Superman / Batman: Zemsta

Okładka książki Superman / Batman: Zemsta
Jeph LoebEd McGuinness Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Superman / Batman (tom 4) komiksy
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Superman / Batman (tom 4)
Tytuł oryginału:
Superman / Batman: Vengeance
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2016-11-09
Data 1. wyd. pol.:
2016-11-09
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328118263
Tłumacz:
Jakub Syty
Tagi:
DC Comics Superman Batman fantastyka superbohaterowie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
4,9 4,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Wolverine kontra Sabretooth Simone Bianchi, Chris Claremont, Jeph Loeb, Marshall Rogers
Ocena 6,5
Wolverine kont... Simone Bianchi, Chr...
Okładka książki X-Men. Era Apocalypsea #3: Wojna Warren Ellis, Lary Hama, Scott Lobdell, Jeph Loeb, John Francis Moore, Fabian Nicieza
Ocena 7,4
X-Men. Era Apo... Warren Ellis, Lary ...
Okładka książki X-Men. Era Apocalypsea #2: Rządy Renato Arlem, Chris Bachalo, Roger Cruz, Tony Daniel, Warren Ellis, Steve Epting, Lary Hama, Adam Kubert, Ken Lashley, Scott Lobdell, Jeph Loeb, Joe Madureira, John Francis Moore, Charles Mota, Fabian Nicieza, Steve Skroce, Eddie Wagner
Ocena 7,1
X-Men. Era Apo... Renato Arlem, Chris...
Okładka książki NOVA (Sam Alexander): Początek / Martwy Korpus Nova Dabiv Baldeon, Gerry Duggan, Jeph Loeb, Ed McGuinness, Paco Medina
Ocena 7,0
NOVA (Sam Alex... Dabiv Baldeon, Gerr...

Podobne książki

Okładka książki Superman / Batman: Wrogowie pośród nas Joe Benitez, Matthew Clark, Ron Randall, Ethan Van Sciver, Mark Verheiden
Ocena 6,3
Superman / Bat... Joe Benitez, Matthe...
Okładka książki Superman / Batman: Władza absolutna Jeph Loeb, Laura Martin, Jesús Merino, Carlos Pacheco, Ivan Reis
Ocena 6,9
Superman / Bat... Jeph Loeb, Laura Ma...
Okładka książki Superman / Batman: Supergirl Jeph Loeb, Peter Steigerwald, Michael Turner
Ocena 6,8
Superman / Bat... Jeph Loeb, Peter St...
Okładka książki Loki Esad Ribić, Robert Rodi
Ocena 6,6
Loki Esad Ribić, Robert ...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
4,9 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
198
69

Na półkach: , ,

O czym komiks jest raczej pisać nie będę bo jak w każdym komiksie jest jakaś walka i jest czyjeś zwycięstwo. Na czym wolałabym się skupić a raczej przekazać Ci, przyszłemu czytelnikowi tej książki są moje odczucia i ocena jako całokształt, a więc..... Wydanie komiksu jest poprostu przepiękne, grafika cudowna co najważniejsze dla mnie w komiksie - jest tak skonstruowana, że czytelnik potrafi zobaczyć prawidłową kolejność wypowiedzi, grafik itp; bo jak dobrze wiemy w komiksach nie zawsze wiemy co czytać po czym. Przeczytałam na jednym tchu... dosłownie. Bardzo dobre dialogi jak i monologi.

O czym komiks jest raczej pisać nie będę bo jak w każdym komiksie jest jakaś walka i jest czyjeś zwycięstwo. Na czym wolałabym się skupić a raczej przekazać Ci, przyszłemu czytelnikowi tej książki są moje odczucia i ocena jako całokształt, a więc..... Wydanie komiksu jest poprostu przepiękne, grafika cudowna co najważniejsze dla mnie w komiksie - jest tak skonstruowana, że...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
445
441

Na półkach:

Według współczesnej nauki w naszej szeroko pojętej rzeczywistości istnieje nieskończona ilość Wszechświatów Równoległych. Światów istniejących tuż obok nas, w tak małej odległości, że są częścią naszej przestrzeni. Grono fizyków uważa, że egzystują one w subatomowych odległościach od naszego trójwymiarowego świata, czyli rzędu zer dziesiątek miejsc po przecinku. Można porównać to do sytuacji, w której po naszym pokoju w którymś z miliarda miliardów multiświatów, rozrabiają sobie zabójcze Tyranozaury, z tym że dla nich nasz pokój nie istnieje. Jest tylko bezkresna zalesiona przestrzeń, połacie lekko trawiastej Ziemi. Nasza płaszczyzna jest dla nich tak samo równoległa, jak ich płaszczyzna dla nas. To wydaje się być nieprawdopodobne, ale co istotne: według fizyki kwantowej, jak najbardziej możliwe. Wielu fizyków doświadczalnych i teoretycznych oraz futurystów takich jak np. Michio Kaku są zdania, że Hiperprzestrzeń ma rację bytu, lecz to tylko teoria, którą wciąż rozwikłuje skomplikowany aparat matematyczny. Niesamowite jest to, że idee multiświatów, by dojrzeć do takich kształtów jakie reprezentują obecnie, nabrały rumieńców w czasie, rozwinęły się w całym popkulturowym asortymencie: w literaturze fantastycznej, kinie, serialowych produkcjach i innych formach mediów czy zapisu. Taka myśl twórcza na przestrzeni dziesięcioleci nabierała i nabierał tej masy. Koncepcja Wszechświatów Równoległych rozwinęła się tak bardzo, że zaczęła interesować się nią zaciekle nauka. Jeśli w ostateczności by się ona potwierdziła, doświadczylibyśmy potężnego skoku technologicznego, ale tylko w przypadku gdybyśmy mogli to wykorzystać. Lecz z teorii do praktyki jeszcze daleko. No cóż, wszystko przed nami.

Komiksy to ta grupa dzieł pisanych, która w szczególności upodobała sobie korzystanie z mającej mocne podstawy koncepcji Multiświatów. Uniwersum DC doprowadziło do dość nietypowej sytuacji w płaszczyźnie, w której istnieją komiksowi bohaterowie. Z powodu dużej ilości światów, czyli 52 rzeczywistości kreujących multiversum, co dawało olbrzymią siatkę powiązań między postaciami i ich najróżniejszymi wersjami oraz sylwetkami z alternatywnych rzeczywistości, zdecydowano się, by stworzyć komiksowy event "The Flashpoint – Punkt krytyczny". Ta historia trochę tego bigosu jednak naważyła. Stworzenie jednej wspólnej Ziemi i wydanie 52 nowych serii, bez mającej dziesięciolecia numeracji zeszytów, to jedne ze skutków, które spłynęły wartkim strumieniem na "DC Comics". Można to porównać do czegoś na miarę rytualnego chrztu bojowego, które przeszło wydawnictwo. Po "Konwergencji", czyli starciu z potężnym bytem organo-technicznym i kolekcjonerem planet: Brainiaciem, wiele herosów uczestniczących w tej potyczce powróciło do swoich równoległych miast i Ziem. Świat przed "Kryzysem" przetrwał, lecz Superman wraz z rodziną trafili do Nowej Ziemi powstałej po "Flashpoincie", a są to zupełnie inne wydarzenia, które dotyczą specyficznej tematyki "Odrodzenia DC Comics", i które nie mają wpływu na cykl : "Superman/Batman", który w Polsce ukazuje się nakładem wydawnictwa Egmont.

Wspomnienie o swoistej regeneracji rzeczywistości historii obrazkowych w Detective Comics jest istotne w stosunku do komiksu tej marki: "Superman/ Batman – Zemsta – tom 4", gdyż nie dość, że okres "Odrodzenia" wpłynął na pamięć o alternatywnych uniwersach w wydawnictwie, wzmocnił ją i zrobił tą sferę o wiele ciekawszą, to sama historia w tym zeszycie jest typowym przykładem, jak podróżowanie po równoległych światach wpływa na samych bohaterów. "Człowiek ze Stali" i Bruce Wayne w stroju swojego Alter ego muszą mieć świadomość, że przykładowo w takiej Ziemi-25 mogą spotkać niecodzienne sytuacje i przedziwne postacie, w tym np. przeciwieństwa lub ,,alternatywne klony” oryginalnych wersji danych istot, co na pewno odbije się na odbiorze wydarzeń przez fana. W większym bądź mniejszym stopniu, przeskakiwanie bohaterów do multiświatów zawsze będzie budziło kontrowersje, ale przynajmniej pamięć o takich płaszczyznach pozostanie.

Solidna miękka okładka, kończąca się pionową ,wchodzącą do wnętrza zeszytu zakładką oraz jej świetna kolorystyka z barwnymi wizerunkami Kal-ela i Mrocznego Rycerza, które oddziela lśniący srebrny pasek z wpisanym połączonym emblematem Batmana i Supermana, to coś, co przyciąga wzrok i jest najlepszą pod względem stylistycznym oprawą komiksów po 2010r., również dotyczącą niniejszego eventu. Ogólnie, okładka prezentuje nam sposób rysunku, tuszowania i cieniowania, które w tym numerze zostaną zastosowane. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, gdyż mówiąc prosto z mostu: przyciągnie tylko tych najbardziej zainteresowanych. Za scenariusz "Zemsty": 4-ego tomu z cyklu odpowiada niezmiennie Jeph Loeb, lecz do kwestii graficznych zaangażowano m.in. : Eda McGuinnesa, Dextera Vinesa, McCaiga i innych. Oprócz okładki, a mianowicie po doświadczeniu pierwszej ze stron narracji obrazkowej, zauważamy bliski animacji, stosunkowo ciepły, o głębokiej barwie: styl rysunku i wypełnień. Przylgnie to do tego komiksu, jak łakomczuch do świeżych pączusiów i tak już pozostanie. Czytając części: drugą, trzecią i czwartą, odnosi się wrażenie, że w każdym z tych tułów z serii "Superman / Batman" wszystko wchodzące w skład schematu graficznego jest inne, a wiemy, że rysunek jest wyznacznikiem opowiadanej historii. W pewien sposób ją urozmaica i nakreśla, a w "Zemście" wyszło to bardzo, ale to bardzo dobrze.

Od początku aż do końca. Od trzech tomów Superman i Batman walczą ramię w ramię przeciwko najróżniejszym wrogom, niczym pchani w nieskończoność, jak skazańcy uczestniczący w niemającej końca rozgrywce. Jeden z nich dzięki wychowaniu w Smallville i doświadczeniu tego jakie wartości reprezentuje człowiek, poprzysiągł chronić ludzkość. Drugi natomiast zrodzony jest z podobnej gliny, ale jakby z odrobiną gniewu, mroku i uporu, którego nie powstydziłaby się jakaś wyższa, nadrzędna istota. Samozwańczy Rycerz z Gotham City, to protektor, którego pochłonął przeznaczony mu los, a spokój odczuje dopiero wtedy, gdy z jego Metropolii zniknie ostatnia szumowina i kryjąca się w ciągu dnia w najbardziej obskurnych, gnijących zakamarkach kanalia, która wypełza w nocy niczym jadowita żmija i zatruwa swym jadem miasto od środka. Mimo różnych charakterów, fizjologii, czy nawet poglądów, Supermana i Batmana łączy jakaś silna, nadnaturalna więź, co nam miłośnikom komiksu, pozwala na doświadczenie ich nietuzinkowych dziejów, w które możemy się zagłębiać, śledząc niniejszą serię, do której scenariusz napisał Jeph Loeb. Wraz z jej czwartym tomem zatytułowanym "Zemsta" otwierają się drzwi różnym alternatywnym pomysłom, o które byśmy nie podejrzewali, że w tym zeszycie będą w ogóle miały miejsce. Początek komiksu rozpoczyna się niespodziewanym pojawieniem się Kal-Ela i Mrocznego Mściciela w środku starcia grupy obrońców : "Maximums" z jakąś kilkuosobową ekipą złoczyńców. Nasza dwójka wyskakuje z tuby teleportacyjnej, a co za tym idzie trafia do któregoś z równoległych światów, gdzie ci defensorzy stanowią odpowiednik "Ligii Sprawiedliwości". Wydaje się, że Superman, a nie Batman jest prowodyrem tej wyprawy. Chodzi o Lois Lane, która rzekomo została zamordowana przez kogoś z tego multiświata, co w konsekwencji prowadzi do vendetty, którą podkreśla tytuł komiksu. Lecz tak się dzieje do czasu, czego odbiorca historii dowie się trochę później. Tymczasem Kryptończyk od razu okłada ciosami herosów z tego Uniwersum. Na komiksowej planszy pojawiają się dymki nieprzypisane do żadnej jednostki. Są to rozsiane w eterze rozmowy prowadzone w rozgłośni radiowej między prowadzącymi audycję, a słuchaczami, z których morału można wyciągnąć kwestię zrozumienia działań herosa w społeczeństwie i jego obecności pośród ludzi. I tak "Man of Steel" dopada giganta, na którego członkowie Maximums wołają Harvey, a to on miał odpowiadać za śmierć panny Lane. Po wykonanej robocie Clark wraz z Bruce’em wracają na swoją Ziemię. No cóż, to dopiero początek bardzo, ale to bardzo dziwnych i pokręconych, jak w kalejdoskopie i wymiarze lustrzanym razem wziętych, momentów w tym komiksie. Niespotykaną przynajmniej dla mnie sytuacją jest, by pierwszymi głosami narratora "Zemsty" były te należące do głupkowatych, szpetnych ale i równie potężnych jak Superman i Batman: ich przeciwnych klonów, nazywających się Bizarro i Batzarro. To było całkowicie inne odczucie, gdy w prostokątach pojawiły się ich odwrotne psychodeliczne myśli, podsycające alternatywne wydarzenia tego tomu: „Ja być Batzarro! Najgorszy Detektyw Świata!".Ci ciapowaci anty-herosi przyjemnie łączą fabułę niniejszego tomu. Jak cienie podążają za Mrocznym Rycerzem i Człowiekiem ze Stali, a wszystko co zrobią mimo, że jest niczym starania wiecznie mającego pecha człowieka, to i tak ostatecznie doprowadza ich do tego, że Superman wygrywa walkę z Batmanem, którego opętała świadoma energetyczna forma Kryptonu, pojawia się pięć alternatyw Supergirl i inni herosi mający wspomóc ,,ziemską” dwójkę w walce z "Maximums", a Supermano-Batman – czy jak kto woli odwrotną nazwę: Batmano-Superman – przestaje istnieć, jakby zostaje zresetowany. Kto by pomyślał, że za tym wszystkim stoi Mister Mxyzptlk i Bat-mite – złośliwe byty z piątego wymiaru, które mają zdolność manipulacji niższymi ,,formami” przestrzeni. Sprawia to, że za tą skromnością kryje się spora moc, skoro „Maximums” byli zmyśleni, manipulowano tubami teleportacyjnymi, a Bat-mite swych właściwości użyczył Jokerowi. Jaki ten komiksowy świat jest czasami pokręcony. Ile możliwości, ile alternatyw.

Według współczesnej nauki w naszej szeroko pojętej rzeczywistości istnieje nieskończona ilość Wszechświatów Równoległych. Światów istniejących tuż obok nas, w tak małej odległości, że są częścią naszej przestrzeni. Grono fizyków uważa, że egzystują one w subatomowych odległościach od naszego trójwymiarowego świata, czyli rzędu zer dziesiątek miejsc po przecinku. Można...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
222
150

Na półkach:

najsłabsza część cyklu póki co. totalny chaos. brak wyjaśnienia niektórych wątków i bardzo uciążliwe dialogi Bizarro i Batzarro.

najsłabsza część cyklu póki co. totalny chaos. brak wyjaśnienia niektórych wątków i bardzo uciążliwe dialogi Bizarro i Batzarro.

Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
1076
797

Na półkach: ,

Czytelnik ma wszelkie prawo spodziewać się wiele po Jephie Loebie. Scenarzysta ma w końcu w swoim dorobku tak znakomite i rozpoznawalne dzieła jak „Długie Halloween” czy „Batman: Hush”. Jednak seria „Superman/Batman” od samego początku prezentowała bardzo nierówny poziom. Pierwszy tom był wyjątkowo chaotyczny i mógł zniechęcić do dalszej lektury bardziej wymagających fanów. Na szczęście dwie kolejne odsłony przygód ikon DC Comics stały już na zdecydowanie wyższym poziomie. Czy w czwartej części udało się utrzymać tę dobrą passę?

Wszystko rozpoczyna się od trzęsienia ziemi. Widzimy Supermana, gdy ten, w odwecie za śmierć Lois Lane, zabija jednego z członków Maximums, grupy superbohaterów z alternatywnego świata. Kal-El, wraz z towarzyszącym mu Batmanem, musi szybko uciekać z miejsca zdarzenia, bowiem rozjuszeni przeciwnicy chcą od razu wywrzeć pomstę za, w ich oczach nieuzasadnioną, śmierć towarzysza. To jednak dopiero początek szalonej podróży, w ramach której na scenie pojawi się cała gama różnych bohaterów i złoczyńców. Wszyscy mogą być jednak sterowani przez jeszcze inną, ukrytą w cieniu siłę.

„Zemsta” od samego początku atakuje czytelnika niesamowitym przepychem. Już na pierwszych stronach widać, że będzie „dużo” i „szybko”. Liczba bohaterów, którzy tu występują, może imponować. Obok Batmana i Supermana pojawiają się ich alternatywne wersje, Bizarro i Batzarro, członkowie Maximums, a także kilku znaczących antagonistów. Wszyscy nieustannie się ścigają, tłuką i próbują dojść do prawdy na temat tego, kto w końcu kogo zabił i na kim należy się zemścić. Jest bardzo gęsto. Niestety ten tłok musiał się nieco odbić na uwadze, którą Loeb mógł poświęcić kolejnym postaciom. W efekcie nikt nie jest zarysowany wystarczająco dobrze, a scenarzyście wyraźnie zabrakło miejsca na głębsze wejście w psychikę bohaterów.

W przypadku komiksu o tak dużej intensywności, twórca musi uważać, by bohaterowie nie przesłonili historii. W „Zemście” Loeb wpadł niestety w tę pułapkę – intryga wyraźnie stoi w cieniu protagonistów. Przez większą część albumu dosyć ciężko jest zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Dojście do tego, skąd pojawiają się kolejni herosi i czemu właściwie zaangażowali się w konflikt pomiędzy Batmanem i Supermanem, a Maximums, nie jest łatwe, lekturze zaś towarzyszy uczucie przesytu. Amerykański twórca przekombinował. Chcąc maksymalnie zagmatwać fabułę, mocno przedobrzył. Ten tom momentami mocno przypomina „Wrogów publicznych”, i tak samo jak w tamtym przypadku, tak tutaj Loeb nie poradził sobie zbyt dobrze z prowadzeniem fabuły, w której występuje takie mrowie postaci. Ponadto czytelnikowi ciężko jest zorientować się do końca w niepotrzebnie zagmatwanej historii.

Na stanowisko ilustratora „Batman/Superman” powrócił po przerwie Ed McGuiness, który był autorem warstwy wizualnej przy okazji pierwszego tomu serii, „Wrogów publicznych”. Jego mocno kreskówkowy styl dosyć dobrze pasuje do pełnego akcji scenariusza. Artysta nie ma problemu z dynamiką swoich prac. Dobrze rysuje bliższy plan, aczkolwiek tła pozostawiają miejscami nieco do życzenia. Rysunki są przy tym różnorodnie skadrowane, poszczególnym elementom zdarza się zachodzić z jednego kadru w kolejny, co potęguje wrażenie nieustannej akcji. Trzeba jasno powiedzieć, że praca McGuinessa jest rzetelna, ale styl artysty jest specyficzny, i jakkolwiek sam nie należę do jego entuzjastów, to w przypadku „Zemsty” sprawdził się dobrze.

Finalny tom runu Jepha Loeba w serii „Superman/Batman” jest w ostatecznym rozrachunku tytułem rozczarowującym. Po solidnych „Supergirl” i „Władzy absolutnej” powrót do stylu znanego z „Wrogów publicznych” wydaje się być krokiem wstecz. Najwyraźniej dostrzegli to również decydenci, ponieważ kolejne numery powierzono już innym scenarzystom. Nie jest to komiks całkowicie nieudany, ale brakuje mu iskry, dzięki której mógłby zostać zapamiętany inaczej niż jako czytadło jednokrotnego użytku.


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - http://zlapany.blogspot.com/2016/12/supermanbatman-tom-4-zemsta-recenzja.html
oraz na łamach serwisu Szortal - http://szortal.com/node/11206

Czytelnik ma wszelkie prawo spodziewać się wiele po Jephie Loebie. Scenarzysta ma w końcu w swoim dorobku tak znakomite i rozpoznawalne dzieła jak „Długie Halloween” czy „Batman: Hush”. Jednak seria „Superman/Batman” od samego początku prezentowała bardzo nierówny poziom. Pierwszy tom był wyjątkowo chaotyczny i mógł zniechęcić do dalszej lektury bardziej wymagających fanów....

więcej Pokaż mimo to

26
avatar
232
175

Na półkach: , ,

Jakiś totalny chaos ta częśc - może tak miało być, ale nie przekonało mnie to to pozycji... fajnie zobaczyć bizzarro i batzarro - i tyle

Jakiś totalny chaos ta częśc - może tak miało być, ale nie przekonało mnie to to pozycji... fajnie zobaczyć bizzarro i batzarro - i tyle

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Superman / Batman: Zemsta


Reklama
zgłoś błąd