Miłość zmusza do walki. Wywiad z  Agnieszką Lingas-Łoniewską i Anną Szafrańską

LubimyCzytać
19.04.2021

„Siła przetrwania” to kolejny, po „Sile honoru”, tom napisany przez Lindę Szańską. To nazwisko to jednak pseudonim, który wykorzystały Agnieszka Lingas-Łoniewska i Anna Szafrańska, pisząc wspólnie powieści o niebezpiecznym świecie mafii. W jego tajniki autorki wprowadzała informatorka, których polskich gangsterów zna na wylot. O jej doświadczeniach oraz sile miłości rozmawiamy w wywiadzie, który towarzyszy premierze książki. 

Miłość zmusza do walki. Wywiad z  Agnieszką Lingas-Łoniewską i Anną Szafrańską

Daniel Rokita, zwany Diabłem, w pełni zasługuje na swój pseudonim. Tym, którzy wchodzą mu w drogę, potrafi zgotować prawdziwe piekło.
Ale bycie prawą ręką Anioła, bossa poznańskiej mafii, ma swoją cenę. Diabeł już raz ją zapłacił. A raczej zrobił to ktoś, kogo kochał.
Nigdy więcej na to nie pozwoli. Nawet jeśli oznacza to wieczną samotność.

Ewa jednak nie boi się takiego życia. Bardziej tego, że przy Danielu traci głowę. I czujność. A stąd już tylko krok do uczucia, które może zniszczyć ich oboje.

W tym świecie miłość to oznaka słabości. I tylko nielicznym udaje się dotrzeć do raju.

Ewa Cieślik: „Siła przetrwania” to kontynuacja „Siły honoru”, a obie książki są autorstwa… Lindy Szańskiej. Kim jest Linda i kto powołał ją do życia?

 Anna Szafrańska: Linda Szańska to pseudonim utworzony z naszych nazwisk – Lingas i Szafrańska. Postanowiłyśmy podzielić się nim z naszą informatorką, która w latach 80.-90. pracowała w hotelu Orbis Polonez w Poznaniu. W tamtych czasach jedna z większych poznańskich grup mafijnych obrała sobie kawiarnię za prowizoryczne biuro, czy raczej miejsce, w którym zbierali się szefowie oraz góra. Właśnie te liczne opowieści z rewiru 78 posłużyły jako fundament do ogólnego zarysu powieści. Tym samym zapewniłyśmy naszej informatorce pełną anonimowość.

Reklama

Czy pisanie w duecie to podwójna frajda czy raczej dwa razy cięższa praca?

AS: Zdecydowanie to pierwsze. To również dodatkowa motywacja i ogromny power. Pisałyśmy z dnia na dzień, praktycznie nie mogłyśmy wyrwać się ze świata, który stworzyłyśmy dzięki wnikliwemu researchowi. Jednak nie możemy pominąć, że łączy nas wieloletnia (blisko czternastoletnia) przyjaźń. To również miało wpływ na sam proces twórczy, gdyż nie miałyśmy problemu z „dopasowaniem się” i wyznaczeniem wspólnego kierunku. Często w naszych rozmowach padało „wyjdź z mojej głowy”.

Poprzednia część pt. „Siła honoru” opowiadała historię uczucia rodzącego się między Kaliną a Gabrielem. Córka polityka i gangster to niebezpieczne połączenie. Czy takie najlepiej sprawdza się na kartach książek?

AS: Nasza informatorka zdradziła nam, że osoby, z którymi dobijała interesy mafia, to często ludzie z pierwszych stron gazet. Na spotkania nigdy nie stawiali się osobiście, a wysyłali swoich sekretarzy, jednak kryli się w cieniu ludzi stojących na samej górze poznańskiego syndykatu. W tym świecie panowała (i nadal panuje) zasada, że najlepsze interesy robi się po cichu, bez rozgłosu. Postanowiłyśmy to wykorzystać i stworzyć postać Kaliny Boraczyńskiej, która jest córką posła prawicowej partii z licznymi kontaktami w środowisku rządzącym. Ukazałyśmy też to, jak wiele osób poświęcił, by dość do władzy i że tak naprawdę świat polityki i gangsterski półświatek niczym się od siebie nie różnią.

Bohaterami „Siły przetrwania” są z kolei Ewa i Diabeł. Imiona tych postaci to nie przypadek, a skojarzenia z rajem i odkupieniem – a także z zakazanym owocem – są jak najbardziej na miejscu…

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Nic w tej książce przypadkiem nie jest. Wszystko ma swoją symbolikę, ksywki bohaterów, imiona, przeżycia z przeszłości. Diabeł to mężczyzna, który na swojej drodze spotkał prawdziwych przedstawicieli piekła. Tak wiele go dotknęło, że sam zamienił się w diabła w ludzkiej skórze. Ewa to kobieta, która została niewyobrażalnie skrzywdzona. Podniosła się, walczy i stara się iść do przodu, jednakże przeszłość wciąż w niej tkwi. Lecz wciąż tkwią w niej pokłady dobra i wiary w ludzi. Bardzo mocno wierzy w Daniela. Czy słusznie?

Agnieszka Lingas-Łoniewska

„Siłę przetrwania” otwiera mocna scena. Czy ta powieść jest przeznaczona dla czytelników o mocnych nerwach?

ALŁ: Zdecydowanie. Pokazujemy oczywiście uzdrawiającą siłę przyjaźni i miłości. Honoru i przetrwania. Ale, jak to na książkę o mafii przystało, nie brakuje w niej ostrzejszych zwrotów akcji i mocniejszych elementów fabularnych, które jednoznacznie i bezpardonowo ukazują świat poznańskich cynków.

AS: Pisząc obie części „Siły” skupiłyśmy się na tym, by jak najwierniej oddać świat mafijnych porachunków. To nie książka, w której główny bohater rzuci: „nara, idę robić biznesy” i pewne sceny, szczególnie te dotyczące egzekucji, dobijania targów, szkoleń żołnierzy, przejęć lokali zostaną pominięte.

Reklama

W powieści nie brak trudnych tematów – jak choćby wątek wykorzystywania kobiet. Jaka jest cena poruszania takich tematów? Czy pisarz może odciąć się od opisywanych emocji?

AS: W moim przypadku to zależy, czy wchodzę w skórę sprawcy czy ofiary, czy mam być wypranym z uczuć psychopatą, czy przerażoną, odczuwającą ból kobietą. Priorytetem jest dla mnie oddanie realnych odczuć bohaterów. Dopiero później, podczas ponownego czytania oceniam scenę w całości i wówczas targają mną różne emocje. Nie są to łatwe tematy, jednak, aby czytelnik mógł w całości wczuć się w dramaty, które rozgrywają się w życiu bohaterów, trzeba się na moment odciąć od własnych emocji, a zamienić się miejscami z Ewą czy Kaliną. Dopiero później, najczęściej, gdy książka jest już skończona, pozwalam sobie na ochłonięcie.

ALŁ. Flaubert powiedział: „Nie muszę być jajkiem, aby opisać jajecznicę”. Coś w tym jest. Jednakże jestem wrażliwcem i nie da się całkowicie odciąć od emocji, przeżyć, myśli, kreacji postaci, które nieustannie pojawiają się w mojej głowie podczas pisania. Dlatego niezwykle ważne są przerwy po napisaniu ważnych poruszających scen. To dobrze robi na oczyszczenie się z emocji i oderwanie od mrocznych światów, które tworzę.

Czy, Pań zdaniem, dla miłości można zrobić wszystko? I czy jest ona oznaką siły, czy słabości?

ALŁ: Miłość często jest motorem do zmian, do podejmowana wyzwań, do robienia kolejnych kroków, które nas uzdrawiają. Może to naiwne i nieco ckliwe, ale wciąż wierzę w jej uzdrawiającą moc. I dlatego od dwunastu lat piszę książki, w których miłość jest siłą sprawczą wszelkich działań bohaterów.

AS: Niektórzy uważają, że miłość jest oznaką słabości, bo wówczas stajemy się bardziej podatni na zranienie. Jednak właśnie w takich momentach, gdy kochamy z całych sił, jesteśmy w stanie zmierzyć się z przeciwnościami losu. Miłość zmusza nas do walki i dodaje odwagi. Zmienia nas samych, a także sposób, w jaki patrzymy na otaczający nas świat.

Anna Szafrańska

„Siła honoru” i „Siła przetrwania” to świat przestępczy przedstawiony bez koloryzowania – brutalnie i prawdziwie. W cyklu jest i handel żywym towarem, i narkotykami, i bezwzględna przemoc… Czy poznały Panie tę rzeczywistość w prawdziwym świecie? Kto Panie w nią wprowadzał?

AS: Nasza informatorka, która pragnie zachować anonimowość. Opowiedziała nam wiele historii związanych z poznańską grupą przestępczą, która trzydzieści lat temu przesiadywała w hotelu Orbis Polonez w Poznaniu. Hierarchię organizacji, ścisłe i nienaruszalne zasady, jakie panowały w tym środowisku, jakimi towarami obracali w tamtym czasie, jak pozbywali się nielojalnych ludzi, w jaki sposób się do siebie odnosili, kto miał prawo zabrać głos, a kto w ogóle nie mógł się odezwać do „góry”… Większość z tych historii wykorzystałyśmy w „Sile honoru”, gdy opisałyśmy historię Gabriela „Anioła” Kreisa oraz to, jaką spuściznę pozostawił mu po sobie ojciec, ale wiele zostawiłyśmy sobie na kolejne tomy.

Akcja książki toczy się w Poznaniu. Ulica Towarowa czy Nowowiejskiego, Klub Czekolada, Karmelkovnia na Półwiejskiej, Stary Browar… Ten, kto zna to miasto z łatwością zorientuje się w opisywanej topografii. Skąd taki wybór lokalizacji?

ALŁ: Przede wszystkim dlatego, że historia po części oparta jest na prawdziwych wydarzeniach rozgrywających się przed trzema dekadami w poznańskim Hotelu Orbis Polonez. Poza tym Ania jest z Poznania i dobrze zna to miasto, a ja często tam bywam i po moim Wrocławiu, to moja ulubiona miejscówka.

AS: Nadal mam w pamięci chwile, gdy spacerowałyśmy po Jeżycach, Starym Rynku, a także odwiedziłyśmy hotel Orbis Polonez, którego budek obecnie został zaadaptowany na Centrum Akademickie Polonez. Robiłyśmy dokumentację, by jak najwierniej oddać klimat miasta. Poza tym znam liczne historie związane z ciemną stroną Poznania.

Reklama

Podczas lektury czytelnikowi towarzyszy muzyka – cytaty z utworów rozpoczynają poszczególne rozdziały. Jak dochodziło do wybrania poszczególnych wersów? Czy ta muzyka towarzyszyła też Paniom podczas pisania?

ALŁ: Tak, w moich książkach zawsze umieszczam playlistę, to mnie inspiruje i pomaga wizualizować poszczególne sceny. Dlatego też w naszej serii także wykorzystałyśmy ten motyw. Poza tym poszczególne kawałki idealnie są dopasowane do kolejnych rozdziałów i stanowią niejako zapowiedź tego, co znajduje się w każdym rozdziale.

Finał książki zapowiada jej kontynuację. Czy czytelnicy lubimyczytać.pl mogą już poznać tytuł następnej części? Czy jej bohaterami znów będzie jakiś elektryzujący, damsko-męski duet?

AS: Trzeci tom to „Siła miłości” i opowiadać będzie historię Grzegorza „Glisty” Długosza oraz Leny Mołokow, młodej Ukrainki, która została wyciągnięta z niemieckiego domu publicznego.

ALŁ: Do tego tomu zbieramy materiał i sądzę, że po wakacjach zaczniemy go pisać. „Siła miłości” ukaże się prawdopodobnie w przyszłym roku. Oczywiście czytelnicy spotkają się także z bohaterami dwóch pierwszych tomów, czyli z Aniołem i Kaliną, oraz Diabłem i Ewą.

Książka jest już do kupienia w księgarniach online.

Reklama

komentarze [4]

Sortuj:
634
62
19.04.2021 21:45

Pierwsza część mi się nie podobała. Tak sztuczna w języku, w scenach erotycznych, w wykreowanych postaciach. Najczęściej powtarzany zwrot to "jak ja go bardzo kocham", "jak ja ją bardzo kocham". I tak w koło Macieju, Zresztą recenzowałem tę pierwszą część i jak ktoś chce to może sobie ją przeczytać, ową recenzję. Na drugą część szkoda mi czasu. Jest tyle dobrych książek z...

więcej

596
258
19.04.2021 18:08

Zgadzam się z @Agnieszka Żelazna- czytałam "Siłę honoru" i mimo braku upodobania do tego rodzaju literatury całkiem dobrze się bawiłam.


282
258
19.04.2021 13:32

"Siła honoru" była nawet niczego sobie.


Reklama
3040
4
19.04.2021 10:16

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd