Przeznaczenie zapisane w zbrodni – wywiad z twórcami postaci agenta Pendergasta

Marcin Waincetel
24.02.2020

Skąd bierze się ludzkie zło? Dlaczego pragniemy przekraczać granice prawa i bezprawia? W jaki sposób zawładnąć duszami fanów? O tym między innymi opowiadają nam Douglas Preston oraz Lincoln Child, twórcy Aloysiusa X.L. Pendergasta, głównej postaci z bestsellerowego cyklu thrillerów. Przy okazji premiery „Miasta bezkresnej nocy” autorzy opowiadają nam o tym, jak właściwie rozpoczęła się ich literacka współpraca, co stanowi pisarskie wyzwanie, a także do czego dążą – tak w życiu, jak i w sztuce.

Przeznaczenie zapisane w zbrodni – wywiad z twórcami postaci agenta Pendergasta

[Opis wydawcy] Autorzy stworzyli nietuzinkowego bohatera, który zmaga się z najbardziej przerażającymi i tajemniczymi sprawami. „Miasto bezkresnej nocy” to kolejna książka cyklu, w której zaskakujące zwroty akcji nie pozwolą czytelnikowi na chwilę oddechu.

Mówią o nim „współczesny Sherlock Holmes”, bo ma nosa do rozwiązywania najbardziej zagmatwanych spraw, chadza swoimi ścieżkami i jest mistrzem dedukcji! Tym razem Pendergast działa ramię w ramię z przenikliwym detektywem Vincentem D’Agostą, który właśnie rozpoczyna dochodzenie w sprawie wyjątkowo brutalnego zabójstwa. Ofiarą jest młoda kobieta, córka wpływowego milionera, a morderca zabiera z miejsca zdarzenia jej odciętą głowę. Wkrótce wychodzą na jaw kolejne zbrodnie, okazuje się też, że każda z ofiar miała coś do ukrycia. Czy w mieście grasuje seryjny morderca? Jaki może mieć motyw? Atmosfera wokół Pendergasta i D’Agosty gęstnieje, szefowie domagają się nowych tropów i wyjaśnień. Jednak odcięte głowy to nadal za mało, by połączyć ze sobą wszystkie morderstwa. I nikt nie spodziewa się, jaki będzie finał tej makabrycznej sprawy.

Marcin Waincetel: Porozmawiajmy o potrzebach. Co według was sprawia, że niektóre historie żyją w sercach fanów, którzy potrzebują coraz to nowych zastrzyków adrenaliny – kolejnych części thrillerów? Jesteście twórcami bestsellerowej serii, podejrzewam zatem, że możecie znać odpowiedź…

Douglas Preston: Piszemy historie, które sami chcielibyśmy czytać. Ale oprócz tego istnieje również wiele innych czynników, które sprawiają, że historia staje się rzeczywistością – prawdopodobne okoliczności i miejsce akcji (zawsze udajemy się w miejsca, które opisujemy), skomplikowani, trójwymiarowi bohaterowie oraz sama opowieść, która zwykłych ludzi stawia w wyjątkowo trudnych, czasami ekstremalnych sytuacjach.

Lincoln Child: Interesują nas ludzie, którzy są prowokowani do tego, aby przekraczać granice własnych możliwości.

D.P.: Nasi fani wprost uwielbiają naszego głównego bohatera, agenta specjalnego A.X.L. Pendergasta. W jakiś sposób zyskał ich sympatię oraz uwagę, czym może się poszczycić kilku fikcyjnych bohaterów.

Udało mi się ustalić, że wasze pierwsze spotkanie było dziełem przypadku. Doszło do niego w Amerykańskim Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. Zastanawiam się zatem, czy wierzycie w coś takiego, jak przeznaczenie? Albo jakąś nadprzyrodzoną moc, która prowadzi nas przez życie?

D.P.: To z pewnością było spotkanie brzemienne w skutkach. Pracowałem wtedy w muzeum, które stało się w istocie jednym z bohaterów naszej powieści „Relikt”. Nie wierzę w przeznaczenie. Co więcej, myślę, że wszechświat jest zarówno fraktalny, jak i stochastyczny. Gdybym nie spotkał Lincolna, moje życie wyglądałoby zdecydowanie inaczej. Gdyby istniało coś takiego jak przeznaczenie, nie byłoby w zasadzie sensu życia, ponieważ wszystko byłoby już z góry ustalone.

L.C.: Zatęskniłbyś za moim urokiem, błyskotliwością i dowcipem.

D.P.: Nawet teraz za tym tęsknię. Ale, Linc, czy wierzysz w przeznaczenie?

L.C.: To pytanie, na które udzielenie odpowiedzi przekracza moje rozeznanie.

Skupmy się przez chwilę na Pendergaście. To świetnie wykształcony człowiek, który niejednokrotnie zdaje się jednak nie tylko na czystą wiedzę, ale również przeczucie. Co według was jest istotniejsze? Tak w życiu, jak i w czasie prowadzenia śledztw.

D.P.: Wierzę, że intuicja i uczucia, rozum i wiedza są ze sobą ściśle połączone. My, ludzie, często mylnie bierzemy uczucie za głos rozsądku. Ba, często uważamy, że coś jest intuicyjne, gdy w rzeczywistości opiera się to na wiedzy i myśleniu rozumowym.

L.C.: Można powiedzieć, że tak naprawdę jesteśmy swoistym bałaganem sprzecznych pomysłów, uczuć, emocji, wiedzy i impulsu, i trudno oddzielić je od siebie.

Mężczyzna uwięziony w piwnicy. Ciało znalezione na bagnie. Mroczna strona miasta. Czy zło, o którym wiemy z legend mówiących o zgromadzeniu czarownic i czarowników w Salem, istnieje naprawdę? Prowokujecie do takich rozmyślań na kartach „Karmazynowego brzegu”. Powiedzcie mi, proszę, co według was generuje w ludziach zło?

D.P.: Zło jest najbardziej tajemniczą i najtrudniejszą do zrozumienia ze wszystkich sił. Łatwo jest zrozumieć dobroć, altruizm, przywiązanie, miłość. Ale zło? To jest najciemniejsza z tajemnic. Co to jest? Większość, jeśli nie wszystkie z naszych książek, bada naturę zła w jego wielu dziwnych formach i przejawach – w tym seryjnych zabójców, eksperymenty medyczne, fanatyzm religijny i ludobójstwa. Zło jest fascynujące w pewien chory sposób. Właśnie dlatego „Boska komedia” i Piekło Dantego jest tak wielkim dziełem literackim. Była to próba zrozumienia, kategoryzacji, wyjaśnienia i uwidocznienia natury ludzkiego zła. To o wiele bardziej interesujące dzieło literackie niż jego Raj, który dotyczy dobroci.

L.C.: A w przypadku Salem [miasta kojarzonego z procesami o czary; ten wątek pojawia się w książce „Karmazynowy brzeg” – przyp. red.] jest to rodzaj celowego wielbienia zła w formie zdeformowanej istoty ludzkiej. Chociaż starożytna kolonia czarownic nie istniała w rzeczywistości, wciąż funkcjonuje w przenośni.

Psychopatyczny morderca, który swoje ofiary pozbawia głowy, przez długi czas wydaje się kierowany siłą nie do zatrzymania. W jaki sposób przeciwstawiać się złu? Egzystencjalnym lękom? O tym przecież piszecie w waszej najnowszej książce, czyli „Mieście bezkresnej nocy”.

L.C.: Bo i po raz kolejny próbujemy oświecić naturę zła, przynajmniej w tej jednej szczególnej formie (zło ma wiele postaci). Śmierć jest z pewnością siłą, której nie można pokonać, a zło zawsze będzie z nami. Ale w przypadku naszej powieści może zostać odkryte.

D.P.: Większość ludzi, którzy popełniają zło, racjonalizuje w swoich umysłach, że to, co robi, jest dobre, uzasadnione. Nawet najbardziej źli ludzie będą upierać się, że są dobrzy. Tak dzieje się w „Mieście bezkresnej nocy”, w którym sprawca zła uważa, że to, co robi, jest rodzajem osobistego wyzwania, szansy na rozwój i zrozumienie, a na koniec zemstę.

Jeszcze jedna kwestia, która szczególnie interesuje mnie w kontekście „Miasta bezkresnej nocy”. W sprawie prowadzonej przez Pendergasta oraz D’Agostę zaskakuje nie tylko sposób, w jaki działa główny złoczyńca, ale też swoista filozofia, która przyświeca jego działaniom. Z jaką ideą przewodnią zaczęliście pisanie swojego thrillera?

D.P.: Musimy coś ustalić. Większość ludzi ma coś do ukrycia. A jeśli zostaną zamordowani, śledztwo odkryje te rzeczy, które najbardziej chcą ukryć. Ludzie, którzy zostali zabici (przynajmniej wszyscy oprócz ostatniego), mieli coś do ukrycia, co sprawiało, że byli przerażeni, i dlatego otaczali się ochroną.

L.C.: Jak dobrze wiesz, jest to jest centralny punkt fabuły, ale nie możemy nic więcej powiedzieć z obawy przed zdradzeniem kluczowych elementów dla jej zrozumienia. Pendergast i D’Agosta są pod wieloma względami przeciwieństwami, co jest jednym z powodów, dla których tak dobrze ze sobą współpracują.

Czy ludzkie zło zapisane jest w genach? Czy to efekt wychowania? Środowiska? Pytam zwłaszcza w kontekście Diogenesa, bohatera Pendergasta, który jest jego żywym przeciwieństwem.

D.P.: Myślę, że tak naprawdę wszyscy ludzie rodzą się z negatywnymi impulsami, pragnieniami przekazanymi nam w wyniku ewolucji. Bo też częścią bycia człowiekiem jest przezwyciężenie wszystkich prymitywnych impulsów, stopniowe rozróżnienie dobra od zła oraz narzucenie sobie swego rodzaju wewnętrznej dyscypliny, bycie współczującym, szczerym i pomocnym dla innych. Innymi słowy, sami ze sobą na tym polu walczymy.

L.C.: Nie ja. Kiedyś byłem zarozumiały, ale teraz jestem idealny.

D.P.: Bardzo zabawne. Cóż, Linc i ja pracujemy razem od dawna, znamy więc swoje słabostki. Ale nigdy o nich nie powiemy…

Zastanawiam się, czy w prawdziwym życiu moglibyście zaprzyjaźnić się z Pendergastem? To niezwykle uroczy człowiek, ale równocześnie… mistrz psychologicznych manipulacji.

L.C.: Osobiście chciałbym spotkać się z Pendergastem, ale raczej nie chciałbym z nim jeść obiadu ani spędzać z nim weekendu w wiejskim domku. Jest z jednej strony interesującą, czarującą osobą, ale także dosyć zimną, surową oraz – jak wspomniałeś – nigdy nie wiadomo, co knuje.

D.P.: Zgadzam się z Lincolnem. Pendergast może być odpowiednim towarzyszem do degustacji wina lub do pomocy przy dochodzeniu w sprawie morderstwa, ale na pewno nie chciałbym z nim mieszkać.

Czy istnieją autorzy, którzy mogą być uznawani za swoistych patronów waszej twórczości? Wzory? Inspiracje?

D.P.: Cała rzesza niezwykle znanych autorów czyta i kocha nasze książki. Znamy ich i korespondujemy z nimi. I czytamy, i uczymy się również z wyników ich pracy. Ale nie byłoby właściwe, gdybym zaczął wymieniać ich nazwiska.

L.C.: Wielu z nich wyraziło poparcie, które można przeczytać na okładkach niektórych naszych książek. Uczymy się wiele od innych autorów i mamy nadzieję, że oni od nas również czegoś się uczą.

Co jest dla was największą wartością w literaturze? Czego w niej poszukujecie, zarówno jako twórcy, jak i czytelnicy?

D.P.: Można zaryzykować stwierdzenie, że literatura jest podstawową cechą bycia człowiekiem. Wszystkie społeczeństwa, bez względu na to, jak odmienne od siebie, posiadają literaturę. Nawet społeczeństwa niepiśmienne mają literaturę w formie ustnej. Historie, jakie sobie opowiadamy, mówią nam, kim jesteśmy i skąd pochodzimy. Przekazują wartości i pomysły z pokolenia na pokolenie. Zabawiają nas, ale i zapewniają solidarność grupową. Literatura jest fundamentem ludzkiej społeczności i prawdopodobnie jest wbudowana w naszą strukturę genetyczną. Z łatwością można sobie wyobrazić, jak ludzie należący do dawnego plemienia, siedzący wokół ogniska, stawali się pewniejsi siebie i zdolni do przetrwania właśnie dzięki sile, jaką niosły ze sobą opowieści.

Czy istnieje szansa na to, że Pendergast pojawi się na ekranach kin lub w telewizji?

L.C.: Wytwórnia Paramount Pictures kupiła prawa do postaci Pendergasta, kiedy nakręcili film „Relikt”, mimo że odcięli jego postać od tej produkcji. Od tego czasu (premiera miała miejsce w 1997 roku – przyp. red.) zachowali te prawa. Nie chcieli z nich zrezygnować ani nic z nimi zrobić – przez ponad dwadzieścia pięć lat. To wstyd i tragedia, ale nic nie możemy na to poradzić.

D.P.: Tak właśnie działa biznes związany z filmami.

Fotografia otwierająca: Deborah Feingold

Książkę „Miasto bezkresnej nocy” można już kupić w księgarniach online.

Reklama

komentarze [3]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

345
3
24.02.2020 13:00

Zapraszam do dyskusji.


3848
3610
24.02.2020 18:06

Zło,mroczna natura.Mam mroczną duszę.Czesto mroczne myśli.Lubie pełne mroku książki.A na co dzień epatuje dobrem i wrażliwej duszy.Co do książki,to mam za jakiś czas w planach


225
218
25.02.2020 16:08

Seria o agencie Pendergaście to jeden z moich ulubionych cykli. Sami autorzy też bardzo przypadli mi do gustu. Przeczytałem wszystkie ich książki wydane u nas, zarówno te, które napisali razem, jak i osobno. Zbudowali swój świat i bohaterów, który przenika i przenikają się wzajemnie w innych powieściach, nie koniecznie związanych z cyklem o Pendergaście.
Szkoda tylko, że w...

więcej

zgłoś błąd