„Lata 90.? To wieczna prowizorka i tymczasowość”. Poznaj brudny kryminał Wojtka Miłoszewskiego

LubimyCzytać
30.09.2020

Wojtek Miłoszewski w „Bez reszty" rysuje wciągający, niezwykle sugestywny obraz kryminalnego Krakowa, sięgajac po czarny humor, nieoczywistą fabułę i intrygującą zagadkę. Autor opowiada o najnowszej książce, swoich wspomnieniach związanych z latami 90. i tym, dlaczego lubi Kastora - główną postać pisanych przez siebie kryminałów. 

„Lata 90.? To wieczna prowizorka i tymczasowość”. Poznaj brudny kryminał Wojtka Miłoszewskiego

[Opis wydawcy] Początek lat 90. Nie jest źle. Jest absolutnie tragicznie. Ludzie Krakowa są podzieleni. Jedni biednieją w oszałamiającym tempie, a inni zastraszająco szybko się bogacą.

Naczelnik sekcji kryminalnej ginie podczas strzelaniny. Kraków opleciony jest przestępczą ośmiornicą i staje się miastem bezprawia. W mieście pojawia się nowy gang, który toruje sobie ścieżki potworną brutalnością. Przestępczość zorganizowana oraz handel amfetaminą to nowość dla policji, która dopiero co porzuciła starą, milicyjną nazwę. Doskonale organizowana ekipa ma praktycznie nieograniczony budżet - w przeciwieństwie do stróżów prawa.

Komisarz Kastor Grudziński ma do swojej dyspozycji sierżanta alkoholika oraz emerytowanego gliniarza, w pośpiechu przywróconego do służby. Czy takie wynędzniałe trio jest w stanie pokrzyżować plany niebezpiecznemu gangowi?

Wojtek Miłoszewski  ze swoją nową książką

Marcin Olgierd: Słyszy pan lata 90. Co pierwsze przychodzi panu do głowy?

Wojtek Miłoszewski: Okres dużych zmian, nie tylko w Polsce, ale całej Europie Wschodniej. Choć u nas w kraju były to czasy piekielnie trudne, to równocześnie bardzo interesujące. Wiele się wtedy działo, a wszystko było bardziej, jakby to ująć, płynne. Uznałem, że był to okres na tyle ciekawy, że postanowiłem osadzić akcję powieści właśnie wtedy.

Co pan pamięta z lat 90.?

Słowem, które wybija się ponad inne, jest chyba tymczasowość. Jakaś taka prowizorka. Rosnące szyldy, otwierane naprędce firmy, często udające swoją nazwą zachodnie. Ludzi, którzy bogacili się w niesłychanie szybkim tempie, a w tym samym czasie pokaźna część społeczeństwa w równie szybkim tempie ubożała.

Jak to możliwe, że wywiózł pan komisarza Kastora Grudzińskiego do Krakowa? Przecież jest pan związany z Warszawą.

Z Warszawą jestem o tyle związany, że się w tym mieście urodziłem i wychowałem. Kraków to interesujące miasto. Poza tym jestem zdania, że na Ziemi w ogóle jest sporo interesujących miejsc. Nie ograniczam się w tym zakresie. Wydarzenia z mojej trylogii był porozrzucane po całym globie. Osobiście uważam, że nie ma nic gorszego, jak akcja powieści opiera się na kawiarnianych dysputach, rozgrywających się przy jednej ulicy.

Reklama

Kraków lat 90. jest bardzo dokładnie opisany. Skąd u pana znajomość realiów policyjnych tamtych lat?

Korzystałem z szerokiej wiedzy mojego konsultanta, Tomasza Warykiewicza. Przepracował on ponad dwadzieścia siedem lat w krakowskiej policji kryminalnej, przechodząc przez niemal wszystkie szczeble kariery. Począwszy od lokalnego komisariatu w Podgórzu, a skończywszy w Komendzie Wojewódzkiej.

Czy zainteresowanie tą dekadą było jakąś formą ucieczki od współczesnej rzeczywistości?

Nie wiem. Być może. Niewątpliwie cofnięcie się w czasie trochę autorowi powieści kryminalnych pomaga. Nie ma wszechobecnych telefonów komórkowych, monitoringu oraz innych zdobyczy cywilizacji. Z drugiej strony, paradoksalnie jest to utrudnienie, bo prowadzący śledztwo policjant musi wykonać o wiele więcej pracy. Co przekłada się na wzmożony wysiłek autora.

Komisarz Kastor Grudziński to nieszczęśliwa, smutna postać. Nie chciał pan stworzyć kogoś pogodniejszego? Henning Mankell mówił w wywiadach, że woli tworzyć bohaterów, których nie lubi. Jak jest u pana?

Nie zgodzę się, że Kastor jest smutną postacią. Może nie do końca wszystko mu wychodzi, ale jest obdarzony poczuciem humoru i potrafi podejść do swojego życia z dystansem. Ja go lubię. Trudności, które spotyka na swojej drodze są naturalne dla każdego człowieka. Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach zapominamy co jest życiem realnym, a co instagramową rzeczywistością.

Lubi pan eksperymentować: najpierw trylogia polital fiction, teraz dwa kryminały. Co pan napisze po zakończeniu serii o Kastorze Grudzińskim?

Nie mam pojęcia, co będzie dalej. Na razie trochę odpocznę od pisania powieści i zajmę się dwoma projektami scenariuszowymi. Czytelnikom mogę obiecać, że tak jak do tej pory, będę się usilnie starał, by następna książka była lepsza od poprzednich.

W jaki sposób pracuje pan nad budową powieści? Jest pan także scenarzystą – czy sceny w książce powstają tak jak sceny w filmach czy serialach?

Za każdym razem, czy to przy scenariuszu, czy przy powieści, najwięcej czasu zajmuje mi wymyślenie historii. Jest to proces niebywale długotrwały. Staram się wtedy, by wydarzenia były atrakcyjne dla widza/czytelnika, ale również wiązały się w sposób logiczny, uzasadniając motywację bohaterów. Gdy mam już wymyśloną fabułę, przystępują do stawiania literek.

Wojtek Miłoszewski (ur. 1980 w Warszawie) – polski pisarz i scenarzysta. Autor bestsellerowych powieści sensacyjnych z elementami political fiction: Inwazji (W.A.B. 2017), Farby (W.A.B. 2018), Kontry (W.A.B. 2019), a także świetnie przyjętego krakowskiego kryminału retro – Kastor (W.A.B. 2018). Współscenarzysta seriali: Wataha dla HBO Europe, Znaki dla AXN i Prokurator dla TVP 2, zdobywcy Nagrody Filmowej Orzeł za najlepszy filmowy serial telewizyjny 2015 roku.

Książka „Bez reszty" jest już do kupienia w księgarniach online

Artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
30
24
06.10.2020 12:08

Dobra robota Panie Wojtku! Już jestem po świetnej lekturze Bez reszty i czekam z niecierpliwością na kolejne książki.


2783
4
30.09.2020 13:21

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd