Bartosz

Profil użytkownika: Bartosz

Wrocław Mężczyzna
Status Oficjalny recenzent
Aktywność 8 godzin temu
1 036
Książek na półce
przeczytane
1 050
Książek
w biblioteczce
180
Opinii
8 955
Polubień
opinii
7
recenzji
Wrocław Mężczyzna
Strony www:
Lekarz kardiolog, czytacz przewlekły nieuleczalny.

Recenzje

Okładka książki Na południe od nigdzie Jeffery Deaver
Ocena 7,1
Recenzja Mistrz thrillera w świetnej formie

Jeffery Deaver polskim czytelnikom jest doskonale znany z cyklu z Lincolnem Rhyme, szczególnie dzięki kultowemu „Kolekcjonerowi kości”. Patrząc na statystyki na portalu luibimyczytac.pl seria z Colterem Shaw, której piąta odsłona ma właśnie swoją premierę, cieszy się mniejszą...

Avatar
Bartosz Szafran Czytaj więcej
Okładka książki Ceremoniarz Grzegorz Brudnik
Ocena 7,9
Recenzja Oby to nie był finał cyklu

„Tę książkę się połyka, pochłania, a nie czyta, nie można się od niej oderwać” – takie zdanie pojawia się w recenzjach dość często. Pisarze lubią słyszeć i czytać takie sformułowania, zwłaszcza ci od literatury sensacyjnej. W przypadku większości z nich tak dobre powieści wychodzą raz...

Avatar
Bartosz Szafran Czytaj więcej

Opinie


Na półkach:

Pierwszy raz miałem okazję czytać prozę Agnieszki Kuchmister i od razu ją polubiłem. Październikowa rdza to intrygująca podróż w czasie, choć nie w przestrzeni, podróż wstecz, ale i w głąb ludzkiej duszy, pełna magii, ale i mroku. Czasami zabawna, niekiedy liryczna, ostatecznie jednak dramatyczna i chyba pesymistyczna. Smutna. Na pewno jednak bardzo warta przeczytania.

Drugi raz na swojej czytelniczej drodze trafiłem na książkę, przy lekturze której nierzadko po głowie krążyła Olga Tokarczuk i te jej w moim osobistym rankingu najlepsze powieści - Empuzjon i Dom dzienny, dom nocny. Pierwszy raz miało to miejsce, kiedy zagłębiałem się w niezwykły świat Tarniny Marty Kucharskiej (na marginesie Marto droga, gdzie ta nowa książka, Ileż można... czekać), drugi zaś właśnie gdy smakowałem Październikową rdzę (nie miałem wyjścia, musiałem smakować, choć pragnąłbym połykać jak najszybciej, ale październik to jeden z najgorszych miesięcy dla czytelniczej części mojego życia). Bo to i przestrzeń ta sama - tajemniczy, magiczny, mało znany i poznany zakątek Dolnego Śląska, gdzieś między górami, borami, rzekami, w przepięknych okolicznościach przyrody. No i klimat zbliżony, trudno go nawet nazwać jednym słowem, bo to taka mieszanka magii, mroku, wilgoci, chłodu, promyków światła, pustki - tworzonej przez ludzi, zwierzęta, postaci z legend, wierzeń, ale i przyrodę nieożywioną. Z jednej strony myśl o tym, że przyszłoby żyć tam i wtedy, wzbudza dreszcze, z drugiej jednak choć na jakiś czas chciałoby się tam pobyć, poodczuwać, posmakować. Tak właśnie, tak ambiwalentnie. Inspiruje się chyba trochę Kuchmister naszą noblistką, ale miejscami zdaje się i polemizować.

Bo tu trauma jest ładunkiem wybuchowym, który niekiedy przez długi czas nieuzbrojony tkwi w nas i czeka na dobrą okazję by dać o sobie znać i odpalić z cała mocą w sprzyjających warunkach. I ta trauma jest efektem innej traumy, która została zadana kiedyś indziej, komuś innemu, ale w jakiś sposób powiązanemu. Więzami krwi, przestrzenią, krzyżującymi się ścieżkami życia, okolicznościami historycznymi. Kuchmister pokazuje to mistrzowsko pokazując losy pewnej małej społeczności w odwrotnej perspektywie (pętli) czasowej. Od teraźniejszości, przez przeszłość nie tak dawną, po czasy z naszego punktu widzenia zamierzchłe (stulecie wstecz dokładnie rzecz biorąc), by na koniec błyskawicznie, niczym rozciągnięta do maksimum i zwolniona sprężyna, wrócić do czasów współczesnych i zwieńczyć dzieło spektakularnym i zaskakującym wielkim finałem. Zrazu to cofanie się w czasie zaskakuje i nieco hamuje czytelniczy rozpęd, ale kiedy zrozumie się do czego zmierza ta historia, chce się jak najszybciej iść dalej (czy można powiedzieć o wędrówce wstecz "dalej"? hym, sam nie wiem) by dotrzeć do końca, który jest domknięciem i dopełnieniem początku. 

Jest to też po trosze powieść historyczna, choć w specjalnym ujęciu - taki bardziej społecznym niż faktograficznym. Przez Dolny Śląsk w ostatnich stu latach przetoczył się wręcz huragan zdarzeń. Region wraz z mieszkańcami wielokrotnie przechodził z rąk do rąk, teoretycznie oszczędzony przez obie wielkie wojny, był jednak areną wysiedleń, przesiedleń, zmian nazw i narodowej tożsamości i to wszystko odbijało piętno na mieszkających tam ludziach, którzy wcale nie byli zainteresowani wielkimi przemianami i zmianami, a jednak stali się marionetkami w rękach najpotężniejszych polityków świata. To nie mogło się nie odbić na międzyludzkich relacjach, uwarzona przez historię społeczna, klasowa mikstura musiała stać się mieszanką wybuchową i takową się stała. I w tym ujęciu Kuchmister przedstawia kolejne wydarzenia jako konsekwencje poprzednich, traumy dotykające ogółu, nie tylko jednostki, są tym nierozbrajalnym ładunkiem wybuchowym.

W tym wszystkim widać, że autorka lubi i ceni te małe, regionalne światy, enklawy surowości, ale i oazy, które w sprzyjających okolicznościach mogłyby być świetnym miejscem do życia i bycia. Wielkie miasta, wielki świat od przestrzeni Październikowej rdzy oddalone są o lata świetlne, a ci, którzy tam pojadą albo przepadają, albo wracają odmienieni, ale w ten negatywny sposób. Czy jest zatem miejsce na świecie, gdzie można zaznać spokoju duszy i ciała? Z kart książki Kuchmister wyczytać można negatywną odpowiedź na tak postawione pytanie. Mamy w tej książce i wątły wątek kryminalny, sensacyjny rzecz można. Na początku wydaje się, że może nawet będzie on i najważniejszy, ale tak naprawdę jest on tylko pretekstem, tłem całej, zdecydowanie ważniejszej reszty.

Formalnie książka jest jak najbardziej udana. Kuchmister bawi się narracją, nie tylko następstwem czasu. Narrator się zmienia, zależnie od czasu i opisywanych wydarzeń. Te formalne zabiegi w innym otroczeniu mogłyby razić, przeszkadzać w lekturze, w Październikowej rdzy zdają się być absolutnie naturalne, w intencji zrozumiałe. Językowo i warsztatowo autorka pokazuje dojrzały i wypracowany warsztat, jakkolwiek w tym ujęciu nie wyróżnia się wśród innych dobrych, pisarzy. Niemniej klimat, atmosferę, zapachy, smaki potrafi odmalować na tyle plastycznie, że zamykając oczy bez trudu przenosimy się do wyimaginowanego, ale jednak tak bliskiego realiom małego świata, gdzieś tam skrytego w lasach między siedzibą Ducha Gór, a Krainą Wygasłych Wulkanów. 

Pierwszy raz miałem okazję czytać prozę Agnieszki Kuchmister i od razu ją polubiłem. Październikowa rdza to intrygująca podróż w czasie, choć nie w przestrzeni, podróż wstecz, ale i w głąb ludzkiej duszy, pełna magii, ale i mroku. Czasami zabawna, niekiedy liryczna, ostatecznie jednak dramatyczna i chyba pesymistyczna. Smutna. Na pewno jednak bardzo warta...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Robert Michniewicz w marcu ubiegłego roku z przytupem wkroczył na polski rynek powieści szpiegowskiej. Jego Dolina szpiegów zdobyła powszechne uznanie czytelników i recenzentów, w tym niżej podpisanego. Mająca właśnie premierę druga część serii Zdążyć przed wrogiem jest prawie równie dobra. Prawie.

Warto na wstępie podkreślić, że choć Zdążyć przed wrogiem to zupełnie inna historia niż Dolina szpiegów, ale łączy te powieści bardzo wiele - przede wszystkim główni bohaterowie. W tej najnowszej mamy też bardzo wiele nawiązań do starszych wydarzeń, wydaje się więc, że warto sięgnąć najpierw po pierwszą część cyklu. Zresztą kto przeczyta jedną, zapragnie bez wątpienia drugiej, bo to są świetne książki.

Nie będę jednak ukrywał, że jestem minimalnie, ale to minimalnie rozczarowany po zakończeniu lektury najnowszej powieści Michniewicza. Mam wrażenie, że autor spieszył się pisząc końcowe fragmenty i chyba niepotrzebnia ją skrócił. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale biorąc pod uwagę wcześniejszy sposób budowania fabuły zaskakujące jest skrótowe potraktowanie scen powrotu głównych bohaterów z terenu prowadzonej operacji do domu. Autor buduje najpierw odpowiednie napięcie wokół tego zdarzenia, a potem nagle - “wsiedli, odlecieli, przylecieli, wysiedli”. No niemal dosłownie tak to wygląda. Już kiedyś Michniewiczowi (przy okazji recenzji drugiego tomu innej serii) sugerowałem, że nie ma się po co spieszyć, czytelnik nie ucieknie, jeśli premiera opóźni się o kilka tygodni a nawet miesięcy. Vincent Severski, którego sukces w jakimś stopniu zapewne zachęcił Michniewicza do pisania, nie spieszy się, jego premiery pojawiają się nie częściej niż raz na rok, choć i jemu zdarzają się słabsze momenty (na przykład Kraviec).

Tyle narzekania, bo w gruncie rzeczy to kolejna powieść Michniewicza, od której trudno się oderwać. Wartka akcja, osadzona w realnej historycznej czasoprzestrzeni okresu upadku Powstania Warszawskiego w samej stolicy i otaczającej ją Puszczy Kampinoskiej, pełna zwrotów i niespodziewanych zakrętów gwarantuje czytelnikowi godziny pełne emocji. Sporo mocnych scen, czasami krwawych i brutalnych, jak to w czasie wojny być musi. Wszystko to jednak zdaje się być bardzo realne, wierne rzeczywistości, która wówczas, te 80 lat temu miałą miejsce. Bohaterowie Michniewicza też są bardzo autentyczni, niepozbawieni ułomności, a przede wszystkim nie nieśmiertelni, z kilkoma postaciami, które zdążyliśmy polubić, przyjdzie się nam pożegnać. Wszystko to sprawia, że czytelnik bez trudu przenosi się w realia tamtych czasów i ma poczucie, że jest (biernym, ale jednak) obserwatorem wydarzeń, które jak najbardziej mogły mieć miejsce.

Jak zwykle Michniewicz nie stroni od tematów trudnych i kontrowersyjnych. Tym razem jest to momentami bardzo krwawa rywalizacja między Armią Krajową i Armią Ludową. Pisarz jednoznacznie prezentuje swoje poglądy, generalnie tę drugą formację przedstawiając w negatywnym świetle. Pokazuje ich współpracę nie tylko z komunistami (ją jakoś jeszcze przecież można zrozumieć, wszak w tamtych czasach sowieci byli bardziej wyzwolicielami niż tyranami), ale nawet i z faszystami. Ludowcy na kartach Zdążyć przed wrogiem są ugrupowaniem prowokującym konflikty z AK, działającą niekorzystnie dla spraw polskich. Zdaje się, że to ujęcie obciążone jest nieco znajomością historii lat następnych, bo wtedy, w roku 1944 wielu szczerze wierzyło w Stalina i widziało świetlaną przyszłość naszego kraju w jego rękach. No cóż. Niemniej w tym aspekcie Michniewicz jest bardziej jednostronny, w Dolinie szpiegów, gdzie poruszany był temat współpracy górali z faszystami, mieliśmy zdecydowanie więcej odcieni szarości - tu mamy raczej czerń i biel, możemy się na to zżymać, ale prawem pisarza jest mieć swoje poglądy i je na kartach powieści czytelnie prezentować.

Warsztatowo Michniewicz jak zawsze jest bardzo dobry, choć… Są takie dialogi, które wydają się nieco sztuczne, a humor w tych wymianach zdań taki momentami mało udany. Szczególnie dotyczy to części akcji rozgrywającej się w Londynie. Nie ma tego dużo, ale jest to najsłabsza warstwa pisarstwa byłego szpiega. Zauważyłem to już w powieści Partnerzy. Zemsta. Poza tym stylistycznie, językowo wszystko wygląda bardzo dobrze. Książka napisana jest w mojej ulubionej narracji trzecioosobowej, linearnie, bez zbędnych ozdobników i retrospekcji.

Robert Michniewicz najnowszą książką potwierdza, że jest bardzo utalentowanym i już ukształtowanym pisarzem. Cieszę się, że seria wojenna będzie miała kontynuację, co autor w posłowiu dość jednoznacznie zapowiada. Chętnie jednak poczekam na kolejną odsłonę historii cichociemnych i Carla von Wedela ciut dłużej. Porządna szpiegowska cegłówka powinna mieć 600 stron i więcej, takie jest moje zdanie i zapewne zgodzi się ze mną większość fanów tego gatunku. Nie ma co się spieszyć panie Robercie, poczekamy.

Robert Michniewicz w marcu ubiegłego roku z przytupem wkroczył na polski rynek powieści szpiegowskiej. Jego Dolina szpiegów zdobyła powszechne uznanie czytelników i recenzentów, w tym niżej podpisanego. Mająca właśnie premierę druga część serii Zdążyć przed wrogiem jest prawie równie dobra. Prawie.

Warto na wstępie podkreślić, że choć Zdążyć przed wrogiem to zupełnie inna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Piotr Gajdziński po raz kolejny wprowadza nas w świat wielkiej i brudnej polityki, w której istotną rolę odgrywają służby specjalne i wywiadowcze. Rafał Terlecki znów będzie się starał wyciągnąć na światło dzienne niecne działania tajnej międzynarodowej organizacji, która chce rządzić światem. Czy mu się uda? Warto przeczytać tę niezłą powieść, by się przekonać.

Stare porzekadło mówi, że pośpiech jest złym doradcą. Są pisarza, którzy tą prawdą nie przejmują się specjalnie i zamiast na jakość stawiają na ilość i wysoką częstotliwość premier, co skutkuje książkami niedopracowanymi, słabymi wręcz. Gajdziński świetną Operację Monastyr wypuścił na rynek w styczniu, a już niespełna cztery miesiące później czytelnicy dostali do rąk kolejną odsłonę serii z redaktorem Rafałem Terleckim. Przyznaję szczerze, że z dużymi obawami siadałem do jej lektury - nawet najpłodniejszy polski pisarz, wiecie kogo mam na myśli, zwolnił nieco ostatnio tempo. Na szczęście Sukcesja okazała się dobrą książką, choć oceniam ją minimalnie niżej niż część poprzednią.

Głównie z powodu finału powieści. Jest on tyle zaskakujący, co jak dla mnie nieco niedopieszczony, jakby pisany już w pośpiechu związanym z terminami wydawniczymi. Być może to specjalny zabieg pisarza, ale pewne rzeczy, zwłaszcza konsekwencje finałowych wydarzeń, nie są dopowiedziane. Czytelnik może się ich domyślić, ale mi osobiście nieco zabrakło postawienia kropki nad "i". Bo pomysł na intrygę, na kolejne dziennikarskie śledztwo Terleckiego i jego zespołu jest udany. Mieszają się w niej wydarzenia współczesne z historycznymi z różnych epok - mamy obrazki z okresu tuż po zakończeniu wojny, z czasów głębokiej komuny i wreszcie z trudnych lat przemiany kraju socjalistycznego w demokratyczny. Mieszanka wybuchowa, której rozkładanie na czynniki pierwsze czytelnikowi sprawia sporą przyjemność. Podobnie jak głównym bohaterom książki. 

Jest to książka na pewno polityczna, autor nie ukrywa tego zresztą w posłowiu. Poglądy Gajdzińskiego wydają się jasne, a postaci polityków przez niego wykreowane bez trudu można przypisać do realnych postaci naszej sceny politycznej. Naturalnie mamy do czynienia z literacką fikcją, a nie reportażem, ale i tak uświadomienie sobie, że nawet tylko w niewielkim stopniu ta fikcja może być podobna do rzeczywistości może być przerażające. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że politycy z kryształowo czystymi sumieniami są niczym jednorożce, ale jednak wszyscy mamy nadzieję, że większości z nich przyświecają szczytne cele, a nie tylko partykularne własne interesy. Jak jest naprawdę? Mam cichą nadzieję, że świat polityki z Sukcesji jest mocno przerysowany, bo jeśli nie, to serio należy zacząć się bać o przyszłość nie tylko Polski, ale i całego świata. 

Gatunkowo nową powieść Gajdzińskiego trudno zaklasyfikować. To taka trochę mieszanka powieści szpiegowskiej z political fiction i thrillerem. Podobnie rzecz się miała z Operacją Monastyr, choć tu mamy mocniejsze przesunięcie akcentów w kierunku politycznym. Książka napisana jest w mojej ulubionej narracji - linearnej trzecioosobowej. Nieliczne retrospekcje są płynnie wplecione w główny nurt, trzeba być uważnym w czasie lektury, by nie przeoczyć tych mniej więcej dwuletnich przeskoków czasoprzestrzeni. Biorąc pod uwagę całość opowiedzianej historii taka konstrukcja była zdecydowanie potrzebna. Gajdziński prezentuje już dobry warsztat i sprawne pióro, stylistycznie i językowo trudno mieć do Sukcesji zastrzeżenia. 

Podobała mi się nowa książka Gajdzińskiego, jakkolwiek nie mogę się oprzeć wrażeniu, że z tej historii można było wyciągnąć ciut więcej. I jakościowo i objętościowo. Nie ma co się spieszyć, czytelnicy przekonani do autora nie zapomną o nim w ciągu kilku miesięcy, choć półki uginają się od nowych gatunkowych pozycji polskich autorów. Ja nie zapomnę na pewno i z przyjemnością sięgnę po kolejne odsłony serii z redaktorem Terleckim. Bo takie będą, jestem pewien. 

Piotr Gajdziński po raz kolejny wprowadza nas w świat wielkiej i brudnej polityki, w której istotną rolę odgrywają służby specjalne i wywiadowcze. Rafał Terlecki znów będzie się starał wyciągnąć na światło dzienne niecne działania tajnej międzynarodowej organizacji, która chce rządzić światem. Czy mu się uda? Warto przeczytać tę niezłą powieść, by się przekonać.

Stare...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika Bartosz Szafran

z ostatnich 3 m-cy
Bartosz Szafran
2026-04-06 08:13:39
Bartosz Szafran dodał książkę Święto Karkonoszy na półkę Chcę przeczytać
Bartosz Szafran
2026-04-03 23:17:19
Bartosz Szafran dodał książkę Wojna futbolowa na półkę Przeczytane
2026-04-03 23:17:19
Bartosz Szafran dodał książkę Wojna futbolowa na półkę Przeczytane
Wojna futbolowa Ryszard Kapuściński
Średnia ocena:
7.4 / 10
2527 ocen
Bartosz Szafran
2026-04-03 23:17:08
Bartosz Szafran dodał książkę Podróże z Herodotem na półkę Przeczytane
2026-04-03 23:17:08
Bartosz Szafran dodał książkę Podróże z Herodotem na półkę Przeczytane
Bartosz Szafran
2026-04-03 23:16:57
Bartosz Szafran dodał książkę Imperium na półkę Przeczytane
2026-04-03 23:16:57
Bartosz Szafran dodał książkę Imperium na półkę Przeczytane
Bartosz Szafran
2026-04-03 23:16:46
Bartosz Szafran dodał książkę Cesarz na półkę Przeczytane
2026-04-03 23:16:46
Bartosz Szafran dodał książkę Cesarz na półkę Przeczytane
Bartosz Szafran
2026-04-03 23:16:34
Bartosz Szafran dodał książkę Heban na półkę Przeczytane
2026-04-03 23:16:34
Bartosz Szafran dodał książkę Heban na półkę Przeczytane
Bartosz Szafran
2026-04-03 00:32:45
Bartosz Szafran ocenił książkę Cukiernia w płatkach wiśni na
7 / 10
2026-04-03 00:32:45
Bartosz Szafran ocenił książkę Cukiernia w płatkach wiśni na
7 / 10
Cukiernia w płatkach wiśni Kuang Feng
Średnia ocena:
6.7 / 10
417 ocen
Bartosz Szafran
2026-03-31 10:11:16
2026-03-31 10:11:16
Rok, w którym nie umarłem Mikołaj Grynberg
Seria: tu/teraz
Średnia ocena:
7.5 / 10
1008 ocen
Bartosz Szafran
2026-03-29 08:55:45
Bartosz Szafran i joann_g_b są teraz znajomymi
2026-03-29 08:55:45
Bartosz Szafran i joann_g_b są teraz znajomymi

ulubieni autorzy [18]

Stephen King
Ocena książek:
7,0 / 10
180 książek
18 cykli
17085 fanów
Małgorzata Oliwia Sobczak
Ocena książek:
7,3 / 10
15 książek
2 cykle
668 fanów
Maciej Siembieda
Ocena książek:
7,8 / 10
23 książki
2 cykle
1430 fanów

Ulubione

Kim Jee Hye Kuchnia książek Zobacz więcej
Olga Tokarczuk Empuzjon Zobacz więcej
Haruki Murakami Miasto i jego nieuchwytny Mur Zobacz więcej
Marta Kucharska Tarnina Zobacz więcej
Haruki Murakami Zniknięcie słonia Zobacz więcej
Elżbieta Lipska Zalzala Ziemia drży Zobacz więcej
Bartosz Szafran Pułapki EKG, które niełatwo ominąć część I Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Olga Tokarczuk Empuzjon Zobacz więcej
Kim Jee Hye Kuchnia książek Zobacz więcej
Marta Kucharska Tarnina Zobacz więcej
Haruki Murakami Miasto i jego nieuchwytny Mur Zobacz więcej
Haruki Murakami Zniknięcie słonia Zobacz więcej
Bartosz Szafran Pułapki EKG, które niełatwo ominąć część I Zobacz więcej
Elżbieta Lipska Zalzala Ziemia drży Zobacz więcej
Elżbieta Lipska Zalzala Ziemia drży Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
764
książki
Średnio w roku
przeczytane
25
książek
Opinie były
pomocne
8 955
razy
W sumie
wystawione
888
ocen ze średnią 7,5

Spędzone
na czytaniu
5 244
godziny
Dziennie poświęcane
na czytanie
29
minut
W sumie
dodane
8
cytatów
W sumie
dodane
5
książek [+ Dodaj]