Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Grzesznik IV

Po moim trupie

Wydawnictwo: Novae Res
6,12 (50 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
6
7
15
6
15
5
8
4
2
3
1
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379423392
liczba stron
240
kategoria
horror
język
polski
dodał
Ophelia

Wyobraź sobie, że pewnego słonecznego dnia budzisz się w innym świecie – w świecie, w którym każdy z sąsiadów jest potencjalnym zabójcą, a wyprawa do sklepu spożywczego po podstawowe produkty urasta do rangi śmiertelnie niebezpiecznego slalomu między żywymi trupami. Wiesz, że z czasem zacznie brakować wszystkiego – łączności, prądu, gazu, a nawet wody. Tak, to się nazywa apokalipsa zombie. I...

Wyobraź sobie, że pewnego słonecznego dnia budzisz się w innym świecie – w świecie, w którym każdy z sąsiadów jest potencjalnym zabójcą, a wyprawa do sklepu spożywczego po podstawowe produkty urasta do rangi śmiertelnie niebezpiecznego slalomu między żywymi trupami. Wiesz, że z czasem zacznie brakować wszystkiego – łączności, prądu, gazu, a nawet wody. Tak, to się nazywa apokalipsa zombie. I wyobraź sobie jeszcze, że nie jesteś żadnym byłym komandosem, wirusologiem ani nawet prezydentem Stanów Zjednoczonych. Nie, mieszkasz we Wrocławiu, masz dwadzieścia parę lat, garść anegdot z Afryki, zwariowaną rodzinkę, która postanowiła uciec przed zombie do ciepłych krajów, i to, co znajdziesz w kawalerce po ekscentrycznej babci.

To, czego nie masz, to instynkt samozachowawczy.

„Po moim trupie” to lekkostrawna czarna komedia, która z przymrużeniem oka patrzy na bijący rekordy popularności temat zombie. Powieść została napisana w ramach akcji „National Novel Writing Month”.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Novae Res, 2014

źródło okładki: http://novaeres.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 33
centaurek | 2015-09-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 sierpnia 2015

[Uwaga – potencjalne spoilery!]

Po raz kolejny na ulicach pojawiły się zombie. Po raz kolejny zaatakowana ludzkość musi bronić się przed inwazją żywych umarlaków i wykorzystywać wszystkie sposoby, by przeżyć czasy apokalipsy. Tym razem stwory zaatakowały we Wrocławiu, a wszystko to jest osią powieści Magdaleny Owczarek – „Po moim trupie”.

Niestety, książka nie wnosi zupełnie nic do tematyki zombie. To zwykła, naiwna opowiastka dla nastolatków, pełna absurdów, których kwintesencją jest końcówka. Już sama bohaterka, Karolina Świetlicka wykazuje cechy typowej blondynki z dowcipów. Zaraz na początku powieści słyszy w telewizyjnych wiadomościach o rozprzestrzenianiu się zarażeń i zwiększającej się liczbie zombie. Cóż robi nasze dziewczę – biegnie do sklepu i robi zapasy? O nie! Przecież ona robi zakupy raz na pięć dni, nie będzie ruszać tyłka z powodu jakiejś tam ogólnoświatowej epidemii. Jej zaskoczenie, że lodówka prawie pusta a na ulicy pełno umarlaków rozśmieszyło mnie do łez. A kiedy już nasza blondi dociera do sklepu, stwierdza że ludzie to durnie, bo zostawili świeże mięso i warzywa w sklepie. Cóż, świeże mięso po kilku dniach leżenia w cieple (prądu wszak nie ma) chyba nie jest najsmaczniejszym produktem. Nic dziwnego, że ci „durnie” pobrali w pierwszej kolejności choćby konserwy, zostawiając np. jajka mniej inteligentnym klientom.

Nasza bohaterka, po brawurowej ucieczce ze sklepu i dostaniu się najpierw na posterunek, a następnie do akademika UW „Kredki” otrzymuje pseudonim „Księżniczka”. I biorąc pod uwagę, jakiego iście królewskiego focha strzeliła w stronę kolegi za to, iż wybrał jedyne sensowne rozwiązanie w kryzysowej sytuacji, jest to ksywa całkiem uzasadniona (choć Karolina nie zdaje sobie z tego sprawy, no ale, jak wiadomo, inteligencją to ona nie grzeszy).

Co do fabuły – jakoś się toczy, aż do momentu spotkania pewnej Lilki. Do tego czasu wszystko jest jasne – zgromadzeni w „Kredce” studenci stworzyli twierdzę i próbują robić raz za czas wypad na miasto. Niestety, z reguły kończący się tragicznie. Nie ma prądu, woda jest, gaz chyba też – można żyć, zwłaszcza, że są generatory. I choć, pomijając nieudacznictwo Księżniczki i bzdurne decyzje, jakie podejmuje, książka jest dość przyzwoita, to końcówka burzy wszystko. To chyba jedno z najgłupszych, najbardziej infantylnych zakończeń, jakie czytałem.

Kiedy pojawia się Lilka, fabuła traci całkowicie sens. Jej spostrzeżenia mają się nijak do całej poprzedniej części, w dodatku są bezsensowne. Nie chcąc zdradzać za wiele przypomnę tylko znane łacińskie przysłowie, którego rudowłosa amazonka (i chyba autorka też) nie znała – „Nec Hercules contra plures”. I dlatego ta postać jest dla mnie nierealna i sztuczna. W dodatku rozpoczynająca katastrofę, jaką jest zakończenie tej książki.

Bo końcówka wręcz poraża głupotą. Już pomijam radość z uruchomienia nadajnika radiowego i możliwości nadawania, bo pewnie ludzie odbiorą. W mieście ogarniętym inwazją umarlaków i pozbawionym prądu radia raczej słuchać się nie da, chyba że ktoś zamiast w żywność zaopatrzył się w odbiornik na baterie i lubi sobie posłuchać ciszy w eterze. Ale sam pomysł na jaki wpada nasza Księżniczka, doskonale oddaje poziom jej inteligencji. Nic to, że w każdej chwili może zabraknąć gazu, wody, że żywność kiedyś się skończy. Co kogo obchodzi, że generatory nie działają na powietrze, a samochody nie jeżdżą na solonej wodzie? Grunt to się dobrze bawić!

Niestety, książka mnie rozczarowała. Pomijam już drobiazgi, jak nieuzasadniony nadmiar przekleństw czy dość niefortunne osadzenie akcji we Wrocławiu. Ale dziwi mnie różnica w postrzeganiu zombie na początku i na końcu książki czy irracjonalne zachowania bohaterów. Rozumiem, że w założeniu miała to być lekka książka z odrobiną czarnego humoru, ale nie zwalnia to autorki od zachowania pewnego realizmu zachowań ludzkich w sytuacji zagrożenia. Była już saga o wampirach dla niezbyt wymagających (delikatnie mówiąc) czytelników, teraz mamy podobną książkę o zombie. Przykro mi, do mnie to nie trafia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Książka, którą napisałem, żeby mieć na odwyk

Z poglądami Raczkowskiego można się czasem nie zgadzać, ale jego rysunki są zawsze przezabawne, a co ważniejsze jest w nich jednocześnie dużo refleks...

zgłoś błąd zgłoś błąd