Jeden dzień w starożytnym Rzymie. Życie powszednie, sekrety, ciekawostki

Okładka książki Jeden dzień w starożytnym Rzymie. Życie powszednie, sekrety, ciekawostki
Alberto Angela Wydawnictwo: Czytelnik historia
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
historia
Tytuł oryginału:
Una giornata nell’antica Roma. Vita quotidiana, segreti e curiosità
Wydawnictwo:
Czytelnik
Data wydania:
2020-01-31
Data 1. wyd. pol.:
2016-11-01
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307034652
Tłumacz:
Alina Pawłowska-Zampino
Tagi:
Starożytność Rzym Rzym i świat rzymski Życie codzienne Historia codzienności Życie codzienne w Rzymie Cesarstwo Rzymskie Czasy Trajana Dynastia Antoninów
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
8,0 / 10
219 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
33
3

Na półkach:

Świetna książka. Bardzo spodobała mi się stworzona konstrukcja która przeprowadza czytelnika godzina po godzinie przez typowy dzień Rzymian z różnych warstw społecznych. Dużo ciekawostek i ciekawe opisy pozwalają polecić mi ją każdemu zainteresowanemu kulturą starożytną.

Świetna książka. Bardzo spodobała mi się stworzona konstrukcja która przeprowadza czytelnika godzina po godzinie przez typowy dzień Rzymian z różnych warstw społecznych. Dużo ciekawostek i ciekawe opisy pozwalają polecić mi ją każdemu zainteresowanemu kulturą starożytną.

Pokaż mimo to

avatar
296
199

Na półkach: , , ,

Autor zabiera nas w nietypową podróż po starożytnym Rzymie. Jesteśmy obserwatorami jednego przykładowego dnia w Wiecznym Mieście za panowania cesarza Trajana. Odwiedzimy bogate domus oraz biedne insulae o poranku. Przejdziemy przez zatłoczone miejskie ulice pełne straganów i handlarzy. Zwizytujemy Senat i Forum Romanum oraz termy Trajana. Będziemy świadkami procesu sądowego a następnie walk gladiatorów w Koloseum. Na końcu odpoczniemy na senatorskiej uczcie kosztując rzymskich specjałów kulinarnych.

Ciekawa konwencja ,,jednego dnia w Rzymie'' sprawdza się tutaj doskonale. Dowiadujemy się wielu ciekawostek z życia codziennego Rzymian. Poruszane są szerokie zagadnienia społeczno-gospodarcze. Kwestie podziału klasowego, pracy zarobkowej, sytuacji niewolników, wyzwoleńców czy gladiatorów funkcjonowanie handlu, gospodarki i monety. Opisy szczegółów egzystencji obywateli rzymskich takich jak dieta, sposoby spędzania wolnego czasu czy uprawiania sportu w termach zajmują tutaj sporo miejsca.

Książkę czyta się dobrze i raczej szybko. Nie ma tutaj w zasadzie niczego odkrywczego. Ot lekka lekturka będąca próbą rekonstrukcji klimatu i atmosfery panującej w Rzymie na początku II wieku n.e. Nic innego a zagadnienia opracowane już lata temu przez Jerome Carcopino oczywiście z nutką aktualizacji.

Autor zabiera nas w nietypową podróż po starożytnym Rzymie. Jesteśmy obserwatorami jednego przykładowego dnia w Wiecznym Mieście za panowania cesarza Trajana. Odwiedzimy bogate domus oraz biedne insulae o poranku. Przejdziemy przez zatłoczone miejskie ulice pełne straganów i handlarzy. Zwizytujemy Senat i Forum Romanum oraz termy Trajana. Będziemy świadkami procesu sądowego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
41
41

Na półkach:

Bardzo dobra książka popularno-naukowa. Cała masa ciekawych informacji o życiu i obyczajach epoki rozkwitu Rzymu. Niewątpliwym atutem jest forma i język. Fajny pomysł na opisanie jednego dnia z życia Rzymian i lekkość przekazu czynią z niej pozycję, od której warto zacząć jesli chce się poznać dzieje kultury rzymskiej. Potem oczywiście można sięgać po inne źródła...

Bardzo dobra książka popularno-naukowa. Cała masa ciekawych informacji o życiu i obyczajach epoki rozkwitu Rzymu. Niewątpliwym atutem jest forma i język. Fajny pomysł na opisanie jednego dnia z życia Rzymian i lekkość przekazu czynią z niej pozycję, od której warto zacząć jesli chce się poznać dzieje kultury rzymskiej. Potem oczywiście można sięgać po inne źródła...

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
230
84

Na półkach:

Świetna książka Alberto Angeli o życiu w Starożytnym Rzymie. Mnóstwo ciekawostek i bardzo dobrze prowadzona narracja, czyta się niczym jakąś powieść. Jedynie co drażni (i występuje to we wszystkich chyba książkach autora), to nieco dziwne eksponowanie wątków erotycznych. No cóż, może autor już tak ma. W każdym razie książkę może spokojnie przeczytać i laik i ktoś kto bardziej interesuje się historią Rzymu.

Świetna książka Alberto Angeli o życiu w Starożytnym Rzymie. Mnóstwo ciekawostek i bardzo dobrze prowadzona narracja, czyta się niczym jakąś powieść. Jedynie co drażni (i występuje to we wszystkich chyba książkach autora), to nieco dziwne eksponowanie wątków erotycznych. No cóż, może autor już tak ma. W każdym razie książkę może spokojnie przeczytać i laik i ktoś kto...

więcej Pokaż mimo to

avatar
86
85

Na półkach:

Dla mojego profesora historii to jest żałosny autor, ale mi bardzo podeszła.

Dla mojego profesora historii to jest żałosny autor, ale mi bardzo podeszła.

Pokaż mimo to

avatar
133
55

Na półkach: ,

Książka zawiera niesamowitą ilość ciekawostek, dygresji, a przede wszystkim faktów i historii z życia starożytnych Rzymian. Sceny walki Gladiatorów czy innych "rozrywek" Rzymian opisane są niejednokrotnie bardzo brutalnie. Rozdział o niewolnictwie zapamiętam na długo - opisany był mocno dosadnie. Język jest świetny, a perspektywa jednoosobowa - jakoby to my byśmy byli Rzymianinem wędrującym po mieście jest świetnym pomysłem. Coś co jednak zwróciło moją uwagę i nie pozwala postawić wyższej oceny to aż nadmiar obiektywizmu u autora. Rozumiem jego stanowisko by nie dać się unieść emocjom i opisywać wydarzenia z tamtych wieków z jak największym dystansem jednak.... czułam delikatną nutę usprawiedliwiania zachowań Rzymian tym, że "wtedy tak po prostu było" i koniec. Nawet jeśli tamtejsza kultura akceptowała takie zachowania jak: maltretowanie zwierząt, zabijanie niemowląt czy pedofilię bo "wtedy było inaczej" to czyż takie zachowania w dzisiejszym świecie nie powinny gorszyć? Według mnie powinny i zasługują na znacznie mocniejszą krytykę z ust autora według mnie. Tymczasem autor stawia trochę na piedestale Rzymian wciąż podkreślając jak światli i rewolucyjni pod wieloma względami byli. Dla mnie to zwykli barbarzyńcy, okrutni i obrzydliwi. Tak czy inaczej - książkę polecam!

Książka zawiera niesamowitą ilość ciekawostek, dygresji, a przede wszystkim faktów i historii z życia starożytnych Rzymian. Sceny walki Gladiatorów czy innych "rozrywek" Rzymian opisane są niejednokrotnie bardzo brutalnie. Rozdział o niewolnictwie zapamiętam na długo - opisany był mocno dosadnie. Język jest świetny, a perspektywa jednoosobowa - jakoby to my byśmy byli...

więcej Pokaż mimo to

avatar
442
135

Na półkach:

Bardzo przyjemna pozycja popularno-naukowa. Myślę, że dla wielbicieli tematu będzie idealna. Bardzo podobało mi się to, że książka traktowała o codziennym życiu, bez wojen i bardziej znanych faktów z historii, o których uczymy się w szkole.

Bardzo przyjemna pozycja popularno-naukowa. Myślę, że dla wielbicieli tematu będzie idealna. Bardzo podobało mi się to, że książka traktowała o codziennym życiu, bez wojen i bardziej znanych faktów z historii, o których uczymy się w szkole.

Pokaż mimo to

avatar
7
6

Na półkach:

Świetnie napisana przez włoskiego archeologa opowieść o Rzymie w czasach Trajana. Autor opisuje "Wieczne Miasto" z perspektywy naocznego obserwatora - pokazuje wygląd miasta, charakterystyczne budowle; przybliża mieszkańców, ich codzienne obowiązki i rozrywki. Rozdziałom odpowiadają godziny, w jakich dana aktywność zazwyczaj miała miejsce - pomiędzy nie wplecione są podrozdziały wyjaśniające jakieś ciekawe zagadnienie np. ceny i płace w Rzymie.
Książka gorąco warta polecenia, nawet czytelnikom których historia starożytna dotychczas nie interesowała.

Świetnie napisana przez włoskiego archeologa opowieść o Rzymie w czasach Trajana. Autor opisuje "Wieczne Miasto" z perspektywy naocznego obserwatora - pokazuje wygląd miasta, charakterystyczne budowle; przybliża mieszkańców, ich codzienne obowiązki i rozrywki. Rozdziałom odpowiadają godziny, w jakich dana aktywność zazwyczaj miała miejsce - pomiędzy nie wplecione są...

więcej Pokaż mimo to

avatar
138
8

Na półkach:

Pomimo, że jestem fanem historii politycznej, to z przyjemnością przeszedłem przez przedmiotową lekturę. Ksiązka jest napisana lekkim piórem, zaś my jesteśmy niejako świadkami typowego dnia w Cesarstwie Rzymskim, co jest ciekawym zabiegiem :)

Pomimo, że jestem fanem historii politycznej, to z przyjemnością przeszedłem przez przedmiotową lekturę. Ksiązka jest napisana lekkim piórem, zaś my jesteśmy niejako świadkami typowego dnia w Cesarstwie Rzymskim, co jest ciekawym zabiegiem :)

Pokaż mimo to

avatar
240
137

Na półkach: , , , , ,

Bezpretensjonalna, sugestywna i ciekawa – choć chwilami dziecinna – wycieczka do imperium rzymskiego... Acz czytając chwilami się marszczyłem lub czułem traktowany jak „nieogar”, to sporo mi w głowie zostało – i nabyłem kolejną książkę Autora! Ocena punktowa może lekuchno zawyżona biorąc pod uwagę samą wartość merytoryczną – ale to ze względu na przyjemność i pożytki płynące z lektury.

Czy trzeba streszczać założenia? Wycieczka po stolicy imperium w czasach Trajana – taką, jaką można by odbyć np. z Cejrowskim, żądnym zaglądania „pod podszewkę” życia codziennego. Wyszło całkiem dobrze – można wręcz traktować tę książkę jak popularną encyklopedię, do której sięgniemy, gdy najdzie nas pytanie np. „jak oni jedli?” Ile trzeba by pracować, żeby zarobić na jedzenie i wieczorne „wyjście na miasto”? Itp., itd. Tytuły krótkich rozdziałów bardzo pomagają w takim „encyklopedycznym” szukaniu, acz przydałyby się może dodatkowe uwagi w spisie treści – np. to, że w rozdziale o targach zawarto fascynujący passus o pokazywaniu na palcach (i ciele) liczb aż do miliona, nie jest w spisie treści wspomniane – trzeba pamiętać, albo skojarzyć „gdzie to mogło być”.

Zalety tylko troszkę bledną przy wadach – z uwagi na bardzo popularny charakter miałem chwilami wrażenie nadmiernego pośpiechu, urywkowości wrażeń, iście jak z nadgorliwym przewodnikiem w życiu! Rozumiem, że wynikało to również z dążenia Autora do oparcia np. wszelkich rozmów na strzępkach, przekazanych nam przez wieki w źródłach. Są nawet wprost cytaty – przemowa klienta do własnego adwokata, napominająca go by był mniej pompatyczny i mniej próbował grać na emocjach, bawi zupełnie jak te parę tysiączków lat temu (acz gorzkawy to śmiech)! Tym bardziej doceniłbym, gdyby książkę powiększyć np. o 50%; dokładając szczegółów w opisach (np. są opisane barwy i malowidła w domach, ale bez wspomnienia, jak bardzo Rzymianie lubili bawić się perspektywą, sugerując że ściana to tak naprawdę wyjście na ogród, albo odwrotnie ,że przejścia gdzieś nie ma), więcej smakowitych cytatów i anegdot...

Niektórzy zarzucają infantylizm uwag Autora o tym, że Rzymianie przez sandały „opalali nogi w paski” (to akurat powtarzam za jakąś recenzyjką, sam odnośnego fragmentu nie pomnę). Rozumiem to, ale w większości przypadków mi nie przeszkadza – myśląc o historii przez duże „H”, od pomnikowo-kadzidlanej strony, łatwo zapomnieć, jak ciemno było w tamtych czasach po zmroku... Jedyne, co mnie chwilami drażni, to niekiedy pewna przesada, emfaza Autora, jakby chciał się upewnić, że czytelnicy zrozumieją różnice „między dawnymi, a nowymi czasy” i podkreślał je nadto, ocierając się chwilami wręcz o nielogiczność. - Podkreśla więc, że w metropolii po zmroku nastawała ciemność totalna, by potem kolejno wspominać o pochodniach nad drzwiami gospód i im podobnych, o światłach na rogach ulic dla wskazywania ludziom drogi, o pochodniach wędrowców... Mimo iż wspomina o braku „porządnego oświetlenia”, to nie omawia już sprawy ewentualnego smogu (dziesiątki tysięcy ognisk po domach, ale raczej nie w nocy?) w zestawieniu z faktem, że skupiska nie-przemysłowe raczej smogu nie emitują (kto wyjechał na wieś wie, o ile łatwiej tam chodzić „przy świetle księżyca). Omówiłem dość dokładnie ten punkt, by dać wyobrażenie, co może czasem nieco podnieść brwi czytelnika...

Drugi, powiązany zarzucik jest taki, że Autor zdaje się traktować jako jedynie obowiązujący współcześnie standard, nazwijmy to, bogatych mieszczan Zachodu – czasem więc opisuje jako niemal sensacje np. to, że wielu musiało sobie radzić z „twardymi drewnianymi łóżkami i ciężkimi pierzynami, (…) z kurzem i pająkami” Hm... Czyli jak w dowolnym współczesnym domu np. starego kawalera??

No i jeszcze jeden szczególik – trudno uświadczyć dziś książkę nt społeczne nie składającą hołdu polit-poprawności. Przypomina mi to jako żywo czasy, gdy czytałem książki A. Fiedlera o wyprawie do, dajmy na to, Wietnamu, w której potrafił w jednym akapicie zachwycać się urodą miejscowych pań – z widoczną pasją i szczerością – by w następnym, ni z gruszki ni z pietruszki, wypisać liczby o zwiększonej produkcji stali pod jedynie słusznym przewodnictwem Partii. - W tym przypadku Autor musi oczywiście wygłosić rytualne zapewnienia o tym, jak straszny był o owej epoce los kobiet, niewolników i wszelkich mniejszości etnicznych... Nie posuwa się jednak do absurdu; podaje też wiele faktów, które nieco rozjaśniają niezwykle czarny obraz. Poniżej wrzucam dwa akapity nieco dokładniej omawiające ten temat na przykładzie niewolnictwa (dla ogólnej oceny książki można je przeskoczyć; to bardziej me osobiste komentarze).

Uwagi na temat niewolnictwa były raczej wierne zasadniczym faktom, a także dość wyważone pod względem interpretacji. Zarazem jednak – uproszczone (siłą rzeczy) oraz chyba jednak naiwne. - Autor wspomina, że w Rzymie było wielu wyzwoleńców, oraz że system wyzwoleń odgrywał ważną rolę społeczną, nie dodaje jednak, jak wielką – a zdaniem specjalistów stanowili oni ogromny odsetek ludności (widać to na epitafiach; także dość zamożnych ludzi, którzy szybko po wyzwoleniu zostali dość zamożnymi piekarzami itp.). Autor wspomina, że rasizm w dzisiejszym rozumieniu (taki, jak stała niechęć całego społeczeństwa do osób o innym kolorze skóry) w zasadzie nie istniał, nie łączy jednak faktów i nie wskazuje, że Rzymianie w bardzo umiarkowanym stopniu uznawali coś takiego, jak „prawa człowieka”, zarazem jednak wierzyli głęboko w osobistą odpowiedzialność za swój los. - Byłeś wolny, ale nie umiałeś zarządzać swym majątkiem? Zasługiwałeś, aby trafić w niewolę za długi. - Zostałeś niewolnikiem, ale byłeś pracowity i obrotny? Głupotą byłoby utrzymywać cię w tym stanie... Mamy miejsca, w których wspomina się o niewolnikach samodzielnie podążających gdzieś „za sprawami” swoich panów (czyli nie mogli być w stanie krańcowej rozpaczy, zmuszającej ich do próby ucieczki przy pierwszej sposobności), ale nie dowiemy się o niewolnikach takich jak sekretarz Cycerona, Tyron, przyjaciel swego wyzwoliciela, który po śmierci dawnego pana napisał jego biografię – albo o tym, że jedna z popularniejszych w Rzymie komedii opisywała perypetie właściciela, któremu niewolnicy wleźli na głowę i nie śmiał już wydawać im poleceń. Dla równowagi trzeba przyznać, że Autor nie wspomina też o sławnych zaleceniach Katona Starszego, który nakazywał traktować niewolników z całą surowością, a w razie zimowych chłodów radził wziąć jednego już nieprzydatnego, rozciąć mu brzuch i grzać nogi w jego wnętrznościach... (choć podejrzewa się, że raczej żartował).

Autor przejmuje się bardzo i wzrusza losem niewolników („trudno wyobrazić sobie los gorszy od tego, który był udziałem rzymskich niewolników”, „można trafić (…) do burdelu – zostać odartym z godności i zredukowanym do roli obiektu seksualnego” - choć w innym miejscu pisze, że jakaś niewolnica nie miała najgorzej, acz zmuszona była sypiać ze swym panem. Stara się nam wytłumaczyć, że mentalność społeczeństwa zmienia się z czasem – i za to mu chwała. Zarazem jednak nasze społeczeństwo traktuje jako optymalne, niemal idealne – a w tym jakże jest podobny do starożytnych Rzymian... Nie dostrzega zasadniczego faktu, iż to, co traktujemy jako opresję, zależy głównie od wpojonego sposobu myślenia, zaś samo istnienie społeczeństwa zakłada narzucanie pewnych wzorców. Świetnie to widać na przykładzie zabijania niechcianych dzieci – Autor opisuje jako coś całkowicie nam obcego porzucanie noworodków (choć zaznacza, że wiele z nich trafiało jednak pod opiekę), ale nie wspomina o masowej aborcji w naszym świecie, w wielu miejscach (także w USA) dostępnej nawet do samego porodu... O eutanazji, także tej nie zawsze i nie do końca przeprowadzanej ze zgodą „pacjenta” - a bywa, że i wbrew (można sobie sprawdzić akta sądowe w Holandii, a zwłaszcza uniewinnienia tych, co kogoś uśmiercili choć ich błagał, by tego nie robili). Słowem – my jesteśmy oczywiście dobrzy, a jeśli nie, to tylko z powodów wyższych lub koniecznych. My – cywilizacja, oni – barbaria! Zaiste, niewiele się zmieniło...

Muszę wspomnieć o jednej rzeczy, na którą bardzo czekałem i w sumie się nie zawiodłem – chodzi o plastyczny opis dużych projektów urbanizacyjnych Rzymu – jego budowle użyteczności publicznej nie znalazły sobie równych aż do... dziś? Szokuje, kiedy Autor wymienia kilka dużych współczesnych włoskich kościołów, które były zaledwie niewielkimi fragmentami kompleksu term... Choć opisy architektury są piękne i miejscami szczegółowe, to wciąż mi mało – tylko kilka budynków można sobie naprawdę dokładnie wyobrazić; często też Autor ucieka w ogólne obrazy; w rodzaju skrzących się w słońcu kolumnad, mnogich zakamarków itp. Z wielką radością przywitałbym też więcej ilustracji do tego tematu – choćby i czarno-białych, jak te zamieszczone.

Jak nie ze wszystkim podzielam oburzenie Autora, to w jednej sprawie chyba nawet to mi bardziej krew się gotuje – kiedy wspomina, że wielkie starożytne budowle przetrwały w niezgorszym stanie aż do czasów papieża Juliusza (mecenasa Michała Anioła; Kaplica Sykstyńska, wicie rozumicie), który nakazał je rozebrać dla uzyskania miejsca i budulca, przez co miały niemal doszczętnie zniknąć, w parę tygodni... Musiałbym to jeszcze jakoś zweryfikować, ale – ożeż w morwę, o bogowie! I to w czasach, gdy królował Renesans, oparty na idealizacji Antyku! Choć sam chcę i próbuję w swym życiu podążać drogą Kościoła Katolickiego, to jeśli to prawda, mam nadzieję, że ów papież w ramach mąk czyśćcowych będzie musiał za karę wszystkie te fora i bazyliki odbudować! Osobiście!! Kamyczek po kamyczku!!!

Piszę i piszę, pora kończyć. Myślę zresztą, że z powyższego widać już, czego się spodziewać po tej książce. - Momentami arbitralna, czasem skrótowa, miejscami naiwna – ale urocza i pozostawiająca dużo wiadomości, obrazów i wyobrażeń. Zapewne wymaga niejakiego krytycyzmu podczas lektury; z pewnością zachęca do pogłębienia tematu – ale zdecydowanie warta uwagi!

Bezpretensjonalna, sugestywna i ciekawa – choć chwilami dziecinna – wycieczka do imperium rzymskiego... Acz czytając chwilami się marszczyłem lub czułem traktowany jak „nieogar”, to sporo mi w głowie zostało – i nabyłem kolejną książkę Autora! Ocena punktowa może lekuchno zawyżona biorąc pod uwagę samą wartość merytoryczną – ale to ze względu na przyjemność i pożytki...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jeden dzień w starożytnym Rzymie. Życie powszednie, sekrety, ciekawostki


Ciekawostki historyczne

zgłoś błąd