Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Birmańskie dni

Tłumaczenie: Zofia Zinserling
Wydawnictwo: Muza
6,86 (169 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
16
8
30
7
54
6
42
5
15
4
4
3
1
2
0
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Burmese Days
data wydania
ISBN
9788377586020
liczba stron
336
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Piękna powieść opowiadająca o zmierzchłych czasach kolonializmu. Jej trwałą wartością pozostaje obraz dalekiego, egzotycznego kraju o starej kulturze i tradycji, obcego i niezrozumiałego dla garstki białych pracowników małej placówki w dżungli, zmuszonych do życia w zabójczym klimacie, w całkowitej izolacji, pozbawionych widoków na przyszłość. Główny bohater ulega wprawdzie urokowi Birmy, jest...

Piękna powieść opowiadająca o zmierzchłych czasach kolonializmu. Jej trwałą wartością pozostaje obraz dalekiego, egzotycznego kraju o starej kulturze i tradycji, obcego i niezrozumiałego dla garstki białych pracowników małej placówki w dżungli, zmuszonych do życia w zabójczym klimacie, w całkowitej izolacji, pozbawionych widoków na przyszłość. Główny bohater ulega wprawdzie urokowi Birmy, jest z nią emocjonalnie związany, utrzymuje kontakty z tubylcami, lecz nade wszystko pragnie miłości i zrozumienia, a pozostaje samotny. Odtrącenie przez ukochaną kobietę i środowisko prowadzi do tragicznego finału.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2014

źródło okładki: http://muza.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1057
Agnes097 | 2016-05-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 maja 2016

Nie bardzo wiem, jak na wstępie określić tę książkę, żeby oddać to, co czuję, bo przyznam szczerze, że jestem dość zaskoczona i... zmieszana.
Zacznijmy więc od początku. Wprowadzenie do świata, w jakim żyją bohaterowie – opisy, liczne opisy, które barwnie nadają kształt miejscu. Widać, że autor spędził tam trochę czasu – świadczy o tym dokładność tych opisów i umiejętność oddania klimatu miejscu akcji. Niestety, czasami opisy nużyły, a akcja też stawała w miejscu (choć w dużej mierze czytało się szybko, bo powieść wciągała).
Poza opisami, problematyczną kwestią w pierwszych rozdziałach było nazewnictwo - czasami trudno było z tym dojść do ładu . Tak, to trochę też uprzykrzało czytanie, ale z czasem, wszystko przeszło do porządku dziennego i było to lekkie i zrozumiałe. Mimo wszystko – to trochę ujmujące dla książki. Jednak tylko trochę…
...Bowiem tą drobną wadę zakrywa sporo innych aspektów, które są godne w tej książce i stawiają ją w dobrym świetle. Przede wszystkim – wątek kolonializmu. Jak to wyglądało? Cała książka opisuje to w świetny sposób. A nieodłącznym przy tej kwestii jest problem rasizmu, który można uznać, że wyszedł na pierwszy plan. To również zostało świetnie przedstawione poprzez skrajne poglądy, różne relacje ludzi i ich zachowania wobec siebie i innych – zaczynając od pogardy, krocząc ku nienawiści, skończywszy na sortowaniu na lepszych i gorszych.
Wszelkie te odczucia jawią się też w licznych intrygach. Wydaje się być przesadzonym, jednak jeśli spojrzymy na nasze otoczenie albo na otaczający nas cały świat, można dojść do wniosku, że takie coś istniało zawsze i istnieć będzie. Pokazuje to rewelacyjnie walkę, m.in o pozycję i uznanie. Ludzi dobrych i uczciwych próbuje się zmieszać z błotem, oczernić; usuwa się ich z drogi, jeśli zawadzają tym nieprawomyślnym, bo stoją im na drodze do zwycięstwa. Czy po dziś dzień to nie występuje? Czy nie ukazuje to wad wielu ludzi, którzy nie zrezygnują ze swojego celu, a wręcz będą dążyć do niego po trupach?
Przez dążenie do osiągnięcia swoich celów zapomina się o pięknie, które nas otacza. Często też tracimy tak odczucia/emocje, znajomych i bliskich nam ludzi, bo popadamy w pewnego rodzaju wir. Odcinamy się tak od świata, a nawet zdarza się, że świat odcina się od nas i zostajemy zamknięci w odrębnym i obcym nam środowisku. Tak, samotność choć wydaje się mniej istotną kwestią od rasizmu i intryg, jest również kluczowa. Przez długi czas widać wszechobecną samotność. Panuje wszędzie i jest nie do wytrzymania – dzięki czemu mamy świetne (bo zaskakujące) zakończenie powieści... „Piękno jest pozbawione sensu, dopóki człowiek się nim nie dzieli.” tak mówi o tym Flory, ten, który nie znajduje zrozumienia w otaczającym go świecie. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to obraz wielu ludzi współczesnych. Ilu jest tych, którzy nie są zrozumiani? Ilu tych, którzy jako jedyni potrafią mieć odmienny pogląd od reszty? Wbrew pozorom – sporo. Tylko te osoby milczą przytakując posłusznie na to, co mówią inni, bo nie chcą awantur – tchórzą! Czy o tym nie było też napomknięte w książce? Owszem, było. Świetne zobrazowanie różnych ludzi, różnych sytuacji… Jakich aktualnych w naszym świecie.
A samotność świetnie połączyła się z wątkiem miłosnym, choć jakże sprawiającym wielki zawód. Brak zrozumienia dla dwóch różnych osób. Jedno nie dostaje zrozumienia, choć uwielbia sztukę i książki, i piękny otaczający go świat… Drugie gardzi i nienawidzi tego, czym napawa się pierwsza osoba. I choć jedno kocha drugie, to w drugą stronę to już nie działa. Przykre, że różne charaktery, z różnymi wartościami potrafią na siebie napotkać w taki sposób. A co człowiek poradzi na to, że darzy szczególnym uczuciem kogoś, z kim być nie może; z kimś, kto zrozumienia za grosz nie ma i patrzy egoistycznie? Czy to też nie wydaje się być w pewnym sensie życiowe?
Ale dość o emocjach! Pomówmy o działaniach… Książka niesie też od początku za sobą jedno przesłanie – powinniśmy czynić dobrze przez całe życie. A jakże absurdalnie tu wyszedł buddysta! Ten, który powinien od samego początku działać i pomagać ludziom, a nie im szkodzić. Wedle nawet samego buddyzmu, trzeba działać dobrze, bo każdy czyn przekłada się na naszą przyszłość. Nie ma odpokutowania złych czynów tymi dobrymi. Nie! Trzeba działać dobrze cały czas, a przynajmniej na ile to możliwe. Nie działać umyślnie na szkodę innym… A co, jeśli ktoś zechce dopiero na stare lata zacząć działać dobrze, choć do samego końca jest okropnym człowiekiem? Nie, to nie wymaże złych uczynków. A co jeśli, o zgrozo, ktoś nie zdąży nic dobrego uczynić? Winić należy samego siebie. Czynić dobro - tylko dlatego, że robisz to, aby mieć z tego zysk i korzyści. Powinno się to dziać z samej chęci do ulepszenia i upiększenia świata. Robienie czegoś dobrego nie można traktować jako wartość, która nie ma specjalnego znaczenia. Nie można też patrzeć tylko na ostatnie występki – choćby były najszlachetniejszymi na całej kuli ziemskiej. Nie, liczy się całokształt, nic innego. Próby i zamiary obłudnego działania przedstawiono wyśmienicie.
Tak, ta książka daje całkiem sporo do myślenia – nie sposób wszystko opisać i wymienić w jednej recenzji. Obnaża wiele wad ludzi współcześnie. Rozprawia z problemami, które również i w teraźniejszości mają swoje miejsce. Bez wątpienia jest rewelacyjna. Bez wątpienia powinno ją przeczytać wiele osób, bo jest tego warta.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rój

Przeczytałem pierwszą część i zdecydowałem się nie czytać następnych tomów. Space opera to na pewno nie jest, do Jack'a Campbell'a brakuje paru lat św...

zgłoś błąd zgłoś błąd