rozwiń zwiń

Rozpustne nasienie

Okładka książki Rozpustne nasienie
Anthony Burgess Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda literatura piękna
223 str. 3 godz. 43 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Vis-á-Vis/Etiuda
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
223
Czas czytania
3 godz. 43 min.
Język:
polski
ISBN:
8391825566
Tłumacz:
Robert Stiller
Tagi:
homoseksualizm powieść futurystyczna literatura angielska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
340 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
637
155

Na półkach: ,

Wow! Jak dla mnie "Rozpustne nasienie" jest duuużo lepsze od sławnej "Mechanicznej pomarańczy'!
Myślę, że ta powieść jest mi bliższa przez to, do czego obecnie zmierza świat - do wyczerpujących się zasobów wody i innych złóż naturalnych oraz przeludnienia.
Podobnie jak w "1984" Orwella mamy tutaj supermocarstwa, tyle, że pokojowo do siebie nastawione. Kontrola urodzeń, opisana w książce występowała naprawdę - jeszcze do niedawna w Chinach.
Naprawdę warto przeczytać, bo... przecież tak może się kiedyś stać !

Wow! Jak dla mnie "Rozpustne nasienie" jest duuużo lepsze od sławnej "Mechanicznej pomarańczy'!
Myślę, że ta powieść jest mi bliższa przez to, do czego obecnie zmierza świat - do wyczerpujących się zasobów wody i innych złóż naturalnych oraz przeludnienia.
Podobnie jak w "1984" Orwella mamy tutaj supermocarstwa, tyle, że pokojowo do siebie nastawione. Kontrola urodzeń,...

więcej Pokaż mimo to

77
avatar
45
45

Na półkach:

Ciekawa rzecz, choć pozostają to popłuczyny po "Roku 1984" i "Nowym wspaniałym świecie".

Jest to literatura popularna: język jest prosty, zdania krótkie, rozdziały są bezceremonialnie podzielone na parostronicowe pigułki. W dodatku rozwój wątków jest zupełnie szablonowy... Niczym w scenariuszu do kiepskiego filmu, co chwilę "coś" się dzieje po to, żeby "Dog forbid" czytelnik-konsument nie zasnął. Na szczęście, powieść ratuje bardzo ciekawa intuicja autora, według której nowoczesny ład będzie opierał się na promocji homoseksualizmu, na swoistym terrorze zabawy i lekkości oraz na kontroli ludzi przez wmawianie im, że ich drobne, indywidualne czynności stanowią zasadnicze zagrożenie dla planety. Autor konfrontuje to wszystko z Chrześcijańską wizją świata, która ewidentnie jawi się jako bardziej życiowa i ludzka.

Ciekawa rzecz, choć pozostają to popłuczyny po "Roku 1984" i "Nowym wspaniałym świecie".

Jest to literatura popularna: język jest prosty, zdania krótkie, rozdziały są bezceremonialnie podzielone na parostronicowe pigułki. W dodatku rozwój wątków jest zupełnie szablonowy... Niczym w scenariuszu do kiepskiego filmu, co chwilę "coś" się dzieje po to, żeby "Dog forbid"...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
139
26

Na półkach:

Kolejna antyutopia do kolekcji i druga (po Mechanicznej Pomarańczy) książka Burgessa.
Spodobała mi się wizja przeludnionej przyszłości (od czasu powstania książki populacja zwiększyła się ponad dwukrotnie!) i gloryfikacja homoseksualizmu jako sposobu walki z przeludnieniem. Przyszłość też przedstawiona jest w kilku fazach (liberalnych, konserwatywnych), które zataczają krąg. Punktując mniej lub bardziej dosadnie jego obawy odnośnie konkretnych faz. Burgess świetnie bawi się słowem, a całość utworu jest raczej lekka, mimo tak dołującej tematyki. Podzielam pewne obawy odnośnie stanu chociażby rolnictwa i dóbr naturalnych, które stety/ niestety nie są nieskończone. Warto się nad tą książką pochylić, nawet jeśli nie jesteśmy w stanie wiele zrobić jako jednostka, to warto zacząć od siebie, być nieco bardziej "przyjaznym planecie".
Co mi się nie podobało, to to że nie byłem w stanie polubić głównych bohaterów. Nie do końca jasne były dla mnie ich motywacje oraz mechanizm zmian tychże motywacji. Mam wrażenie, że pisarz trochę gra nam na nosie i używa swoich postaci tylko do zaprezentowania świata (który wychwaliłem już w poprzednim akapicie), gdzieś tracąc po drodze to co było dla mnie z początku mięsiste - czyli relacje między trójką bohaterów. Jednych może całkowicie pochłonąć tułaczka Tristrama, mnie momentami nudziła.
Mimo wszystko sięgnę po kolejne dzieła Burgessa i podelektuję się tym estetycznym, kreatywnym stylem pisania.

Kolejna antyutopia do kolekcji i druga (po Mechanicznej Pomarańczy) książka Burgessa.
Spodobała mi się wizja przeludnionej przyszłości (od czasu powstania książki populacja zwiększyła się ponad dwukrotnie!) i gloryfikacja homoseksualizmu jako sposobu walki z przeludnieniem. Przyszłość też przedstawiona jest w kilku fazach (liberalnych, konserwatywnych), które zataczają...

więcej Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
236
26

Na półkach: , ,

Dziwna opowieść. Pisana w dość lekki i przystępny sposób, a jednak tematyka do tak lekkich już nie należała. Zdecydowanie daje do myślenia. Mam nadzieję, że tego typu historie rzeczywiście mogłyby stanowić jedynie wytwór czyjeś wyobraźni.

Dziwna opowieść. Pisana w dość lekki i przystępny sposób, a jednak tematyka do tak lekkich już nie należała. Zdecydowanie daje do myślenia. Mam nadzieję, że tego typu historie rzeczywiście mogłyby stanowić jedynie wytwór czyjeś wyobraźni.

Pokaż mimo to

9
avatar
199
71

Na półkach: ,

Można by dużo pisać, książka mniej znana niż Mechaniczna Pomarańcza ale może nawet bardziej ważna. Opowiada o wizji przyszłości która wydaje się w swej okropności zbyt abstrakcyjna by mogła stać się prawdziwą a jednak ... czy o Hitlerze w początkach jego działalności też nie mówili że to "tylko niegroźny krzykacz"

Można by dużo pisać, książka mniej znana niż Mechaniczna Pomarańcza ale może nawet bardziej ważna. Opowiada o wizji przyszłości która wydaje się w swej okropności zbyt abstrakcyjna by mogła stać się prawdziwą a jednak ... czy o Hitlerze w początkach jego działalności też nie mówili że to "tylko niegroźny krzykacz"

Pokaż mimo to

3
avatar
1305
94

Na półkach: , , ,

Czym jest właściwie ta książka z intrygującym tytułem?

Poznajemy Beatrice Joanne i Tristrama Fox, nauczyciela, historyka, którzy stracili pięcioletniego syna. W ich związku wszystko tylko pozornie układa się dobrze, bo Beatrice ma romans z bratem Tristrama – Derekiem. Warto dodać, że bracia się nie cierpią, a Derek dla swojego interesu udaje homo. Pewnego dnia Tristram dowiaduje się o romansie i wtedy zaczyna się prawdziwa przygoda.

Obserwujemy życie tych ludzi na tle gwałtownych przemian społecznych i politycznych, o których Tristram opowiada swoim uczniom. Te pojęcia i ogólnie to, co Tristram mówi młodzieży na zajęciach może być trudne do zrozumienia dla czytelnika, ale warto przez to przebrnąć. Te zmiany w społeczeństwie nie mają pozytywnych skutków – głód, kanibalizm i ogromne rozluźnienie seksualne (np. publicznie dobieranie ludzi w pary, którzy idą potem szaleć na polu).

‘’Z tabletką, z tabletką unikniesz ciąży letko.’’

Państwo przedstawione przez Burgessa dba tu o równowagę, a dokładniej unika przeludnienia, aby zasobów ziemskich starczyło dla wszystkich. Praktycznie nie istniały podziały etniczne. Śmierć człowieka nie była dla urzędników i władzy powodem do smutku, a wręcz przeciwnie – martwe ciało zyskiwało nazwę pięciotlenku fosforu, które miało ‘’nakarmić’’ Ziemię. Ciężko więc o jakiekolwiek zaufanie do lekarzy, którzy, chociaż mają ratować życie, mogą przyspieszyć śmierć. Dla wielu matek odejście dziecka to wręcz powód do radości, bo kondolencje jakie otrzymają od ministerstwa, są w formie pieniężnej i chętnie rozmawiają miedzy sobą z uśmiechami na twarzach w jaki sposób zginęły ich pociechy. Nie ma znaczenia w jakiej rodzinie się urodziłeś i jakie masz wykształcenie – liczy się ilość urodzeń, bycie homo albo zostanie kastratem. Robienie dzieci uznano za zajęcie dla ‘’przeciętniaków’’. Jeśli chcesz awans w pracy, to mimo dużego stażu, dostać go mógł byle młodzik tylko dlatego, że jest homo albo kastratem.

O Bogu coś się mówiło, ale władza niemal go wyeliminowała z myśli ludzi. Nie było też wojen i bomby atomowe czy gaz musztardowy były tylko odległą historią.

Język Burgessa jest bardziej dosadny, ostrzejszy, pełen przekleństw i niektóre sceny mogą nawet obrzydzić. W porównaniu z ,,Mechaniczną Pomarańczą’’ tu nie ma stylizacji językowej, więc książkę na pewno będzie czytać się łatwiej. Wbrew pozorom nie jest to dzieło śmiertelnie poważne, ma w sobie coś z czarnego humoru, który do jednych trafi, a do innych nie. Do mnie trafił i podoba mi się ten klimat.

Jednak to, co mnie zdziwiło była spora ilość błędów w tekście jak, np. jedna litera oddzielona od pozostałego słowa (‘’w ięc’’, chociaż w przypadku Burgessa jestem skłonna uwierzyć, że to zamierzone), kilka braków w oddzieleniu dialogu od myśli/czynności, brak wielkiej litery, przecinka, a nawet słowa (‘’Teraz już poczuł, że może chodzić, ale mu bardzo zimno.’’). Trochę to razi w oczy, jeśli zwraca się uwagę na takie szczegóły. Problemem może też być to, o czym wspomniałam wcześniej – niezrozumienie niektórych słów i pogubienie w bardziej fachowych terminach, nawet jeśli otrzymujemy wyjaśnienie od bohatera.

Warto przeczytać ,,Rozpustne nasienie’’ tak samo jak ,,Mechaniczną pomarańczę’’, bo jednak zmuszają one do myślenia i chociaż sama wizja raczej nie ma szansy narodzić się w naszym społeczeństwie, to jednak w obu dziełach autor stawia dość aktualne pytanie: czy eliminowanie zła kosztem wolnej woli, czy nawet życia, dla dobra społeczeństwa powinno mieć miejsce?

‘’Wrócimy do domu,
Do swojego domu
W styczniu, w maju albo czerwcu.
Przyjdzie na to pora,
Z rana czy z wieczora,
Tylko miej nadzieję w sercu.’’

Czym jest właściwie ta książka z intrygującym tytułem?

Poznajemy Beatrice Joanne i Tristrama Fox, nauczyciela, historyka, którzy stracili pięcioletniego syna. W ich związku wszystko tylko pozornie układa się dobrze, bo Beatrice ma romans z bratem Tristrama – Derekiem. Warto dodać, że bracia się nie cierpią, a Derek dla swojego interesu udaje homo. Pewnego dnia Tristram...

więcej Pokaż mimo to

48
avatar
1135
59

Na półkach:

Podoba mi się ta trójfazowość dziejów świata. To nie jest według mnie tak dopracowane dzieło jak Pomarańcza, ale konkretność słowa Burgessa i tak zachwyca.

Podoba mi się ta trójfazowość dziejów świata. To nie jest według mnie tak dopracowane dzieło jak Pomarańcza, ale konkretność słowa Burgessa i tak zachwyca.

Pokaż mimo to

4
avatar
233
215

Na półkach: ,

Bardzo dobra powieść science fiction.
Myślę, że rolą tego typu książek, jest wskazywanie, poprzez delikatne przerysowanie, problemów społecznych, czy nietrafionych rozwiązań systemowych. Autor w Rozpustnym Nasieniu porusza kwestie liberalnej poprawności politycznej, przeludnienia, gospodarki planowanej, kontroli urodzeń, gloryfikacji tego, co akurat odpowiada polityce prowadzonej przez rząd oraz przede wszystkim płynnych zmian przekonać, w zależności od nastrojów społecznych. Przedstawiona wizja świata, staje się tym bardziej niepokojąca, im mocniej zdajemy sobie sprawę, że wszystkie rozwiązania pojawiające się w tej powieści, już gdzieś istnieją. Autor po prostu je na siebie nałożył i skumulował w jednym miejscu. Polecam każdemu fanowi starego, dobrego science fiction z początku i połowy XXw. Science fiction. które zmuszało czytelnika do czegoś więcej niż tylko refleksji. Do samodzielnego myślenia.

Bardzo dobra powieść science fiction.
Myślę, że rolą tego typu książek, jest wskazywanie, poprzez delikatne przerysowanie, problemów społecznych, czy nietrafionych rozwiązań systemowych. Autor w Rozpustnym Nasieniu porusza kwestie liberalnej poprawności politycznej, przeludnienia, gospodarki planowanej, kontroli urodzeń, gloryfikacji tego, co akurat odpowiada polityce...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

6
avatar
1033
289

Na półkach:

Recenzja pochodzi z
http://plejbekpisze.blogspot.com/

Cywilizacyjna homeostaza według Burgessa

"Rozpustne nasienie" ukazało się jesienią 1962, pół roku po "Mechanicznej pomarańczy". Obydwie książki były wyrazem niepokoju Anthony’ego Burgessa co do kondycji społecznej i moralnej zachodniego świata. W posłowiu do Rozpustnego nasienia autor pisze, że po powrocie z kilkuletniego pobytu w Malezji, przeraził się tym co ujrzał w Wielkiej Brytanii. Młodociane gangi, przemoc, kult telewizji. W "Mechanicznej pomarańczy" czytamy o tym, że warunkiem zachowania człowieczeństwa jest swoboda wyboru własnego postępowania, nawet jeśli te wybory są podyktowane chęcią czynienia bezsensownego zła. W "Rozpustnym nasieniu" natomiast, autor ostrzega nas przed pewnym trendem, który zauważył podczas pobytu na Wschodzie. Ostrzeżenie to, które wyolbrzymił do karykaturalnych rozmiarów, wypływa bezpośrednio z ekonomiczno-socjologicznych teorii Thomasa Malthusa, brytyjskiego ekonomisty, który przed dwustu laty ukuł teorię, wedle której ludzie rozmnażają się w postępie geometrycznym natomiast zasoby, które są potrzebne do utrzymania tejże populacji, przyrastają w sposób arytmetyczny. Pomińmy może „mądrość” tej teorii i zasadność używania zwrotu o postępie „geometrycznym”, Malthus postulował bowiem inne, bardziej karkołomne tezy. Na przykład to, że jedną z dróg uniknięcia powszechnego głodu i przeludnienia, które miały być naturalną konsekwencją urzeczywistnienia teorii maltuzjanizmu, była kontrola narodzin i racjonalna wstrzemięźliwość seksualna w małżeństwie do czasu osiągnięcia takiego poziomu majątkowego, który zapewni dzieciom godne życie.

Anthony Burgess posunął się o wiele dalej. Świat powieści to Ziemia w odległej przyszłości (nie widać co prawda żadnego postępu technologicznego, ale wiemy z infodumpów, że wiele pokoleń już przeminęło od czasów współczesnych). Świat podzielony został na dwie strefy wpływów: Związek Anglosaski i Związek Radziecki, które nie pozostają w stosunku do siebie w stanie ani zimnej, ani ciepłej wojny (zaskakujące, prawda? Otóż teoria społeczno-historyczna, na której opiera się fabuła "Rozpustnego nasienia" dokładnie to wyjaśnia, ale o tym później). Populacja ludzkości na całym świecie przekroczyła wszelkie, rozsądne ilościowo granice, ludzie żyją w mieszkaniach wielkości mydelniczki, ciągle na prochach, które pozwalają przeżyć kolejny dzień a zasoby żywności kurczą się w zastraszającym tempie. Idzie klęska głodu i przeludnienia. Burgess nie pisze nic o sytuacji w krajach, które już w jego czasach stały (i nadal pewnie stoją) przed zagrożeniem demograficznym, nie pisze nic o migracjach, które byłyby konsekwencją takiego rozwoju sytuacji. Jesteśmy po prostu gdzieś w nowoczesnym mieście Zachodu i oglądamy, wijący się w konwulsjach świat, oczyma dwójki bohaterów: Tristrama Foxe i jego żony Beatrycze. Reszta bohaterów to tylko tło pozbawione głębi, chociaż i wobec wymienionej dwójki ciężko użyć określenia „postacie z krwi i kości”. Dlaczego?

Otóż ta powieść to gatunkowa dystopia, której głównym zadaniem jest akademicki przekaz pewnej historiozoficznej teorii dziejów. Postacie to tylko narzędzia do paranaukowych rozważań Burgessa, który dzieli całą historię na cztery powtarzające się w kółko etapy. O co chodzi?

W wielkim skrócie o to, że ogólnie rzecz biorąc człowiek może być nietzscheańskim Apollinem (wedle hurraoptymistycznych poglądów IV-wiecznego mnicha Pelagiusza, człowiek jest teoretycznie dobry z natury, bez grzechu pierworodnego, racjonalnie dążący do maksimum korzyści nie dla siebie lecz dla ogółu, zimny i wyrachowany, podporządkowany rozumowi i logice, odrzucający prymitywne zwierzęce żądze, szukający oparcia w humanizmie, negujący wszelkie religie, ufny w otaczających go podobnych mu ludzi – Burgess lokuje tak urządzony świat w liberalno-lewicowo-socjalistycznych formach społecznych) lub nietzscheańskim Dionizosem (wedle pesymistycznych poglądów Św. Augustyna, człowiek jest z natury zły, skażony grzechem pierworodnym, egoistycznie dążący do maksimum własnej korzyści, rozgorączkowany, pożądliwy, podporządkowany emocjom i popędom, kierujący się instynktem i intuicją, niezdolny do działania jako kolektyw, uciekający do Boga jako irracjonalnej ostatecznej instancji – burgessowskie formy organizacji mas ludzkich, powstałe z takich jednostek, to odpowiednik konserwatywno-prawicowo-kapitalistycznych społeczeństw).

Akcja powieści zaczyna się w momencie, gdy nad przeludnionym Związkiem Anglosaskim panuje socjalistyczny reżim, racjonalnie ograniczający ilość urodzin (lub wręcz odmawiając pomocy umierającym dzieciom w imię logicznie uzasadnionej redukcji zaludnienia). Nie ma wojen, bo to logiczne, ludzie się nie rozmnażają bez kontroli, lub dobrowolnie „przechodzą na homoseksualizm” (są szkółki wieczorowe dla wannabe gejów, prowadzone w imię hasła "skoro już sapiens to tylko homo"), bo to logiczne a kastraci pną się w górę w społecznej hierarchii. Apollińskie społeczeństwo powinno razem, kolektywnie wzrastać w szczęściu i dobrobycie. Nie dzieje się tak jednak, świat tzw. fazy pelagiańskiej (która jak łatwo się domyślić wzięła nazwę od imienia mnicha Pelagiusza) to bluźnierstwo przeciwko naturze człowieka. Blokada podstawowego składnika ludzkiej natury, jaką jest konieczność reprodukcji, wywołuje bunt. Wizja kolektywnej, jednolicie funkcjonującej wspólnoty załamuje się pod własnym ciężarem. Wspaniała socjalistyczna władza, zawiedziona ludzką niedoskonałością (bo nie da się jej jednak wyrugować, ludzie nie są zbudowani z kartek wydartych z poradnika socjalisty-idealisty) zaczyna grubym kijem pilnować ludzkiego altruizmu a w kazamatach policyjnego państwa wtłaczać na powrót do głów pojęcia „opium dla ludu”, „wyższe dobro” czy „zmarłe dziecko to ważny fosfor dla naszej wyjałowionej gleby”.

To załamanie „humanizmu” to interfaza, po której zaczynają się same nielogiczne, z punktu widzenia poprzedniej epoki, zdarzenia – uliczne dionizje i seksualne orgie, ludzie w zwierzęcy, makabryczny sposób rozwiązują kwestię głodu, biskupi wychodzą z więzień i ruszają odprawiać mszę za mszą, zaczyna się eksplozja demograficzna oraz wojny w których nie wiadomo w ogóle o co chodzi. Taka wojna też jest niby nielogiczna, ale włodarze cywilizacji fazy augustiańskiej widzą tu pokrętny sposób na redukcję zaludnienia – nie zabijają nienarodzonych i małych dzieci, bo to przecież straszne, ale spuścić atomówkę na pluton wojska to pestka, przecież ci ludzie i tak muszą kiedyś umrzeć. Ale tak urządzony świat, samą swoją naturą, pcha się do kolejnej interfazy (jak to dokładnie wyjaśnia Burgess, proponuję sprawdzić w książce). Świat się oczyszcza samodzielnie, nieustannie dążąc do cywilizacyjnej równowagi.

Cała powieść to bardzo uproszczony, lekko naiwny fabularnie zarys burgessowskiej historii dziejów, do której możemy mieć wiele zastrzeżeń, głównie z powodu wysokiego poziomu teoretycznych założeń i naciąganej lekko wizji społecznych zachowań. Anthony Burgess zdaje się mówić, że historię napędzają kryzysy (w sumie racja). A że przeludnienie i klęska głodu to kryzys do potęgi, kołowrót dziejów ma szansę zatoczyć niemal pełne koło podczas lektury. Taka nietzscheańska (znowu!) koncepcja wiecznego powrotu, tylko że przeniesiona z metafizyki i ontologii na pole socjologii i historii.

Sam autor sam przyznał po latach, że przeszarżował, ale nad niektórymi kwestiami, które porusza warto się zastanowić. I jeszcze jedna uwaga, język jakim napisane jest "Rozpustne nasienie" to zupełnie prosta, standardowa narracja, stojąca w jawnej opozycji do nadsatu z "Mechanicznej pomarańczy".

Recenzja pochodzi z
http://plejbekpisze.blogspot.com/

Cywilizacyjna homeostaza według Burgessa

"Rozpustne nasienie" ukazało się jesienią 1962, pół roku po "Mechanicznej pomarańczy". Obydwie książki były wyrazem niepokoju Anthony’ego Burgessa co do kondycji społecznej i moralnej zachodniego świata. W posłowiu do Rozpustnego nasienia autor pisze, że po powrocie z...

więcej Pokaż mimo to

24
avatar
154
35

Na półkach: ,

Kolejna antyutopia w dobrym stylu. Tym razem autor obrazuje ją własnymi wyobrażeniami, pochodzącymi z jego podróży. Do tego koło społeczno-polityczne pokazujące zmienną naturę człowieka, w nowej niby stabilnej rzeczywistości świata.

Kolejna antyutopia w dobrym stylu. Tym razem autor obrazuje ją własnymi wyobrażeniami, pochodzącymi z jego podróży. Do tego koło społeczno-polityczne pokazujące zmienną naturę człowieka, w nowej niby stabilnej rzeczywistości świata.

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Anthony Burgess Rozpustne nasienie Zobacz więcej
Anthony Burgess Rozpustne nasienie Zobacz więcej
Anthony Burgess Rozpustne nasienie Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd