Czytaj jak profesor

Okładka książki Czytaj jak profesor
Thomas C. Foster Wydawnictwo: Fabuła Fraza publicystyka literacka, eseje
386 str. 6 godz. 26 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Tytuł oryginału:
How to Read Literature Like a Professor
Wydawnictwo:
Fabuła Fraza
Data wydania:
2019-11-07
Data 1. wyd. pol.:
2019-11-07
Liczba stron:
386
Czas czytania
6 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365411426
Tłumacz:
Elżbieta Janota, Paulina Rzymanek
Tagi:
literatura książki czytanie literaturoznawstwo
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Słownik miejsc wyobrażonych Gianni Guadalupi, Alberto Manguel
Ocena 8,8
Słownik miejsc... Gianni Guadalupi, A...
Okładka książki Dobra zmiana. Czyli jak się rządzi światem za pomocą słów Katarzyna Mosiołek-Kłosińska, Michał Rusinek
Ocena 7,1
Dobra zmiana. ... Katarzyna Mosiołek-...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
101
15

Na półkach: ,

Autor w znakomity sposób przedstawia w jaki sposób możemy bawić się literaturą. Przedstawia różne ścieżki interpretacyjne, jakimi możemy podążyć podczas lektury, ale zachęca nas do słuchania naszej intuicji, skojarzeń itd . Książka zachęca, by podczas lektury szukać symboli, archetypów, porównywać postaci z innych literackich światów.

Autor w znakomity sposób przedstawia w jaki sposób możemy bawić się literaturą. Przedstawia różne ścieżki interpretacyjne, jakimi możemy podążyć podczas lektury, ale zachęca nas do słuchania naszej intuicji, skojarzeń itd . Książka zachęca, by podczas lektury szukać symboli, archetypów, porównywać postaci z innych literackich światów.

Pokaż mimo to

avatar

Książka zawiera omówienie selektywnego zbioru kodów literackich. Autor przedstawia sposób analizowania metafor i symboli. Niewątpliwie plusem jest włączenie dzieł polskich autorów w katalog przywoływanych utworów. Przekrojowa praca wpuszczająca czytelnika w głębsze rejony literatury.

Książka zawiera omówienie selektywnego zbioru kodów literackich. Autor przedstawia sposób analizowania metafor i symboli. Niewątpliwie plusem jest włączenie dzieł polskich autorów w katalog przywoływanych utworów. Przekrojowa praca wpuszczająca czytelnika w głębsze rejony literatury.

Pokaż mimo to

avatar
231
212

Na półkach:

Jest to książka o czytaniu dla czytających według świetnego znawcy literatury. Co ciekawe to na wielu stronicach opisuje dokładnie to z czego my w Polsce się nabijamy i z czym całkowicie się nie zgadzamy, czyli: co autor miał na myśli pisząc ten fragment/wiersz czy też tę prozę.
Patrząc z perspektywy tak oczytanego i uznanego profesora, czytanie wydaje się odkrywać dodatkowe zaułki, które wyjaśniają dlaczego dany autor wykorzystał taki zabieg, a nie inny. Jeśli wszystkie utwory mają takie drugie dno to nagle czytanie staje się nie tylko przyjemnością, ale także polem do popisu dla osób, które oprócz czytanej powieści zagłębiają się w biografie autora. Jednak co jeśli, padający deszcz, oznacza jedynie padający deszcz? Co jeśli ślepiec jest w utworze tylko dlatego, że autor chciał go tam umieścić.
Wrócę do naszej edukacji... W szkołach każą nam interpretować utwory i wmawiają, że autor musiał mieć coś na myśli, że te słowa nie są przypadkowe, możliwe, ale co jeśli są? Czy jest sens aż tak bardzo się w nie wgłębiać i oceniać uczniów tylko dlatego, że ich interpretacja odbiega od interpretacji nauczyciela?
Według profesora Fostera, nie. Każdy może i powinien interpretować powieść we własnym zakresie, tu nie ma dobrych i złych odpowiedzi i właśnie dlatego nie uważam tej książki za stratę czasu. Profesor wskazał mi dodatkowe możliwości płynące z czytania według jego sposobu, ale nie zamierza mnie za to oceniać. To jak interpretuję powieść jest jedynie moim subiektywnym odczuciem. On może mi pomóc, coś podpowiedzieć, ale nie ma prawa mnie za to oceniać.

Jest to książka o czytaniu dla czytających według świetnego znawcy literatury. Co ciekawe to na wielu stronicach opisuje dokładnie to z czego my w Polsce się nabijamy i z czym całkowicie się nie zgadzamy, czyli: co autor miał na myśli pisząc ten fragment/wiersz czy też tę prozę.
Patrząc z perspektywy tak oczytanego i uznanego profesora, czytanie wydaje się odkrywać...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
562
207

Na półkach: ,

https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2020/01/ksiazka-o-czytaniu-ksiazek-recenzja.html

Uważam, że czytanie, oprócz rozrywki, powinno nas też rozwijać. Oczywiście, nawet rozrywkowe książki w jakiś sposób nas rozwijają, szczególnie naszą wyobraźnię. Nie zmienia to jednak faktu, że czasami przydaje się przeczytanie literatury fachowej, która pomoże nam rozwinąć swoje zdolności, nie tylko czytelnicze, ale też pogłębić naszą wiedzę. Dlatego, kiedy dowiedziałam się, że zostanie w Polsce wydana książka profesora Uniwersytetu Michigan o tym, jak bardziej świadomie mamy czytać książki, musiałam ją kupić i przeczytać najszybciej, jak to było możliwe.
Książka Thomasa C. Fostera podzielona jest na ponad dwadzieścia rozdziałów, w których autor analizuje najczęściej pojawiające się w literaturze (oprócz wierszy) motywy. Zatem mamy tu rozdział poświęcony motywom biblijnym, jedzeniu, pogodzie, motywom wywodzącym się ze starożytności, ale także mowa tu o ironii czy o symbolach i o tym, że ich znaczenie nie zawsze jest jedno i niepodważalne, ale dla każdego człowieka może być inne. Co najważniejsze i najciekawsze, w żadnym momencie autor nie twierdzi, że jest nieomylny i że jego teorie zawsze się sprawdzają. Upomina czytelników, by nie bali się stawiać pytań i iść swoją drogą w interpretacji książek, które czytają.
Każda teoria Fostera zostaje poparta w tej książce odpowiednimi interpretacjami. Autor przytacza zarówno powieści, jak i opowiadania, głównie, oczywiście, ze swojego kręgu kulturowego, czyli amerykańskie. Jednak dla polskich czytelników również znalazły się nasze, rodzime przykłady poszczególnych motywów w naszych ojczystych dziełach. W większości jest to klasyka, którą każdy zna (jak np. Pan Tadeusz Adama Mickiewicza), ale nie zmienia to faktu, że dzięki temu zabiegowi argumentacja autora staje się dla nas jeszcze jaśniejsza i bardziej zrozumiała.
Styl autora jest lekki i przyjemny, przez książkę się po prostu płynie. Często Foster uderza w żartobliwe tony, dzięki czemu całość jest jeszcze lepsza do czytania. Podobały mi się też wstawione kursywą pytania, które mógłby postawić autorowi czytelnik, dręczony wątpliwościami. Nie raz i nie dwa są też przytaczane faktyczne sytuacje z sal wykładowych, gdzie nauczał Foster, dzięki czemu możemy poznać pytania, jakie zadawali mu jego studenci i jak na nie odpowiadał. Nie da się ukryć, że momentami akademickie wywody autora są iście nieakademickie, a przywoływane przykłady mogłyby zgorszyć niektórych słuchaczy. Dzięki temu nie raz i nie dwa zaśmiejecie się przy tej lekturze, chociaż właściwie to książka, która ma uczyć, a nie tylko bawić. Łącząc jednak obie te jej cechy, Foster dał nam tytuł, który nie zanudza, a wręcz przeciwnie: interesuje i zachęca do własnych rozważań.
Najważniejszym przesłaniem tej książki to: bądźcie świadomymi czytelnikami. Czytanie ze świadomością tego, o czym się czyta, co próbował przekazać nam autor w danej powieści czy opowiadaniu. Oczywiście, zamysł twórcy może być całkowicie inny niż to, co my odczytamy z danej historii, ponieważ to nasze życiowe doświadczenia warunkują nasze interpretacje. Czytać jak profesor to fascynująca przygoda i podróż w głąb znaczeń literatury, które odkrywa przed nami autor książki, a które nie raz i nie dwa mogły nam umknąć. Dzięki niej będziecie czerpać jeszcze więcej przyjemności z kolejnych lektur. Gwarantuję Wam, że każdy wyniesie z tej książki coś dla siebie, a po jej przeczytaniu jeszcze chętniej sięgnie po beletrystykę, by zagłębić się w meandry autorów powieści.

https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2020/01/ksiazka-o-czytaniu-ksiazek-recenzja.html

Uważam, że czytanie, oprócz rozrywki, powinno nas też rozwijać. Oczywiście, nawet rozrywkowe książki w jakiś sposób nas rozwijają, szczególnie naszą wyobraźnię. Nie zmienia to jednak faktu, że czasami przydaje się przeczytanie literatury fachowej, która pomoże nam rozwinąć swoje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
413
412

Na półkach:

Pasjonujący zbiór wykładów, dzięki którym czytelnicze doświadczenia staną się przyjemniejsze i bardziej satysfakcjonujące.

Niezwykła książka Thomasa C. Fostera wyróżnia się przystępnym stylem. Każdy może ją przeczytać i z pewnością każdy wyniesie z tej lektury jakąś korzyść. Zawiera nietypowe i ciekawe wskazówki, jak czytać między wierszami, by odkryć pełnię możliwości literatury. Lekcje są znakomite, żywe, dowcipne i nieakademickie, analizy zaskakujące i odkrywcze, a ogromna różnorodność przywołanych przykładów zachwyci każdego miłośnika literatury.

Główna myśl książki jest taka, że cokolwiek w dobrej literaturze się pojawia – czy to będzie jedzenie, choroba, deszcz, potwory czy seks – nie pojawia się bez powodu. Wszystko ma swój cel, a właściwie ma przenośne znaczenie, które odsyła nas do czegoś zgoła innego. Umiejętność odczytywania tych znaczeń, znajomość owej literackiej „gramatyki” pogłębia lekturę, zmienia nas w zawodowego czytelnika, który nie koncentruje się wyłącznie na fabule, ale odgrzebuje we własnej pamięci podobne schematy, motywy, posługuje się wyobraźnią symboliczną, rozpoznaje wzorce. Thomas C. Foster oferuje nam szeroko zakrojone wprowadzenie do tych kodów i schematów, wykorzystywanych przez zawodowych badaczy literatury, dzięki czemu my również możemy dołączyć do grona prawdziwych wyjadaczy, których literackie radary pikają w odpowiednich momentach.
(...)
Co w literaturze symbolizuje deszcz, a co padający śnieg? Dlaczego nie warto stawać obok głównego bohatera? Kto udaje Greka? Czy to symbol? Czy pisarz miał to na myśli? Czy zawsze chodzi o politykę? A może we wszystkim chodzi o seks? Co to znaczy, kiedy bohater literacki lata? Dlaczego geografia ma znaczenie? Czy może być ona postacią, jak Soplicowo z „Pana Tadeusza”, ta Polska w miniaturze? Jakie znaczenia niosą ze sobą pory roku? Dlaczego Harry Potter ma bliznę tam, gdzie ją ma, a dłonie Wokulskiego są czerwone od odmrożeń? Do czego nam jest potrzebne rozumienie cudzego sposobu myślenia? Jak działa ironia? W towarzystwie Thomasa C. Fostera czytanie staje się prawdziwą przygodą, fascynującą podróżą w poszukiwaniu interpretacji, nie tych narzuconych (słynne nauczycielskie „Co autor chciał przez to powiedzieć?”), ale tych własnych, prywatnych, których tak często nie mamy odwagi bronić.
(...)

Pełna recenzja:
https://zapiskinamarginesie.pl/2019/12/28/czytaj-jak-profesor/

Pasjonujący zbiór wykładów, dzięki którym czytelnicze doświadczenia staną się przyjemniejsze i bardziej satysfakcjonujące.

Niezwykła książka Thomasa C. Fostera wyróżnia się przystępnym stylem. Każdy może ją przeczytać i z pewnością każdy wyniesie z tej lektury jakąś korzyść. Zawiera nietypowe i ciekawe wskazówki, jak czytać między wierszami, by odkryć pełnię możliwości...

więcej Pokaż mimo to

avatar
117
113

Na półkach:

Z czego właściwie składa się powieść? Z literek to pewne, ze zdań, to oczywiste. Zdania składają się w jakiś sens, a czasami w jakąś fabułę, fabuła przybliża nam jakąś opowieść. To jest właśnie książka. I tylko tyle? Czy to naprawdę wszystko? Nie całkiem. Czasami w opowieści, podskórnie autor przemyca jeszcze inne elementy, aluzje do własnej biografii, do czasów, do swoich poglądów, czasami umieszcza w powieści specyficzne kody, czy odniesienia…

Mówi się, że książka może dać nam tyle ile my dajemy jej. Że zmienia się wraz z czytelnikiem, że dojrzewa wraz z nim, że bywa inna dla każdego. Dziwne stwierdzenie, prawda? Dziwne, bo dotyczy pewnego niezmiennego przecież w sensie fizycznym przedmiotu. I o ile książka nie jest li tylko przedmiotem, to jednak litery, zdania, akapity są niezmienne. Więc jak to się dzieje, że wywołują tak skrajnie różne, odmienne wrażenia?

Chodzi o to, że książkę można czytać na wiele sposobów i na wielu poziomach. Na luzie, nieco pobieżnie goniąc za fabułą. Leniwie i dokładnie, cedząc tekst przez pryzmat wrażeń. Rzetelnie i drobiazgowo, tak by wyłuskać z niego wszelkie ziarna znaczeń.

A jak książkę czyta profesor literatury?

„Czytaj jak profesor” to cudownie (bo bardzo lekko) napisany, (w USA już „kultowy”) podręcznik Thomasa C. Fostera, byłego wykładowcy z Uniwersytetu Michigan-Flinta, który odszedł na emeryturę, ale realizuje swoje pasje przekazując wiedzę o tej dziedzinie, rzeszom studentów i nie tylko. Opowiada o symbolach, motywach i tropach, o których może, (a nawet na pewno) każdy słyszał, ale uważając literaturę za wiedzę (zdecydowanie) tajemną trzyma się od nich z daleka.

Niby właściwie wiemy, że coś tam pod spodem, pod tekstem musi być, ale boimy się ku temu sięgnąć, bo… Bo pamiętamy jeszcze sławetne, szkolne: „Co autor miał na myśli?” i następujące po tym często: "Co ty wygadujesz, siadaj, pała".

Niezależnie od tego co powiedzieliśmy, bo często nauczycielka tak naprawdę nie pytała o to co autor miał na myśli, ale o to co ona sama sądzi o jego twórczości.

Autor przeprowadza nas przez przeróżne konteksty i znaczenia, odkrywa fascynujące, literackie tajemnice, pokazuje jak na bazie swojej czytelniczej wiedzy (czyli tylko i wyłącznie tego co przeczytaliśmy, a nie studiów) jesteśmy w stanie zmienić własny odbiór tekstu.

„Czytaj jak profesor” bardzo żartobliwie, inteligentnie i sympatycznie (naprawdę, książka jest napisana tak, że nawet ktoś kto zupełnie nie ma styczności z literaturą jako nauką przeczyta ją z zachwytem i zrozumieniem) pokazuje możliwe interpretacje rożnych mitów, zdarzeń, aluzji, wyjaśnia nie tyle czym jest, ale czym może być i dlaczego.
Więcej: https://iwonabanach.blogspot.com/2019/12/czytaj-jak-profesor-odkrycie-roku.html

Z czego właściwie składa się powieść? Z literek to pewne, ze zdań, to oczywiste. Zdania składają się w jakiś sens, a czasami w jakąś fabułę, fabuła przybliża nam jakąś opowieść. To jest właśnie książka. I tylko tyle? Czy to naprawdę wszystko? Nie całkiem. Czasami w opowieści, podskórnie autor przemyca jeszcze inne elementy, aluzje do własnej biografii, do czasów, do swoich...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1560
1559

Na półkach: ,

Jupi! Jupi! Nareszcie!
Jest! Z tej radości miałam ochotę całować każdy jej róg i kartkę z osobna. Oto amerykańska biblia czytelnika zawędrowała w końcu pod polskie strzechy! Elementarz wiedzy (dla autora czytelnicza gramatyka) dla czytelnika (czytającego nie tylko książki, ale o tym później), który chce wiedzieć więcej i odpowiedzieć z sensem na pytanie-zmorę z lat licealnych – co poeta miał na myśli? Często cytowane ironiczne, tutaj nabrało głębi i poszerzenia o osobę odczytującą, bo nie powstała po to, by odczytywać tylko przesłanie pisarzy. Przede wszystkim autor chciał pomóc swoim studentom z długą przerwą w nauce. Jego publikacja okazała się tak dobra i pożyteczna, że nauczyciele szkół średnich zaczęli zadawać ją swoim uczniom, jako wakacyjną lekturę. Przynosiła tak efektywne rezultaty, wywołując szum wokół siebie, że jedna z uczennic zapytała – „Nie rozumiem, o co to wielkie halo. Wszystkiego, o czym mowa w pańskiej książce, dowiedziałam się na początku liceum.” Pozazdrościłam takiego kreatywnego, wspierającego nauczania i zrobiło mi się bardzo, bardzo smutno i żal mojej młodzieży, bo obserwuję nauczanie odtwórcze w polskiej szkole na co dzień. Chciałabym, żeby dokładnie tak przekazywano w niej wiedzę, jak uczynił to autor w tej książce.
On w niej nie był nauczycielem!
Był niczym Sokrates, domagając się odpowiedzi ode mnie. Partnerem wspierającym w poszukiwaniu wniosków, dostarczającym tylko przykładów. Starszym, bardziej doświadczonym czytelnikiem zawodowym, który bez katedry i bariery nauczyciel kontra uczeń, pomagał mi znaleźć metody, jakimi mogę dostarczyć sobie więcej zabawy i przyjemności z czytania.
To nie były wykłady!
On ze mną przyjaźnie dyskutował na konkretne tematy. Zadawał pytania, które prawdopodobnie według niego pojawiłyby się z mojej strony. I wiecie co - trafiał celnie! W moje wątpliwości, niepewności, sceptycyzm, odmienne zdanie, obawy czy dociekania. Nawet w moje lęki! Mógł to zrobić dzięki doświadczeniu spotkań z młodzieżą i pracy ze studentami jako wykładowcy na Uniwersytecie Michigan-Flint. Otrzymywał ich przecież setki tysięcy. Te nasze rozmowy odzwierciedlały tematykę wykładów, tyle że przystosowanych do formy pisemnej, by pokazać kody i schematy pozwalające odczytywać treści. Był przekonany, że czytanie powinno sprawiać radość, że to tak naprawdę forma zabawy.
Ma dostarczać przede wszystkim przyjemności!
Przekonywał mnie, że im więcej odkryć znaczeń, im głębszy sens i im liczniejsze konotacje, tym więcej przyjemności wychodzenia z ciasnego pokoju na zewnątrz domu – metaforycznie rzecz ujmując. Budował odwagę, by z niego wyjść. Wierzył we mnie i każdego innego czytelnika. Przelewał na mnie swój entuzjazm, doradzając - „Gdy czytacie, bądźcie inteligentni, odważni, asertywni, pewni siebie.” Wspierał, pisząc – „Musicie stać się właścicielami swoich interpretacji. Są wasze. Są wyjątkowe. Nikt na całym świecie nie ma takich samych. Są taką samą częścią was, jak wasze nosy i kciuki.” I najważniejsze – „Nie wstydźcie się swoich interpretacji i nie przepraszajcie za nie” uniżonymi aktami skruchy we wstępnych zwrotach - „to tylko moja opinia, ale...” lub „pewnie się mylę, jednak...” Szkoda, że nie pojawiła się dziesięć lat temu, kiedy, zakładając blog, tak bardzo nie wierzyłam w siebie, że wychodzenie z szafy i podpisanie go imieniem i nazwiskiem zajęło mi jakieś siedem lat! Jeśli więc ktoś się nad tym zastanawia, to ta pozycja jest dla was.
Nawet jeśli dopiero zaczynacie przygodę z książką!
Odczytywanie literatury to stałe zadawanie pytania – dlaczego?, zbiór konwencji do omawiania literatury, schematy i prawdy, które autor, niczym pewniki matematyczne, wytłuszczał w druku.
Co ciekawe, w tym ustawianiu mnie w myśleniu i pozytywnym nastawieniu, nie odczuwałam dydaktyzmu, lecz przyjazne ukierunkowywanie na samodzielność w formułowaniu wniosków na podstawie podsuwanych przykładów z literatury powszechnej, ale również i polskiej (za ten ukłon w stronę czytelnika polskiego w wydaniu polskim byłam bardzo wdzięczna), a także filmów, sztuk teatralnych, tekstów piosenek, a nawet kreskówek. Przy autorze wszystko było możliwe i nic nie było pewne. Jedyną granicą, której nie pozwalał przekraczać to tekst.
Czasami blizna to tylko blizna i nic ponad to! – przestrzegał.
Nawet nie wiem kiedy i w jaki sposób niezbędne pojęcia, którymi przecież mnie nie zasypywał (takie miałam wrażenie), pozostały w mojej pamięci. Te wszystkie główne tematy i wątki (pory roku, jedzenie, przemoc, wampiryzm, polityka, przemoc, choroba, seks, religia i wiele innych), literackie wzorce i dziedzictwo (mit, baśń, Biblia, szekspirowski dramat), figury retoryczne (rzadko nazywane wprost) i narzędzia narracyjne (symbol, ironia i inne), zakodowałam przy okazji. Przez zabawę do nauki! Muszę dodać, że świetną! Często przeplataną inteligentnym humorem i anegdotami.
A potem zrobił SPRAWDZIAN!
Otrzymałam krótkie opowiadanie Katherine Mansfield do interpretacji, a potem miałam porównać je z trzema analizami jego studentów i samego autora. Więcej nie zdradzę, żeby nie odebrać niespodzianki innym czytelnikom. Pozostawił mi również swoistą wyprawkę w postaci załącznika z listą książek umożliwiających dalszy rozwój czytelniczy. Dosyć szeroki wachlarz tytułów od „Iliady” Homera po „Dziennik Bridget Jones” Helen Fielding. Podał również cztery pozycje z półki – musisz przeczytać! Dwie z nich czytałam – „Ulisses” Jamesa Joyce’a i „Sto lat samotności” Gabriela Garcii Márqueza. Już te propozycje wiele mówią, że łatwo nie będzie z pozostałymi (nie, nie, nie ujawnię pozostałych dwóch!), ale według autora dają możliwość spojrzenia na doświadczenie czytelnicze całościowo. Są najlepszym testem na nowe umiejętności i ustalenie etapu nauki, bo „gdy już dowiecie się, czego te cztery powieści mogą was nauczyć, nie będziecie potrzebowali więcej rad”. Będziecie czytać jak profesor. Między wierszami.
Bardzo motywujące!
Wyniosłam z tego spotkania tak ogromne wsparcie do dalszych poszukiwań, że postanowiłam sięgnąć po pozycje znane w Polsce, ale które odstręczały mnie dydaktyzmem i nauczaniem z katedry. Pewnie będzie mi je ciężko czytało się, ale mam w sobie tyle inspiracji, optymizmu, poczucia własnych możliwości otrzymanych od autora, że jestem w stanie przez nie przebrnąć i nie wyjść z nich zniechęcona. I jeszcze jedno ważne przekonanie – książka to wspólnota wyobraźni autora i czytelnika, „kiedy jeden kreatywny intelekt nawiązuje kontakt z drugim”. Im więcej stycznych, tym większa przyjemność . Nasza osobista, ale niekoniecznie taka sama, jak u innych. Dlatego twórczość naszej noblistki Olgi Tokarczuk jest nie do przebrnięcia nawet dla ministra kultury, a zachwyci panią Czesię z ulubionej cukierni. Właśnie to jest najpiękniejsze w czytaniu – różnorodność interpretacji i możliwość dialogu między ich autorami w atmosferze szacunku, empatii i innego spojrzenia. Może nauki?
Wrócę jeszcze do wspomnianego na początku odbiorcy tej książki.
Czasownik „czytaj” nie odnosi się tylko do czytających powieści. Autor rozszerza go na filmy, teksty piosenek, wiersze, sztuki teatralne i każdy inny przekaz, który chcemy odczytać.
Dlatego ten przewodnik jest dla KAŻDEGO odbiorcy szeroko pojętej kultury.
Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2019 roku.
http://naostrzuksiazki.pl/

Jupi! Jupi! Nareszcie!
Jest! Z tej radości miałam ochotę całować każdy jej róg i kartkę z osobna. Oto amerykańska biblia czytelnika zawędrowała w końcu pod polskie strzechy! Elementarz wiedzy (dla autora czytelnicza gramatyka) dla czytelnika (czytającego nie tylko książki, ale o tym później), który chce wiedzieć więcej i odpowiedzieć z sensem na pytanie-zmorę z lat...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4773
1114

Na półkach: ,

Moje serce filologa jest bardzo uradowane! Świetna, zabawna i wielce pouczająca książka. Thomas C. Foster nie sprawi, że w lot zrozumiecie każdą (mniej lub bardziej) zakonspirowaną wiadomość od pisarza (choć będą tacy, którzy to osiągną), ale podpowie jak odkodować wiele treści i z pewnością zainspiruje Was do uważnej lektury – do zabawy tekstem, do zaangażowania się w to, co czytacie, a wtedy opowieść sama odwdzięczy się ukrytymi w niej skarbami.

Czytając "Czytaj jak profesor" czułam się jak na spacerze (w bibliotece?) z dobrym przyjacielem, który podziela moją pasję. I w dodatku ma tak wiele asów w rękawie (ciekawostki) oraz ogromny entuzjazm! Polecam!

Więcej: https://dajprzeczytac.blogspot.com/2019/11/czytaj-jak-profesor-thomas-c-foster.html

Moje serce filologa jest bardzo uradowane! Świetna, zabawna i wielce pouczająca książka. Thomas C. Foster nie sprawi, że w lot zrozumiecie każdą (mniej lub bardziej) zakonspirowaną wiadomość od pisarza (choć będą tacy, którzy to osiągną), ale podpowie jak odkodować wiele treści i z pewnością zainspiruje Was do uważnej lektury – do zabawy tekstem, do zaangażowania się w to,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1279
130

Na półkach: , ,

Książka Czytaj jak profesor omawia rodzaje i sposoby interpretacji najczęściej spotykanych motywów i schematów fabularnych obecnych literaturze, przytaczając liczne przykłady ich wykorzystania. W polskim tłumaczeniu wzbogacono te ostatnie o odwołania do tytułów w języku polskim.
Wbrew temu co mógłby sugerować powyższy opis nie jest to nudna, akademicka pozycja. Autor posługuje się lekkim, żartobliwym stylem i czyta się to bardzo przyjemnie, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą połowę; potem już odczuwałam pewne znużenie natłokiem informacji.
Lista obejmuje między innymi motywy podróży, wspólnego spożywania posiłków, wampiryzmu (tak dosłownego jak i metaforycznego), pogody, przemocy, polityki, seksu, choroby, latania (w wyobraźni), wody i jeszcze parę innych. Przedstawione zostały też rodzaje inspiracji czerpanych z twórczości Szekspira, Biblii, baśni i bajek oraz mitologii. Z tekstu możemy się również dowiedzieć dlaczego niebezpiecznie jest znaleźć się blisko głównego bohatera. Są też dwa rozdziały o symbolach i jeden o znaczeniu ironii.
Na końcu możemy poddać się sprawdzianowi z nabytych wiadomości interpretując zaproponowane przez autora opowiadanie. Ja akurat wymigałam się od tego ostatniego bo samo opowiadanie zupełnie nie przypadło mi do gustu i zrezygnowałam z jego lektury po paru kartkach. Myślę jednak, że osoby, które lubią współczesną literaturę realistyczną nie będą miały z tym problemu.

Książka Czytaj jak profesor omawia rodzaje i sposoby interpretacji najczęściej spotykanych motywów i schematów fabularnych obecnych literaturze, przytaczając liczne przykłady ich wykorzystania. W polskim tłumaczeniu wzbogacono te ostatnie o odwołania do tytułów w języku polskim.
Wbrew temu co mógłby sugerować powyższy opis nie jest to nudna, akademicka pozycja. Autor...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czytaj jak profesor


Reklama
zgłoś błąd