René

Okładka książki René François-René de Chateaubriand
Okładka książki René
François-René de Chateaubriand Wydawnictwo: Ossolineum Seria: Biblioteka Narodowa: Seria II literatura piękna
65 str. 1 godz. 5 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Biblioteka Narodowa: Seria II
Tytuł oryginału:
René
Wydawnictwo:
Ossolineum
Data wydania:
1964-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1964-01-01
Liczba stron:
65
Czas czytania
1 godz. 5 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Tadeusz Boy-Żeleński
Tagi:
de Chateaubriand Boy-Żeleński Rene Luizjana
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
5,8 / 10
200 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
43
8

Na półkach:

Wspaniałe dziełko, które dotyka duszy. Znajomość kontekstu powstania i życia autora jest obowiązkowa aby dobrze zrozumieć książkę. Jest to jedna z tych lektur, która zmienia postrzeganie czytelnika i której nie sposób zapomnieć.

Wspaniałe dziełko, które dotyka duszy. Znajomość kontekstu powstania i życia autora jest obowiązkowa aby dobrze zrozumieć książkę. Jest to jedna z tych lektur, która zmienia postrzeganie czytelnika i której nie sposób zapomnieć.

Pokaż mimo to

avatar
278
225

Na półkach:

Małe objętościowo dziełko Chateaubrianda zajmuje poczesną pozycję w literaturze romantyzmu. Znajdziemy w nim motywy i problemy typowe dla tej epoki, a ściślej dla jej przedstawicieli: nadwrażliwych samotników udręczonych nudą i melancholią, dla których świat zewnętrzny jest tylko lustrem, w którym przegląda się niespokojne ego.

Taką postacią jest René, osierocony przez matkę (zmarła przy porodzie),odrzucony przez ojca (zamożnego pana na zamku). Jedynie siostra Amelia odnosi się do niego z czułością, szczerze kochając brata, lecz jak się okaże: w nieoczywisty sposób. W przypływie rozpaczy spowodowanej skrywanym żarem porzuca biednego René na rzecz samego Chrystusa, aby uniknąć grzechu, który zdawał się nieuchronny. Amelia trafia zatem do klasztoru położonego gdzieś na brzegu morskim (czasoprzestrzeń utworu jest mgliście określona),skąd wkrótce brat jej wyrusza do Luizjany, będącej podówczas (koniec XVIII w.) francuską kolonią.

Tam zamieszkuje wśród okolicznych Indian (plemię Naczezów). Po latach nalegań opowiada dwóm mentorom, staremu wodzowi Szaktasowi i mądremu księdzu Suel, historię swojego nieszczęścia, które skłoniło go do porzucenia ojczyzny.

René, idealizując siostrę (ważny dla romantyzmu wątek miłości doskonałej i niedostępnej zarazem),pogrążony w rozterkach i tęsknotach, nie zdawał sobie sprawy z jej obaw, choć przecież pragnął Amelii tak samo jak ona jego.

Recepty na zgryzoty szukał w samotności, to gubiąc się w leśnych ostępach, to błądząc bulwarami antycznych miast, próbując podziwiać ich zabytkowe piękno. Ani w naturze, ani w kulturze nie potrafił jednak znaleźć ukojenia. Stał się jak "puszczyk w ruinach" (Psalm 102),skazany przez los czy raczej samego siebie na oddalenie, wygnanie, alienację. Egzystencja wewnętrzna, urojona, poza ludźmi i światem. Warto zapytać, na ile dobrowolna.

Koniec utworu, formalnie będącego opowiadaniem, rodzajem poetyckiej prozy, ma wydźwięk religijno-dydaktyczny. Ojciec Suel poucza bohatera, że ściganie chimer nikogo do szczęścia nie przywiodło i że sens życia leży w postawie chrześcijańskiej: "Młody pyszałku, który mniemałeś, iż człowiek może wystarczyć sam sobie! Samotność zgubna jest temu, który nie żyje w niej z Bogiem [...] Ktokolwiek otrzymał siły po temu, winien je poświęcić ku służbie bliźnich".

Ten piękny, szlachetny tekst polecam każdemu, kto chciałby zapoznać się z istotą romantyzmu, a także wszystkim tym, którym wydaje się, że depresja jest chorobą XXI wieku. Otóż nie, dwa wieki temu była równie obecna, choć może dotyczyła głównie artystów i określano ją mianem melancholii czy też bólu istnienia (z niem. Weltschmerz).

Wynotowałem z książeczki kilka ładnych i mądrych cytatów:

1) Szczęśliwi ci, którzy skończyli swą podróż, nie opuściwszy portu, i którzy nie wlekli, jak ja, bezużytecznych dni na ziemi!
2) O Boże! gdybyś mi dał kobietę wedle moich pragnień; gdybyś, jak pierwszemu ojcu, przywiódł mi za rękę Ewę dobytą ze mnie samego...
3) Walczyłem jakiś czas przeciw mej chorobie, ale z obojętnością i bez niezłomnej chęci zwycięstwa.
4) Starzec, wraz ze swymi wspomnieniami, podobny jest do spróchniałego dębu w lesie: dąb taki nie stroi się już własnym liściem, ale okrywa niekiedy swą nagość obcą roślinnością, która wyrasta na jego odwiecznych gałęziach.
5) Serce nasze to instrument niezupełny, lira, w której brakuje strun, tak iż trzeba nam oddawać akcenty radości w tonach przeznaczonych dla westchnień.
6) Nie jesteś, młodzieńcze, człowiekiem wyższym przez to, iż widzisz świat w odrażającym świetle. Jeśli kto nienawidzi ludzi i życia, to jedynie dlatego, iż wzrok jego nie sięga dość daleko.

Małe objętościowo dziełko Chateaubrianda zajmuje poczesną pozycję w literaturze romantyzmu. Znajdziemy w nim motywy i problemy typowe dla tej epoki, a ściślej dla jej przedstawicieli: nadwrażliwych samotników udręczonych nudą i melancholią, dla których świat zewnętrzny jest tylko lustrem, w którym przegląda się niespokojne ego.

Taką postacią jest René, osierocony przez...

więcej Pokaż mimo to

avatar
54
8

Na półkach:

Poetyckość autora sprawiła, że z nieznośnych czasami zachowań głównego bohatera, wydobywało się coś pięknego i wielce nostalgicznego. Tekst bardzo ważny z punktu widzenia literaturoznawstwa, a w szczególności epoki romantyzmu. Jednak bardzo sroga reprymenda podsumowująca dotychczasowe życie tytułowego bohatera jest tym co jest prawdziwą esencją tego krótkiego utworu. Myślę że współcześnie, puenta tekstu mogła by u niektórych zdziałać więcej niż mądrości niejednego "life coach'a". Chateaubriand niestety próbuje walczyć z wiatrakami, gdyż ludzkość coraz częściej będzie ciągnąć do nihilizmu.

Poetyckość autora sprawiła, że z nieznośnych czasami zachowań głównego bohatera, wydobywało się coś pięknego i wielce nostalgicznego. Tekst bardzo ważny z punktu widzenia literaturoznawstwa, a w szczególności epoki romantyzmu. Jednak bardzo sroga reprymenda podsumowująca dotychczasowe życie tytułowego bohatera jest tym co jest prawdziwą esencją tego krótkiego utworu. Myślę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
518
332

Na półkach:

Chateaubriand napisał "Rene" jako chrześcijańską odpowiedź na "Cierpienia młodego Wertera" Goethego i zawarł w swojej powieści tak modne w romantyzmie elementy jak: nieszczęśliwa miłość, a tym samym modę na werteryzm, głęboki autobiografizm (choć "Rene" jest nim tylko nacechowany) i wątek kazirodczy. Udało mu się to wszystko zawrzeć w bardzo krótkiej powieści, która zaczęła funkcjonować jako "powieść kultowa". Czytelnika szukającego akcji raczej nie zachwyci, wszystkich tych, którzy czytają ją pod kątem literaturoznawczym zadowoli.

Chateaubriand napisał "Rene" jako chrześcijańską odpowiedź na "Cierpienia młodego Wertera" Goethego i zawarł w swojej powieści tak modne w romantyzmie elementy jak: nieszczęśliwa miłość, a tym samym modę na werteryzm, głęboki autobiografizm (choć "Rene" jest nim tylko nacechowany) i wątek kazirodczy. Udało mu się to wszystko zawrzeć w bardzo krótkiej powieści, która zaczęła...

więcej Pokaż mimo to

avatar
68
42

Na półkach:

Romantyczna krytyka indywidualizmu z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej.

Chateaubriand po swoim osobistym nawróceniu podejmuje próbę rozliczenia się z postawą, jaką na pewno obserwował, a i po części pewnie sam prezentował (wplecione w utwór wątki autobiograficzne). Historia młodzieńca snuta melancholijnie w gęstwinie luizjańskich zarośli zastanemu na miejscu misjonarzowi oraz sachemowi plemienia Naczezów jest momentami do głębi mdła i ckliwa. Szczęśliwie ocena postępowania bohatera, z jaką przychodzi mu się zmierzyć po zakończeniu swego wywodu, wybrzmiewa mocno, dobitnie, przekonująco.

Romantyczna krytyka indywidualizmu z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej.

Chateaubriand po swoim osobistym nawróceniu podejmuje próbę rozliczenia się z postawą, jaką na pewno obserwował, a i po części pewnie sam prezentował (wplecione w utwór wątki autobiograficzne). Historia młodzieńca snuta melancholijnie w gęstwinie luizjańskich zarośli zastanemu na miejscu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
46
24

Na półkach: ,

Rene to bohater, który jest Werterem bez Lotty. Chce życia w całej rozciągłości czasoprzestrzennej (od indiańskiego plemienia Naczezów, aż po antyczną Grecję),chce chłonąć świat i jego urok. Nie umie być szczęśliwy sam. A czy powinien?

Rene to bohater, który jest Werterem bez Lotty. Chce życia w całej rozciągłości czasoprzestrzennej (od indiańskiego plemienia Naczezów, aż po antyczną Grecję),chce chłonąć świat i jego urok. Nie umie być szczęśliwy sam. A czy powinien?

Pokaż mimo to

avatar
714
529

Na półkach: , ,

Śmiertelna nuda, niepokój, przesyt, głód duszy – oto powszechny objaw, do którego doprowadza w XVIII wieku nadużycie intelektu*. Tymi słowami w fenomenalnym wstępie do Atali Chateaubrianda, maluje Boy krajobraz literatury francuskiej u schyłku osiemnastego wieku. W całym tekście (który zresztą gorąco, a nawet gorączkowo polecam) znajdziemy zarówno panoramę dwu wieków, jak i miejsce, jakie zajmie w nich Chateaubriand, oraz jego streszczony życiorys.

Trzeba jednak zostawić wszystkie te szczegóły, interesować będzie mnie tylko to pierwsze, przytoczone na początku zdanie, to spustoszenie i wielki głód, który pozostawia po sobie wiek rozumu. Ch. jest jednym z pierwszych, którzy na tę pustkę odpowiedzą. Jego Rene zaczyna się właśnie od tego wielkiego poszukiwania, które poniekąd wszyscy współodczuwamy, a wobec którego, mimo wszystkich starań, pozostajemy często bezsilni. Bohater rzuca się więc w wiry kolejnych światów: najpierw stara się nasycić swój nienazwany głód pełnią antyku, ten jednak okazuje się nie być pełny, mimo pozornego spokoju białych kolumn, zniszczony upływającymi wiekami, pełen jest ubytków. Również teraźniejszość nie przynosi ulgi, bo i ona nie jest kompletna, zawsze w połowie drogi do swojej pełnej, przyszłej formy. Wepchnięcie się między ludzi, życie w tłumie, działa z podobnym, miernym skutkiem. W końcu trafia bohater na łono natury, która zamiast koić, jedynie wydobywa z niego tłumione bóle, zaostrza je.

Czy nie jest to ogólna postawa człowieka wkraczającego w XIX wiek? Po ścięciu wszystkich głów i zdarciu gardła na wykrzykiwaniu o wolności i równości (w imię których owe głowy były ścinane),po rozczarowaniu obietnicami wielkiej epoki, po ucichnięciu ulicznego zgiełku, człowiek odkrywa z przerażeniem, że jest czymś więcej, niż mu się wydawało. I przede wszystkim: że potrzebuje czegoś więcej! Ale jak po to sięgnąć po wieku, w którym sam okaleczył swego ducha? Chciałby jeść do syta, ale nasycić się nie może.

I tak sobie myślę: czy i my tego nie odczuwamy? Niepokoju, głodu, rozczarowania i pustki. Czy człowiek znowu nie zapędził się w ślepą uliczkę? Sinusoida epok i swego rodzaju fanatyzm, z jakim oddajemy się duchowi swoich czasów, wyglądają, jakbyśmy palili za sobą mosty. To są wojny na wyniszczenie. Gdy odkrywamy całą nagość, w jaką się zapędziliśmy, okazuje się, że na poszukiwania nowych lądów trzeba nam ruszać z gołymi rękami.

Jeszcze raz: czy to nie jest opowieść o nas? Nienasycone głody, jakbyśmy szukali w złym miejscu. Rilke pisze o strzale**, która oparta na cięciwie, jeszcze nie wie, że zaraz, spięta w odskoku, stanie się czymś więcej niż sobą samą. Czy czeka nas nowy romantyzm? Jestem przekonany, że tak.

Czeka, choć jeszcze się nie zaczął. Nasze doświadczenie to jeszcze nie jest patrzenie Chateaubrianda, a spojrzenie poprzedzające je. My póki co dopiero wyczuwamy głód. Zaś człowiek rodzącego się romantyzmu, to jest przede wszystkim człowiek działania, ruchu, życia w świecie. On z tej stagnacji, przerażony, bo przerażony i zanurzony w swoich nieszczęsnych smutkach, ale jednak wychodzi. Jego fatalizm jest nakierowany na coś innego, na coś szlachetnego i większego, coś, co przeczuwa podskórnie obcując z naturą. To nie jest zapatrzenie w pustkę, która nas, współczesnych tak bardzo kusi. On przed tą pustką przecież ucieka.

I nagle Rene, który przecież z wszystkich sił poszukuje, nagle zdaje sobie sprawę, że jego wyprawy do świata, to tak naprawdę ucieczki! Co ważne, ten głód, czy też niepokój, jakkolwiek nie nazwalibyśmy tego, co pcha go do przodu i wprawia w cierpienia, mają swoje źródło w nim samym (tutaj już jest nam bratem). To jest sztuka jednego aktora. Tak napisze Boy o bohaterach Chateaubrianda: Chateaubrianda człowiek nie interesuje (…) stąd w jego utworach wszystko, co jest człowiekiem, a nie nim samym, jest nad wyraz słabe, oraz później: Dla Ch. istnieje jedynie on sam w obliczu Boga i natury. To nie jest historia podróży Rene, jego cierpień i bolesnej przeszłości, to jest historia jego duszy.

Wspaniały jest finał noweli. Młodzieniec szuka zrozumienia u dwu starców, którym opowiada swe życie (tutaj tkwi cała fabuła, której jednak poruszał nie będę). I jeden, owszem, boleje nad nim, drugi jednak karci go. I to skarcenie, to jest rzecz piękna. Chłopak bowiem nosi swoje boleści jako atrybuty wyjątkowości, ordery a jednocześnie powody, każące mu, jak jakiemuś Jimowi uciekać przed światem. O, jak łatwo ulegamy ciemności, jak kuszącym i pięknym wydaje się być fatalizm! I autor, krytykując tę postawę, staje jakby obok. Kładąc podwaliny pod nową epokę, już ją wyprzedza.

Wyjście i ratunek są w życiu, a nie w uciekaniu od życia. Może to tutaj bije źródło, które pozwoli się w końcu nasycić. Porzucenie dumy, zdjęcie orderów, schowanie ran do szuflady (powierzenie ich dobrej pamięci, w końcu: bliznę po odejściu / dobra pamięć leczy***) i życie. Po prostu życie, ukierunkowane, w dodatku. Remedium na bóle, smutki i głód. Spróbujmy.

* Ten, oraz kolejne cytaty ze wstępu Boya, do przeczytania tutaj: http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/atala/
** To wyobrażenie wyciągnięte z pierwszej Elegii Duinejskiej Rilkego.
*** To Herbert. Tomik: Struna światła; wiersz: Struna.


_____________________________________
https://www.facebook.com/statekglupcow/

Śmiertelna nuda, niepokój, przesyt, głód duszy – oto powszechny objaw, do którego doprowadza w XVIII wieku nadużycie intelektu*. Tymi słowami w fenomenalnym wstępie do Atali Chateaubrianda, maluje Boy krajobraz literatury francuskiej u schyłku osiemnastego wieku. W całym tekście (który zresztą gorąco, a nawet gorączkowo polecam) znajdziemy zarówno panoramę dwu wieków, jak i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach:

„WOLNE LEKTURY” REWELACYJNIE WYWIĄZUJĄ SIĘ Z EDUKACYJNEJ MISJI. DZIĘKUJĘ!
http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rene.html

W pierwszym przypisie wydania "Wolnych Lektur" czytam:
René— tekst został opublikowany w jednym tomie wraz z utworami 'Atala' i 'Przygody ostatniego z Abenserażów', do których przedmowę napisał tłumacz, T. Boy-Żeleński. Została ona zamieszczona przed tekstem 'Atali'. [przypis edytorski]
Nie wypada czytelników moich wypocin fatygować, więc przytaczam co we wspomnianej przedmowie wyczytałem. Cała (genialna) przedmowa dostępna jest na:
http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/atala.html
François-René de Chateaubriand (1768 – 1848) - inicjator romantyzmu we Francji, autor "Atali", "Rene", a przede wszystkim apologii chrześcijaństwa w publikacji pt "Duch wiary chrześcijańskiej". Boy pisze:
"..W r. 1807 ukazuje się 'René', który wprzód, jak 'Atala', stanowił część 'Geniuszu chrześcijaństwa', a raczej, wraz z 'Atalą' przedostał się doń z pierwotnego rękopisu 'Naczezów'. Całość tego pękatego rękopisu, oddana do przechowania w Anglii i uwięziona tam aż do upadku Napoleona, ukazała się — przerobiona przez autora — w druku znacznie później. 'René' powiększył jeszcze rosnącą glorię Chateaubrianda, stając się wydarzeniem literackim, niemal na wiek cały brzemiennym w następstwa....
.....Jakim był ów człowiek, którego charakter, skupiony w typie Renégo, miał zaciążyć nad całymi pokoleniami w życiu i literaturze? Bezgraniczny egotyzm, oto zasadnicza cecha tej natury. Świat cały jest dlań jedynie wielkim zwierciadłem, które odbija jego postać udrapowaną, w malowniczej pozie, w płaszcz melancholijnej „fatalności”... ...Nieuleczalny smutek, obojętność na wszystko — „na wszystko, prócz religii”, jak mówi — żrąca nuda, której nie może ugasić ani sława, ani miłość, ani zaszczyty, oto leitmotiv tego istnienia, tak szczodrze — zdawałoby się — obdzielonego wszystkim, co życie dać może. Bo i miłości nie zbywało, nie mogło zbywać temu poecie. Wszędzie snują się w jego ślady najświetniejsze kobiety, to namiętne kochanki, to dyskretne i oddane przyjaciółki, bardzo połowicznie spłacane przez tego człowieka, który raczej pozwalał się kochać, niż sam był zdolny do zatracenia się w miłości. I w każdej chwili, na każdym kroku, przy każdym przedsięwzięciu, dźwięczy mu w ucho to pytanie: „I po co? cóż znaczy to wszystko? czym jest to życie ludzkie tak śmieszne, tak nikłe, tak ograniczone wobec wiekuistej zagadki bytu?” Przy tym duma, duma głęboka, w wielkim stylu, ale niewolna i od małostek; pragnienie sławy, ale równocześnie ironiczny grymas nad jej nicością; chęć władzy, ale niezdolna do ustępstw niezbędnych i aby ją uzyskać, i aby ją utrzymać — oto ów człowiek, ów charakter, który na jednych wywiera nieprzeparty urok, w drugich budzi żywiołową antypatię.
Takim zaklął Chateaubriand sam siebie w ową postać Renégo, która, jak wspomniałem, miała zaciążyć nad literaturą XIX w. Wpływ ten jedni mienią jej odrodzeniem, drudzy zastrzykniętą jej trucizną, ale nie przeczy mu nikt. Tajemnica jego to przede wszystkim dokończenie dzieła przez Jana Jakuba: wyzwolenie indywidualizmu, udramatyzowanie go, przystrojenie we wszystkie uroki, dostarczanie mu najwspanialszego tła ...
.....Dla Chateaubrianda istnieje jedynie on sam w obliczu Boga i natury: jest to organizacja wielkiego lirycznego poety. Ale aby dać epopeję, a nawet powieść, trzeba ją zaludnić, trzeba umieć stworzyć postacie ludzkie samoistne i żywe. Otóż Chateaubrianda człowiek nie interesuje; nie zdaje mu się godnym jego uwagi; stąd w jego utworach wszystko, co jest człowiekiem, a nie nim samym, jest nad wyraz słabe. Jego wpółdzikie kobietki, Atala, Mila, Celuta, mają pewien fizyczny urok tej dziewiczej natury, której są organem; ale wszystko inne osuwa się w rozpaczliwy konwenans. ...
....Nuda to sęp żrący całe życie serce Chateaubrianda–Renégo; otóż nuda bywa drapieżna, nuda bywa okrutna… Powiedział ktoś w śmiałym paradoksie, że w Reném jest mimo wszystko coś z owego Valmonta z 'Niebezpiecznych związków' .....
....Tematem do 'Renégo'— utworu mającego tak wybitne cechy autobiografii — staje się dla Chateaubrianda uczucie własnej siostry Lucylli, które zresztą w życiu nie wychodziło chyba poza granice egzaltowanej nieco siostrzanej miłości. I oto ów dumny wicehrabia de Chateaubriand (Franciszek–René),który z pewnością ostrzem szpady odwróciłby wszelki cień zmazy, jaką ktoś ośmieliłby się pokalać jego siostrę, sam wydaje jej dobrą sławę dziewiczą na pastwę nieuniknionych komentarzy ciekawego tłumu, byleby z niej wykroić sutszy i piękniej drapujący się płaszcz dla swego Renégo! To już nowoczesny moloch literatury, żarłoczny, bezwzględny, nie oszczędzający nikogo i niczego. Odtąd świętość własnego i cudzego życia prywatnego przestanie istnieć dla człowieka naznaczonego piętnem literatury: każdy strzęp duszy, choćby ociekający krwią, stanie się dlań tematem..."

Tyle wynotowalem z przedmowy Boya, a z obowiązku te 70 stron przeleciałem, bawiąc się jednak przednie przede wszystkim stylem, bo jak się nie śmiać, jak ktoś tak nawija:

"......Zaczem, pełen zapału, rzuciłem się sam jeden na ten burzliwy ocean świata, którego ani portów, ani raf nie znałem. Odwiedziłem najpierw ludy, których już nie ma; zapragnąłem usiąść na szczątkach Rzymu i Grecji, krajów o silnej i mądrej pamięci, gdzie pałace tkwią zagrzebane w prochu, mauzolea królów ukryte wśród głogów. Siło przyrody, a słabości człowieka! Źdźbło trawy przebija często najtwardszy marmur, którego wszyscy ci zmarli, tak potężni, nie podniosą nigdy!..."

Reasumując: mimo śmieszności, polecam przeczytanie tych 70 (58 + przypisy) stron, by lepiej zrozumieć wspomnianą przedmowę, która, jak wszystko Boya, jest perełką. I w tym celu, by zwrócić Państwa uwagę daję gwiazdek 7, choć samemu utworowi dałbym góra 5.
Jeszcze raz podkreślam, wspomniana przedmowa do 'Atali' zaspokaja głód wiedzy na temat epoki i dlatego koniecznie proszę ją przeczytać !!!

„WOLNE LEKTURY” REWELACYJNIE WYWIĄZUJĄ SIĘ Z EDUKACYJNEJ MISJI. DZIĘKUJĘ!
http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rene.html

W pierwszym przypisie wydania "Wolnych Lektur" czytam:
René— tekst został opublikowany w jednym tomie wraz z utworami 'Atala' i 'Przygody ostatniego z Abenserażów', do których przedmowę napisał tłumacz, T. Boy-Żeleński. Została ona zamieszczona...

więcej Pokaż mimo to

avatar
95
94

Na półkach:

Oceniam bez kontekstu epoki i realiów: Lata mijają, a ci Francuzi nic się nie zmieniają. Podróże po świecie - jak były, tak są - dla nich przede wszystkim tłem dla ich podróży wewnętrznych do kresu ich bujnego życia emocjonalnego. Uwagi dwóch słuchaczy pod koniec tekstu zdecydowanie trafne - jakiekolwiek działanie bądź czyny zdecydowanie pomogłyby bohaterowi na jego wieczną rozkminkę. Praca to najlepsze lekarstwo na nieokiełznane procesy myślowe. Obawiam się tylko, że gdyby bohater przestał myśleć i rozpamiętywać troski, to również przestałby być Francuzem. A Francuzów lubię właśnie za to ich skupienie na własnych emocjach i na własnym życiu wewnętrznym. Są jednak nieco zabawni, gdy próbują podejść do emocji w logiczny sposób, budować na nich światopogląd. Ale ma to też swój urok. Zawsze byli mistrzami w problemach pierwszego świata, fajnie że tak konsekwentnie niosą pałeczkę w tej sztafecie. Literacko było to niezłe, lepsze niż myślałem.

Oceniam bez kontekstu epoki i realiów: Lata mijają, a ci Francuzi nic się nie zmieniają. Podróże po świecie - jak były, tak są - dla nich przede wszystkim tłem dla ich podróży wewnętrznych do kresu ich bujnego życia emocjonalnego. Uwagi dwóch słuchaczy pod koniec tekstu zdecydowanie trafne - jakiekolwiek działanie bądź czyny zdecydowanie pomogłyby bohaterowi na jego wieczną...

więcej Pokaż mimo to

avatar
229
173

Na półkach:

Polski romantyzm całe szczęście nie popada aż w tak wysokie tony być może dla tego ze jednak w dramacie takie rzeczy po prostu wyglądają lepiej i subtelniej

Polski romantyzm całe szczęście nie popada aż w tak wysokie tony być może dla tego ze jednak w dramacie takie rzeczy po prostu wyglądają lepiej i subtelniej

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    336
  • Chcę przeczytać
    73
  • Studia
    17
  • Posiadam
    13
  • Literatura francuska
    9
  • 2018
    6
  • 2013
    6
  • Polonistyka
    5
  • Ulubione
    5
  • 2014
    4

Cytaty

Więcej
François-René de Chateaubriand René Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także