mmizi 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 2 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-07 14:06:44

Nigdy nie miałam problemu z rozmawianiem z drugą osobą i przekonaniem, że może mi zaufać i spokojnie zrzucić ciężar z serca. Przekonywania nie było, po prostu, ja słuchałam, a towarzyszowi robiło się lżej. Nieświadomie zaprowadziło mnie to na studia psychologiczne, studia, które wybrałam ze względu na zainteresowania i chęć poznania umysłu człowieka. Dużo osób od tej pory uważało mnie za speca... Nigdy nie miałam problemu z rozmawianiem z drugą osobą i przekonaniem, że może mi zaufać i spokojnie zrzucić ciężar z serca. Przekonywania nie było, po prostu, ja słuchałam, a towarzyszowi robiło się lżej. Nieświadomie zaprowadziło mnie to na studia psychologiczne, studia, które wybrałam ze względu na zainteresowania i chęć poznania umysłu człowieka. Dużo osób od tej pory uważało mnie za speca od rozwiązywania problemów, nie wiem skąd to pojmowanie, bo psychologia nie jest dziedziną zero jedynkową, ale pomagałam i pomagam do tej pory. Naprawę sprawia mi to przyjemność, jest mi miło, ponieważ budzę zaufanie, czasami nawet w obcych osobach. I nie chodzi mi w tym wszystkim o uszczęśliwianie na siłę jak największej ilości osób, bo zawsze kierowałam się zasadą, która mówi, że liczy się jakość, a nie ilość. Pasuje mi to, że pomogę pięciu osobom, którym ulży po rozmowie ze mną i będą choć odrobinę szczęśliwsze, niż próbować pocieszyć i zrozumieć każdą napotkaną osobę.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-07 13:42:31

Nie muszę wymyślać nowej historii, tylko po prostu cofnę się kilkanaście lat wstecz i wrócę do piątej klasy podstawowej. Ja jedenastoletnia, jeszcze wtedy bardzo nieśmiała dziewczynka z dwoma długimi warkoczami i maślanymi oczami wpatrzonymi w NIEGO. Widziałam go na każdej przerwie, był w klasie szóstej, był moją miłością życia (tak uważałam). Chodziłam za nim kilka tygodni, aż doczekałam się... Nie muszę wymyślać nowej historii, tylko po prostu cofnę się kilkanaście lat wstecz i wrócę do piątej klasy podstawowej. Ja jedenastoletnia, jeszcze wtedy bardzo nieśmiała dziewczynka z dwoma długimi warkoczami i maślanymi oczami wpatrzonymi w NIEGO. Widziałam go na każdej przerwie, był w klasie szóstej, był moją miłością życia (tak uważałam). Chodziłam za nim kilka tygodni, aż doczekałam się szkolnej dyskoteki. Zobaczyłam go stojącego z kolegami, więc stanęłam z koleżankami pod ścianą i czekałam... I czekałam. Mój ukochany wyglądał niesamowicie! Ciemne włosy w nieładzie, biała koszulka, dżinsy, wtedy podobało mi się w nim absolutnie WSZYSTKO.
Przyszła ta chwila, z głośników zaczęła lecieć piosenka z kategorii ,,wolna'' i zobaczyłam przed sobą Kacpra...
-Zatańczysz?
-Z miłą chęcią.
-Widziałem Cię często na korytarzu, Asia, tak?
-Tak, ja Ciebie widzę codziennie. Ładna koszulka.
-Dziękuję. Wiesz, może poszlibyśmy kiedyś na lody, albo na spacer, co Ty na to?
-Super pomysł! Podaj mi zaraz numer, w jakiej masz siedzi?
-W orange, już poda...
-Aaa, wiesz co, to nie, nie ma sensu. Ja jestem z plusa i nasz związek nie ma sensu. Mam darmowe tylko do osób z mojej sieci, więc nie możesz być moim chłopakiem. Może kiedyś, a teraz dzięki za taniec, muszę już iść.

I właśnie w taki sposób straciłam szansę na znalezienie męża. A teraz mając dwadzieścia pięć lat zaczyna mi grozić staropanieństwo tylko dlatego, że nie zaakceptowałam tej ogromnej bariery, którą była inna sieć komórkowa.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-07 12:48:54

Nie pochodzę z rodziny lekarzy, czy prawników i może właśnie dlatego (a może dlatego, że mam mądrą mamę) nigdy nie byłam namawiana, czy zmuszana do pewnych wyborów. Moja mama zawsze powtarzała, że sama kieruję swoją przyszłością, ona mi jedynie w tym może pomóc. Tak też robiłam - wszystkie zajęcia dodatkowe wybierałam sama i prosiłam mamę o zapisanie mnie na nie. Mama zawsze była z tego... Nie pochodzę z rodziny lekarzy, czy prawników i może właśnie dlatego (a może dlatego, że mam mądrą mamę) nigdy nie byłam namawiana, czy zmuszana do pewnych wyborów. Moja mama zawsze powtarzała, że sama kieruję swoją przyszłością, ona mi jedynie w tym może pomóc. Tak też robiłam - wszystkie zajęcia dodatkowe wybierałam sama i prosiłam mamę o zapisanie mnie na nie. Mama zawsze była z tego zadowolona, ale nigdy nie namawiała mnie do uczęszczania na zajęcia, które po 2-3 miesiącach mnie męczyły. Liceum mundurowe też wybrałam samodzielnie i mama nigdy nie mówiła, że może to nie jest to przyszłościowy kierunek, tylko motywowała mnie do działania na każdym kroku. Studia też nie odbiegały od przyjętej wcześniej normy - wybrałam sama, kierunek, który sprawia mi przyjemność, a niekoniecznie taki, który sprawi, że będę zarabiać 10 tysięcy miesięcznie. Moja mama jest bardzo szczęśliwa, bo widzi, że to co robię sprawia mi przyjemność i dobrze wiem, że zawsze będzie mnie wspierać w moich życiowych wyborach.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-05 12:10:41

Do momentu skończenia 19 lat swoje życie dzieliłam etapami mojej edukacji. Od urodzenia, do wieku zerówkowego - czas, gdzie wyobraźnia nie miała granic, dni nie miały końca i nie było miejsca na zmartwienia, bo trzeba było budować bazę z poduszek i kołder. Po tym (najlepszym) etapie mojego życia. Przyszedł czas podstawówki, czyli nadal radosny czas, jednak czasami były sytuacje, które mocno... Do momentu skończenia 19 lat swoje życie dzieliłam etapami mojej edukacji. Od urodzenia, do wieku zerówkowego - czas, gdzie wyobraźnia nie miała granic, dni nie miały końca i nie było miejsca na zmartwienia, bo trzeba było budować bazę z poduszek i kołder. Po tym (najlepszym) etapie mojego życia. Przyszedł czas podstawówki, czyli nadal radosny czas, jednak czasami były sytuacje, które mocno sprowadzały człowieka na ziemię. Czas gimnazjum - bunt, pierwsza miłość, ale przetrwałam bez zbędnych kłopotów. Liceum było szczęśliwym czasem - wiele przyjaciół, poznanie prawdziwej miłości, imprezowego życia, pełnoletność, aż pewien dzień zmienił to wszystko, zepsuł całkowicie. Ciągle bóle głowy nie dawały mi żyć - lekarz - szpital - rak. Następnie przeżyłam dwa lata, które chciałabym wyciąć z mojego szczęśliwego życiorysu, były one wypełnione bólem, bezsilnością, łzami. Nie poddałam się jednak i dwa lata temu zwyciężyłam z moim wrogiem. Właśnie wtedy urodziłam się na nowo, silniejsza, szczęśliwsza i gotowa spełniać swoje marzenia. Zaczęłam podróżować. Kilka razy w roku wybieram się w różne strony świata, przez dwa lata odwiedziłam Chiny, Madagaskar, Indie, Meksyk oraz Brazylię. Czuję się w pełni szczęśliwa.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-05 10:15:40

Jestem w stanie zrozumieć bardzo dużo zabiegów z dziedziny medycyny estetycznej, choć sama jestem jej przeciwniczką. Znam osoby, które DELIKATNIE, podkreślam delikatnie (!) powiększyły usta, biust, czy zoperowały odstające uszy. Dzięki temu widzę, że są bardziej szczęśliwe, pewniejsze siebie i w końcu akceptują siebie samego. Okej, skoro muszą, skoro czują się dobrze, to niech mają. Jeśli jest... Jestem w stanie zrozumieć bardzo dużo zabiegów z dziedziny medycyny estetycznej, choć sama jestem jej przeciwniczką. Znam osoby, które DELIKATNIE, podkreślam delikatnie (!) powiększyły usta, biust, czy zoperowały odstające uszy. Dzięki temu widzę, że są bardziej szczęśliwe, pewniejsze siebie i w końcu akceptują siebie samego. Okej, skoro muszą, skoro czują się dobrze, to niech mają. Jeśli jest to zrobione z głową i nie robi z człowieka karykatury, to bardzo proszę - ich zdrowie i ich pieniądze. Tylko wiecie czego nie mogę zrozumieć (a jest to dość modne w tym czasie) UWAGA - powiększania pośladków. No dobrze, usta, biust, czy odstające uszy nie zrobią się na siłowni, ale pośladki już tak. Dlatego jak słyszę o takim zabiegu, to od razu robię się czerwona ze złości, bo po co? Jak można być na tyle leniwym?! Wystarczy wykupić karnet na siłownię i wziąć się za siebie, robić te wszystkie może i mało przyjemne ćwiczenia, ale dające niesamowitą satysfakcję po wykonywaniu ich regularnie. Trochę ta nasza współczesna moda podąża w złym kierunki i mam nadzieję, że w końcu ludzie sami będą widzieli co jest dobre, ładne, a co krzywdzące dla nich samych.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-29 13:22:40

Zwykły dzień, zwykłe spotkanie rodzinne, z niezwykłym (w tym przypadku negatywnym) wydarzeniem. Mieliśmy organizowane (jak każdego roku od dziesięciu lat) spotkanie rodzinne. Zjechało się około dwustu osób, tego roku również poznałam kilka nowych kuzynek i wujków, dzień zapowiadał się przyjemnie jak każdego roku wstecz. W pewnej chwili mała Kasia, moja kilkuletnia kuzynka wzięła cukierka ze... Zwykły dzień, zwykłe spotkanie rodzinne, z niezwykłym (w tym przypadku negatywnym) wydarzeniem. Mieliśmy organizowane (jak każdego roku od dziesięciu lat) spotkanie rodzinne. Zjechało się około dwustu osób, tego roku również poznałam kilka nowych kuzynek i wujków, dzień zapowiadał się przyjemnie jak każdego roku wstecz. W pewnej chwili mała Kasia, moja kilkuletnia kuzynka wzięła cukierka ze stolika z łakociami i nagle zaczęła się krztusić. Mój brat od razu zajął się małą i pomógł jej w udrożnieniu dróg oddechowych. Po minucie mała robiła się już sina, Marcin zachowując spokój nadal pomagał małej. Po około dwóch minutach dziecko wypluło cukierka i mogło zaczerpnąć powietrze. I może dla osoby z boku Marcin nie jest bohaterem, ale zdaję sobie sprawę, że gdyby nie on, to żadna inna osoba nie zachowałaby zimnej krwi i nie pomogłaby Kasi. Dla mnie i dla całej naszej rodziny to właśnie Marcin jest naszym osobistym supermanem.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-21 14:43:24

Kochana Elizabeth,
Jestem przerażona. Piszę do Ciebie, ponieważ w końcu czuję się dobrze, na tyle dobrze, żeby napisać list. Dostałam pozwolenie od pielęgniarki na kontakt z rodziną. Jestem skołowana, pamiętam, że wydarzył się wypadek, podobno poważny, zostałam potrącona, ale na tym moja pamięć się kończy. Dni w szpitalu są zamglone, rozmyte, czuję się tak, jakbym popadała w OBŁĘD. Lekarze...
Kochana Elizabeth,
Jestem przerażona. Piszę do Ciebie, ponieważ w końcu czuję się dobrze, na tyle dobrze, żeby napisać list. Dostałam pozwolenie od pielęgniarki na kontakt z rodziną. Jestem skołowana, pamiętam, że wydarzył się wypadek, podobno poważny, zostałam potrącona, ale na tym moja pamięć się kończy. Dni w szpitalu są zamglone, rozmyte, czuję się tak, jakbym popadała w OBŁĘD. Lekarze mówią mi coś o chorobie, która nazywa się dziwnie i tajemniczo - Huntingtona. Nic z tego nie rozumiem. Mój dzień jest monotonny, przewijają się przez mój pokój pielęgniarki i lekarze. Czasami czuję się jak w psychiatryku. Mam dość tego miejsca i tego zmęczenia, jestem całkowicie zdrowa i te wszystkie osoby, które mnie tu więzią popamiętają ten błąd w momencie gdy założę moją PĘKNIĘTĄ KORONĘ, będę znowu silna i przejmę ten chory świat. Wtedy zniszczę ten budynek, który zostanie wyłącznie RUINAMI ZAMKU. Zemsta będzie tak samo bolesna jak te zastrzyki wkłuwane w moje żyły.
Całuję,
Iben

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-21 12:02:18

Tak jak uczyła mnie od małego mama i babcia - po prostu się tym nie przejmuję. Mijając ludzi, którzy mówią o mnie źle za moimi plecami, czy po prostu zmyślają i rozprowadzają fałszywe informacje uśmiecham się do nich. W momencie kiedy człowiek jest nakręcony, uśmiech drugiej osoby, której dotyczy cała sytuacja irytuje go maksymalnie. Chyba każdy był kiedyś skłócony i dobrze pamięta, że... Tak jak uczyła mnie od małego mama i babcia - po prostu się tym nie przejmuję. Mijając ludzi, którzy mówią o mnie źle za moimi plecami, czy po prostu zmyślają i rozprowadzają fałszywe informacje uśmiecham się do nich. W momencie kiedy człowiek jest nakręcony, uśmiech drugiej osoby, której dotyczy cała sytuacja irytuje go maksymalnie. Chyba każdy był kiedyś skłócony i dobrze pamięta, że szczęście wrogiej strony wkurza najbardziej. Po co mam przekonywać ludzi, że nie jest tak jak mówią? Obce osoby mnie nie interesują, zawsze tylko dbam, żeby rodzina, moi przyjaciele, po prostu moi najbliżsi znali prawdę i mi wierzyli. Co zmieni w moim życiu fakt, że sąsiad z domu po prawej myśli, iż mój nowy samochód musiał mi kupić chłopak, a nie zarobiłam na niego sama? Czy to wpłynie na jakość użytkowania samochodu? Absolutnie nie, a nie mam zamiaru tłumaczyć sąsiadowi tego, że ciężko pracowałam i odkładałam na ten samochód przez dwa lata, więc teraz mogę się cieszyć z nowego zakupu. Trzeba znać swoją wartość i nie przejmować się drobnostkami takimi jak plotki i ploteczki.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-20 15:08:05
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Mroczne umysły (tom 1) | Seria: Moondrive
 
2018-11-20 15:07:28
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-20 14:49:40
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-20 14:47:27
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-20 14:43:17
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-11-20 14:39:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2018-11-20 14:39:23
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Moja biblioteczka
180 3 24
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (2)

zgłoś błąd zgłoś błąd