Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Witchcraft

Wydawnictwo: Yumegari
5,24 (17 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
4
6
2
5
4
4
2
3
1
2
0
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363675363
liczba stron
204
kategoria
komiksy
język
polski
dodała
Dejikos

Kaoru, któremu dokuczają okoliczni chuligani, pewnego dnia znajduje schronienie u seksownej wróżki Kyoko. Dziewczyna oferuje mu pomoc w rozprawieniu się z oprychami, choć stawia jeden warunek – Kaoru pozwoli się zahipnotyzować. Żadne z nich nie będzie przygotowane na to, jaki efekt przyniosą igraszki z magią…

 

źródło opisu: Yumegari, 2015

źródło okładki: http://yumegari.pl

Brak materiałów.
książek: 2767

Pamiętacie Bible Black? Jeśli należycie do miłośników hentai, to otrząśniecie się z oburzeniem, bo niemożliwe, żeby nie znać żelaznej klasyki tego specyficznego gatunku. Jedna z części tego cyklu została nawet swego czasu wydana w Polsce, co wyraźnie świadczy o jej popularności. Teraz w naszym kraju ciężko o jakiekolwiek pozycję w tych tematach, czy to o mangę, czy anime. Pewne wydawnictwo postanowiło jednak wyjść z odważną propozycją i tak dostaliśmy ostrą jednotomówkę z magią w tle.

Młody Kaoru Michizuki ucieka przed ścigającymi go drabami, którzy prześladują go od dłuższego czasu. Przerażony, biegnie ulicą, szukając schronienia, ale jak na złość wszystkie sklepy są pozamykane. O, a to co? Wróżka Kagami? Nieważne, liczy się, że otwarte! Czego chce ode mnie ta dziewczyna o różowych włosach? Hipnoza? No dobrze, nich będzie!

Gdyby to był shounen, powyższe wydarzenia byłyby wstępem do historii o czarownicy i jej pomagierze, którzy muszą uratować świat. Jeśli byłoby to josei, dostalibyśmy spokojną i nastrojową opowieść o rozwoju relacji dwóch bohaterów, których zetknęło ze sobą życie i o ich problemach. Ale to jest hentai, moi drodzy państwo! Dobrze wiecie, co się będzie zaraz dziać i o co tu tak naprawdę chodzi. Mamy szczątkową fabułę, w której przewija się jakaś mafia, dawna mistrzyni czarownic, homunkulusy, rzekomo prawdziwa miłość, ale to nie dla takich walorów czyta się tego typu mangi, choć, nie ukrywam, ta skromna manifestacja akcji nie wstępuje w każdej erotycznej mandze i miło, że jednak mamy jakieś tło dla łóżkowych ekscesów.

Czasem miewam różne dziwne spostrzeżenia, które nie zawsze spotykają się z powszechną aprobatą. Na początku recenzji nie wspomniałam o Bible Black bez powodu. Podczas czytania Witchcrafta miałam wrażenie, że to trochę mangowy spadkobierca tego kultowego hentajca, skupiło się w nim bowiem kilka charakterystycznych motywów, które dają taki obraz. Po pierwsze i najważniejsze, magiczne tło wydarzeń, do tego charyzmatyczne wiedźmy stające się za sprawą dziwnych mocy futanari, odrobinę yuri, podniesienie potencji za sprawą czarów... Coś w tym jest. To tylko znak, jak pewne hentajowe motywy utrwaliły się w popkulturze.

Siłą Witchcrafta jest właśnie to, że dzieje się tu całkiem dużo, dzieje na płaszczyźnie erotycznej. To pozycja bardzo wszechstronna. Znajdą tu sobie coś dla siebie miłośnicy lolitek, dostaniemy też kobiety o bujnych kształtach, gwałty, ale także tak zwany ,,happy sexs", zobaczymy sceny seksu grupowego, blondynki o ciemnej karnacji, futanari, nawet trochę yuri*. Bohaterowie to typowe ludki, które można spotkać w tego rodzaju mangach. Wyniosła czarownica Kagami, jej nerwowa, ale urodziwa koleżanka po fachu, złośliwa i sadystyczna mistrzyni magii w ciele loli oraz do kompletu typowa dziewczyna z ławki obok, która wygląda na skromną i uroczą, ale nie dajcie się zwieść pozorom, bo to cwaniara pierwszej wody!!11oneone! Kaoru, męski protagonista, jest nieśmiały i nieogarnięty życiowo, co nie przeszkadza mu w zdobyciu wszystkich wymienionych powyżej przedstawicielek płci pięknej i rozkochaniu ich w sobie. Wiadomo, cicha woda brzegi rwie, a i magia swoje potrafi.

Jeśli chodzi o sprawy wizualne, to kreska jest całkiem przyjemna, anatomia zazwyczaj poprawna, wygląd postaci raczej stonowany, nie licząc męskich narządów płciowych, które zostały narysowane z charakterystyczną dla tego gatunku przesadą. Również stosunki przedstawione w mandze nie wypadają najnaturalniej, ale taka konwencja. Dziewczyny różnią się czymś więcej niż rozmiarem piersi, można je poznać po kształcie oczu, karnacji, a ich buźki są naprawdę ładnie, choć jest jedna bohaterka – zielonowłosa, dawna wiedźma-mentorka, której twarz straszy. Jest jakaś nieproporcjonalna, rzęsy zbyt wyraźnie zaznaczone, wręcz karykaturalne. Mimo iż bohaterki przez lwią część czasu paradują w stroju Ewy, kiedy zdarzy się, że jakimś cudem są ubrane, widać, że autor przyłożył się do wymyślania ich ciuszków i miło na nich zawiesić oko. Co mnie osobiście bardzo się spodobało, to sposób, w jaki Yamatogawa rysuje żeńskie narządy płciowe.


Tak się złożyło, że Witchcraft to moja pierwsza manga od Yumegari, nie miałam więc wcześniej styczności z ich wydaniami. Tomik ma całkiem spory format, minimalnie większy od dużych wydań Waneko, ale widocznie mniejszy od tych JPFu i Hanami. Okładka wystarczająco sztywna, by dobrze się czytało, lecz dla mnie okładka zawsze może być twardsza, człowiek mysza. Na okładce siedzi sobie obwoluta, niestety, w wielu przypadkach trochę źle zagięta. Pod nią mamy biel z czarnymi napisami, wygląda to elegancko. W środku dostajemy łącznie trzy kolorowe kartki, jedną na początku, a pozostałe w siódmym rozdziale, akurat w trakcie bardzo interesującej, ekhem, akcji. Papier w porządku, klejenie w porządku, druk w porządku, choć czernie i szarości mogłyby być minimalnie bardziej wyraziste. Co mnie boli, to to, że kadry zostały często solidnie poucinane i dużo fragmentów obrazków, wypowiedzi lub onomatopej.

Zawsze ciekawiło mnie, jak przedstawiałoby się polskie tłumaczenie wydanego hentai. O dziwo wypadło całkiem dobrze, nie zauważyłam jakichś błędów, brzmi też naturalnie. Wszystkie onomatopeje zostały przetłumaczone, hurra! Wydawnictwo popisało się świetną inwencją twórczą, oprócz klasycznego wsuw, na kartach komiksu znajdziemy również przyduś, łaps, rozchyl, pręż, miź i trochę innych cudeniek. Podczas lektury zauważyłam jedną literówkę, na stronie 194 zamiast sprawić jest sprawdzić. Zaskoczyła mnie trochę ilość różnych czcionek stosowanych w tomiku, ale było to zaskoczenie w pełni pozytywne, ponieważ uważam, że zostały dobrze dobrane do okoliczności i są czytelne.


Jeśli mowa o pozycjach, w których erotyka tańczy i śpiewa, nie można zapomnieć o kwestii cenzury. Z przyjemnością mogę powiedzieć, że w naszym wydaniu żadnej cenzury nie doświadczymy, wszystko jest pokazane wyraźnie i dobitnie. Wycięto kilka kadrów, ale to nie z powodu złej woli wydawnictwa, czy kogokolwiek innego, lecz z powodu polskiego prawa, przedstawiały one bowiem postacie w zbyt młodym wieku w kontekście erotycznym. Według mnie manga wiele na tym nie straciła, a wydawnictwo i fandom mogło stracić wiele na owych kadrów pozostawieniu. Nie potrzeba nam rozpraw i jeszcze gorszego PRu.

Kiedyś, w poszukiwaniu mangi z wątkiem nadprzyrodzonym, trafiłam na pewien bardzo popularny tytuł, który bardzo eufemistycznie można by określić jako erotyczny. Nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, że pewnego dnia będę trzymać w ręce jego polskie wydanie, bo mangi hentai w naszym kraju były po prostu nieobecne. Do tej pory jedyni przedstawiciele tego nurtu to Miłość krok po kroku, której dziesięć tomów wydało Waneko, oraz doujinshi Pani Willi, niezaliczające się do najlepszych. Wiadomość, że Yumegari zamierza wydać pełnokrwiste hentai, spotkała się z niedowierzaniem, swoją drogą, wypuszczenie newsa w Prima Aprilis było niezłym trollem. Po latach hentajowej posuchy otrzymaliśmy Witchcrafta, który, choć w wyższej cenie niż przeciętny tomik, osiągnął wysokie wyniki sprzedażowe.


Może oznacza to, że eromangi na dobre zagnieżdżą się na polskiej ziemi? Jeszcze niedawno nikt nie uwierzyłby w taką możliwość, tymczasem na naszym rynku dzieją się cuda, wydawnictwa zapowiadają kolejne light novel, fani otrzymują wytęsknionego Berserka, zaczyna się coś dziać w kwestii girls love i dostajemy Witchcrafta – całkiem niezłego hentajca, który może nie jest wybitny, ale na pewno niepozbawiony zalet i dobrze znany w światowym fandomie.


https://mangowa-norka.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Na szlaku do Composteli

Piesza pielgrzymka do Santiago fascynuje mnie odkąd lata temu przeczytałam o niej po raz pierwszy, w którejś z powieści Lodge'a. Marzę o tym, by wybra...

zgłoś błąd zgłoś błąd