Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny t. 1

Tłumaczenie: Ewa Librowiczowa
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
7,69 (876 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
112
9
171
8
190
7
242
6
92
5
51
4
7
3
7
2
0
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Buddenbrooks. Verfall einer Familie
data wydania
ISBN
8305117731
liczba stron
558
język
polski

Inne wydania

Trudno w istocie uwierzyć, że jego pierwsza powieść, „Buddenbrookowie“, jest dziełem dwudziestopięcioletniego mężczyzny. Nie z uwagi na okazałość, bogactwo, różnorodność motywów czy wreszcie głębię spojrzenia, lecz z powodu trwałej już doskonałości oraz dojrzałości talentu, które nie są cechami młodości, a które z tej kroniki rodzinnej uczyniły dzieło klasyczne. Dziś, po przeszło...

Trudno w istocie uwierzyć, że jego pierwsza powieść, „Buddenbrookowie“, jest dziełem dwudziestopięcioletniego mężczyzny. Nie z uwagi na okazałość, bogactwo, różnorodność motywów czy wreszcie głębię spojrzenia, lecz z powodu trwałej już doskonałości oraz dojrzałości talentu, które nie są cechami młodości, a które z tej kroniki rodzinnej uczyniły dzieło klasyczne. Dziś, po przeszło pięćdziesięciu latach, nie znać w nim sladów starości, zachowało bowiem nadal nienaruszoną świeżość.
Jacques Mercanton

 

źródło opisu: Książka i Wiedza, 1988 (tekst z okładki)

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 621
Rafał | 2011-10-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 września 2011

Czasami zdarza się, że przeszukując biblioteczne regały znajdujemy książkę, której tak naprawdę nie chcemy przeczytać. Ani to nie ma zachęcającego tytułu, ani okładki. Egzemplarz dostępny do wypożyczenia jest stary i nie posiada opisu, z którego moglibyśmy wnioskować, o czym ta książka jest. I właściwie jedynym elementem, który sygnalizuje, że być może warto to przeczytać, jest nazwisko autora. W tym jednak miejscu pojawiają się kolejne obawy. Bo skoro autor jest uznany, wybitny i sławny, to jego książki muszą się czymś wyróżniać na tle innych. A co gorsza, jeśli umarł niedawno , zawsze możemy natknąć się na koszmar czytelniczy w postaci np. "Ulissesa" Jamesa Joyce'a. Nie umniejszając wartości literackiej tego dzieła, chyba każdy przyzna, że czyta się to ciężko i nie do końca wiadomo o co chodzi. Czy w przypadku dzieł Thomasa Manna jest podobnie?
Na pewno nie. Przede wszystkim zacznę od tego, że styl pisarski Manna jest lekki, pozbawiony udziwnień i właściwie nie wymaga większego wysiłku podczas czytania. Nawet momentami przydługie opisy sprawiały mi przyjemność.
Dzieło to opowiada historię kilku pokoleń zamożnej rodziny kupieckiej pochodzącej z Lubeki. Mamy tu więc opisy wystawnych przyjęć czy też pracy w kantorze kupieckim, pokazane są kulisy stosunków handlowych. Najważniejszym jednak elementem są fragmenty dotyczące relacji pomiędzy samymi domownikami. Zaczyna się od pana Jana Buddenbrooka, jednej z najważniejszych osobistości w mieście, który podniósł status rodziny na tak wysoki poziom, że jeszcze kilkadziesiąt lat po jego śmierci jego potomkowie będą wspominali, że ich dziadek jeździł po kraju czwórką koni. Niestety, w każdym kolejnym pokoleniu status ten się obniża. Co prawda rodzina nadal żyje dość wystawnie, ale pojawiają się pewne komplikacje. Czy to pojawia się konkurencja ze strony nowo wzbogaconych rodzin kupieckich, czy to właśnie pomiędzy samymi Buddenbrookami, kiedy dla przykładu Antonina najpierw omal nie popełnia mezaliansu, a chwilę później, pchnięta przez rodziców wychodzi za mąż za oszusta. Stąd też bierze się podtytuł książki "Dzieje upadku rodziny". Książka ta opisuje upadek, choć w dzisiejszych czasach problemy ukazane w niej nie są być może do końca zrozumiałe. Dziś pojęcie mezaliansu praktycznie nie istnieje. Mann podchodzi do tego tematu z pewną dozą ironii. Wyśmiewa kołtuńskie przyzwyczajenia członków rodziny i właściwie o tym naprawdę jest ta książka. Tematyka oczywiście nie jest nowa dla przeciętnego, polskiego czytelnika, bo ze szkoły znamy chociażby "Moralność pani Dulskiej". Różnica polega na tym, że niestety dla pani Zapolskiej, Mann wspiął się na wyżyny kunsztu literackiego, ukazał kołtuństwo bez przerysowywania wszystkiego, w taki sposób aby wszystko wyglądało na jak najbardziej realne. W "Moralności..." niestety nie ma tego wszystkiego.
Kolejnym atutem jest humor, z jakim wszystko zostało opisane. Najbardziej komiczną postacią jest oczywiście moja ulubienica, Antonina Buddenbrook. Początkowo nieco zagubiona, wciąż walczy o to, żeby jej rodzina postrzegana była jako najbardziej wytworna. Jej walka jest momentami niesamowicie rozpaczliwa, zwłaszcza kiedy los rzuca jej pod nogi kłody w postaci kolejnych nieudanych małżeństw, fałszywych przyjaciółek, które odwracają się od niej, lub co gorsza ośmielają się patrzeć na nią z góry.
Podsumowując książka ta to wspaniały przykład, jak można się pomylić. Pomimo wielkiego nazwiska jest to książka, którą naprawdę warto przeczytać, a nie zawsze tak jest. Pozwala naprawdę poczuć klimat dziewiętnastowiecznych Niemiec, szczególnie wyższych warstw społecznych. Ukazuje również niewielki fragment historii, bo nie zawsze przecież było tak, że Niemcy były spójną całością. Pokazane są tutaj pewne różnice między Landami, a także stosunek mieszkańców tych Landów do siebie. Wszystko to spisane przyjemnym językiem. Na koniec dodam tylko, że za tę książkę Mann otrzymał Nagrodę Nobla, choć pojawiają się i takie głosy, że gdyby nie "Czarodziejska góra" to laureatem by nie został. Ja z pewnością sięgnę po kolejne dzieła tego autora.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy

Trochę niezręcznie czuję się czytając cudze listy, choć ukradkiem pojawia mi się rumieniec zawstydzenia, że jednak to miłe... Niezwykła to książka. Os...

zgłoś błąd zgłoś błąd