w maszynę do zabijania. Typowe dla Kinga siarczyste przekleństwa występują i tu. Jednak dla mnie nie był to żaden minus, nie przeszkadzały mi one.
Ta książka to prawdziwy horror, w pewnych momentach można się bać. Powieść ma wiele wątków, przez co jest ciekawsza. Pierwsze strony nie są zbyt wciągające. Na początku akcja wlecze się, jakby była pisana rękami dziecka. Jednak po jakimś czasie sytuacja się rozkręca. Zakończenie jest naprawdę fantastyczne. Nie będę Wam go zdradzać, chcę, abyście sami je przeczytali.
Podsumowując: jest to świetna książka. Jednak nie polecam zaczęcia swej przygody z królem grozy od tej powieści. Ale to już Wasza decyzja ;).
Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.
Straszna powieść, przede wszystkim dlatego, że to był naprawdę poczciwy pies, a zmienił się w taką bestię... Na końcu płakałam, tak mi go było szkoda.
Na pewno większość z nas ma zdjęcie, zrobione w górach, w towarzystwie psa bądź psów rasy Bernardyn. To niesamowicie piękne, przypominające pluszowe zabawki , psy (z wyjątkiem ślinienia) Nie są z pewnością małe, lecz dość pokaźnych rozmiarów. Wyobraźmy sobie teraz takiego bernardyna zarażonego wścieklizną, z przekrwionymi oczami, śliniącym pyskiem i zakrwawioną, skołtunioną sierścią szykującego się do ataku. Jakie mamy szanse na przeżycie podczas spotkania z taką bestią stojąc z nim oko w oko? Jakie mamy szanse na przeżycie zamknięci w samochodzie, stojącym w prażącym, czterdziesto stopniowym słońcu, podczas gdy bestia krąży wokół nas? Panorama okna pokazuje dom, a w nim telefon, wodę - co o ironio okazuje się nieosiągalne. Cały ten koszmar wpleciony jest wątek zdrady, zemsty odrzuconego kochanka, biedy, znęcania się psychicznego i fizycznego nad rodziną, próba wyrwania syna ze zgubnego wpływu ojca, oraz próba ratowania firmy.
Książkę tą szczególnie polecam nieodpowiedzialnym właścicielom psów. Cujo był niezwykle łagodnym i przyjaznym psem, autor nie omieszkał ukazać jego drogi przez mękę, zanim choroba całkowicie opanowała jego umysł. Stał się bestią z winy człowieka, któremu szkoda było parę dolców na standardowe szczepienie.
Polecam
Prosty temat, prosta historia, bardzo ładnie opowiedziana. Nie ma wielu wątków pobocznych, nie ma mowy o tym, żeby się pogubić. Nie nudzi,a przy historii tego typu, trzeba wykazać się niezłą umiejętnością pisania, żeby czytelnika nie zanudzić. Kila momentów zapisało mi się w głowie z taką siłą, że ciągle sobie o nich przypominam, mimo że od przeczytania minęło juz trochę czasu.Natomiast widząc dużego bezpańskiego psa na ulicy, zastanawiam się, jaka kryjówka będzie dla mnie odpowiednia, żeby nie podzielić losu niektórych bohaterów :) Podsumowując, warto przeczytać.
Mam słabość do Kinga. Zwłaszcza jako do autora książek z pogranicza fantastyki i horroru. Tu fantastyka dodana została na okrasę, jak to już moi przedmówcy wielokrotnie napisali (nie chcę powtarzać), moja słabość jednak nie zanikła.
Zaskakująco wzruszająca rzecz, dzięki której współczujemy znienawidzonemu mordercy i zaczynamy się zastanawiać, jak w swojej głowie nazywa nas nasz pies.
King w "Cujo" poza wielowątkową fabułą skupia się również na przedstawieniu psychologii psiego, tytułowego bohatera. Tak jak w pozostałych pozycjach autora, styl mistrza grozy jest pełen ironii i cynizmu, który podczas czytania wywołuje na twarzy uśmiech- chociażby krótki i jednocześnie tragiczny epizod związany z Panem Czyścioszkiem. "Cujo" czytało się z zainteresowaniem i lekko, pomijając brutalność scen, kiedy nad bernardynem władzę brała choroba.
Książka jest zbyt dobra na trzy gwiazdki, ale zbyt słaba na cztery. Zostawiam wyższą notę, bo inaczej skrzywdziłabym tę pozycję. Dla wszystkich fanów kingowskiej grozy jest watra przeczytania ; ).
Trudno jednoznacznie wskazać na najlepszą powieść w dorobku Stephena Kinga. Nie wszystkie jednak czytałem. "Cujo" jednak zajmuje w mojej opinii miejsce szczególne. Trudno sklasyfikować ją jak większość książek Kinga jako horror. Brak tu wampirów, szaleńców biegających z siekierą w ręku, morderczych samochodów, czy mordujących dzieci klaunów. Mamy za to wściekłego psa. Ogromnego wściekłego psa. Oraz matkę z dzieckiem w unieruchomionym samochodzie. "Cujo" czyta się rewelacyjnie. Napięcie jak u Hitchcocka i z każdą kolejną przeczytaną stroną wiemy, że zbliżamy się do finału, gdzie czeka nas coś, co wstrząsającego. Bo przecież taka historia nie może zakończyć się byle jak. I rzeczywiście, cała książka, łącznie z zakończeniem na długo pozostaje w pamięci. Podobnie jak wiele innych w dorobku Kinga, mamy tu wyraziste postacie, budowane stopniowo i czasem wręcz ślamazarnie napięcie, które jednak rozpędza się do prędkości spadającej lawiny pochłaniającej wszystko na swej drodze. King ma rzadką umiejętność brania na warsztat zdawałoby się mało ciekawych historii i tworzenia z nich arcydzieł. "Cujo" to klasyk, książka, którą trzeba przeczytać. I jedna z najlepszych w dorobku Króla.
Jest to moje pierwsze spotkanie z Kingiem.Zaciekawiła mnie sława tego autora więc zdecydowałem się na kupno jednej z jego książek.Urzekła mnie bardzo fajna i jednocześnie budząca zaniepokojenie okładka.Książka opowiada o pewnym, wielkim i przyjaznym bernardynie który zaraża się wścieklizną.Nie jest to horror lecz thiller z momentami grozy. W pierwszych 100 stronach King wprowadza nas w życie codzienne każdego z bohaterów co może wydawać się nudne lecz wcale tak nie jest.Jest to potrzebne aby wczuć się w ciąg następujących,emocjonujących wydarzeń dlatego się niezniechencajcie.Muszę powiedzieć ,że najbardziej podobało mi się zakończenie.Jest po prostu znakomite i zarazem smutne i dające do myślenia.Jest to lektura obowiązkowa dla każdego fana tego autora(czyli także mnie :P) oraz każdego się dopiero z nim spotykającym.Polecam czytać ją w samotności, w ciemnym pokoju, w nocy wtedy najbardziej zapada w pamięć. PS.Jest to książka w tym gatunku moim zdaniem jedną z najlepszych oraz jedną z najlepszych w dorobku Kinga dlatego dostaje wielkie 10 !!!!!!!
Kolejna książka Kinga, którą przeczytałam i śmiało mogę stwierdzić, że to właśnie ona najbardziej podziałała na moją wyobraźnię. Niezykle realistyczne opisy zdarzeń musiały pobudzić wyobraźnię do działania. Wszystkie sceny rozgrywające się między psem a jego ofiarą miałam nieustannie przed oczami.
Na początku czytało się ciężko, ale później akcja nabrała tempa i rozwinęła się tak świetnie, że książka zaczęła wciągać i to dosłownie. (Kolejna nieprzespana noc do kolekcji :)).
Jak na Kinga bardzo proste i zwięzłe opisy, które nie przytłaczają czytelnika.
Jak najbardziej polecam.
Czytało się w miarę dobrze. Jednak przez 1/4 książki piesek nawet nie warknął, co mnie trochę denerwowało. Wprost nie mogłam się doczekać, aż zacznie się coś dziać. Niestety przeczytałam kilka opinii o tej książce, a jedna, która absolutnie powinna być oznaczona spoilerem, takiego oznaczenia nie miała. Przez to przypadkiem dowiedziałam się, co konkretnie będzie wyprawiał piesek, i prawie cała radocha wyparowała.
Końcowe brutalne sceny...nieprzyjemne. Super.
Cujo to nie jest arcydzieło literatury, powstawała gdy pisarz był na odwyku, widać w niej wyraźnie pewien ciężar towarzyszący mu w tym czasie.
Jednak spośród książek Kinga ta jedna najbardziej zapadła mi w pamięć, ponieważ panicznie boję się psów. A sięgając po nią, nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, co tam się wydarzy. Do tej pory - a przeczytałam ją ładnych parę lat temu - boję się, że ujrzę gdzieś w ciemności te przerażające oczy Cujo.
Miałam ogromny dylemat jaką postawić ocenę tej książce, gdyż wywołuje u mnie mieszane uczucia. Mam ogromny sentyment do Kinga i jego opowieści, jednak tutaj chyba troszkę za dużo było tzw. "lania wody". Momentami czytanie troszkę mnie męczyło, w dodatku zakończenie było dosyć przewidywalne. Cóż, fani Kinga z pewnością powinni przeczytać, jednak gdybym kogoś chciała zachęcić do tego autora, z pewnością nie poleciłabym mu akurat tej książki.
Ta książka przyprawia mnie o dreszcze.
Jedyny jej minus to wlecząca się akcja. Przez całą książkę czytamy o tym jak bohaterowie ugrzęźli w zepsutym samochodzie, zastraszeni przez psa-bestię.. Za to zakończenie bardzo King'owe.
Jak dla mnie bardzo średnia. Nie rozumiem jak Kinga można nazywać mistrzem horroru ... Czytałam wiele lepszych książek niż ta i nie polecam. Pewnie nikt się ze mną nie zgodzi, ale trudno.
Pierwsza książka, którą przeczytałem jednego dnia. Jedna z niewielu, od których nie chciałem się odrywać. Świetnie się czyta.
Anatomia strachu związanego z normalnym stworzeniem. Świetna psycholgia postaci, jak zawsze u Stefana :)
Na półkach
Cytaty z książki
- „Czy to nie zadziwiające, jak bardzo można cierpieć, kiedy wszystko jest właściwie w porządku?” - 6 osób to lubi
- „Mężczyźni walczą o byt, kobiety walczą z kurzem. Odkurzasz puste pokoje i słyszysz czasami jak za ok...” - 3 osoby to lubią







