Zło może wrócić w każdej chwili. Wywiad z autorem „Bibliotekarki z Auschwitz”

LubimyCzytać
26.02.2020

W 2012 roku, wyprzedzając popularny obecnie nurt literacki, Antonio G. Iturbe napisał powieść inspirowaną losami więźniarki Dity Kraus, która w obozie rodzinnym w Auschwitz pełniła funkcję bibliotekarki. Historia wręcz niewiarygodna – takie właśnie scenariusze pisze czasem życie. Książka została wyróżniona prestiżową Nagrodą Troa przyznawaną dziełom o szczególnej wartości. O kulisach jej powstawania i mało znanym wątku z historii Auschwitz opowiada autor „Bibliotekarki z Auschwitz”.

Zło może wrócić w każdej chwili. Wywiad z autorem „Bibliotekarki z Auschwitz”

Oparta na historii czeskiej więźniarki obozu Auschwitz-Birkenau, Dity Kraus, opowieść o nastolatce, która ryzykowała życiem, aby ocalić magię literatury w piekle Holokaustu.

Ma zaledwie czternaście lat i wytatuowany na ręce numer 73 305. Dita przyjechała do Auschwitz-Birkenau transportem z getta w Teresinie. Razem z matką i ojcem trafiła do tak zwanego obozu rodzinnego. To jedyne miejsce w „fabryce śmierci”, w którym dzieci i ich rodzice mogą mieszkać razem. Jedyne, w którym działa tajna szkoła, z niewidzialnymi tablicami i zeszytami, lekcjami wypowiadanymi szeptem i przerywanymi, niczym dzwonkiem, brutalnymi rewizjami.

Ale książki są prawdziwe. Osiem rozlatujących się tomów. Każdy na wagę ludzkiego życia. Najmniejsza biblioteka świata. Dita została ich strażniczką, szmugluje je między barakami, co noc znajduje dla nich nowe kryjówki, kładąc na szali własne życie. 

Książka „Bibliotekarka z Auschwitz” jest już do kupienia w księgarniach internetowych.

Antonio G. Iturbe – urodził się w 1967 roku w Saragossie. Dziennikarz, pisarz, wykładowca akademicki i redaktor naczelny pisma literackiego „Librújula”, autor książek dla dzieci i dla dorosłych. „Bibliotekarka z Auschwitz” to jego najgłośniejsza książka, przetłumaczona na kilkanaście języków i uhonorowana Nagrodą Troa przyznawaną literaturze o szczególnej wartości. Książka ukazała się w przekładzie Marty Szafrańskiej-Brandt nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Marta Bartosik*: Podczas niemieckiej okupacji w Polsce zamknięto szkoły średnie i wyższe, a w podstawowych zakazano nauczania literatury, historii czy geografii. Takie przedmioty były wykładane na tajnych kompletach, a nauczyciele, uczniowie oraz właściciele mieszkań, w których odbywały się zajęcia, ryzykowali życie. Dekonspiracja groziła śmiercią, zsyłką na roboty w Niemczech lub wysłaniem do obozu koncentracyjnego. Tymczasem w Auschwitz odbywały się lekcje tych zakazanych przedmiotów…

Antonio G. Iturbe: Stało się tak za sprawą zbiegu okoliczności. W Auschwitz, z wyjątkiem części obozu dla ludności romskiej, która służyła doktorowi Mengele do bestialskich eksperymentów, oraz części dla bliźniąt, którymi zajmował się w takim samym okrutnym celu, dzieci nie było. Nie były potrzebne jako niewolnicza siła do pracy. Po przyjeździe do obozu razem z osobami chorymi, w podeszłym wieku i kobietami w ciąży od razu trafiały do komór gazowych. Jednakże po otrzymaniu zawiadomienia z Czerwonego Krzyża o stosowaniu niepokojących praktyk przez funkcjonariuszy III Rzeszy w obozach koncentracyjnych naziści postanowili przygotować się na ewentualną inspekcję. Zezwolili na utworzenie obozu „mieszanego” w Auschwitz, na odcinku BIIb. Pozostawiono więc dzieci przy życiu, aby w momencie kontroli można było zaprezentować całe rodziny. Opiekę nad blokiem zlecono jednemu z więźniów, Fredy’emu Hirschowi. W czasie dnia miał pilnować, aby dzieci nie przeszkadzały rodzicom w pracy. Zakazano mu przy tym prowadzenia jakichkolwiek lekcji czy praktyk religijnych. Hirsch jednak nie posłuchał. To, co miało być przechowalnią dla dzieci, przekształciło się w tajną szkołę. Dlaczego to zrobił? Wojny uwalniają z ludzi to, co najgorsze, ale też i to, co najlepsze. W przypadku Hirscha – to, co najlepsze.

Reklama

Ta szkółka dysponowała też niewielką biblioteką. W jaki sposób trafił pan na jej ślad?

Dowiedziałem się o niej dzięki książkom. Przeczytałem esej autorstwa Alberto Manguela, eksperta bibliotekoznawstwa, w którym wspominał on o maleńkiej bibliotece w obozie w Auschwitz, liczącej zaledwie osiem książek. Potem w książce Nili Keren o Auschwitz znalazłem na ten temat więcej informacji. I tak po nitce do kłębka zacząłem odkrywać tę historię. Wszystko, co po drodze znalazłem, było zadziwiające.

Jak to się stało, że książki trafiły w ręce Hirscha i jego współpracowników?

Pochodziły z czarnego rynku. Niektórzy więźniowie byli wyznaczeni do wykonywania napraw stolarskich w barakach. Mogli przemieszczać się po obozie, dlatego mogli – zapewne za zgodą strażników – wymieniać np. jabłko za papierosa, parę butów za ziemniaka albo za usługę seksualną. Niemcom zależało, żeby dzieci z baraku 31 wyglądały w miarę dobrze w razie inspekcji Czerwonego Krzyża. Zgodzili się więc na przysyłanie im paczek żywnościowych. Te jednak strażnicy zdążyli przetrzebić, zanim trafiły do adresatów. Musiały pojawić się plotki o tym, że pewien zwariowany Żyd z BIIb wymienia papierosy lub ciastko za coś tak mało pożytecznego jak książka. W różnych źródłach jest mowa o ośmiu książkach. Sama Dita Kraus, wtedy nastoletnia bibliotekarka, po siedemdziesięciu latach nie pamiętała dokładnie wszystkich tytułów, ale niektóre mogłem odtworzyć. Były tam m.in. powieści po czesku i po francusku. Ich tytułów nie znałem, ale tę lukę uzupełniłem własną wyobraźnią.

Któraś z książek była szczególnie ważna dla Dity?

Zapamiętała zwłaszcza „Historię świata” H.G. Wellsa. Wells oczywiście figurował od 1933 roku na liście autorów zakazanych przez ministra propagandy Josepha Goebbelsa.

W „Mojej historii czytania” wspomniany przez pana Alberto Manguel przywołuje fragment listu Flauberta: „Czytać, żeby żyć”. Dita przeżyła zapewne, bo miała szczęście i była silniejsza niż inni. W jakiej mierze książki mogły mieć w tym swój udział?

Nie chcę popaść w naiwny dyskurs, mówiąc, że książki ocaliły komuś życie w Auschwitz. Czytanie nie mogło zatrzymać pocisku wystrzelonego przez strażnika SS prosto między oczy pełne błagania o litość. Czytanie nie było w stanie powstrzymać śmiertelnej siły cyklonu B w komorach gazowych. Książki w Auschwitz działały na innym poziomie: budziły i podtrzymywały godność ludzką. Naziści chcieli, żeby więźniowie jeszcze przed wejściem do komory gazowej czuli się martwi. O strasznym procesie dehumanizacji pisał Primo Levy. Tymczasem w środku tego koszmaru, w baraku 31, powstaje szkoła, w której są prawdziwe książki. W takich chwilach względnej normalności, a jednocześnie w obliczu tragedii, dzieci mogły poczuć się jak istoty ludzkie. A poczucie bycia człowiekiem w Auschwitz było aktem oporu i moralnym zwycięstwem.

Po likwidacji obozu rodzinnego Dita razem z matką trafiła do Bergen-Belsen. Przebywała w nim także inna dziewczyna, która na zawsze połączyła Holokaust z literaturą: Anna Frank. To niezwykłe wyobrazić sobie, że były tak blisko i mogły się spotkać. Nastoletnia bibliotekarka i nastoletnia pisarka.

Nie jest to wcale takie niedorzeczne wyobrażenie. Obie znalazły się w tym samym miejscu w podobnym czasie. Dita Kraus zapamiętała obóz Bergen-Belsen jako jeszcze surowszy niż Auschwitz. Może chora dziewczyna na pryczy więziennej, którą minęła, to była właśnie Anna Frank? Lektura jej dziennika miała fundamentalne znaczenie dla powstawania mojej powieści. Ślad, jaki książka Anny Frank pozostawił we mnie, jest bardzo głęboki.

Reklama

W „Bibliotekarce z Auschwitz” poznajemy Ditę jako 14-letnią dziewczynkę. Pan spotkał ją już w jesieni jej życia. Jaka jest Dita Kraus?

Dita jest cudowna. Zarzuca mi, że przesadzam i że postać z powieści, której była pierwowzorem, to prawdziwa bohaterka, a ona nią nie jest. Nie należy zapominać jednak, że moja książka to nie biografia, tylko powieść. Dita upiera się, że jest tylko jedną z tych, którzy mieli to niebywałe szczęście, że przeżyli. A ja mogę zapewnić, że jest to osoba o wielkiej wewnętrznej sile i harcie ducha, wyjątkowo odważna i mądra. Zdumiewa mnie, jak zniosła to wszystko. Uważam się za słabego, tchórzliwego człowieka. Umarłbym ze strachu i zgryzoty w kilka dni. Dita jest silną kobietą. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Po wojnie życie wystawiło ją na wiele ciężkich prób, a ona mierzyła się z nimi z godnym podziwu hartem ducha. Zdarza się, że wysyła mi mailem jakiś żart… Ani Trzecia Rzesza, ani późniejsze życiowe tragedie nie zdołały zabić w niej poczucia humoru i ironii. Chylę przed nią czoło.

Dita jest jedną z ostatnich, którzy przeżyli i mogą dać świadectwo. Świat pogrąża się w straszliwej niewiedzy na temat tego, co działo się za kolczastymi drutami. Kilka miesięcy temu na Amazonie sprzedawano świąteczne ozdoby z motywami z obozu Auschwitz. Badania pokazują też, że 40% Niemców w wieku 18–34 lat nie wie nic o Holokauście. W jaki sposób możemy przekazywać młodym pokoleniom pamięć o przeszłości, gdy odejdzie ostatni jej świadek?

Nie powinniśmy ukrywać najciemniejszych kart naszej historii, lecz ciągle do nich powracać. Kondycja ludzka jest okrutna. Poznanie historii nie wykluczy z życia okrucieństwa, ale pozwoli nam je lepiej wyczuwać. Europejczykom zbyt wiele czasu zabrało zrozumienie, do czego prowadzi faszyzm. Musimy być czujni, bo zło może wrócić w każdej chwili, jest częścią naszego DNA.

*Marta Bartosik – absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Autorka książki „Bruno Schulz jako krytyk” (Universitas, 2000). Pracuje w Wydawnictwie Literackim.

Fotografia otwierająca: Ana Portnoy, East News

Artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [23]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2550
4
26.02.2020 09:08

Zapraszamy do dyskusji.


3848
3610
26.02.2020 10:02

Jak zło może wrócić ,skoro ono już jest ?


556
242
26.02.2020 13:16

Jak widzę w tytule książki słowo "Auschwitz" to naprawdę czuje już przesyt. Za dużo literatury obozowej ostatnio na rynku wydawniczym...


2469
224
26.02.2020 15:46

Powieści obozowych przede wszystkim.
Mam wrażenie, że to się stało modne, a dla autorów to niezły wór kasy. Trochę oprą się na historii, wsadzą nazwisko prawdziwego więźnia, trochę wymyślą, mnóstwo przekręcą a bardzo dużo ludzi powie "Ojej, jakie to smutne, ale i pięknę. Jaka wspaniała książka! A jaka wzruszająca". I tacy ludzie wyciągną tylko strzępki, w dodatku...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

54
54
26.02.2020 13:34

Świadectwa ludzi, czasów są ważne. Zwłaszcza, że Ci pierwsi nie są wieczni.
Niestety, jednak zauważam, że teraz wszystko (albo bardzo dużo) jest z "Auschwitz". Zauważam jednak dwie linie książek, bo czyż to można nazwać literaturą? Nie wiem. Jedna to literatura przez wielkie L (świadectwa, rozmowy, książki naukowe) druga linia książek to książki pop. Moim zdaniem mogą...

więcej

2748
604
26.02.2020 14:45

Ja też tak myślę i powtarzam to w swoich wypowiedziach.


1593
275
26.02.2020 17:41

Ja to w ogóle miałam zagwozdkę - czy kupować takie książki do biblioteki...? Z jednej strony głupio ułatwiać ludziom dostęp do takiej literatury a z drugiej nie będę się bawić w cenzora - w bibliotece powinno być wszystko... Nie takie gnioty stoją na półkach ;) A wy jak myślicie?


3848
3610
29.02.2020 13:30

Cenzura już była,dalej nie jest potrzebna :-) ,tu na Lubimy Czytać.Są różni ludzie.Każdy ma inny gust.Ktoś chcę przeczytać .A może komuś się spodoba ,może ktoś da.Wysoką ocenę :-).
Cenzura to coś złego,faszyzm i socjalizm.Już to przerabiały.Co do gniotów.Nie raz było tak,że 20 czytelników dało jedną gwiazdę.A ten jedenm,jedyny ocenił na arcydzieło.
I nie mówię :-D o...

więcej

54
54
29.02.2020 15:34

Napiszę tak, trudno wypowiadać się "o wszystkim". To takie nie przystające do rzeczywistości.
I nic nie wnoszące.
Lepiej mówić o przykładzie (konkret).

Nie wiem, czy można mieć wszystko.
I czy warto mieć wszystko.
Oczywiście, że gusty są różne, ale trzeba je najpierw mieć. (O czym mówi druga część przysłowia, często przytaczanego- w części).
Żeby zabrać głos w dyskusji,...

więcej

2748
604
29.02.2020 15:58

Nie jestem za cenzurą, ale powinna być jakaś informacja w bibliotece.
@czytamcałyczas Każdy może czytać to na co ma ochotę i nic nikomu do tego. Tylko obok oceny subiektywnej istnieje jeszcze obiektywna. Jeżeli coś jest gniotem, to nie pomoże jej nagle ocena 10. Chce ktoś czytać gnioty, to ich prawo, mogą czytać co chcą. Jednak wmawianie, że to arcydzieło wywołuje raczej...

więcej

2748
604
29.02.2020 16:00

@5000lib Na czym polega dzisiaj cenzura?


54
54
29.02.2020 16:13

@Jatymmyoni. Nie jestem za dziwnymi teoriami.
Myślę, że cenzura jest, tylko jej charakter się zmienił. Kiedyś ujmowano treści, teraz jest jej w nadmiarze, dużo, zalew różnej jakości, a ludzie często nie sprawdzają, albo nie umieją, albo nie mogą, albo nie nawykli.Oczywiście nie mówię, że zawsze, i wszędzie, tylko nakreślam pewną idee.
Pozdrawiam, dobrej soboty.


3848
3610
29.02.2020 16:56

U nas w bibliotece, nie ma takiej informacji.Bierze czytelnik,co chcę.Jak ja wypożyczam Lipińską czy Mroza.I nikt nie komentował,że biorę gniot.Czy nie gniot.I kto to jest obiektywny czytelnik ? To,ktoś kto decyduje.Sam jeden co jest wartościowe a co nie ? To ja się nie zgadzam ,na takie podejście do sprawy.Dlatego,tak ważne są oceny . Zresztą,ja obecnie .Każdej...

więcej

2748
604
29.02.2020 17:20

Pisząc o ostrzeżeniach w bibliotece myślałam o książkach, które przekłamują historię i ją zafałszowują. Tylko o takich książkach.


3848
3610
29.02.2020 17:30

Rozumiem,ja czasem czytam sagi historyczne.


1593
275
29.02.2020 20:24

Gnioty stoją na półkach i będą stać zawsze - i w tym przypadku oczywiście nikt nie ma prawa cenzurować co jest w bibliotece. Ale inna sprawa jest w przypadku właśnie książek "pop Auschwitz" jak to ładnie nazwała 5000lib, na przykład "Tatuażysty...", który przekłamuje historię. Jatymyoni - ciekawy pomysł z tą informacją/ostrzeżeniami na takich książkach... wart...

więcej

3848
3610
29.02.2020 21:32

Tu się zgadzam,na cenzurę.Oswiecim to nie bajka i nie ma miejsca.Na żadne kłamstwa historyczne.Natomist można , fantazjować gdzieś indziej.Chocby w kryminały


2748
604
01.03.2020 12:03

W Auschwitz jest Marsz Milczenia. Żydzi mówią, że w tym miejscu należy milczeć, bo nie jesteśmy w stanie wyrazić słowami ogromu cierpień tych ludzi. My natomiast robimy z tego papkę łatwostrawną, na której da się jeszcze zarobić. Świetnie to charakteryzuje wypowiedź z książki Iris Hanika "Istota rzeczy". Głównie jest mowa o filmie, ale dotyczy to książek.
„Dostosowaliśmy...

więcej

3848
3610
01.03.2020 13:38

Kiedyś czytałem,że po wojnie w RFN.Nie bardzo wierzono w Auschwitz.I te zbrodnie


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

367
102
26.02.2020 19:40

Dżizas, znowu?! Tu trzeba rzetelnej prawdy historycznej, a nie kolejnych zbeletryzowanych losów więźnia z KL Auschwitz. Jak przeglądałem premiery książkowe w roku 2020, to na pewno było kilkanaście tytułów o Holokauście. Co się dzieje?


283
23
26.02.2020 23:24

Powieść sprzed 8 lat. Koleś ewidentnie korzysta z okazji tej niepoważnej popularności Auschwitz. Wydał na nowo książkę z ładna okładką na, której jest oczywiście pasiak i drut, żeby to się od razu w oczy rzucało i pieniądz do kieszeni leci.
Czysty biznes, nic ponad to, niestety.


3848
3610
29.02.2020 17:01

Ponieważ,za niedługo będzie 100 rocznica Bitwy Warszawskiej . Ciekawe ile będzie ksiazek


496
399
29.02.2020 21:56

Ludzkość w dzisiejszym dzikim XXI wieku siedzi na beczce prochu z głupawym uśmieszkiem na gębie, w ustach tkwi zapalony papieros. To tylko kwestia czasu kiedy to wszystko zrobi wielkie buuuuum ! i własnego tyłka będziemy szukać na drugiej półkuli. Konflikty zbrojne są na całym świecie. Wojna ekonomiczna również niszczy i rujnuje wiele państw. Więc o jakim powrocie zła...

więcej

zgłoś błąd