Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dagny, życie i śmierć

Wydawnictwo: Bukowy Las
6,51 (37 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
3
7
11
6
8
5
5
4
2
3
0
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dagny: The Life and Death of Dagny Juel as Narrated by Her Lover W.E.
data wydania
ISBN
9788362478569
liczba stron
440
język
polski

Chciała być pianistką, została pisarką. Kochało ją wielu mężczyzn, ona tylko jednego. Pragnęła być dla niego tą jedyną, stała się jedną z licznych. Uwieczniono ją na wielu portretach jako femme fatale, ale czy naprawdę nią była? Jak wyglądało życie słynnej Norweżki, Dagny Juel Przybyszewskiej, która zawładnęła sercami i umysłami berlińskiej oraz krakowskiej bohemy? Dlaczego Strindberg jej...

Chciała być pianistką, została pisarką. Kochało ją wielu mężczyzn, ona tylko jednego. Pragnęła być dla niego tą jedyną, stała się jedną z licznych. Uwieczniono ją na wielu portretach jako femme fatale, ale czy naprawdę nią była? Jak wyglądało życie słynnej Norweżki, Dagny Juel Przybyszewskiej, która zawładnęła sercami i umysłami berlińskiej oraz krakowskiej bohemy? Dlaczego Strindberg jej nienawidził, a Munch kochał z oddali? Jaki wpływ miała na Żeleńskiego, Wyspiańskiego i innych młodopolskich twórców? Dlaczego Stanisław Przybyszewski, dla którego była duchem, duszą i Duchą, szukał innych kobiet?J.D. Landis w swej niezwykłej powieści przedstawia losy Dagny widziane oczami młodego studenta Władysława Emeryka. Ten wielbiciel i akolita Przybyszewskiego był szaleńczo zakochany w jego żonie, a z czasem stał się też jej powiernikiem. Z jego relacji poznajemy emocje, rozterki i cierpienia kobiety żyjącej na przekór konwenansom, a także jej twórczość i poszukiwania, w których wykraczała poza swoją epokę. Była bowiem nie tylko uwielbianą przez mężczyzn boginią, ale i wyzwaniem intelektualnym, któremu niewielu umiało sprostać.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bukowy Las, 2013

źródło okładki: www.bukowylas.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
vivien książek: 915

Ducha i jej Stach, czyli sacrum i profanum

Stanisław Przybyszewski był człowiekiem niezwykłym. Dla sztuki prawdziwy diament: młodzi patrzyli na niego jak na bożka (nieważne, w co wierzyli, on wierzył w to żarliwiej). Dla bliskich prawdziwy potwór, można by rzec – świnia: jego własne dzieci w zasadzie mało go obchodziły, ważniejsze były kolejne małżeństwa, niezliczone związki, zdrady, romanse, Zielona Wróżka… Czym spośród kobiet Stacha wyróżniała się Dagny? Była lepsza pod wieloma względami. Przynajmniej tak wynika z beletryzowanej biografii Dagny Juel Przybyszewskiej autorstwa J. D. Landisa.

Dagny – intelekt, uroda, nieprzeciętność. Miała być pianistką, została pisarką. Trochę święta, trochę ladacznica; po części femme fatale, po części kumpel i partner w rozmowach. Rozpalała serca i umysły (oraz inne miejsca) niemal wszystkich mężczyzn, których napotkała. Ze Stachem do początku połączyła ją magia. Nie mogła udawać, że nie widzi, iż na nią patrzy. Posiadł ją, ani razu jej nie dotykając, obejmował ją wtedy, gdy obejmowała innych. Wydawało się nie obchodzić go to, że jest wolna. Zdawał się wiedzieć, że nie może uwolnić się od niego. Ślub, potem dzieci. Dagny znosiła biedę, wybaczała niewierność. Miłość na dobre i na złe? Skąd. Gdy na horyzoncie pojawiła się Jadwiga Kasprowicz, pragnąca Stacha tylko i wyłącznie dla siebie, tragedia pozostawała kwestią czasu. Dagny żyła tylko 34 lata, ale żyła tak, jak chciała, intensywnie i do granic. A Przybyszewski? Choć była jego duchem, duszą i Duchą, nigdy nawet nie odwiedził...

Stanisław Przybyszewski był człowiekiem niezwykłym. Dla sztuki prawdziwy diament: młodzi patrzyli na niego jak na bożka (nieważne, w co wierzyli, on wierzył w to żarliwiej). Dla bliskich prawdziwy potwór, można by rzec – świnia: jego własne dzieci w zasadzie mało go obchodziły, ważniejsze były kolejne małżeństwa, niezliczone związki, zdrady, romanse, Zielona Wróżka… Czym spośród kobiet Stacha wyróżniała się Dagny? Była lepsza pod wieloma względami. Przynajmniej tak wynika z beletryzowanej biografii Dagny Juel Przybyszewskiej autorstwa J. D. Landisa.

Dagny – intelekt, uroda, nieprzeciętność. Miała być pianistką, została pisarką. Trochę święta, trochę ladacznica; po części femme fatale, po części kumpel i partner w rozmowach. Rozpalała serca i umysły (oraz inne miejsca) niemal wszystkich mężczyzn, których napotkała. Ze Stachem do początku połączyła ją magia. Nie mogła udawać, że nie widzi, iż na nią patrzy. Posiadł ją, ani razu jej nie dotykając, obejmował ją wtedy, gdy obejmowała innych. Wydawało się nie obchodzić go to, że jest wolna. Zdawał się wiedzieć, że nie może uwolnić się od niego. Ślub, potem dzieci. Dagny znosiła biedę, wybaczała niewierność. Miłość na dobre i na złe? Skąd. Gdy na horyzoncie pojawiła się Jadwiga Kasprowicz, pragnąca Stacha tylko i wyłącznie dla siebie, tragedia pozostawała kwestią czasu. Dagny żyła tylko 34 lata, ale żyła tak, jak chciała, intensywnie i do granic. A Przybyszewski? Choć była jego duchem, duszą i Duchą, nigdy nawet nie odwiedził jej grobu.

Główny składnik powieści to miłosne podboje i przygody rudowłosej norweskiej piękności (i, rzecz jasna, Przybyszewskiego). Wszystko opisane szczegółowo, dosadnie, bez cienia żenady. Z pewnością nie każdemu takie opisy przypadną do gustu; z jednej strony mogą drażnić, z drugiej dodają specyficznej i chyba niezbędnej pikanterii (momentami są, żeby nie owijać w bawełnę, po prostu wulgarne). W ogóle nic nie jest tutaj mdłe czy wygładzone, wszędzie napotykamy wyboje, chropowatości, ostre jak brzytwa kanty. Co najważniejsze: dobrze się to czyta. Największym jednak sukcesem Landisa jest to, że tchnął w swe dzieło coś bezcennego. Klimat. Klimat, który całkowicie pochłania, oczarowuje, wręcz hipnotyzuje. Ciężki, depresyjny nastrój, gęsty jak smoła smutek Berlina i ezoteryczny Kraków. Bohema. Kiedy bohaterowie palą cygara, prawie czujemy snujący się gdzieś wokół dym. Są nawiązania do wielu artystów (Munch, Strindberg, Wyspiański). Kolejny atut stanowi zróżnicowany język, raz wzniośle poetycki, innym razem chłodny i surowy, w każdym razie skutecznie chroniący czytelnika przed nudą. Sacrum miesza się tu z profanum. I miesza się pięknie. Tą książką jest się zachwyconym. Albo zawiedzionym, rozdrażnionym, zniesmaczonym.

Powieść zaczyna się i kończy ciekawym zabiegiem literackim. J. D. Landis jako autora wstępu i posłowia przedstawia Władysława Emeryka (wielbiciela Przybyszewskiego i powiernika żony tegoż), a powieść na być zlepkiem jego wspomnień i pamiętnika Dagny. Wzmaga to jeszcze powodujące ciarki uczucie – ta historia wydarzyła się naprawdę.

Pozostaje jedno zasadnicze pytanie: na ile możemy wierzyć Landisowi? Stwierdzić trzeba, że całość sprawia wrażenie solidnie przemyślanej, dopracowanej, opartej na rzetelnej wiedzy. Fakt, że pełno tu niedopowiedzeń, ale dziś już nikt nie odkryje prawdy. Chociaż niniejsza książka jest fikcją literacką, starałem się by w jak największym stopniu odpowiadała faktom. Występują w niej postaci historyczne, a ich wzajemne związki zostały przedstawione możliwie najwierniej. Na szczęście najbardziej intymne relacje mogą być jedynie przedmiotem domysłów – pisze autor w końcowych podziękowaniach.

Marta Gęsigóra

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (164)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1740
Agnieszek | 2017-01-27
Przeczytana: 27 stycznia 2017

Miałam rzucić w kąt po pierwszych kilkudziesięciu stronach, lecz przemogłam niechęć do kreowanej postaci i prześledziłam zawirowania jej życia. Dagny. Celebrytka schyłku XIX wieku.
Pogubiona i nieszczęśliwa, wyzwolona i skrępowana swą tolerancją. W tle Przybyszewski jak guru, momentami wręcz zabawny w swym narcyzmie.

Ciekawym zabiegiem jest sam pomysł fabularny i kreacja gadatliwego narratora.

Po lekturze zostanie mi przekonanie, że to nuda codzienności okazuje się kalejdoskopem, a "iwenty celebsów" okruchami szkła z rozbitego andersenowskiego lustra.

książek: 1651
Isadora | 2013-07-03
Przeczytana: 03 lipca 2013

Dagny Juel Przybyszewska była jedną z moich najwcześniejszych, bo sięgających czasów liceum, fascynacji. Chociaż na lekcjach wspominało się o niej tylko w kontekście jej sławnego, charyzmatycznego męża, to postać Dagny, nie Stacha, utkwiła mi w pamięci i działała na wyobraźnię. Była ona bowiem jedną z najbardziej niezwykłych kobiet swojej epoki: rudowłosa, norweska piękność o niebywale skomplikowanej osobowości i hipnotycznym, porażającym wpływie na artystów berlińskiej i krakowskiej bohemy. Kochali ją do szaleństwa albo nienawidzili do granic obłędu, nikt nie pozostawał obojętny na jej magnetyczny urok. Była obsesyjna wielbiona niczym bogini - jednocześnie święta i grzesznica, muza i femme fatale, źródło udręki i ekstazy. Potrafiła być wyuzdaną, namiętną kochanką, ale i mądrą, wierną przyjaciółką, oddaną żoną i matką, a także błyskotliwą intelektualistką, której niewielu mogło sprostać. Była wyzwoloną, niezależną kobietą decydującą o swoim życiu i odważną na tyle, by bez żalu...

książek: 20
Nowak | 2014-08-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Doskonale napisana biografia. Świetnie oddana atmosfera modernizmu i postać Przybyszewskiego, którego stawiano na świeczniku pod względem moralnym powinien być skazany na zapomnienie. Dagny to jedna z jego licznych "miłości", chociaż przecież nie potrafił kochać...

książek: 464
Ania Urbańska | 2014-06-05
Na półkach: Przeczytane

O tym, że Dagny Przybyszewska fascynowała mnie od dawna mogliście przeczytać jakiś czas temu w artykule, który jej poświęciłam. Ta rudowłosa piękność, inteligentna, dowcipna i pyskata miała w sobie jakiś magnetyzm, który nie pozwalał przejść obok niej obojętnie. Jej bardzo skomplikowany charakter nie przeszkadzał artystom berlińskiej i krakowskiej bohemy w całowaniu śladów jej stóp, w opętańczym zakochiwaniu się w niej. A co nieraz za tym idzie, w nienawidzeniu jej z czasem całą duszą.

Obsesję jaką wywoływała można w pewnym sensie tłumaczyć tym, iż jej mąż był przez artystów wielbiony do granic przesady, uznawany niemal za bóstwo. Opętani przez niego zwracali swoje oczy na jego piękną żonę i widzieli w niej to, co chcieli widzieć - wróżkę, czarodziejkę, boginię, bo wydawało im się, że taką widział ją Stanisław Przybyszewski. Ale on na nikogo nie patrzył w ten sposób, bo był zbyt pochłonięty przez ból istnienia, przez demony ekspresji, przez niszczącą poezję. Zawsze, gdy myślę o...

książek: 264
andziorek | 2014-09-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 września 2014

Ta książka w całości poświęcona jest życiu i twórczości Dagny Juel Przybyszewskiej. Ta Norweżka rozpalała serca i wyobraźnie praktycznie wszystkich mężczyzn, z którymi się stykała. Najwięcej szumu wywoływała pośród berlińskiej oraz krakowskiej bohemy. Krążyło wiele plotek na jej temat (sporo niepochlebnych), jednak w ogóle jej to nie przeszkadzało – wręcz przeciwnie…

Była to kobieta niezwykle wyzwolona, wyprzedzała ducha swych czasów. Jej życie upłynęło przede wszystkim na zaspokajaniu potrzeb duchowych oraz cielesnych. Miała wielu partnerów, lecz tylko jednego kochała. Tym szczęściarzem był Stanisław Przybyszewski, polski pisarz, dramaturg, poeta. Dla niego gotowa była na wszystko. Zrezygnowała nawet z dostatniego życia. To bowiem przy nim zmuszona była na sprzedaż większości swych pięknych sukien oraz innych wartościowych rzeczy. Nie dbała jednak o to. Dla niej najważniejszy był on, jego obecność i uwielbienie.

Nazywał ją swoją Duchą, była dla niego natchnieniem, jednakże nie...

książek: 310
cynaderki | 2014-10-17
Na półkach: Przeczytane

Coś na pograniczu pretensjonalnego bełkotu i pseudointelektualnej bredni. Ciężki kawałek wydumanego pustosłowia.
O Dagny Juel Przybyszewskiej czytać gdzie indziej.

książek: 1595
Cardio | 2014-07-18
Przeczytana: 18 lipca 2014

Tę książkę czyta się jednym tchem, bez możliwości przerwania. Jest napisania wspaniałym językiem, co sprawia, że wszystkie opisane na jej kartach postaci natychmiast ożywają i stają się dla czytelnika kimś bliskim. Co do samej postaci Dagny - cudownie opisana została złożoność jej charakteru oraz dysonans, jaki był udziałem jej oraz świata, w jakim żyła. A uczucia? Ach, ile ich tam! Silne, nieskończone i gwałtowne. Wspaniała powieść, bardzo polecam.

książek: 50
Piotrusia | 2017-07-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lipca 2017

Zawsze fascynowała mnie młodopolska bohema - niezwykły klimat, wyraziste postaci, niewiarygodne skandale. Książka Landisa początkowo drażniła mnie niebywale stylem narracji - oczekiwałam relacji, a tu chwilami niemal proza poetycka. Wiele zdań wydało mi się wydumanych, wieloznacznych (a może pozbawionych znaczenia). Jednak im dalej, tym bardziej wydało mi się to naturalne - opisywane postacie i wydarzenia nijak nie mają się do "prozy"- jak można "relacjonować" tak skomplikowane, niejednoznaczne uczucia? Zresztą zawsze pisanie o czyichś emocjach będzie tylko interpretacją, na którą nakładają się doświadczenia i emocje piszącego. Jak pojąć kobietę, która jest marzeniem tylu wielkich artystów, a jednocześnie daje zgodę na podwójne życie swojego męża niemal od początku ich wspólnego życia... Wracając do stylu narracji - on się w trakcie powieści zmienia: czasy berlińskie to język pełen dwuznaczności i sprośności, zdania są długie i mają skomplikowany szyk, naśladujący poetykę tamtego...

książek: 26
charyty | 2013-10-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Dagny Juel Przybyszewska zaintrygowała mnie swoją osobowością, już od pierwszych stron książki. Kobieta, która zdawała się być zawsze silna i która kochała bez granic męża, owiana tyloma romansami. Książka, której nie da się opisać, ją trzeba przeczytać, jeśli jest się fanem ciekawych biografii, ciekawych ludzi. :)

książek: 53
dominika.zlo | 2017-08-01

Jestem zafascynowana postacią Dagny i sięgnęłam po ten tekst z ogromna ciekawością, ale szybko sie rozczarowalam. Pomysł jest swietny, widac ogromna drobiazgowa znajomość tematu i postaci berlińskiej bohemy, ale... ta powieść jest o seksie.
Wszystko kręci sie wokol seksu, bohaterowie tylko o tym rozmawiaja kto kogo juz miał i kto na podłodze a kto na sofie. Nie da sie tego czytac.

zobacz kolejne z 154 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd