rozwińzwiń

Historyka

Okładka książki Historyka Władysław Konopczyński
Okładka książki Historyka
Władysław Konopczyński Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Aspra historia
378 str. 6 godz. 18 min.
Kategoria:
historia
Wydawnictwo:
Oficyna Wydawnicza Aspra
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
378
Czas czytania
6 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375455113
Tagi:
historia polska
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
4 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
377
314

Na półkach: , ,

Próbowałem dodać pracę Konopczyńskiego do LC, ale bez skutku, dopiero po kontakcie z administratorem udało się to zrobić. I ku memu zaskoczeniu w opisie umieszczono fragment tekstu ze wstępu. Jest to niezmiernie mylące, bop o książce niczego się z niego nie dowiemy. A chodzi o to, że wybitny znawca epoki nowożytnej, po wielu latach badań, zdecydował się napisać pracę z metodologii historii. Jest to więc dzieło wyjątkowe, na napisanie którego zdecydowali się tylko nieliczni. wymaga bowiem nie tylko erudycji i doświadczenia badawczego, ale także podstaw historiozofii, filozofii dziejów, umiejętności syntetycznego przedstawienia procesu badawczego historyka, teorii poznania historycznego itp. Powstała praca może nie nazbyt obszerna, ale treściwa i logiczna w swoim przesłaniu. Okrywa - dla naukowców, studentów, nauczycieli, pasjonatów historii - metody badawcze, krytykę zewnętrzna i wewnętrzną źródła historycznego, tworzenie monografii i syntez, przedstawia zagadnienia praktyczne, jak tworzenie wykładu, życiorysu itp. Nie będę przytaczał całego spisu treści, bo specjaliści wiedzą, czego po takim dziele należy się spodziewać, a laikom wystarczy powyższa informacja.
Konopczyński oddał książkę do druku w 1949 r., ale jako przeciwnik ustroju spotkał się z krytyką i tekst zakwestionowała cenzura, dlatego pierwsze wydanie ukazało się dopiero w drugiej dekadzie XXI wieku. W tym czasie tezy autora nieco przybladły, niektóre wywody są już nieaktualne, inne wymagają uwspółcześnienia, kolejne jednak nadal są do dziś wytycznymi dla historyków. Można więc spojrzeć na dzieło autora jako na klasykę historiografii, ale można też docenić wielkość umysłu, który potrafił tak sprecyzować wiele treści, że oparły się czasowi. Zresztą, wiele konstatacji Konopczyńskiego nie tylko można, ale i należy stosować, jak np. rady dotyczące pisania biografii.
Odniesienie się do stanowiska autora w poszczególnych kwestiach to rola zawodowców, choć specjalistów od metodologii historii współcześnie aż tak wielu nie ma. na pewno sam nie mogę rościć sobie pretensji do bycia fachowcem w tej materii. Musze jednak, jako historyk, docenić lekki języka autora (jak na tak ciężką materię do przedstawienia),rozległość wiedzy i sposób prezentacji tematu. i odwagę, bo jeden z rozdziałów, zresztą w dwóch odmiennych wersjach, dotyczył materializmu historycznego. W tej sytuacji chciałbym jeszcze odnieść się do tekstu i wydania książki.
Dodanie do tomu fotografii autora, także z życia osobistego, to ciekawe rozwiązanie i wydaje mi się korzystne, choć mogło być więcej zdjęć Konopczyńskiego jako badacza. Książka jest wydana solidnie, ładnie się prezentuje i niestety, zawiera literówki. Zbyt wiele literówek. Skoro zdecydowano się uczcić autora tym wydawnictwem, można było chyba lepiej popracować nad tekstem...
Dzieło zostało poprzedzone wstępem Macieja Janowskiego i jest to kawał solidnej roboty. Wprowadzenie przybliża bowiem nie tylko postać autora, jego prace badawcze, ale także odnosi się do "Historyki" i treści tam zawartych, ułatwiając czytelnikowi zrozumienie pewnych treści, a także przybliżając tło powstania i odwołań autora, w tym do innych, prezentowanych w tekście, książek z metodologii, polskich, a przede wszystkim obcych autorów. Ze wstępu można też poznać punkt widzenia na historię samego Konopczyńskiego. Tu spośród wielu ważnych sformułowań Janowskiego warto zacytować choćby to: "[Konopczyński] Przestrzega, by nie traktować przebiegu dziejów jako procesu racjonalnego. Podkreśla konieczność badania przyczyn - nie uwarunkowań, ale przyczyn. Pytanie "w jaki sposób" nie wystarczy, trzeba pytać "dlaczego". Zarazem jednak wyraża przekonanie, że odnalezienie przyczyn nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem konieczności w dziejach".
I znów pozostawiam czytelnika z tekstem książki - w tym przypadku wstępu. Teraz zaś chciałbym odnieść się nieco do tez samego Konopczyńskiego. jak już wyżej wspomniałem, wiele sformułowań dziś jest nieaktualne. Jednakże np. wytyczne autora dotyczące gromadzenia pamiątek dziejowych w muzeach nic nie straciły na swej aktualności, więcej nawet - powinny i obecnie stanowić wskazania w tej działalności (s. 44). Natomiast podział na zabytki i tradycję, autorski i ciekawy, wydaje się współcześnie jednak już nieaktualny.
Za to na wartości nie straciły rozważania Konopczyńskiego na temat krytyki zewnętrznej i wewnętrznej źródła i można nadal się do propozycji autora odwoływać.
Na s. 150 i następnych autor znakomicie udowadnia naukowość historii, która choć humanistyczna, nie różni się ścisłością od innych dziedzin. Tu aż prosi się o zacytowanie autora: podaje trzy argumenty na naukowość historii. "Badanie musi mieć swój własny przedmiot; ponieważ statystyka przedmiotu własnego nie ma, a próbuje się interesować wszystkim, więc jest tylko metodą, a nie nauką. Historia ma przedmiot wyraźnie określony, a więc może być nauką. Po wtóre, dąży ona do uchwycenia rzeczywistości i pod tym względem na pewno nie gorzej się przedstawia niż matematyka ze swoim światem bytów urojonych. Po trzecie, dąży do prawdy i posługuje się ścisłymi metodami, a jeżeli jednak czasem wpada w subiektywne rozbieżności, to się tłumaczy najwyższym skomplikowaniem badanego przedmiotu. Kto by na tym sprawdzeniu chciał poprzestać i zastosował sita dalszych wymagań, ten po kolei wyeliminowałby z naukowego panteonu i geologię, i botanikę, i ekonomię - aż ostałaby się przed jego cenzurą sama tylko logika, matematyka czy logistyka".
Jako typowy historyk, Konopczyński oczywiście stawia tezę o metodach i zasadach, a więc w historii się nie gdyba. Jednakże z tekstu (s. 196-198) wynika, że w pewnych sytuacjach taka postawa jest i uzasadniona, i wskazana, pozwala bowiem na rozpatrywanie dziejów także z innych punktów widzenia, pozwala wiele wyjaśnić, a przynajmniej zrozumieć dzieje i działania ludzkie.
Przy sporej części już przestarzałych wypowiedzi, cały rozdział wykład powinien być nieustannie powielany i traktowany jako wytyczna tworzenia tej formy przedstawiania historii. To tekst wzorcowy. Podobnie w następnym rozdziale znakomicie Konopczyński streścił sposób pisania recenzji - to także tekst do powielania. Nie będę go streszczał, gdyż autor jest przeciwny opisywaniu treści - w końcu czytelnik ma sam ją poznać, a nie dostawać gotowe informacje - bo po co po nich czytać całość. Zgadzam się, dlatego w moich tekstach rzadko streszczam treść książki, zwykle co najwyżej punkt wyjścia. Czytelnik ma mieć przyjemność z poznawania nowych treści, a nie dostawać je od razu.
Konopczyński zwrócił uwagę na korzyści płynące z badań obcokrajowców - głównie ze względu na bardziej obiektywne spojrzenie i mniej emocjonalny stosunek do materii historycznej, a poza tym łatwiejsze przedstawianie minusów, wad, błędów, wytykanie tego, co rodacy nie zauważają. Zgadzając się ze zdaniem autora muszę dodać, że w tym fragmencie (s. 243) był właściwie proroczy, bo obecnie taka wymiana myśli jest normą, ale wtedy była raczej sytuacją zdarzającą się wyjątkowo. Dobrze, że dziś jest inaczej.
Trzecia część pracy jest wyjątkowa, bo najmniej się zestarzała i są to fragmenty znakomite, a chyba najlepsze zostały poświęcone badaniu i opisywaniu historii najnowszej - którą Konopczyński uważa za ważną i obowiązkowo obecną w pracach naukowych. Według autora nie wolno zwlekać i z jej badaniem, i publikowaniem prac na jej temat.
Na s. 275-277 autor neguje istnienie szkół historycznych w Polsce i tu nie mogę zgodzić się z jego stanowiskiem. Zwłaszcza, że współczesna historiografia wyraźnie nawiązuje do ich istnienia i zostały one potwierdzone przez wielu badaczy.
Ostatni rozdział, to "Sąd historii" i ta część wymaga kilkakrotnego przeczytania. Tezy Konopczyńskiego są ciekawe i nadal aktualne.

Podsumowując - dobrze się stało, że mimo upływu czasu i częściowej dezaktualizacji tekstu otrzymaliśmy dzieło wybitnego historyka, bo w części pozostało wartościowe, a przy tym jest świadectwem epoki w której powstało i nie mogło zostać wtedy wydane. Nie przecząc więc zestarzeniu się pewnych treści, praca jest co najmniej wybitna i nawet słabości edytorskie tego nie zmienią. Trzeba jednak jasno podkreślić - to nie jest lektura dla laika, osoby nieprzygotowanej do obioru treści metodologicznych, historiozoficznych, teoretycznych. Więc nie dla każdego.

PS. Mój nieżyjący już promotor (wspaniały człowiek i naukowiec) należał do uczniów profesora Konopczyńskiego i opowiadał o nim nie tylko jako wybitnym historyku, ale także człowieku. Anegdoty na temat Konopczyńskiego przyczyniły się do sięgnięcia przeze mnie do tej, teoretycznej przecież pracy. Ale było warto. A anegdotki są przecudne. Spośród wielu zacytuję tylko dwie. Profesor na początku okupacji niemieckiej, jak wielu innych naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego, został uwięziony przez Niemców w obozie koncentracyjnym. Jako że nigdy zbytnio nie dbał o rzeczy doczesne, nie przeszkodziły mu warunki życia czy zbyt mało żywności. Za to miał sporo czasu. Co robił? Uczył się węgierskiego. Po opuszczeniu obozu przydało się. Podczas okupacji prowadził tajne komplety. Jedna z jego studentek ustalała zasady egzaminu - to kiedy? Tu padła data dzienna i godzina - 5 rano. Profesor na piechotę szedł do swojej posiadłości pod Krakowem i w tych warunkach dla niepoznaki przeprowadził egzamin. Studentka zdawała go 7 kilometrów, które potem samotnie musiała ponownie przemierzyć.
Polecam raz jeszcze prace tego znakomitego historyka, nawet jeśli niekiedy są nowsze na dany temat.

Próbowałem dodać pracę Konopczyńskiego do LC, ale bez skutku, dopiero po kontakcie z administratorem udało się to zrobić. I ku memu zaskoczeniu w opisie umieszczono fragment tekstu ze wstępu. Jest to niezmiernie mylące, bop o książce niczego się z niego nie dowiemy. A chodzi o to, że wybitny znawca epoki nowożytnej, po wielu latach badań, zdecydował się napisać pracę z...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    7
  • Przeczytane
    4
  • Historia
    1
  • Posiadam
    1
  • Mam
    1

Cytaty

Więcej
Władysław Konopczyński Historyka Zobacz więcej
Władysław Konopczyński Historyka Zobacz więcej
Władysław Konopczyński Historyka Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także

Ciekawostki historyczne