Blankets: Pod śnieżną kołderką

Okładka książki Blankets: Pod śnieżną kołderką
Craig Thompson Wydawnictwo: timof i cisi wspólnicy komiksy
592 str. 9 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Tytuł oryginału:
Blankets
Wydawnictwo:
timof i cisi wspólnicy
Data wydania:
2006-12-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-12-01
Data 1. wydania:
2003-08-05
Liczba stron:
592
Czas czytania
9 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
83-922963-7-0
Tłumacz:
Joanna Kniaź-Hawrot
Tagi:
komiks autobiografia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
340 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
607
247

Na półkach:

Najlepszy komiks, jaki czytałem od wielu lat. Angażujący emocjonalnie, melancholijny, pięknie narysowany. Na długo pozostanie w mojej głowie.

Najlepszy komiks, jaki czytałem od wielu lat. Angażujący emocjonalnie, melancholijny, pięknie narysowany. Na długo pozostanie w mojej głowie.

Pokaż mimo to

avatar
1063
1048

Na półkach:

Wychowałem się w rodzinie bardzo religijnej, o mocnych korzeniach chrześcijańskich, a konkretniej katolickich. Zapewne wielu z was tak miało, szczególnie jeśli urodziło się w latach 80-tych lub wcześniejszych XX wieku. Śmiało też przyznaję, że to religijność moich rodziców oraz kazania duchownych z ambony, jak i młodzieżowe wspólnoty chrześcijańskie, sprawiły, że odszedłem od kościoła. Albo inaczej, bo zaraz ktoś źle mnie zrozumie i weźmie za osobę niewierzącą. Nie, ja nadal wierzę. Wierzę w życie po śmierci, nieśmiertelną duszę, Stwórcę, którego różni ludzie różnie nazywają. Wierzę też w "piekło" i "niebo", ale nie w takiej formie, jak to przedstawiają duchowni wszelakich religii. Tutaj jest właśnie pies pogrzebany, bowiem moja wiara jest bardzo silna. O ironio, umocniła się od czasu gdy przestałem chodzić do kościoła i spotykać się z grupami chrześcijańskimi. Jednak był czas gdy prawie upadła, właśnie z winy Kościoła. Z winy religijnych dogmatów, które od maleńkości mi wpajano. Dokładnie tak samo jak bohaterowi tego komiksu, będącego jednocześnie jego autorem. Tak, na tym polu, w sferze wyznaniowej i religijnych nauk, widzę bardzo, ale to bardzo wiele podobieństw między sobą, a Craigiem Thompsonem. Na tyle dużo, że podczas lektury wydawało mi się, że czytam swoją historię. Choć przyznaję, w pewnych aspektach miałem więcej szczęścia niż autor, a w innych znacznie mniej.

Wiele razy na łamach tego bloga przyznawałem się, że od wczesnych lat nastoletnich cierpię na depresję. Miała ona dwa podłoża - mój chudy i mizerny wygląd oraz problemy natury intymnej. Konkretniej chodziło o to, że w wieku 3 lat zachorowałem na świnkę, a ta ostro przeorała mi organizm na polu neurologicznym... tyle tylko, że wtedy tego nie zauważono. Efekt choroby, to bezpłodność, częściowa głuchota i zaburzenie pewnej grupy hormonów odpowiadających za popęd seksualny oraz, jak to lekarz ładnie ujął, nadmierne pobudzenie prowadzące do wybuchów agresji. Niestety o tym dowiedziałem się dopiero w 2015 roku, gdy omal nie pokusiłem się (kolejny raz zresztą) o próbę samobójczą. A teraz do tych powikłań dołóżcie dość rygorystyczne wychowanie w wierze katolickiej, bardzo pobożnych rodziców, którzy na szczęście mnie nie prali (chyba że naprawdę zasłużyłem), oraz piekielnie religijną najbliższą i dalszą rodzinę. Taaaa....... ni cholery nie pomagało to wydostać się z kiełkującej we mnie depresji, a moja wiara w wartość własnej osoby była wtedy żadna.

Właśnie na tym polu widzę swoje ogromne podobieństwo do Thompsona i opisanych przez niego wydarzeń z okresu dzieciństwa i liceum. On również był osobą wychowaną w bardzo wierzącym domu, chodził do kościoła na msze, spotkania i wysyłano go na obozy młodzieżowe dla chrześcijan. Miał takie same rozterki na temat życia, Boga, grzechu, posłuszeństwa i tak dalej. Tak samo bał się kary za grzechy, bał się zawieść Boga, bał się pożądania, a co za tym idzie zbliżenia do innych ludzi. Też był w szkole popychadłem, czy jak się to teraz ładnie mówi outsiderem. Serio, ta nazwa nigdy mi nie pasowała, gdy robiłem za worek treningowy dla bezkarków. Craig, z tego co napisał, również był takim workiem treningowym dla szkolnych "kolegów", którzy oczywiście byli nietykalni. Zatem widzicie, na tym polu w pełni rozumiem jego wycofanie się w świat fantazji, bo tylko tam oboje czuliśmy się bezpieczni.

Różnica między nami polega na jednej zasadniczej rzeczy - podejściu do kobiet. Craig zaufał i dzięki temu długo czuł się bezpieczny w ramionach kobiety, którą pokochał. Raina również go kochała, też miała sporo kłopotów na głowie z własną rodziną i ostatecznie go zraniła. Dała mu nadzieję, dała radość życia, ale nie umiała sobie poradzić z swoimi demonami, co ostatecznie zaowocowało boleścią dla obojga. Tutaj mogę sobie tylko wyobrażać, jak to byłoby mieć kogoś tak bliskiego, gdy się miało 13-19 lat i snuło pierwsze plany na przyszłość. Dlaczego? Bo w tamtym czasie nie dopuszczałem do siebie kobiet. O ironio, po dziś nie rozumiem czemu, naprawdę przyciągałem ich uwagę i część z nich była mi wielce życzliwa. Chciały się ze mną związać, ale ja zawsze celowo paliłem taką relację, zanim w ogóle się narodziła. Wiecie, z jednej strony katolicki rygor, strach przed karą za grzechy, chodzenie do kościoła po 2-4 razy w tygodniu (w zależności od miesiąca), a z drugiej mój organizm był tak napompowany hormonami, że myślałem tylko o seksie. To nie pomagało, szczególnie, że dla mnie po dziś dzień ciało kobiety to świętość. Dlatego wolałem być sam, wolałem nienawidzić innych ludzi, byle tylko nikt się za bardzo do mnie nie zbliżył. Craig Thompson na swoje szczęście nie miał aż takiego problemu, ale religia i tak ostro go przeorała w kwestiach damsko-męskich.

Wiem, że ten tekst to nie "klasyczna" recenzja, gdzie powinienem zachwycać się wspaniałym rysunkiem Thompsona, który faktycznie jest genialny, czego bardzo mu zazdroszczę. Powinienem pisać o tym jakie były relacje Craiga z jego bratem Philem, jak Raina musiała zmagała się z rodzinnymi problemami, czy ileż to nagród zgarnął "Blankets". W tym momencie też powinienem odnieść się do tytułu, pochwalić wydawnictwo Timof za to, że pozostawili go w oryginale i nawiązać do pledu, który Raina uszyła dla Craiga, gdy ten przyjechał do niej na dwa tygodnie. To czemu tego nie robię? Bo lektura tego komiksu przywołała tyle wspomnień i na tylu podłożach mam wrażenie, że czytałem własną historię, że inaczej nie umiem rozmawiać o tym arcydziele. Gdyż niewątpliwie mamy do czynienia z arcydziełem literatury. Może zatem kiedyś napiszę swoją historię. Żałuję, że nie umiem rysować, choć przez prawie dwie dekady starałem się iść w tym kierunku. Niestety nie mam cienia umiejętności na tym polu, a moje rysunki są koszmarne. Umiem jednak, a przynajmniej tak mi się wydaje, opowiadać historie. Może nie tak dobrze jak Craig Thompson, ale na tyle znośnie, że ludzie nie zasypiają.

Pozwólcie, że na tym zakończę ten tekst, bo może (podkreślam słowo "może"), "Blankets" będzie dla mnie paliwem, aby spisać swoje dzieciństwo i spotkanie z Bogiem. Tym w którego wierzę, a nie tym wykreowanym przez autorów Biblii, Talmudu, Koranu czy innego "świętego" pisma.

Wychowałem się w rodzinie bardzo religijnej, o mocnych korzeniach chrześcijańskich, a konkretniej katolickich. Zapewne wielu z was tak miało, szczególnie jeśli urodziło się w latach 80-tych lub wcześniejszych XX wieku. Śmiało też przyznaję, że to religijność moich rodziców oraz kazania duchownych z ambony, jak i młodzieżowe wspólnoty chrześcijańskie, sprawiły, że odszedłem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
543
59

Na półkach:

Reklama
avatar
579
207

Na półkach: , ,

Bardzo przyjemna historia. Czytałam z zaangażowaniem, mimo że po wstępie spodziewałam się chyba większych emocji. Ale też nie mi oceniać samą historię skoro jest oparta na życiu autora.

Jako osoba wychowywana w katolickiej rodzinie odnalazłam siebie w głównym bohaterze. Chociaż mój okres skrytego buntu zaczął się o wiele wcześniej za sprawą internetu, a co za tym idzie, większa otwartością na świat i inne poglądy. Podobała mi się końcowa rozmowa z bratem, kiedy główny bohater postanawia nie informować rodziców o swoim odejściu z kościoła by „nie łamać ich serc”, bo sama odczuwałam coś podobnego.

Jedyne do czego się przyczepię to scena pierwszego seksu między dwójką bohaterów, która została pokazana bardziej jako fantazja młodego mężczyzny, a nie prawdziwy akt cielesny. Racja, że każdy może opisywać to jak chce, ale ja preferuję jednej te bardziej realne, bez pomijania obrzydliwych aspektów, które przecież są czymś normalnym.

Bardzo przyjemna historia. Czytałam z zaangażowaniem, mimo że po wstępie spodziewałam się chyba większych emocji. Ale też nie mi oceniać samą historię skoro jest oparta na życiu autora.

Jako osoba wychowywana w katolickiej rodzinie odnalazłam siebie w głównym bohaterze. Chociaż mój okres skrytego buntu zaczął się o wiele wcześniej za sprawą internetu, a co za tym idzie,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
240
137

Na półkach:

"Maybe I'm sad about wanting you. I'm not too comfortable with wanting someone"
~~~
W ostatnim czasie bardzo polubiłam się z komiksami. Są świetną alternatywą do zwykłej prozy, a tak samo dokładnie jak ona mogą przedstawiać różne historie. "Blankets" Craiga Thompsona to powieść graficzna, która często przewijała się na książkowej stronie social mediów. Widywałam ją bardzo często i sama byłam ciekawa, dlaczego tak wiele ludzi o niej mówi. W końcu przyszedł czas, aby się o tym przekonać.
"Blankets" to ogromny komiks, który opowiada o życiu jego autora, a konkretniej o okresie dorastania. Tym, w którym wiele się dzieje. Pierwsze miłości, przyjaźnie, dziecięce zabawy ale i rozprawianie się ze swoją wiarą. To wszystko co dotykało Craiga, zostało zebrane na prawie sześciuset stronach. Przedstawione w subtelny sposób doświadczenia sprawiają, że każdy może znaleźć w niektórych scenach siebie i swoje własne pierwsze razy i dylematy.
Rozumiem dlaczego komiks cieszy się tak wielką sławą. Jest potężny pod kątem swojej objętości jak i ilości akcji, z którymi czytelnik może się utożsamić, a co za tym idzie, odbiera to wszystko pozytywniej. Z racji, że jest to swego rodzaju autobiografia, nie zamierzam oceniać wydarzeń jakie miały miejsce. Jest to życie autora i nie mnie oceniać jak ono wyglądało. Sam zamysł zebrania wspomnień w jedno miejsce i właśnie w takiej formie uważam za bardzo udane. Dlaczego warto po tą książkę sięgnąć? Główne wątki są bardzo bliskie każdemu z nas. Znajdują się tu takie tematy, które nakreślają drogę jaką przebywamy przez okres dojrzewania. Może nie robimy tego dokładnie tak, jak autor. Może rożni nas wiara, zachowanie jako dziecko albo wiek kiedy po raz pierwszy znaleźliśmy miłość, ale mimo to, komiks ten nam po prostu o tym wszystkim przypomina. Wywołuje to bardzo pozytywne odczucia i pozwala znaleźć pozytywną stronę nawet tych nieco mniej sympatycznych wspomnień. Kreska jest całkiem przyjemna. Autor momentami się nią bawi i bardziej lub mniej ją zaznacza, jednak nie wpływa to na komfort czytania. Jest to sympatyczna pozycja na jakiś spokojniejszy moment, jednak nie jest bardzo odkrywcza ani angażująca. Przeżywamy życie autora na nowo i to tak naprawdę tyle. Nie mamy tu celowego dodawania wątków na potrzeby poruszenia jakiś szczególnych tematów, dlatego nie jest to pozycja obowiązkowa. Nie wniesie ona nic większego do życia czytelnika. Jest dobra na zajęcie czasu i chwilę nostalgii, ale nic więcej. Oceniam ją pozytywnie, jednak raczej do niej już po prostu nie wrócę.

"Maybe I'm sad about wanting you. I'm not too comfortable with wanting someone"
~~~
W ostatnim czasie bardzo polubiłam się z komiksami. Są świetną alternatywą do zwykłej prozy, a tak samo dokładnie jak ona mogą przedstawiać różne historie. "Blankets" Craiga Thompsona to powieść graficzna, która często przewijała się na książkowej stronie social mediów. Widywałam ją bardzo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
414
384

Na półkach:

Nie jestem pewna czy zrozumiałam do końca, co autor miał na myśli. Komiks jest autobiograficzny, co mocno podziwiam, bo niełatwo jest opowiedzieć całemu światu swoją historię. Kadry są naprawdę piękne, kreska i płynność dialogów przyjemna. Płynie się przez ten komiks i pomimo iż ma prawie 600 str., można bardzo szybko go przeczytać.
Wracając jednak do samej historii - powiedziałabym, że jest specyficzna. Jest tu bardzo dużo religii, młodzieńczych emocji, pierwszej miłości, relacji z rodziną i niepewności co do siebie i własnej tożsamości. Nie przepadam za tematami religijnymi, szczególnie jeśli są one "wpychane do gardła", a tutaj jest ich naprawdę wiele.
Jestem z natury osobą empatyczną i spodziewałam się, że coś mnie poruszy, ale nie stało się nic takiego. Nie rozumiałam niektórych decyzji podjętych przez bohaterów i współczułam jednej z bohaterek, ale to tak naprawdę wszystko. Nie sądzę, że komiks jest zły. Po prostu nie jest w moim typie, ale na pewno nie marnuje się przy nim czasu.

Nie jestem pewna czy zrozumiałam do końca, co autor miał na myśli. Komiks jest autobiograficzny, co mocno podziwiam, bo niełatwo jest opowiedzieć całemu światu swoją historię. Kadry są naprawdę piękne, kreska i płynność dialogów przyjemna. Płynie się przez ten komiks i pomimo iż ma prawie 600 str., można bardzo szybko go przeczytać.
Wracając jednak do samej historii -...

więcej Pokaż mimo to

avatar
199
88

Na półkach:

ładna kreska, ale po co jest ta cała historia? Nie do końca wiadomo jakie są motywy głównego bohatera przy zerwaniu, jak molestowanie wpłynęło na jego życie, skąd wzięła się przemiana, że od osoby, która rozważa pójście do seminarium - przestał chodzić do kościoła. To są ciekawe tematy, które zupełnie nie zostały pociągnięte - jedynie wspomniane i zostawione - po co w takim razie? Zakończenie nic nie wnosi.

ładna kreska, ale po co jest ta cała historia? Nie do końca wiadomo jakie są motywy głównego bohatera przy zerwaniu, jak molestowanie wpłynęło na jego życie, skąd wzięła się przemiana, że od osoby, która rozważa pójście do seminarium - przestał chodzić do kościoła. To są ciekawe tematy, które zupełnie nie zostały pociągnięte - jedynie wspomniane i zostawione - po co w takim...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
177
153

Na półkach:

Craig Thompson stworzył historię opartą na osobistych przeżyciach. Wspomina swoje dzieciństwo w ewangelickiej rodzinie, relacje z młodszym bratem, ciężkie, szkolne czasy i pierwszą miłość. Wszystko to, zostało przedstawione w dosyć intymny sposób, dzięki czemu z bliska przyglądamy się odczuciom chłopca, który dojrzewa i powoli wchodzi w dorosłość. Poznajemy jego wyrzuty sumienia, problemy z wiarą, dylematy życiowe i stopniową przemianę. Autor ukazał jak szara, nieidealna codzienność wpływa na kształtowanie się naszej tożsamości. Postać wrażliwego chłopca, który walczy z trudami życia i religią, będącą częstą karą, zachęca do refleksji nad własnymi przeżyciami. Otwiera także oczy na małe rzeczy, które warto doceniać każdego, kolejnego dnia. Nieprzeciętne ilustracje cieszą oko czytelnika i w doskonały sposób oddają emocje bohaterów. Jak dla mnie wszystko doskonale współgra, tworząc całość z którą warto się zapoznać.

Craig Thompson stworzył historię opartą na osobistych przeżyciach. Wspomina swoje dzieciństwo w ewangelickiej rodzinie, relacje z młodszym bratem, ciężkie, szkolne czasy i pierwszą miłość. Wszystko to, zostało przedstawione w dosyć intymny sposób, dzięki czemu z bliska przyglądamy się odczuciom chłopca, który dojrzewa i powoli wchodzi w dorosłość. Poznajemy jego wyrzuty...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1109
699

Na półkach: , , ,

Niezwykle uroczy komiks o mlodym chlopaku przezywajacym swoja pierwsza milosc. Historia niezwykle ciepla, ktora czta sie z usmiechem na twarzy.
Kreska, mimo ze jest czarno-biala, jest niezwykle ladna i tak naprawde w ogole nie potrzebuje kolorow.
Komiks bardzo serdecznie polecam.

Niezwykle uroczy komiks o mlodym chlopaku przezywajacym swoja pierwsza milosc. Historia niezwykle ciepla, ktora czta sie z usmiechem na twarzy.
Kreska, mimo ze jest czarno-biala, jest niezwykle ladna i tak naprawde w ogole nie potrzebuje kolorow.
Komiks bardzo serdecznie polecam.

Pokaż mimo to

avatar
1151
610

Na półkach: ,

Tematyka powieści graficznej może zainteresować młodzież oraz osoby wierzące. Co prawda w mój gust nie trafiła, ale wynika to przede wszystkim z tego, że jestem osobą dorosłą o określonych poglądach. Nie mniej uważam, że ze wględu na tematykę powieść jest warta lektury.

Tematyka powieści graficznej może zainteresować młodzież oraz osoby wierzące. Co prawda w mój gust nie trafiła, ale wynika to przede wszystkim z tego, że jestem osobą dorosłą o określonych poglądach. Nie mniej uważam, że ze wględu na tematykę powieść jest warta lektury.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Blankets: Pod śnieżną kołderką


Reklama
zgłoś błąd