Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W kanałach Lwowa

Tłumaczenie: Krzysztof Puławski
Wydawnictwo: Świat Książki
7,26 (596 ocen i 84 opinie) Zobacz oceny
10
35
9
56
8
149
7
203
6
113
5
27
4
10
3
1
2
2
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
In the sewers of Lvov
data wydania
ISBN
978-83-7799-096-4
liczba stron
240
słowa kluczowe
holocaust, Żydzi, Lwów
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Rewolwerowiec

Heroiczna historia o ocalałych z holocaustu we Lwowie. Autor zbiera wspomnienia ocalałych z holocaustu ze Lwowa i łączy je z własnymi badaniami na ten temat. Opisuje grupę Żydów, którzy przez 14 miesięcy (1943-1944) ukrywali się w podziemiach miasta. Dwadzieścia osób, włącznie z dwójką dzieci i kobietą w ciąży, zeszło do własnego "piekła" - grot, podziemnych rzek pod ulicami miasta. Jak sobie...

Heroiczna historia o ocalałych z holocaustu we Lwowie.

Autor zbiera wspomnienia ocalałych z holocaustu ze Lwowa i łączy je z
własnymi badaniami na ten temat. Opisuje grupę Żydów, którzy przez 14
miesięcy (1943-1944) ukrywali się w podziemiach miasta. Dwadzieścia
osób, włącznie z dwójką dzieci i kobietą w ciąży, zeszło do własnego
"piekła" - grot, podziemnych rzek pod ulicami miasta. Jak sobie radzili
z ekstrementami, szczurami, ciemnością, śmiercią połowy grupy, rodzeniem
i dzieciobójstwem?

Marshall zadedykował tę książkę ku pamięci Leopolda Sochy, który dzięki
swojej ciężkiej pracy w podziemiach uratował wielu Żydów. Niestety zanim
do końca ich uratował i wydostał na powierzchnię miasta, zginął w
tragicznym wypadku.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2011.

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/w-kanalach-lwowa-robert...»

pokaż więcej

książek: 286
noico | 2012-11-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 listopada 2012

Wiele razy obiecywałam sobie, że nie sięgnę już po książkę opisującą historie żydowskie z czasów II wojny światowej. Zawsze takie książki odchorowuję. Ogrom zła jakiego doświadczyli ludzie od siebie mnie poraża, a od kiedy mam swoje dzieci, przeżywam wszystko podwójnie - współczując ofiarom i myśląc - co ja bym zrobiła (w każdym cierpiącym dziecku widzę swoje)?
Dlaczego więc sięgnęłam po książkę "W kanałach Lwowa"? Nie wiem sama. Może sława filmu Agnieszki Holland "W ciemności" kazała mi sięgnąć do źródeł? A może chciałam się przekonać jak w strasznych czasach udało się bohaterom książki przetrwać, gdy wokół ginęły tysiące...

Dlaczego więc warto po nią sięgnąć?
Po pierwsze autor zebrał relacje wszystkich, którzy przeżyli, pokazując jak różnie mogą być pamiętane (nie mówiąc już o odczuciach) te same zdarzenia. Stara się opisać wszystko dokładnie i szczegółowo. To coś pomiędzy historią opartą na faktach, a reportażem.
Po drugie, sama historia jest warta poznania. Sposoby eksterminacji Żydów przez Niemców nie są zaskakujące. Poznawałam je już w wielu książkach. Ważne tutaj dla mnie jest przetrwanie. Jak przeżyć kilkanaście miesięcy w ciasnych, obrzydliwych kanałach? Autor opisuje to dokładnie.
Kanały są brudne, wilgotne, zalewane przez deszcze. Mnóstwo w nich szczurów i robali. Nie ma się jak umyć, a po wodę do picia trzeba czasem długo pełzać. Nie ma się nawet jak wyprostować. Jest prawie całkiem ciemno i trudno oddychać stęchłym powietrzem. W tym wszystkim grupa kilkunastu, czasem całkiem obcych sobie ludzi. Przerażonych, walczących o przetrwanie.
Ważne w tej książce są dla mnie opisy relacji między bohaterami. Pokazanie, że w tak ciężkich warunkach trudno żyć czasem ze sobą. Jest tu cicha walka o przywództwo, tworzenie się różnych rywalizujących ze sobą grup, wyostrzenie się ludzkich przywar. Lecz są też sprawy, które budują bliskość i więź między nimi. Opowiadają sobie różne historie - z wojny i z czasów przed nią. Układają wiersze, czasem śpiewają, palą świece w szabat...
Z grupy ponad ponad 20 osób przeżywa 10.
Nie sposób nie wspomnieć o osobie, bez której to wszystko nie byłoby możliwe - Leopold Socha. Złodziejaszek i kombinator, który zaczyna pomagać Żydom, bo dostaje za to pieniądze. kiedy jednak pieniędzy już nie ma pomaga dalej, a nawet udaje, że pieniądze wciąż dostaje. Jest czuły i wyjątkowo dobry dla dzieci, Pawełka i Krysi - to on pomaga dziewczynce wyjść z depresji, kiedy nie ma już sił na nic.
Rozczula mnie duma, kiedy Socha, po wyjściu ocalonych z kanałów, mówi do gapiów: "To moje dzieło, moje dzieło. To moi Żydzi". Szkoda tylko, że tak krótko cieszył się powojennym życiem i barem, na który złożyli się wszyscy ocaleni. Zginął w wypadku, ratując swoją córkę, w maju 1946 roku.
Goryczą napełnia mnie tylko ostatnie zdanie z książki, wypowiedziane z tłumu, w czasie jego pogrzebu: "To kara boża za to, że pomagał Żydom".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ludzie na drzewach

Ostatnio moje teksty bardziej niż zwykle wypełnione są bardzo osobistymi odczuciami, ale cóż zrobić, jeśli akurat takie książki trafiły mi się na koni...

zgłoś błąd zgłoś błąd