madusia

Profil użytkownika: madusia

Kraków Kobieta
Status Czytelniczka
Aktywność 1 dzień temu
328
Książek na półce
przeczytane
332
Książek
w biblioteczce
220
Opinii
1 012
Polubień
opinii
Kraków Kobieta
Dodane| Nie dodano
czytam dużo i prawie wszystko. książki towarzyszą mi od dawna, chętnie sięgam po nowości, ale darzę sentymentem sporo starszych książek i chętnie do nich wracam od czasu do czasu.

Opinie


Na półkach:

„Miłość nie zazdrości, […] nie unosi się gniewem, nie pamięta złego” słowa Hymnu do miłości opiewają najczystsze uczucie, jakie może połączyć dwie osoby. O takiej miłości marzy praktycznie każdy z nas, aczkolwiek dobrze wiemy, że najczęściej kończą się one w tej właśnie sferze, bo prawdziwe życie wygląda inaczej. Niektórzy już na starcie mają mocno pod górkę i do tego grona zalicza się główny bohater najnowszej książki Katarzyny Bondy „Dom bestii”.
Życie nie rozpieszcza Norberta od samego dzieciństwa – śpiącego na materacu pod stołem, bo na szesnastu metrach mieszkania dzielonych na cztery osoby, ciężko znaleźć własny kąt. Jedynym wytchnieniem od smutnej codzienności stają się godziny spędzane na plebani czy na próbach kościelnego chóru, gdzie czuje się doceniany i potrzebny. Za te chwile normalności przychodzi mu jednak gorzko zapłacić, staje się bowiem ofiarą wykorzystywania przez tych, którzy także powinni go chronić.
Aż nagle w życiu chłopaka pojawia się ona – Marlena, będąca żoną Juliana, ale prowadzająca się między innymi z jednym z kleryków w parafii Norberta. Sytuacja jest jeszcze bardziej nieprawdopodobna niż to się wydaje na pierwszy rzut oka, bowiem Julian jest homoseksualistą, a co pozwala małżonkom na wyjątkowo swobodne życie seksualne. I to do tego stopnia, że… Norbert się do nich wprowadza w mocno niedookreślonej roli, sprowadzające się głównie do tego, że noce spędza w małżeńskiej sypialni. Strasznie to wszystko zagmatwane jest, ale tak w skrócie, to Marlena zachodzi w ciążę z Norbertem, a ten uznaje, że kobieta powinna należeć wyłącznie do niego. I zaczyna o to walczyć z całym światem. Dosłownie.
Historia Norberta to prawdziwe studium zła, w którym krok po kroku śledzimy przemianę chłopaka z wykorzystywanego dziecka po zimnokrwistego mordercę. Towarzyszenie mu w tej drodze jest wyjątkowo przerażające, nie brak w niej okrucieństwa i bezwzględności, których to nie możemy usprawiedliwiać nieszczęśliwym dzieciństwem. Traumatyczne wydarzenia, a tych zarówno świadkiem, jak i uczestnikiem był nasz bohater, same z siebie u nikogo nie przekładają się na całkowity brak empatii i zahamowań w dążeniu do celu, nawet jeśli tym celem jest idealny dom, którego wcześniej nam brakowało. Z psychologicznego punkty widzenia cała ta historia mocno siada na czytelniku, budzi nasz sprzeciw w trakcie czytania, nawet jeśli początkowo odczuwaliśmy jakąkolwiek sympatię do któregoś z bohaterów.
„Dom bestii” to lektura mocno obciążająca, wwiercająca się w głowę podczas czytania – budzi niepokój, niechęć, momentami wstręt i obrzydzenie, a na pewno sprzeciw. I chociaż nie jest łatwa ani przyjemna, to razem z Norbertem podążamy w stronę mroku, który nie przynosi rozwiązania. Myślę, że Katarzyna Bonda spokojnie mogłaby rozpocząć książkę słynnym cytatem z Dantego: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”, bo ciekawość nie pozwoliłaby nam się cofnąć nawet o krok – ta historia hipnotyzuje, wciąga i zadaje pytania, na które sami musimy znaleźć odpowiedź. Polecam każdemu wybrać się w tę podróż, bo łatwo nie będzie, to zdecydowanie warto!

recenzja pochodzi z bloga: poprostumadusia.pl

„Miłość nie zazdrości, […] nie unosi się gniewem, nie pamięta złego” słowa Hymnu do miłości opiewają najczystsze uczucie, jakie może połączyć dwie osoby. O takiej miłości marzy praktycznie każdy z nas, aczkolwiek dobrze wiemy, że najczęściej kończą się one w tej właśnie sferze, bo prawdziwe życie wygląda inaczej. Niektórzy już na starcie mają mocno pod górkę i do tego grona...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Praktycznie każda rodzina ma swoje tradycje, często zrozumiałe wyłącznie dla nich samych. Mała Colette, już jako mała dziewczynka, zostaje wtajemniczona w przekazywaną z pokolenia na pokolenie zasadę, że kobiety w ich rodzinie zabierają okrutnym i bogatym, po to, by pomagać skrzywdzonym. I chociaż brzmi to wszystko pięknie i wzniośle, oznacza po prostu zwykłą kradzież, najczęściej biżuterii, bowiem stosunkowo łatwo ją z kogoś ściągnąć, nie dając się jednocześnie zauważyć. A kobiety w rodzinie Marceau mają to opanowane do perfekcji, trenując już od wczesnych lat dzieciństwa. Colette nie jest wyjątkiem, wyjątkowe są jednak czasy, w których przyszło jej żyć – tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej, gdy nad Paryżem zbierają się ciemne chmury historii. Nad miastem zapadnie zmrok, szczególnie w momencie, gdy zaczną się prześladowania mieszkańców żydowskiego pochodzenia, których koniec jest nam doskonale znany. Ale nawet w tak okrutnych czasach, zdarzają się ludzie, dla których dobro i związane z nim wartości stają się cenniejsze niż ich własne życie.
Cienie tamtych wydarzeń położą się na całym dorosłym życiu Colette, nieustannie wiernej rodzinnej tradycji, nawet mimo upływu lat. Kiedy ponownie się z nią spotykamy na dziewięćdziesiąt lat, mieszka w Stanach, a ze swojego procederu uczyniła samonapędzającą się maszynkę dobra, przeznaczając większość zdobytych środków na działania charytatywne. Wszystko jednak zmienia się, gdy na horyzoncie pojawia się bezcenna, acz wyjątkowo dobrze jej znana, bliźniacza bransoletka, kryjąca w sobie niezwykłą historię. To będzie punkt zwrotny, który wywróci życie Colette do góry nogami.
Wydawać by się mogło, że to wszystko brzmi nieco banalnie i znajomo, ile już razy czytaliśmy podobne historie, a mimo to, Harmel potrafi czytelnika zaskoczyć. Perfekcyjnie łączy teraźniejszość ze wspomnieniami Colette, budując przy tym pełne oczekiwania napięcie sprawiające, że ciężko się oderwać od lektury. I chociaż momentami ta historia bywa przytłaczająca, szczególnie wątki dotyczące okresu wojennego w Paryżu są mocno obciążające, daje również nadzieję. Nie zawsze wiąże się to ze szczęśliwym zakończeniem, wszak życie nie jest nimi usiane, ale koniec końców pozwala odnaleźć spokój.
„Skradzione życie Colette Marceau” to opowieść melancholijna i przejmująca, a jednocześnie pełna ciepła i niezwykłej wrażliwości. Tradycja rodziny Marceau nie należy do chwalebnych i zasadne staje się pytanie, czy cel uświęca środki, czy takie postępowanie powinno budzić naszą niechęć czy podziw. Sama nie jestem pewna odpowiedzi, na szczęście nie muszę opowiadać się po żadnej ze stron. Na pewno jednak wiem, że ta historia jest warta sięgnięcia po nią, zmusza bowiem do refleksji na wielu płaszczyznach, a i po przeczytaniu na długo zostaje w serduszku. Polecam, to naprawdę piękna książka!

recenzja pochodzi z bloga: poprostumadusia.pl

Praktycznie każda rodzina ma swoje tradycje, często zrozumiałe wyłącznie dla nich samych. Mała Colette, już jako mała dziewczynka, zostaje wtajemniczona w przekazywaną z pokolenia na pokolenie zasadę, że kobiety w ich rodzinie zabierają okrutnym i bogatym, po to, by pomagać skrzywdzonym. I chociaż brzmi to wszystko pięknie i wzniośle, oznacza po prostu zwykłą kradzież,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie można uciec od swoich korzeni, chociaż chciałoby się tego najbardziej na świecie. Przekonuje się o tym Roman Carruthers, gdy zaalarmowany telefonicznie przez siostrę o wypadku samochodowym ojca, musi wrócić do domu, by pomóc w rodzinnym biznesie. To właśnie on będzie jednym z pełnoprawnych bohaterów książki „Król popiołów”, bowiem Carruthersowie prowadzą krematorium. Brzmi przerażająco i dokładnie tak jest – to jedna z mocniejszych historii, które przeczytałam w ostatnim czasie, a tak się złożyło, że było ich naprawdę sporo.
Rodzinne tajemnice rzucają długie cienie, szczególnie gdy mają na celu chronienie swoich bliskich. Przekonuje się o tym całe rodzeństwo Carruthersów, szczególnie najmłodszy z braci, o raczej nieprzypadkowym imieniu Dante. Z każdą kolejną stroną, z następnymi sekretami wychodzącymi na jaw wydaje się, że razem z bohaterami (szczególnie Romanem i Dante) wstępujemy w coraz to dalsze kręgi piekielne. Ognia w tej historii jest aż nadto.
„Król popiołów” jednocześnie wciąga i odpycha. Sama opowieść jest intrygująca, dużo się dzieje, a problemy zamiast się rozwiązywać, tylko niebezpiecznie narastają, aż wreszcie mamy wrażenie, że nie ma już absolutnie żadnego wyjścia. Jednocześnie wraz z rozwojem sytuacji bohaterowie coraz mocniej zapadają się w sobie, a to, co było w nich dobre, zostaje wyparte przez pierwotne instynkty – przemoc rodzi przemoc, eskalującą do niewyobrażalnych rozmiarów. Bezwzględność, brutalność, rozbuchana agresja – momentami jest tego zdecydowanie zbyt dużo, ale inaczej być nie może. Ta historia inaczej nie wybrzmi w odpowiedni sposób.
Na podkreślenie zasługuje nietypowy rodzinny biznes, krematorium nie jest raczej miejscem pracy, o którym ktokolwiek marzy. Już sam ten fakt pozwala nam się domyślać, że bohaterowie są dość specyficzni i zupełnie nie wiemy, czego możemy się po nich spodziewać. I to doskonale widać w trakcie lektury, kiedy zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki, a zwyczajny powrót do domu okazuje się być wszystkim, tylko nie tym. Szczególnie, że oprócz obecnych problemów, cieniem na rodzinie kładzie się nieprzerwanie tragedia sprzed dwudziestu lat, kiedy matka rodzeństwa zniknęła bez śladu.
„Król popiołów” nie bierze jeńców w trakcie lektury, już pierwsze płomienie wciągają czytelnika i nie wypuszczają, aż popioły tej historii nie przestaną się tlić. Nie ma tu półśrodków czy dróg na skróty, każdy z bohaterów ma swoją własną ścieżkę do przebycia, a wcześniejsze doświadczenia zdecydowanie im tego nie ułatwiają. To nie jest historia dla ludzi o słabych nerwach czy uwrażliwionych na okrucieństwo, nie czyta się jej zbyt przyjemnie – budzi niepokój, mocno uwiera, ale też daje do myślenia, zadając pytania, których na co dzień wolimy nie słyszeć. Mimo to – warto się z nią zapoznać. Jest to kolejna książka z gatunku tych, które ciężko określić mianem przyjemnej lektury czy też powiedzieć, że mi się podobała, ale ma to coś, co sprawia, że mogę ją szczerze polecić.

recenzja pochodzi z bloga: poprostumadusia.pl

Nie można uciec od swoich korzeni, chociaż chciałoby się tego najbardziej na świecie. Przekonuje się o tym Roman Carruthers, gdy zaalarmowany telefonicznie przez siostrę o wypadku samochodowym ojca, musi wrócić do domu, by pomóc w rodzinnym biznesie. To właśnie on będzie jednym z pełnoprawnych bohaterów książki „Król popiołów”, bowiem Carruthersowie prowadzą krematorium....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika madusia

z ostatnich 3 m-cy
madusia
2026-04-07 19:03:01
madusia oceniła książkę Dom bestii na
8 / 10
i dodała opinię:
2026-04-07 19:03:01
madusia oceniła książkę Dom bestii na
8 / 10
i dodała opinię:

„Miłość nie zazdrości, […] nie unosi się gniewem, nie pamięta złego” słowa Hymnu do miłości opiewają najczystsze uczucie, jakie może połączyć dwie osoby. O takiej miłości marzy praktycznie każdy z nas, aczkolwiek dobrze wiemy, że najczęściej kończą się one w tej właśnie sferze, bo prawdziw...

Rozwiń Rozwiń
Dom bestii Katarzyna Bonda
Średnia ocena:
7.6 / 10
31 ocen
madusia
2026-04-06 20:07:39
madusia oceniła książkę Skradzione życie Colette Marceau na
8 / 10
i dodała opinię:
2026-04-06 20:07:39
madusia oceniła książkę Skradzione życie Colette Marceau na
8 / 10
i dodała opinię:

Praktycznie każda rodzina ma swoje tradycje, często zrozumiałe wyłącznie dla nich samych. Mała Colette, już jako mała dziewczynka, zostaje wtajemniczona w przekazywaną z pokolenia na pokolenie zasadę, że kobiety w ich rodzinie zabierają okrutnym i bogatym, po to, by pomagać skrzywdzonym. I...

Rozwiń Rozwiń
madusia
2026-04-06 20:06:05
madusia oceniła książkę Król popiołów na
7 / 10
i dodała opinię:
2026-04-06 20:06:05
madusia oceniła książkę Król popiołów na
7 / 10
i dodała opinię:

Nie można uciec od swoich korzeni, chociaż chciałoby się tego najbardziej na świecie. Przekonuje się o tym Roman Carruthers, gdy zaalarmowany telefonicznie przez siostrę o wypadku samochodowym ojca, musi wrócić do domu, by pomóc w rodzinnym biznesie. To właśnie on będzie jednym z pełnopraw...

Rozwiń Rozwiń
Król popiołów S.A. Cosby
Średnia ocena:
7.5 / 10
22 ocen
2026-02-01 17:35:06
madusia Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2025"
2026-02-01 17:35:06
madusia Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2025"

statystyki

W sumie
przeczytano
328
książek
Średnio w roku
przeczytane
30
książek
Opinie były
pomocne
1 012
razy
W sumie
wystawione
227
ocen ze średnią 7,9

Spędzone
na czytaniu
2 280
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
36
minut
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
0
książek [+ Dodaj]