Dzienniki 1911-1913. Tom 1

Okładka książki Dzienniki 1911-1913. Tom 1
Michał Römer Wydawnictwo: Fundacja Ośrodka Karta Seria: Świadectwa XX wiek biografia, autobiografia, pamiętnik
706 str. 11 godz. 46 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Seria:
Świadectwa XX wiek
Wydawnictwo:
Fundacja Ośrodka Karta
Data wydania:
2017-04-03
Data 1. wyd. pol.:
2017-04-03
Liczba stron:
706
Czas czytania
11 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364476761
Tagi:
biografie postacie historyczne politycy historia historia Polski
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
7 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1541
1540

Na półkach:

Niezwykły dokument nieprzeciętnego człowieka!
Po raz pierwszy z dziennikami Michała Piusa Paschalisa von Römera spotkałam się w kwartalniku „Karta”. Przedstawiono w nim tylko jeden, wyłuskany z zapisów, wątek – romans z Anną. Właściwie można go nazwać mezaliansem, a nawet skandalem. Oto „prawnik, publicysta, redaktor i wydawca, wolnomularz”, szlachcic ziemiański, jakim był w latach 1911-1913, pomaga młodziutkiej, dziewczynie, według ówczesnego prawa jeszcze niepełnoletniej i dekadę młodszej od siebie Łotyszce, wydostać się z domu publicznego, zakochuje się w niej, by z czasem uczynić z niej towarzyszkę życia, nazywając nawet żoną. Wszystko oczywiście w głębokiej konspiracji przed konserwatywną rodziną, co nie zmienia planów na sformalizowanie związku po śmierci rodziców. Te trzy lata opisane w pierwszym tomie to właściwie prawie cała historia życia z Anną, ponieważ niedługo potem dziewczyna umiera. O ile w kwartalniku dzieje ich miłości są tylko zarysowane i raczej sprawiające wrażenie zauroczenia i przelotności, o tyle w dziennikach ich miłość nabiera cech dojrzałych dwojga ludzi stworzonych dla siebie. Przechodzi od zauroczenia i zakochania do przywiązania o podłożu psychologicznym, w którym fizyczna namiętność przestaje odgrywać dominującą rolę. Anna staje się dla niego powietrzem, inspiracją i cząstką jego samego, wyznając – „W Annie mojej kocham właśnie człowieka, kocham to niepospolite bogactwo jej duszy tragicznej, która streszcza dla mnie świat cały i daje mi pełnię wizji kontemplacyjnej oraz doskonały wyraz rozwoju wszystkich władz ludzkich”. Była dla niego mikroświatem, jego Anniń, a on mężczyzną, który wiedział, jak kochać kobietę i jak to wyrazić. Nawet z przeszłością prostytutki. Polecam zwłaszcza panom te wyznania, a jest ich sporo, do wzorowania się. Dokładnie tym kobiety chcą być dla mężczyzny, to dokładnie słyszeć i dokładnie w tak pięknych wyznaniach! Pisanie o tak intymnych sprawach, bo autor pozwala zajrzeć sobie do alkowy oraz do domu publicznego, z którego usług od czasu do czasu korzysta, przegrywając walkę z naturą, nad czym ze wstydem ubolewa, świadczy o bardzo osobistym charakterze dzienników.
Szczerze i z serca pisanych.
Czynił to właściwie od dziecka, ale wcześniejsze zapiski nie zachowały się, a swoją systematyczność i zwartość wątków osiągnęły dopiero, gdy autor był tuż po trzydziestce. W oryginale jego zapiski pisane po polsku liczą 39 woluminów z lat 1911-1945 przechowywanych w litewskich bibliotekach. Przez Ośrodek Karta wydanych w 6 obszernych tomach. Ostatni ukaże się w 2018 roku.
Tom I, w którego świat zatopiłam się na kilka dni, to czas życia w Wilnie z Anną i pomieszkującymi u niego członkami rodziny, których mogłam poznać na licznych fotografiach umieszczonych na 20 stronach wkładki, na końcu książki. To również czas młodego prawnika, który rozwija się zawodowo, kocha i planuje, zapisując przez trzy lata, niemal codziennie, a na pewno systematycznie, jedną stronę (taki narzucił sobie limit), swoje wrażenia, obserwacje, spostrzeżenia, opinie i opisy zdarzeń osobistych lub wydarzeń społeczno-politycznych, będąc ich uczestnikiem lub świadkiem. Jest człowiekiem wykształconym, chłonnym intelektualnie, znającym wiele języków, więc jego narracja jest bogata, potoczysta, płynna, a przy tym bardzo wnikliwa, logiczna, spostrzegawcza, drobiazgowa, analityczna, krytyczna, rozważna i obiektywna, chociaż nadal subiektywna. Wyraźnie uwidocznia się to w jego poglądach, które na ówczesne czasy były bardzo postępowe, a przez to zaledwie jaśniejące malutką plamką humanizmu na tle ciemnej mapy gęstej od narastającego nacjonalizmu i antysemityzmu różnych frakcji politycznych ze wszystkich stron narodowościowych. Jego idea krajowości oparta na demokracji i wyrażająca się w jedności łączącej różnorodność, wielokulturowość i wielowyznaniowość wszystkich narodów zamieszkujących obecną Litwę, nie miała zbyt wielu zwolenników.
A mimo to walczył!
Służyła temu również jego działalność publicystyczna i wydawnicza. Oddawał się swojej idei całym sercem ku rozpaczy ojca, który uważał go za „niepoprawnego marzyciela, za wielkie stare dziecko” i ku zgorszeniu klerykalno-nacjonalistycznej rodziny. Jego szczegółowe relacje z procesów i wydarzeń politycznych rozgrywających się wokół niego, budowały obraz ostro ścierających się poglądów i narastających ideologii, które wkrótce miały zmienić tę część Europy w kraj totalitarny. I jak na „wyrodnego” syna szlachty ziemiańskiej przystało przyczyn tego stanu rzeczy upatrywał w obłudnej mentalności arystokracji i jeszcze bardziej obłudnym klerykalizmie duchownych. Za swój obowiązek uważał zwalczanie „zarazków nacjonalizmu, klerykalizmu i antysemityzmu”, który nazywał antysemityzmem szlachecko-klerykalnym. Ten wątek światopoglądowy to niezwykła okazja do prześledzenia ostrej walki poglądów ówczesnych Polaków przed odzyskaniem niepodległości.
Nie napawają one dumą.
Dla mnie to przede wszystkim potwierdzenie głęboko zakorzenionego antysemityzmu podsycanego przez Kościół katolicki, determinującego przyszły, tragiczny los Żydów i jego skutków odczuwanych jeszcze w XXI wieku. Jednak największym zaskoczeniem dla mnie (co świadczy o wnikliwości umysłu autora) była kwestia rosyjskości Krymu, który naświetlił przy okazji wątku podróżniczego. Autor czasami sam, czasami z Anną, podróżował do wielu miast - Rygi, Warszawy, Lublina, Kijowa, a nawet na Krym - malując przepiękne widokówki miast, które w takim wymiarze przeminęły. Był w tym tak szczegółowy, że czułam odór fekaliów z rynsztoka, zapach kurzu i nagrzanych ścian. To tutaj natrafiłam na bardzo prorocze zdanie – „Krym może jeszcze w przyszłości stworzyć nie mniejsze niespodzianki i komplikacje w stosunkach międzynarodowych europejskich, niż te, jakie wciąż wybuchają na Bałkanach”. Musiał minąć wiek, abym stała się świadkiem spełnienia jego przenikliwych zapowiedzi.
Lubiłam te podróże również ze względu na malownicze opisy krajobrazów.
Najpiękniej pisał o swoim kraju, bo z miłością. Zwłaszcza do rodowych Bohdaniszek, które często odwiedzał i których urok dostrzegał nawet w mgłach, odnotowując – „Bohdaniszki, położone na cyplu wysokiego płaskowzgórza nad rozległą przestrzenią dolin, bagien i jezior, mają mgły pod dostatkiem. Podnoszą się one i płyną tu na suche płaskowzgórza i pagórki – od strony południowej, to znaczy od niziny krewieńskiej, od błotnistych łąk i bagien pakieńskich, od bliskiego jeziora Sortys, tworzącego w naszej okolicy ogromny zbiornik wód. Ładne są mgły nastrojowe, a jeszcze ładniejsze misterne opary, płynące z miejsc mokrych i formujące stopniowo mgłę.” W zmieniających się porach roku za każdym razem inne – śnieżne zimą, słoneczne latem, deszczowe jesienią i zielone wiosną , która „dopełnia zwycięstwa nad szczątkami zimy. Resztki śniegu, zwiędłe i brudne, topnieją pod płotami, w cieniu zarośli, po rowach i na północ zwróconych zboczach pagórków. Zwinne raźne strumyki i ruczaje kończą pełnić swą misję wiosenną. Ziemia pachnie, odurza, ciepły wiatr upowszechnia wiosnę, trawka już skromnie kiełkuje, wynurzając zwycięskie młode pędy ponad jednolite szare tło wymarłej flory zeszłorocznej. Na łąkach błękitnieją wielkie tafle wód. Nad tęgim wiośnianym skupieniem natury, nad jej szlachetną powagą twórczą góruje krzykliwy zgiełk licznego ptactwa z melodyjnymi tonami poszczególnych gwizdań, rzeźbiących się na tle mieszanego chóru.” Te opisy połączone z przekazem obyczajów i zwyczajów, często powiązane z praktykami religijnymi, tworzyły tętniące życiem sceny codzienności z pogrzebami, chorobami, procesami sądowymi, akcjami dobroczynnymi i kulturalnymi, zebraniami stowarzyszeniowymi, wiecami, dyskusjami, skandalami, spotkaniami z przyjaciółmi, współpracownikami i rodziną przy wielkanocnym lub wigilijnym stole, na których „indyczka nadziewana, prosie nadziewane, szynka pieczona w chlebie, głowizna, dwa cietrzewie, dwie pieczenie wołowe, cielęcina i odgotowana wędzona szyneczka barania; z ciast dwie żółte babki drożdżowe, jedna babka chlebowa, tort orzechowy, tort wiedeński (z dwóch warstw ciasta biszkoptowego, wyłożony marcepanem i konfiturami z głogu), dwa mazurki cygańskie z bakalii, jeden z zaprawą czekoladową, a drugi bez takowej, dwie bułki szafranowe – jedna słodka, druga przaśna oraz kilka bułek białych. Poza tym jaja kolorowe, ser i rozmaite zaprawy.” To opisy również pełne relacji opartych na zasadach i normach społecznych, konwenansów, zależności i koneksji, ale i kruchości zdrowia i życia w czasach, w których na suchoty nadal umierano powszechnie. Nie jestem w stanie opisać i przekazać bogactwa treści zawartych w tych dziennikach. Wielości i różnorodności wątków, tematów i zagadnień. Każdy, w zależności od zainteresowań, znajdzie coś dla siebie.
Mnie zachwycało wszystko!
Relacje nie tylko oddane w szczegółach, ale pozwalające spojrzeć mi na wspólną przeszłość Polski i Litwy z perspektywy człowieka XXI wieku na marzenia osoby chcącej zachować stan obecny kraju, który ukochała. Która kształtnym, ale niezbyt czytelnym pismem, przeniosła mnie w początki wieku XX, by pokazać wycinek historii mojego kraju, którego już nie ma, a który ożywa na stronach tego dziennika.
Piękny byłby z tego serial!
http://naostrzuksiazki.pl/

Niezwykły dokument nieprzeciętnego człowieka!
Po raz pierwszy z dziennikami Michała Piusa Paschalisa von Römera spotkałam się w kwartalniku „Karta”. Przedstawiono w nim tylko jeden, wyłuskany z zapisów, wątek – romans z Anną. Właściwie można go nazwać mezaliansem, a nawet skandalem. Oto „prawnik, publicysta, redaktor i wydawca, wolnomularz”, szlachcic ziemiański, jakim...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
704
319

Na półkach: , ,

Rozpoczęcie sześciotomowej edycji ostrzy apetyty na kolejne części. Pamiętniki tchną atmosferą Wilna i niedalekiego zaścianka, arystokracji inteligencji, życia towarzyskiego, partyjnego i politycznego, samorządowego. Wspaniałe, głębokie świadectwo. Autor pisze o wszystkim mądrze, nie tając i spraw dlań niechlubnych. Na razie jest jeszcze demokratą i krajowcem, lecz dostrzegalny jest już zmierzch tego środowiska, ważnego acz niszowego. Bardzo dobre fragmenty o organizowaniu gazet. To tzreba mieć we wzorcowej polskie bibliotece

Rozpoczęcie sześciotomowej edycji ostrzy apetyty na kolejne części. Pamiętniki tchną atmosferą Wilna i niedalekiego zaścianka, arystokracji inteligencji, życia towarzyskiego, partyjnego i politycznego, samorządowego. Wspaniałe, głębokie świadectwo. Autor pisze o wszystkim mądrze, nie tając i spraw dlań niechlubnych. Na razie jest jeszcze demokratą i krajowcem, lecz...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
65
57

Na półkach: ,

Michał Romer (1880-1945) reprezentował ród, który w XVII wieku przeniósł się z Inflant do Rzeczpospolitej. Mówi się on o nim jako o "krajowcu", to znaczy rzeczniku suwerenności Litwy (w sensie historycznym, a nie etnograficznym, czyli w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego, obejmującego między innymi dzisiejszą Białoruś). Wyobrażał sobie taką Litwę jako państwo wielonarodowe (Litwinów, Polaków, Białorusinów, Żydów), które funkcjonuje w ścisłym sojuszu z odrodzoną Polską, ale nie jest jej częścią. Pewnie upraszczam, ale chodziło z grubsza o rekonstrukcję stanu sprzed unii lubelskiej 1569 r., a więc stanu, w którym oba państwa - Korona Polska i Wielkie Księstwo Litewskie - podobnie definiowały swoje interesy i ściśle współdziałały, ale jednak w sensie prawnym stanowiły dwa odrębne byty, połączone osobą monarchy (unia personalna). Oczywiście w nowej sytuacji - już dwudziestowiecznej - nie zakładano unii personalnej, ale ścisły sojusz. Koncepcja "krajowców" przegrała: po 1918 r. Litwa powstała, ale jako państwo narodowe (Litwinów), w granicach etnograficznych, wrogie w stosunku do Polski. Sytuacja sprzyjała nacjonalizmom (polskiemu, litewskiemu, białoruskiemu, żydowskiemu). Wizja krajowców była chyba utopijna czy - mówiąc ostrożniej - miała za mało czasu na upowszechnienie w masach. Romer pozostał jej jednak wierny: kiedy powstała tzw. Litwa Środkowa, efemeryczne quasi-państewko utworzone przez Polaków na Wileńszczyźnie odebranej Litwinom (funkcjonowało ono krótko od X 1920 do IV 1922, potem zostało włączone II Rzeczpospolitej), Romer nie przyjął oferowanej mu funkcji premiera. Wyjechał do Kowna i dalsze swoje życie związał z Litwą. Zarzucił działalność polityczną i zajął się prawem konstytucyjnym. Był m.in. rektorem Uniwersytetu Koweńskiego. Jego dzienniki ujmują klarownością myśli - Romer miał niesamowity dar wyłuszczania podstaw różnych postaw politycznych, w całym ich zniuansowaniu i uwarunkowaniu. Dają one zatem wgląd w sytuację historyczną bardzo skomplikowaną i dramatyczną. Sprzyjają zrozumieniu, a nie osądzaniu, a to bardzo dużo. Fascynuje mnie organicznikowska praca publicystyczno-organizacyjna Romera, pokazuje bowiem politykę jako rzeczywiście działalność nastawioną na dobro wspólne, a także jako połączenie śmiałych wizji z codzienną zapobiegliwością. Działalność polityczna w wydaniu Romera to rzeczywiście cnota, bez jakiej starożytni Rzymianie nie wyobrażali sobie osiągnięcia pełni człowieczeństwa. Rzecz jasna, jego dzienniki to nie tylko polityka. To także szeroka panorama życia w drugiej dekadzie XX wieku w tamtej części Europy na tle dziejów powszechnych. To także seria portretów ludzi najróżniejszych, a wreszcie - to journal intime. Nie do wiary (brzmi to jak streszczenie trzeciorzędnej powieści sensacyjnej), ale Michał związał się z kobietą, którą poznał w lunaparze (tak były nazywane domy publiczne). Uprowadził ją z niego i planował - po śmierci swoich rodziców - zalegalizować ten związek, ale nie zdążył, umarła bowiem na suchoty. Była o dziesięć lat młodszą od niego Łotyszką "z gminu". Nazywała się Anna Wolberg. Tak bardzo wysublimował pamięć o niej, że stała się ona główną siłą jego działalności w jej najszlachetniejszych wymiarach. Ciekaw jestem, czy tak będzie do końca; czy Michał nie sprzeniewierzy się tej pamięci. Nie dziw zatem, że będę niecierpliwie czekał na ukazanie się tomów kolejnych - trzeci ma się ukazać pod koniec tego roku, a tomy czwarty i piąty - w przyszłym roku.

Michał Romer (1880-1945) reprezentował ród, który w XVII wieku przeniósł się z Inflant do Rzeczpospolitej. Mówi się on o nim jako o "krajowcu", to znaczy rzeczniku suwerenności Litwy (w sensie historycznym, a nie etnograficznym, czyli w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego, obejmującego między innymi dzisiejszą Białoruś). Wyobrażał sobie taką Litwę jako państwo...

więcej Pokaż mimo to

15
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dzienniki 1911-1913. Tom 1


Reklama
zgłoś błąd