Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
917875 czytelników
2142 dyskusji
130673 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Odwróciłem się tylko na chwilę – wygraj książkę „Zniknięcie Annie Thorne”.

Odwróciłem się tylko na chwilę – wygraj książkę „Zniknięcie Annie Thorne”.

Kiedy Joe Thorne miał piętnaście lat, jego młodsza siostra, Annie, zniknęła. Myślał wtedy, że to najgorsza rzecz, jaka może spotkać jego rodzinę. Ale później Annie wróciła. Teraz Joe przyjeżdża do wioski, w której się wychował. Powrót oznacza konfrontację z ludźmi, z którymi dorastał. Pięcioro przyjaciół wie, co się wydarzyło tamtej nocy, ale nie rozmawiało o tym przez dwadzieścia pięć lat.

Ile razy słyszeliście zdanie "odwróciłem wzrok tylko na chwilę". Dzieci już tak mają, że gdy rodzice na chwilę się odwrócą, te natychmiast podążają w innym kierunku. Opiszcie historię, w której wy, lub wasze pociechy zniknęły na chwilę z zasięgu wzroku rodziców.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Zniknięcie Annie Thorne - Jacek Skowroński

Zniknięcie Annie Thorne

Autor: C.J. Tudor

Kiedy Joe Thorne miał piętnaście lat, jego młodsza siostra, Annie, zniknęła. Myślał wtedy, że to najgorsza rzecz, jaka może spotkać jego rodzinę. Ale później Annie wróciła. Teraz Joe przyjeżdża do wioski, w której się wychował. Powrót oznacza konfrontację z ludźmi, z którymi dorastał. Pięcioro przyjaciół wie, co się wydarzyło tamtej nocy, ale nie rozmawiało o tym przez dwadzieścia pięć lat.

Regulamin
  • Konkurs trwa 8 - 14 sierpnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Czarna Owca. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 154
NataliaS
13-08-2019 11:23
Moje zniknięcie skończyło się szyciem głowy i blizną na czole do dnia dzisiejszego. Mama zostawiła mnie pod opieką dziadków i poszła wieszać pranie na suszarce przed domem. Wykorzystałam chwilę, kiedy babcia doprawiała obiad a dziadzio gdzieś wyszedł i stwierdziłam, że to jest ten moment, kiedy rozpocznę moją przygodę. Wsiadłam na mego trójkołowca różowego z buźką królika na czele i.... Chciałabym powiedzieć, że ujechałam daleko. Naprawdę. Zdołałam dotrzeć do klatki schodowej. Do domu prowadziły trzy betonowe stopnie, a przed nimi dziadkowie wybetonowali kawałek placu, żeby nie wnosić do domu błota. Młoda ja stwierdziłam, że trzy stopnie to nic i... zjechałam po nich moją maszyną. Skończyło się na tym, że przeleciałam ponad kierownicą i uderzyłam głową o ten betonowy plac. W latach późniejszych babcia opowiadała, że nigdy w życiu nie słyszała (i już więcej nie chce słyszeć) takiego wrzasku. Najlepszy z tego wszystkiego jest fakt, że mama wieszała to pranie jakieś pięć metrów od tych schodów, a pięcioletnia ja stwierdziłam, że dam radę przemknąć niezauważona :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 232
mangusta
13-08-2019 11:33
Jako dziecko urodzone w latach osiemdziesiątych w dobie bez komórek i telefonu stacjonarnego zniknięcia dziecka i jego odnalezienie nie było takie łatwe. Podczas wizyty na targu spożywczym w pewnym momencie wyślizgnęłam się z czujnej ręki mamy i niczym kamfora znikłam. Miałam około 3-4 lat. Do dnia dzisiejszego pamiętam, że była to świetna zabawa i na początku czułam się znakomicie. Dopiero potem ten przerażający lęk spływający od czubka głowy po kostki. Ten paraliżujący strach co teraz. Na szczęście na targu był radiowęzeł. Jakimś cudem odnalazłam drogę i nadano komunikat, że zguba czeka na rodziców. Historia się skończyła kara dla mnie, laniem i kolejnymi wyjściami na szelkach bym już nie uciekała.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 37
mooniikaa
13-08-2019 14:05
Miałam wtedy 8 lat i byłam bogata, bo dostałam od dziadka całe 10 zł, a te dwadzieścia lat temu z taką gotówką można było zwojować świat. Pieniążki chciałam rozsądnie zainwestować i to w nie byle co, czyli rzecz jasna w Gumę Turbo (chyba każdy młody inwestor zrobiłby wtedy tak samo na moim miejscu). Rodzice zabrali mnie więc do sklepu, znajdującego się nieopodal miejscowego targu żebym mogła wydać swoją fortunę. Było tam zamieszanie, kręciło się dużo ludzi i wtedy mała Monika zniknęła z pola widzenia rodziców. Zobaczyłam smutnego pana, który siedział na ziemi i w przeciwieństwie do innych nigdzie się nie spieszył. Był brudny, a przed nim stała puszka. Nikt na niego nie zwracał uwagi. Postanowiłam do niego podejść, chociaż troszkę się wstydziłam. Pochwaliłam mu się moimi pieniążkami i tym co zamierzam zaraz kupić. On powiedział, że chciałby kupić chleb i się najeść. Wtedy zrozumiałam, że jest głodny i że jemu bardziej przydadzą się moje pieniążki. Wyjęłam z kieszonki 10 zł i dałam mu banknot. Do dziś pamiętam jego spojrzenie i łzy w jego oczach, chociaż wtedy jeszcze nie rozumiałam czemu płacze skoro powinien być zadowolony, że w końcu coś zje (wtedy dorośli byli według mnie jacyś dziwni). W tym czasie rodzice szukali mnie przerażeni po całym targu. Starszy pan to zauważył. Wziął mnie za rękę i zaprowadził do mamy. Opowiedział co się wydarzyło. Rodzice chyba musieli być ze mnie dumni, bo wtedy nie dostałam żadnej kary za to, że oddaliłam się bez pozwolenia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 105
Iwa_90
13-08-2019 14:12
Moja córka to mistrz znikania gdy choć na chwilę spuści się ją z oka.
Sytuacja 1.
Córka wybiega na podwórko, ja idę 2 metry za nią. Nagle dziecka nie ma. Wychodzę za róg domu - nie ma, zaczynam obszukiwać podwórko - nie ma. W końcu ja znalazłam schowaną za otwartymi drzwiami wejściowymi.
Sytuacja 2
Mieszkamy w piętrowym domu. Niestety z parteru na piętro prowadzą bardzo strome schody(wąskie stopnie, które pną się pionowo ku górze wokół szerokiej rury - trochę jak w wieżach).
Robię w kuchni obiad, a córka w pomieszczeniu obok siedzi na pierwszym schodku owych schodów i gada do psa. Na chwilę odwracam wzrok. Słyszę skrzypnięcie otwieranych drzwi i moje serce zamiera. Córka w ciągu kilku sekund wdrapała się po schodach, otworzyła drzwi i weszła na parter. Miała wtedy ok 2,5 lat. Nawet nie chcę myśleć co by się stało gdyby spadła.
Sytuacja 3
Teść poszedł z córką poza podwórko podłożyć do pieca w suszarni tytoniu. Odwrócił wzrok na chwilę gdy wkładał drzewo do pieca. Po tej chwili mojej córki już nie było. Przestraszony wołał wnuczkę i obszukał całą okolicę bez powodzenia. Spanikowany wrócił na podwórko zwołać resztę rodziny by pomogła w poszukiwaniach. Jak się okazało córka sama wróciła na podwórko i jak gdyby nigdy nic pomagała teściowej w karmieniu kaczek.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 13
miłośniczkaksiążek
13-08-2019 18:12
Byłam na wakacjach z rodziną. Miałam wtedy 10 lat. Postanowiliśmy pójść na Krupówki. Dla małej dziewczynki tak wielkie targowisko zdaje się być rajem. Nie wiedziałam na co patrzeć. Oscypki, maskotki, kolorowe kapcie, widokówki czy różnego rodzaju pamiątki. Tyle dobroci w jednym miejscu. Mój wzrok przykuły poduszki, które imitowały owieczki. Ochoczo zaczęłam je oglądać podczas, gdy mama na stoisku obok wybierała kapcie dla całej rodziny. Przyglądałam im się kilka minut. Oglądałam każdą i porównywałam by po chwili móc zapytać mamy czy zgodzi się kupić mi jedną z nich. Okazało się, że rodzina nie spostrzegła, że stoję przy tym stoisku. Zaczęli mnie szukać i panikować. Nie miałam przy sobie telefonu, więc znalezienie mnie w tak dużym tłumie byłoby trudne. Po kilku minutach mnie dostrzegli. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogą nie wiedzieć gdzie jestem i że stałam się obiektem poszukiwań.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 134
kiciona
13-08-2019 18:36
Były wakacje, dwójka dzieci wraz z mamą wybrały się na małą wycieczkę. Młodsza z dziewczynek od zawsze chodziła swoimi ścieżkami, nigdy się nie pilnowała, to jej trzeba było pilnować. Tego dnia mama postanowiła że pojadą nad wodę, stwierdziły, że szybciej będzie, gdy skorzystają z komunikacji miejskiej, uradowane dziewczynki wzięły plecaki i spakowały najpotrzebniejsze rzeczy. Jako że był to słoneczny dzień wzięły ze sobą okulary przeciwsłoneczne, oczywiście w autobusie słońce nie świeciło, więc Basia (młodsza) stwierdziła że swoje piękne różowe okulary, prezent urodzinowy, schowa do plecaka, w zasadzie po prostu je zawiesiła na sznureczku, nie biorąc pod uwagę, że mogą one spaść. Gdy podróż się zakończyła szczęśliwe dzieci wraz z mamą wysiadły z autobusu, słońce bardzo świeciło, więc Basia sięgnęła po okulary, niestety nie znalazła ich. Zaczęła płakać, przecież jak mogła zgubić prezent od babci. Mama zaczęła ją uspokajać, obiecywała że kupi nowe, ale dziewczynka była załamana i nie słuchała obietnic mamy tylko wpatrywała się w autobus który stał na przystanku z otwartymi drzwiami. W pewnym momencie Basia zauważyła, że pani trzyma w ręce jej okulary i pokazuje jej. Mama w tej chwili szukała chusteczki, aby wytrzeć córce twarz. Dziewczynka skorzystała z nieuwagi rodzicielki i wskoczyła do autobusu, aby odzyskać swoje okulary. Na szczęście kierowca był świadomy całej sytuacji i nie odjechał, także Basia odzyskała swoje okulary i wróciła do rodziny.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 87
Edit
13-08-2019 18:43
Opowiem, krótką historię z mojej perspektywy jako uczestnika, obserwatora zgubienia się dziecka.
W mieniony weekend, spacerując po Gdańsku w samym środku Jarmarku Dominikańskiego, zobaczyłam przestraszoną dziewczynkę. Na oko 4-5 letnią. Podeszłam i zapytałam, gdzie są jej rodzice. Ze łzami w oczach odpowiedziała, że szuka mamy. Zaczęłam rozglądać się w pobliżu za kobietą, którą mogłaby szukać dziecka. Jakiś mężczyzna z tłumu powiedział, że spanikowana kobieta jest za rogiem następnej ulicy. Dziecko szybko trafiło do mamy. Ale to nie koniec historii, jaką chce opowiedzieć. Kluczowa była reakcja matki, która z pretensją zaczęła krzyczeć na dziewczynkę "Ile razy mam powtarzać, że masz się pilnować!". Sama nie jestem rodzicem i domyślam się, że taka gwałtowna reakcje mogła być wynikiem stresu. Jednak pilnowanie dziecka zawsze pozostaje w obowiązku rodzica a nie dziecka.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 19
Kinga
13-08-2019 19:57
Moje zniknięcie miało miejsce kiedy byłam jeszcze najmłodsza w rodzinie. Uwielbiałam się wtedy bawić w chowanego. Jednak z powodu niechlubnego tytułu najmłodszej, nie miałam szans ze starszym kuzynostwem. Podczas jednej z takich zabaw, kiedy to dzieci miały się przez moment zająć sobą, nadeszła wiekopomna chwila. "Koniec z przegrywaniem"- pomyślała pięcioletnia Kinga i dziarskim krokiem pomaszerowała do najlepszej kryjówki na świecie. Strych był zawsze wyłączony z naszej zabawy. Tym razem jednak nikt o tym nie wspomniał, więc wywnioskowałam, że schowanie się tam nie będzie wbrew zasadom. Słysząc z dołu magiczne słowo "Szukam!" weszłam do najmniejszego pokoiku na strychu i schowałam się za drzwiami. Zdecydowałam, że będę tam siedziała póki rodzeństwo się nie podda. Znalazłam kilka starych zabawek, więc czas mijał mi szybko.
Już po 20 minutach do poszukiwań dołączyli też zaniepokojeni dorośli. Rodzice zaczynali już panikować. Ja, w odróżnieniu od reszty, panowałam nad sytuacją. Słysząc zbliżające się kroki zatrzasnęłam drzwi i mocno trzymając klamkę krzyknęłam "NIE WYJDĘ STĄD PÓKI SIĘ WSZYSCY NIE PODDACIE ". Ku mojemu zdziwieniu wszyscy poddali się z uśmiechem na ustach.
Wygrałam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 324
Dominik
13-08-2019 23:20
Kiedy miałem z 9 lat, a mój brat 6 ,mieszkaliśmy z rodzicami koło boiska do koszykówki i pojechaliśmy na wieś. Nic fascynującego, ale gwarantuje, że to zdanie ma głębszy sens.
Gdy gospodarze oprowadzili nas po swoim imponującym gospodarstwie, rodzice poszli porozmawiać z nimi do domu, a my z bratem ganialiśmy po podwórku wymyślając różne zabawy. Pole do popisu było dosyć spore (dosłownie), bo mieliśmy do dyspozycji wiele obiektów do eksploracji: stodoła, pole, resztki jakiegoś starego zabudowania np. wysokie na kilka metrów stalowe rury. Beztroska zabawa doprowadziła do tego, że w pewnym momencie brat zniknął z mojego pola widzenia, więc uznałem, że poszedł po coś do rodziców. Gdy po chwili poszedłem po niego, na twarzach rodziców od razu pojawił się niepokój - nie było go...
(zobacz, to bardzo proste, wystarczy że dobrze złapiesz się rękami, owiniesz nogami i śmiało możesz to zrobić)
do pokonania mieliśmy spory obszar, więc szybkim krokiem zaczęliśmy iść za stodołę.
(nooooo! Świetnie Ci idzie. Jeszcze trochę i dotkniesz kosza!)
Napięcie zastyga w powietrzu.
(Brawo! Moja krew!)
Jest...
Ale sytuacja wcale nie jest idealna.
Mój brat postanowił wykorzystać brane ode mnie lekcje wspinania się po rurze, które regularnie dawałem mu na boisku do koszykówki i teraz był wysoko w powietrzu.
Do tej pory podziwiam rodziców, którzy nie okazali odrobiny zdenerwowania, żeby przypadkiem strach nie udzielił się mojemu bratu i spokojnym głosem zaproponowali mu zejście na dół.
Zszedł.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 429
Seconde
14-08-2019 11:49
Mnie rodzice stracili z oczu kiedy byliśmy na wczasach w Muszynie. Wcześniej obserwowałam ulicznych artystów i byłam pełna podziwu, w jaki sposób zarabiają oni pieniądze. Postanowiłam pójść w ich ślady. Miałam pięć lat, więc wymyśliłam sobie, że mogę zarabiać tańcząc i mówiąc wierszyki na rynku. Tak też zrobiłam. Rodzice zszokowali znaleźli mnie po kwadransie, a udało mi się jakieś drobne zarobić.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd