madusia

Profil użytkownika: madusia

Kraków Kobieta
Status Czytelniczka
Aktywność 5 dni temu
331
Książek na półce
przeczytane
335
Książek
w biblioteczce
223
Opinii
1 036
Polubień
opinii
Kraków Kobieta
Dodane| Nie dodano
czytam dużo i prawie wszystko. książki towarzyszą mi od dawna, chętnie sięgam po nowości, ale darzę sentymentem sporo starszych książek i chętnie do nich wracam od czasu do czasu.

Opinie


Na półkach:

W trzech pierwszych tomach przygód prywatnego detektywa Norberta Krzyża działo się tyle, że miałam nadzieję, iż w czwartym zostanie nieco oszczędzony. Zawiodłam się jednak na całej linii, bowiem już początkowe strony „Doliny tajemnic” wprowadziły mnie w mroczny nastrój, tak charakterystyczny dla twórczości Michała Zgajewskiego i przedstawianego przez niego Beskidu Żywieckiego, w którym to ciągle pada. Tym razem deszcz i to właśnie w jego strugach zostaje znalezione zakrwawione ciało nagiej kobiety. Szybko okazuje się, że ostatnią osobą, z którą miała kontakt, był znajomy nam detektyw, więc z miejsca staje się jednym z podejrzanych. Mówiłam, że chłop nie ma lekko. A to dopiero początek jego zmagań, ciągle niebezpiecznie powiązanych z Czarnym Domem, znanym z poprzednich tomów. Ten wątek mocno spaja całą historię, więc zdecydowanie warto być na bieżąco z lekturą wcześniejszych książek.
Norbert Krzyż to taka typowa „zosia-samosia”, która chce wszystko robić sama, łapiąc jednocześnie kilka srok za ogon, że tak już dokończę powiedzeniem. Tym razem zyskał zaskakującego wspólnika w rozwiązywaniu sprawy morderstwa w postaci młodego i wyjątkowo nadgorliwego aspiranta Szczepana Brysia. Ta niespodziewana znajomość będzie owocowała w niespodziewane zwroty akcji i przyniesie zaskakujące konsekwencje. Mnie osobiście Bryś zupełnie nie przypadł do gustu, to jego nadskakiwanie nie mogło wróżyć niczego dobrego, aczkolwiek ocenę pozostawiam innym czytelnikom, może to między nami coś nie pykło.
Cieszę się, że nasz prywatny detektyw wreszcie miał trochę szczęścia w sprawach rodzinnych i jego kontakt z córką, o pięknie brzmiącym staropolskim imieniu Jessika, uległ poprawie. Aczkolwiek Norbert w roli odpowiedzialnego opiekuna ciągle ma sporo braków do nadrobienia, chociaż wina rzadko leży po jego stronie. Takie chłop ma życie, że ciężko w nim o stabilizację. Bo wziąwszy pod uwagę fakt, że zaangażował się w rozwiązanie sprawy morderstwa swojej niedoszłej pracownicy (kobieta chciała u niego pracować jako testerka wierności, ale zanim doszło co do czego, to ktoś się jej pozbył), ma swoje zwykłe zlecenia w pracy, które też zabierają mu sporo czasu, szczególnie gdy okazuje się, że zdradzany mąż wpakował się w większe bagno niż można się było spodziewać (ukraińska mafia itp.), a na horyzoncie coraz wyraźniej maluje się sprawa Czarnego Domu, niebezpiecznie powiązanego z miejscowymi legendami. Tak, tych też nie brakuje, tym razem o paleniu czarownic (o czym wprost mówi sam tytuł) nieopodal Skrzycznego. Nie zapominajmy bowiem o tym, że pierwsza część przygód Norberta Krzyża była reklamowana jako kryminał ze słowiańskim twistem. I autor jest w tym konsekwentny, w każdym tomie dowiadujemy się czegoś mrocznego z legend krążących po okolicy. To lubię.
„Dolina tajemnic” niebezpiecznie igra z ogniem, mimo bezustannego szumu padającego deszczu. To książka pełna niepokoju i tajemnic, o których nie chce się rozmawiać nawet szeptem. Momentami duszna, ale wciągająca jak diabli. Michał Zgajewski nie bawi się w półśrodki, nie bierze też jeńców, tylko od razu rzuca się na gołe klaty – tak właśnie wygląda ten czwarty tom przygód naprawdę sympatycznego, chociaż mającego wyjątkowo pod górkę, detektywa Norberta Krzyża. I tylko bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy doczekamy się jego kolejnych dokonań…. Zdecydowanie polecam wybrać się razem z nim w ten mroczy świat Beskidu Żywieckiego. Nie będziecie żałować!

recenzja pochodzi z bloga: poprostumadusia.pl

W trzech pierwszych tomach przygód prywatnego detektywa Norberta Krzyża działo się tyle, że miałam nadzieję, iż w czwartym zostanie nieco oszczędzony. Zawiodłam się jednak na całej linii, bowiem już początkowe strony „Doliny tajemnic” wprowadziły mnie w mroczny nastrój, tak charakterystyczny dla twórczości Michała Zgajewskiego i przedstawianego przez niego Beskidu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Po wyjątkowo burzliwych wydarzeniach z pierwszej części, „Zły opiekun” od samego początku wydaje się być nieco mniej przytłaczający. Kornel Malicki, autor bestsellerowych reportaży, powraca znów w Bieszczady, tym razem za cel obierając malutką wiosnę Wołkowyję, położoną nad malowniczym Jeziorem Solińskim. Mężczyzna w dalszym ciągu prowadzi swoją krucjatę mającą na celu zemstę nad mężczyznami powiązanymi z jego matką, których to obarcza za swoje cierpienie. Ma jednak to szczęście, że znów udaje mu się ją połączyć ze zbieraniem materiałów do potencjalnej książki, bowiem właśnie w tej okolicy, prawie dwadzieścia lat temu rozegrał się prawdziwy dramat. W trakcie szkolnego obozu jeden z uczniów z zimną krwią zastrzelił kilkunastu swoich kolegów, a później popełnił samobójstwo. Największą zagadką jest jednak nie powód takiego zachowania, a sprawa zaginięcia jednej z dziewczyn, której ciała nigdy nie odnaleziono.. Dodatkowym smaczkiem jest zaś fakt, że poszukiwany przez Kornela mężczyzna był jednym z opiekunów tamtejszego obozu.
Reportażysta jest jednak daleki od bezstronności, prowadząc swoją kwerendę skupia się głównie na udowodnieniu, że to Hubert Grabiec, obecnie szanowany dyrektor szkoły, jest bezpośrednio związany z całą sprawą. Poszukiwanie prawdy po latach nigdy nie należy do prostych zadań, szczególnie gdy świadków jest coraz mniej, a i pamięć bywa ulotna. Mimo to Kornel nie poddaje się, a wieloletnie doświadczenie w zbieraniu materiałów zdecydowanie mu pomaga. Cóż jednak począć, gdy każda ze stron przedstawia zupełnie inny obraz tamtego lata, często wzajemnie się wykluczające. I jak tu ustalać jakiekolwiek fakty, gdy każdy wydaje się grać wyłącznie do własnej bramki. Przed Kornelem naprawdę niełatwe zadanie, ale napędzany własnymi demonami prze przed siebie jak prawdziwy lodołamacz.
„Zły opiekun” opiera się na moim ulubionym schemacie, czyli dwóch liniach czasowych, gdy współczesnemu wątkowi Kornela towarzyszy retrospekcja wydarzeń sprzed lat, widziana głównie z perspektywy nastolatka, który ostatecznie pociągnął za spust. Michał Kitler, zakochany do szaleństwa w pięknej i przebojowej Klaudii Brzezinek, nie potrafi poradzić sobie z końcem ich krótkiego związku, a wspólny wyjazd na obóz staje się dla niego prawdziwą torturą. Szczególnie gdy dziewczyna prowadza się już z nowym partnerem, a Michał jako klasowy odludek jest zawsze obiektem drwi i psikusów, nie mając kompletnie żadnego wsparcia. To, co dzieje się wówczas w jego głowie, to moim zdaniem, najmocniejsza strona książki, co po raz kolejny potwierdza, że Marcel Moss doskonale radzi sobie w temacie ludzkiej psychiki. Zwłaszcza tej najbardziej pokręconej.
Emocjonalnie książka znów sieje spustoszenie, aczkolwiek w zupełnie inny sposób niż to miało miejsce w „Porzuconym dziecku”. Nie otrzymujemy tym razem przerażających opisów, chociaż osobiście największe wrażenie wywarł na mnie wątek znęcania się, przychodzący z zupełnie niespodziewanej strony. Wiadomo jednak, że to wykluczenie rówieśnicze boli najbardziej, a Michał doświadcza całej palety okrucieństwa do jakiego zdolni są nastolatkowie. Nie potrzeba żadnych rękoczynów, żeby kogoś zniszczyć, a osoba doprowadzona do stanu ostateczności jest zdolna do wszystkiego. Szczególnie gdy nie ma już nic do stracenia.
„Zły opiekun” to kolejna książka Marcela Mossa, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Tym razem o wiele mocniejszy był dla mnie wątek retrospektywny, zdecydowanie bardziej siadł mi na serduszku. Kornel Malicki stracił nieco ze swojej bezwzględności, która cechowała go w pierwszym tomie, ale wyszło mu to na lepsze. Najciekawsze jednak ciągle przed nami – zakończenie historii w takim momencie, jak to zrobił Moss, powinno być zakazane! Polecam i już czekam na dalszą część!

recenzja pochodzi z bloga: poprostumadusia.pl

Po wyjątkowo burzliwych wydarzeniach z pierwszej części, „Zły opiekun” od samego początku wydaje się być nieco mniej przytłaczający. Kornel Malicki, autor bestsellerowych reportaży, powraca znów w Bieszczady, tym razem za cel obierając malutką wiosnę Wołkowyję, położoną nad malowniczym Jeziorem Solińskim. Mężczyzna w dalszym ciągu prowadzi swoją krucjatę mającą na celu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„To za dużo dla mnie” brzmi jak ostrzeżenie, jak wyraz bezradności, kiedy życie nas przerasta i jedyne na co mamy ochotę, to skulić się pod kocem i udawać, że nas nie ma, a świat nie istnieje. Czas jednak płynie nieubłaganie i wszystko mija, nawet zbrodnie przeciwko ludzkości mają swoją datę ważności. Filip Latinović po dwudziestu latach od usłyszenia wyroku, powraca do rodzinnego kraju, gdzie witany jest jak bohater narodowy. Ten, który mordował z zimną krwią, mający na sumieniu tyle niewinnych dusz – bohaterem. Wojny bałkańskie były prawdziwie okrutne, wymykające się jednoznacznym ocenom.
Darko Cvijetić operuje słowami jak skalpelem – są surowe, rozdzierające i wyjątkowo oszczędne. To za ich pomocą tworzy bezduszne opowieści, w których człowieczeństwo nie istnieje. Skupiając się na postaci Filipa otrzymujemy możliwość spojrzenia do wewnątrz, chociaż poszukiwania korzeni zła nie przyniosą rezultatów. Nie ma usprawiedliwienia, nie ma wytłumaczenia, nie ma przebaczenia. Życie Filipa to jedynie powidoki minionych zbrodni, które prześladują go na każdym kroku.
„To za dużo dla mnie” w odbiorze jest jeszcze cięższa niż „Czemu na podłodze śpisz” – tamtejsze miniatury boleśnie raniły, skupiając się głównie na tym, co było, bez patrzenia przed siebie, to staje się przedmiotem rozważań najnowszej książka Cvijetica. I stąd właśnie bierze się trudność, bowiem w wyciąganiu wniosków z historii ludzkość wcale najlepsza nie jest. Absurdalność niektórych historii, ciągłe powielanie schematów, które nie służą niczemu dobremu, a przede wszystkim bezsensowne rolowanie zła – raz pojawiające się na świecie nie znika, tylko przechodzi na następne pokolenia. I tak to się toczy, a Cvijetić próbuje nas uczulić, że to nie jest najlepsza droga. Rozwiązanie jednak musimy znaleźć sami.
„To za dużo dla mnie” jest historią, którą muszę mocno przepracować sama w sobie, bo przecież już tytuł jest ostrzeżeniem, że będzie to trudne do dźwignięcia. Na pewno bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy koniecznie musimy ten ciężar zrzucać na ramiona przyszłych pokoleń, żeby nieprzerwanie obok siebie żył zbrodniarz i jego ofiara, czy jednak nastąpi taki moment, gdy stwierdzimy, że już dość, że to było, minęło, trzeba się odgrodzić grubą kreską i spróbować żyć bez sztucznych podziałów wynikających z zamierzchłych wydarzeń. Wybaczenie czy zapomnienie – tu nie ma prostych odpowiedzi. Cvijetić jednak zmusza do przemyśleń. Warto poświęcić im trochę czasu.

recenzja pochodzi z bloga: poprostumadusia.pl

„To za dużo dla mnie” brzmi jak ostrzeżenie, jak wyraz bezradności, kiedy życie nas przerasta i jedyne na co mamy ochotę, to skulić się pod kocem i udawać, że nas nie ma, a świat nie istnieje. Czas jednak płynie nieubłaganie i wszystko mija, nawet zbrodnie przeciwko ludzkości mają swoją datę ważności. Filip Latinović po dwudziestu latach od usłyszenia wyroku, powraca do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika madusia

z ostatnich 3 m-cy
madusia
2026-04-20 18:55:12
madusia oceniła książkę Dolina czarownic na
8 / 10
i dodała opinię:
2026-04-20 18:55:12
madusia oceniła książkę Dolina czarownic na
8 / 10
i dodała opinię:

W trzech pierwszych tomach przygód prywatnego detektywa Norberta Krzyża działo się tyle, że miałam nadzieję, iż w czwartym zostanie nieco oszczędzony. Zawiodłam się jednak na całej linii, bowiem już początkowe strony „Doliny tajemnic” wprowadziły mnie w mroczny nastrój, tak charakterystycz...

Rozwiń Rozwiń
Dolina czarownic Michał Zgajewski
Średnia ocena:
7.4 / 10
54 ocen
madusia
2026-04-20 18:54:10
madusia oceniła książkę Zły opiekun na
8 / 10
i dodała opinię:
2026-04-20 18:54:10
madusia oceniła książkę Zły opiekun na
8 / 10
i dodała opinię:

Po wyjątkowo burzliwych wydarzeniach z pierwszej części, „Zły opiekun” od samego początku wydaje się być nieco mniej przytłaczający. Kornel Malicki, autor bestsellerowych reportaży, powraca znów w Bieszczady, tym razem za cel obierając malutką wiosnę Wołkowyję, położoną nad malowniczym Jez...

Rozwiń Rozwiń
Zły opiekun Marcel Moss
Cykl: Kornel Malicki (tom 2)
Średnia ocena:
8.4 / 10
77 ocen
madusia
2026-04-20 18:53:01
madusia oceniła książkę To za dużo dla mnie na
9 / 10
i dodała opinię:
2026-04-20 18:53:01
madusia oceniła książkę To za dużo dla mnie na
9 / 10
i dodała opinię:

„To za dużo dla mnie” brzmi jak ostrzeżenie, jak wyraz bezradności, kiedy życie nas przerasta i jedyne na co mamy ochotę, to skulić się pod kocem i udawać, że nas nie ma, a świat nie istnieje. Czas jednak płynie nieubłaganie i wszystko mija, nawet zbrodnie przeciwko ludzkości mają swoją da...

Rozwiń Rozwiń
To za dużo dla mnie Darko Cvijetić
Średnia ocena:
7.6 / 10
27 ocen
madusia
2026-04-07 19:03:01
madusia oceniła książkę Dom bestii na
8 / 10
i dodała opinię:
2026-04-07 19:03:01
madusia oceniła książkę Dom bestii na
8 / 10
i dodała opinię:

„Miłość nie zazdrości, […] nie unosi się gniewem, nie pamięta złego” słowa Hymnu do miłości opiewają najczystsze uczucie, jakie może połączyć dwie osoby. O takiej miłości marzy praktycznie każdy z nas, aczkolwiek dobrze wiemy, że najczęściej kończą się one w tej właśnie sferze, bo prawdziw...

Rozwiń Rozwiń
Dom bestii Katarzyna Bonda
Średnia ocena:
7.4 / 10
280 ocen
madusia
2026-04-06 20:07:39
madusia oceniła książkę Skradzione życie Colette Marceau na
8 / 10
i dodała opinię:
2026-04-06 20:07:39
madusia oceniła książkę Skradzione życie Colette Marceau na
8 / 10
i dodała opinię:

Praktycznie każda rodzina ma swoje tradycje, często zrozumiałe wyłącznie dla nich samych. Mała Colette, już jako mała dziewczynka, zostaje wtajemniczona w przekazywaną z pokolenia na pokolenie zasadę, że kobiety w ich rodzinie zabierają okrutnym i bogatym, po to, by pomagać skrzywdzonym. I...

Rozwiń Rozwiń
madusia
2026-04-06 20:06:05
madusia oceniła książkę Król popiołów na
7 / 10
i dodała opinię:
2026-04-06 20:06:05
madusia oceniła książkę Król popiołów na
7 / 10
i dodała opinię:

Nie można uciec od swoich korzeni, chociaż chciałoby się tego najbardziej na świecie. Przekonuje się o tym Roman Carruthers, gdy zaalarmowany telefonicznie przez siostrę o wypadku samochodowym ojca, musi wrócić do domu, by pomóc w rodzinnym biznesie. To właśnie on będzie jednym z pełnopraw...

Rozwiń Rozwiń
Król popiołów S.A. Cosby
Średnia ocena:
7.3 / 10
121 ocen

Moje statystyki

W sumie
przeczytano

331
książek

Średnio w roku
przeczytane

30
książek

Opinie były
pomocne

1 036
razy

W sumie
wystawione

230
ocen ze średnią 7,9

Spędzone
na czytaniu

2 304
godziny

Dziennie poświęcane
na czytanie

37
minut

W sumie
dodane

0
książek + Dodaj