-
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać7 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Biblioteczka
2019-11-18
2019-11-18
2019-11-16
2019-11-11
2019-11-09
2019-11-09
2019-11-09
2020-04-01
Houellebecq przechodzi siebie samego. Czytałam już kilka z jego dzieł i nie boję się stwierdzić, że to jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy.
Krytycy mówią, że jest szowinistą, mizoginem i zbokiem - kilka wątków w Serotoninie może to potwierdzić, ale to nie jest clue do jego twórczości. Zresztą, przeciwna jestem utożsamianiu autora z fikcją literacką. Błędem jest skupianie się na bezeceństwach opisywanych przez autora, są one jednak ważne, bo stanowią o zepsuciu współczesnego świata. Ważniejsze w tej opowieści jest kursowanie bohatera po Francji, smutek wyzierający spod hotelowego życia, próba odnalezienia dawnej miłości. Polecam tę książkę wszystkim, nieozumiejących tych pozornie szczęśliwych ludzi, którzy ni stąd ni zowąd pogrążają się w depresji. Bolesne studium upadku, z arcyciekawym i zaskakującym zakończeniem pozostawiającym czytelnika z wieloma pytaniami.
Houellebecq przechodzi siebie samego. Czytałam już kilka z jego dzieł i nie boję się stwierdzić, że to jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy.
Krytycy mówią, że jest szowinistą, mizoginem i zbokiem - kilka wątków w Serotoninie może to potwierdzić, ale to nie jest clue do jego twórczości. Zresztą, przeciwna jestem utożsamianiu autora z fikcją literacką. Błędem jest...
Wojnę można pokochać albo nienawidzić. Ja kocham może dlatego, że jestem z bloków i ten vernacularum rozumiem i czuję. Jest to pomieszanie wysokiego z niskim co uwielbiam. Lubię czytać opinie negatywne na temat tej ksiązki, bo widzę jak różni jesteśmy jako ludzie. Nie wiem, ale wydaję mi się, że niektórzy mają po prostu zbyt wysokie oczekiwania do ksiązek - dla niektórych muszą być jakimś wzorem polszczyzny, ładnie napisane, no bo przecież Mickiewicz to tym trzynastozgłoskowcem jechał a Masłowska jak śmie, z polaków debili robić! No ja sobie czytam ponownie Wojnę po latach i śmieję się pod nosem tylko. Jest to wspaniałe przeżycie na wielu poziomach. A i uważam, że film też jest dobry. Byłam w Wejherowie i czuć wojnę w powietrzu tutaj faktycznie ;)
Wojnę można pokochać albo nienawidzić. Ja kocham może dlatego, że jestem z bloków i ten vernacularum rozumiem i czuję. Jest to pomieszanie wysokiego z niskim co uwielbiam. Lubię czytać opinie negatywne na temat tej ksiązki, bo widzę jak różni jesteśmy jako ludzie. Nie wiem, ale wydaję mi się, że niektórzy mają po prostu zbyt wysokie oczekiwania do ksiązek - dla niektórych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to