Ludzie gniewu

Okładka książki Ludzie gniewu
Jason AaronRon Garney Wydawnictwo: Mucha Comics komiksy
136 str. 2 godz. 16 min.
Kategoria:
komiksy
Tytuł oryginału:
Men of Wrath
Wydawnictwo:
Mucha Comics
Data wydania:
2016-04-15
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-15
Liczba stron:
136
Czas czytania
2 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361319689
Tłumacz:
Tomasz Sidorkiewicz
Tagi:
Marvel Comics Icon
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Kapitan Ameryka kontra Red Skull J. M. DeMatteis, Kieron Dwyer, Ron Garney, Mark Gruenwald, Jack Kirby, Stan Lee, Paul Neary, Mark Waid
Ocena 6,9
Kapitan Ameryk... J. M. DeMatteis, Ki...
Okładka książki Astonishing X-Men – Człowiek zwany X. Tom 2 Matteo Buffagni, Ron Garney, Phil Noto, Gerardo Sandoval, Paulo Siqueira, Charles Soule
Ocena 6,3
Astonishing X-... Matteo Buffagni, Ro...
Okładka książki X-Men. Era Apocalypsea: Świt (tom 1) Chris Bachalo, Ian Churchill, Tony Daniel, Steve Epting, Ron Garney, Larry Hama, Andy Kubert, Scott Lobdell, Jeph Loeb, Joe Madureira, Fabian Nicieza, Mark Waid
Ocena 7,4
X-Men. Era Apo... Chris Bachalo, Ian ...
Okładka książki Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna Gerry Duggan, Ron Garney
Ocena 6,4
Conan – Miecz ... Gerry Duggan, Ron G...

Podobne książki

Okładka książki Bękarty z Południa. Tom 1. Był to facet, co się zowie Jason Aaron, Jason Latour, Rico Renzi
Ocena 7,3
Bękarty z Połu... Jason Aaron, Jason ...
Okładka książki Skalp: Tom pierwszy Jason Aaron, Giulia Brusco, R. M. Guéra, Lee Loughridge
Ocena 7,7
Skalp: Tom pie... Jason Aaron, Giulia...
Okładka książki Świetlista Brygada Peter Snejbjerg, Peter J. Tomasi
Ocena 6,1
Świetlista Bry... Peter Snejbjerg, Pe...
Okładka książki Velvet #1 - U kresu Ed Brubaker, Steve Epting
Ocena 7,4
Velvet #1 - U ... Ed Brubaker, Steve ...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
654
331

Na półkach:

Nie umywa się do Skalpu czy Punishera max (8 i 9). Nie jest też AŻ tak brutalny jak większość ludzi pisze. Punisher w wykonaniu Aarona był o wiele, wiele mocniejszy. Czegoś mi tutaj zabrakło, może to wina rysunków ? Są faktycznie paskudne, w większości niedopracowane i słabe technicznie. Tylko kilka kadrów było spoko, reszta to małe potworki. Tak czy inaczej, Aaron to bardzo dobry scenarzysta i nawet tutaj nie jest najgorzej. Daje do myślenia, biorąc na warsztat gniew i przemoc przekazywane z pokolenia na pokolenie. Można, ale nie trzeba.

Nie umywa się do Skalpu czy Punishera max (8 i 9). Nie jest też AŻ tak brutalny jak większość ludzi pisze. Punisher w wykonaniu Aarona był o wiele, wiele mocniejszy. Czegoś mi tutaj zabrakło, może to wina rysunków ? Są faktycznie paskudne, w większości niedopracowane i słabe technicznie. Tylko kilka kadrów było spoko, reszta to małe potworki. Tak czy inaczej, Aaron to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1642
1197

Na półkach: ,

Scenarzysta Jason Aaron udowodnił w serii „Bękarty z południa”, że potrafi pisać bardzo brutalne historie. Czytelnik mógł być tam świadkiem prawdziwego festiwalu okrucieństwa, które często pozostawało bezkarne. Czy pod tym względem omawiany tytuł jest jeszcze mocniejszy?

Ira Rath jest płatnym zabójcą, który swoje zlecenia wykonuje bez żadnych skrupułów. Pewnego dnia dowiaduje się, że ma raka płuc. Niedługo później dostaje zlecenie na osobę, z którą coś go łączy.

Skłonność do przemocy głównego bohatera jest tutaj tłumaczona rodzinną tradycję. Pokazane jest w retrospekcjach jak przez pokolenia kolejni członkowie rodziny ulegali krwawym zachciankom. Wydaje się przez to, że bohaterowie są skazani na taki styl życia i nawet pomimo jak najlepszych intencji nie uda im się tego uniknąć. Mam mieszane uczucia co do pewnej drogi wyjścia, którą tu wprowadzono, ale być może miała to być jedynie złudna nadzieja.

Pod względem przemocy jest tu jeszcze ostrzej niż w „Bękartach z południa”. Przemoc dotyka tutaj wszystkich bez względu na wiek czy płeć. Naprawdę byłem czasami w szoku na widok tego co widziałem, chociaż na szczęści zeastosowano tu pewną formę autocenzury i to, co najstraszniejsze dzieje się poza kadrem.

Podobało mi się, że postacie są prowadzone konsekwentnie. Nie ma tu jakiegoś cudownego nawrócenia głównego bohatera. Przez cały czas pozostaje bezwzględnym draniem. Jednakże wprowadza do swoich zasad pewne modyfikacje. Dzięki niemu pokazanych jest parę autentycznie poruszających scen.

Za rysunki odpowiada tu Ron Garney, który ilustrował też komiks „Daredevil – Chinatown”. Bardzo dobrze wychodzą mu zniszczeni życiem ludzie, którzy są coraz bardziej uszkodzeni. Niestety w zdecydowanie zbyt wielu scenach rysuje niestarannie i czasami aż ciężko się śledzi fabułę.

Komiks ten mogę polecić miłośnikom brutalnych komiksów w stylu „Bękartów z południa”. Trzeba być jednak świadomym, że jest to tytuł wyłącznie dla dojrzałego czytelnika. Oczywiście należy przy przymknąć oko na pewne niedostatki graficzne.

Scenarzysta Jason Aaron udowodnił w serii „Bękarty z południa”, że potrafi pisać bardzo brutalne historie. Czytelnik mógł być tam świadkiem prawdziwego festiwalu okrucieństwa, które często pozostawało bezkarne. Czy pod tym względem omawiany tytuł jest jeszcze mocniejszy?

Ira Rath jest płatnym zabójcą, który swoje zlecenia wykonuje bez żadnych skrupułów. Pewnego dnia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
946
373

Na półkach: , ,

Autorzy poszli na całość, jeżeli chodzi o przemoc. Krew leje się strumieniami, ginie każdy, kto może zginąć. Eskalacja przemocy, dosadności i brutalności, braku sumienia i empatii osiąga zenit kryminalnych opowieści. Jak gdyby Aaoron i Garney chcieli wyłożyć kawę na ławę, nie ograniczać się, nie powstrzymywać się i zrobić mega mocną i krwawą opowieść na swoich warunkach, aby dać ujście temu, co ich powstrzymywało we wcześniejszej twórczości, a co było spowodowane konwenansem, poprawnością polityczną, zdefiniowaną grupą odbiorców, lub warunkami umowy. Tutaj dali upust własnej wizji tego, jak może wyglądać krwawa, twarda kryminalna opowieść.

Taka konwencja mnie nie zraziła. Wszedłem w nią z otwartą klatą i nie mam zastrzeżeń. Trudno tutaj oczekiwać głębi, szerokich możliwości interpretacyjnych, szczegółowego tła, itp. To jest krótka, dosadna i krwawa opowieść kryminalna o ludziach uwikłanych w przemoc, wychowanych przez przemoc i amerykańską prowincję, dla których sentymenty i empatia to słowa, które gdzieś tam się pałętają w umyśle, ale można je strząsnąć jak kurz z nogawek. Brak tu jakiegoś morału, czy przesłania. Oprócz tego, że nasz świat jest równo pojebany. Z ostatniej strony: "Zaczęło się od stadka owiec. Skończyło na starcu umierającym w łóżku. Gdzieś pomiędzy zginęło mnóstwo ludzi. Tak wygląda historia Rathów. Wnioski wyciągnijcie sami. Albo nie wyciągajcie. Gówno mnie to obchodzi."

Rzecz jasna powyższe to tylko część, całość na Dzikiej Bandzie, tutaj:
http://dzikabanda.pl/teksty/felietony/pijac-ksiazki-czytajac-piwa-s03e06/

Autorzy poszli na całość, jeżeli chodzi o przemoc. Krew leje się strumieniami, ginie każdy, kto może zginąć. Eskalacja przemocy, dosadności i brutalności, braku sumienia i empatii osiąga zenit kryminalnych opowieści. Jak gdyby Aaoron i Garney chcieli wyłożyć kawę na ławę, nie ograniczać się, nie powstrzymywać się i zrobić mega mocną i krwawą opowieść na swoich warunkach,...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1572
331

Na półkach: , ,

Porządnie napisane przez Aarona (choć nie na poziomie Skalpu czy Bękartów z Południa) i brzydko narysowane przez Garneya. Ale przynajmniej narracyjnie rysunki dały radę, więc historia gładko wchodzi. Klasyczne 7/10 czyli dobry, ale obniżam o 1 za wyjątkowo słabe rysunki. One nie są nawet przyzwoite.

Porządnie napisane przez Aarona (choć nie na poziomie Skalpu czy Bękartów z Południa) i brzydko narysowane przez Garneya. Ale przynajmniej narracyjnie rysunki dały radę, więc historia gładko wchodzi. Klasyczne 7/10 czyli dobry, ale obniżam o 1 za wyjątkowo słabe rysunki. One nie są nawet przyzwoite.

Pokaż mimo to

avatar
162
161

Na półkach:

Jason Aaron i Ron Garney poruszają wiele tematów dotyczących człowieka. Zadają mnóstwo pytań, ale znalezienie odpowiedzi pozostawiają czytelnikowi. Ten z pewnością będzie pod wrażeniem tego, ile zmieszczono w tak krótkiej miniserii. I chociaż wydanie składa się z zaledwie pięciu zeszytów, potrzeba mocnego żołądka, aby wytrzymać do końca. Gdy otworzycie już zbiór, to zapnijcie pasy, bo czeka was ostra jazda bez trzymanki.

Cała recenzja do przeczytania na: http://zcyklu.pl/na-czasie/503/Wieczny-gniew.

Jason Aaron i Ron Garney poruszają wiele tematów dotyczących człowieka. Zadają mnóstwo pytań, ale znalezienie odpowiedzi pozostawiają czytelnikowi. Ten z pewnością będzie pod wrażeniem tego, ile zmieszczono w tak krótkiej miniserii. I chociaż wydanie składa się z zaledwie pięciu zeszytów, potrzeba mocnego żołądka, aby wytrzymać do końca. Gdy otworzycie już zbiór, to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
757
473

Na półkach:

5/10 – PRZECIĘTNA

Kiedy wiele lat temu podczas kłótni o stado owiec Isom Rath zamordował człowieka, ściągnął na swój ród krwawą klątwę. Od tego czasu każde kolejne pokolenie Rathów zostało naznaczone znamieniem brutalnej zbrodni. Ostatni z klanu, płatny zabójca o imieniu Ira, otrzymuje zlecenie, które może ostatecznie zamknąć ciągnącą się przez lata spiralę przemocy.

„Ludzie gniewu” to kolejne dzieło autorstwa Jasona Aarona, którego tematyka obraca się wokół zagadnienia dotyczącego przemocy. W przedmowie do tego komiksu sam autor twierdzi, że była to dla niego najtrudniejsza, najbardziej brudna i nieprzyjemna rzecz jaką miał okazję kiedykolwiek stworzyć. Co więcej ma on do tej historii szczególny, osobisty stosunek, ponieważ punktem wyjścia do jej napisania, były prawdziwe wydarzenia, jakie miały miejsce około 1900 roku, kiedy to prapradziadek Jasona podczas kłótni o owce zamordował pewnego mężczyznę. Tak czy inaczej w przeciwieństwie do innych dzieł („Skalp”, „Bękarty z południa”) tego cenionego przeze mnie scenarzysty, w tym nie byłem w stanie dostrzec tego czegoś, co sprawia, że dana opowieść wciąga bez reszty. Największym problemem był chyba fakt, że nie do końca ogarniałem ten cały mrok w postaci Iry Ratha. Traumatyczne wydarzenie z dzieciństwa oraz trudne relacje z ojcem wydawałyby się solidnym fundamentem do budowania przekonującej charakterystyki tego gościa, ale w związku z faktem, że poświęcono temu wątkowi tak mało miejsca, trudno jest uznać go za jednoznaczną przyczynę jego zachowań. Przedstawiony jako źródło wszelkiego zła motyw, rozpoczętej przez jedno tragiczne wydarzenie, wielopokoleniowej klątwy wiszącej nad męską częścią rodu Rathów, był natomiast niezbyt przekonujący. Czytając ten komiks odnosiłem więc wrażenie, że jego fabuła jest tylko pretekstem do ukazania ogromnej ilości bezsensownej i niczym nieuzasadnionej przemocy, niepohamowanego gniewu oraz głębokiej nienawiści. Brakowało mi w niej konkretnie uzasadnionej motywacji podejmowanych przez bohatera działań, czegoś co pozwoliłoby mi w pełni go zrozumieć. Niestety fabuła „Ludzi gniewu” nie potrafiła dostarczyć mi odpowiedzi na dręczące mnie pytania. No cóż, być może czasem takich odpowiedzi po prostu nie ma co szukać… Pod względem czysto rozrywkowym komiks ten prezentuje się całkiem przyzwoicie, tempo akcji nie zwalnia ani na chwilę, przez cały czas mocno trzymając w napięciu. Graficznie też jest nieźle, chociaż rysunki Rona Garneya na przestrzeni tego dość krótkiego albumu są bardzo nierówne. Niektóre kadry wyglądają bardzo dobrze, są dopracowane i uszczegółowione, niektóre zaś sprawiają wrażenie narysowanych niestarannie, jakby w pośpiechu.

„Ludzie gniewu” to zwieńczony gorzkim finałem, pełen efektownych strzelanin i szybkiej akcji, ponury w klimacie komiks, w którym trup ściele się gęsto. Moim zdaniem może on całkiem nieźle sprawdzić się jako niezobowiązujące, szybkie czytadło, ale tylko i wyłącznie w rękach odbiorcy, którego nie odstręcza potężna dawka przemocy. Jedynie takim czytelnikom jestem w stanie ten album zarekomendować.

5/10 – PRZECIĘTNA

Kiedy wiele lat temu podczas kłótni o stado owiec Isom Rath zamordował człowieka, ściągnął na swój ród krwawą klątwę. Od tego czasu każde kolejne pokolenie Rathów zostało naznaczone znamieniem brutalnej zbrodni. Ostatni z klanu, płatny zabójca o imieniu Ira, otrzymuje zlecenie, które może ostatecznie zamknąć ciągnącą się przez lata spiralę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1526
486

Na półkach: , , ,

Początek historii przedstawionej w „Ludziach gniewu” sięga roku 1903. Zaczyna się niby niewinnie, bo od stada owiec gdzieś na rozległych pastwiskach Alabamy. To przecież takie miłe i spokojne zwierzęta, które nie wadzą nikomu. Chyba że pójdą w szkodę. Co jeszcze nie musi być niczym strasznym, gorzej jednak, gdy opiekun stada powie do właściciela terenu o jedno zdanie za dużo. Wówczas poleje się krew, a spirala przemocy może nie mieć końca. Taki jest właśnie punkt wyjścia w najnowszej opowieści napisanej przez Jasona Aarona.

(...) Ten urodzony w 1973 roku amerykański scenarzysta może się poszczycić 7 komiksami wydanymi u nas, a kolejne są w drodze. Niewiele dobrego mogę napisać o jego mainstreamowych produkcjach dla Marvela. To inne produkcje, w których miał większą swobodę twórczą, przypadły mi do gustu.

Jego komiksy posiadają kilka charakterystycznych cech: akcja rozgrywa się na zapyziałym Południu Stanów Zjednoczonych, bohaterami są „twardzi” i bezkompromisowi mężczyźni, którzy nie wahają się używać przemocy. Dialogi są dobrze napisane, a konstrukcja opowieści jest spójna i wciągająca. Jednakże nie o samą przemoc, brutalność czy lejącą się strumieniami krew chodzi w tych opowieściach, a raczej o splot wydarzeń, które doprowadzają do ostatecznych skutków. Scenarzysta stara się przedstawić motywację, nie ocenia swoich bohaterów, to pozostawia czytelnikowi. I nie inaczej jest w wypadku „Ludzi gniewu”, gdzie również spotykamy wszystkie wymienione powyżej elementy.

Narratorem jest prawnuk wspomnianego w pierwszym akapicie właściciela ziemi, którego krwawy czyn rzucił klątwę na wszystkich kolejnych męskich członków rodziny Rathów. Piętno Kaina - gniew i pogarda dla ludzkiego życia - przekazywane jest z pokolenia na pokolenie. Ira Rath uczynił z rodzinnego przekleństwa swój zawód - jest płatnym mordercą, który o nic nie pyta i zawsze wykonuje zlecenie. Twardy, bezduszny, mściwy. Wyprany ze wszelkich ludzkich uczuć, zdolny zabić bez mrugnięcia okiem i kobiety, i dzieci. Ale czy postąpi zgodnie ze swymi zasadami także wówczas, gdy dostanie kontrakt na swego syna? Czy panów, który nie widzieli się od lat, łączy jakaś więź? Czy fakt, że kobieta syna jest w ciąży, jest okolicznością łagodzącą?

Za oprawę graficzną odpowiada Ron Garney, rysownik, który współpracował z Aaronem przy kilku komiksach superhero. Jak możemy przeczytać we wstępie, „Ludzie gniewu” to jego pierwszy komiks niesuperbohaterski, do którego ma pełnię praw jako twórca. W pierwszym rozdzielne plansze nie mają nic szczególnego do zaoferowania, jakby artysta dopiero próbował swoich sił. Potem jest znacznie lepiej, widać, że poddaje się opowieści Aarona. Kadry zapełniają się surowymi i realistycznymi przedstawieniami bohaterów. Kadrowanie staje się dynamiczne i mniej sztampowe. Warstwa wizualna dobrze uzupełnia nieprzyjemny scenariusz....

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2016/05/11/ludzie-gniewu/

Początek historii przedstawionej w „Ludziach gniewu” sięga roku 1903. Zaczyna się niby niewinnie, bo od stada owiec gdzieś na rozległych pastwiskach Alabamy. To przecież takie miłe i spokojne zwierzęta, które nie wadzą nikomu. Chyba że pójdą w szkodę. Co jeszcze nie musi być niczym strasznym, gorzej jednak, gdy opiekun stada powie do właściciela terenu o jedno zdanie za...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1100
824

Na półkach: ,

Jason Aaron jest twórcą naprawdę wszechstronnym. Pisywał scenariusze do kilku, dosyć różnych tematycznie serii. Posiada doświadczenie zarówno w komiksie superbohaterskim (X-Men), kosmiczno-przygodowym (Star Wars), jak i, w końcu, w bardziej niezależnym, niewpasowanym w ramy żadnego uniwersum. To on jest autorem niedawno wydanych na polskim rynku i dobrze przyjętych przez fanów Bękartów z Południa i Skalpu. Nic więc dziwnego, że wydawcy chcą iść za ciosem. Ludzie Gniewu, bo o nich mowa, to historia przepełniona przemocą, traktująca o krwawych losach pewnej amerykańskiej rodziny.

Przed wieloma laty Isom Rath zabił człowieka. Poszło o stadko owiec, a wydarzenie mocno odbiło się na dalszych losach rodu. Zawiązany wówczas krąg przemocy, zacieśniał się z każdym kolejnym pokoleniem. Wiele lat później, Ira Rath, potomek Isoma, trudni się pracą płatnego zabójcy. Nie ma litości, skrupułów, ani zahamowań. Jeśli istnieje jakieś zlecenie, którego nie podejmą się inni, Ira na pewno je wykona. Jednak kolejna praca, której musi się podjąć, nie jest taka jak inne, może też drastycznie wpłynąć na dalsze losy całego klanu. Niemniej, by została zakończona, przelane musi zostać niezmierzone morze krwi.

Już od pierwszy stron Ludzi Gniewu widać, że scenarzysta nie będzie stronił od dosłownego pokazywania przemocy. I faktycznie, wraz z kolejnymi rozdziałami, zostajemy coraz bardziej zanurzani w zdegenerowany świat płatnych zabójców, chorych relacji rodzinnych i mafijnych porachunków. To tytuł wyłącznie dla czytelnika dojrzałego, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Na jego kartach znajdziemy sceny mocno kontrowersyjne, jak chociażby zabójstwo niemowlaka czy strzelanie do zwierząt. Brutalność i moralna degrengolada bohaterów są jednak istotną składową tej historii, bez nich całość nie miałaby odpowiedniej siły rażenia.

Wyraźnie wyczuwalny na kolejnych kartach dzieła Aarona i Garneya jest swoisty fatalizm. Czegokolwiek by nie spróbowali bohaterowie i jakiego wyjścia by nie wybrali, nie znajdują łatwego rozwiązania dla żadnego z problemów, przed którymi stoją. Wszystkie drogi prowadzą ku potępieniu, co jest wyraźną analogią do greckich tragedii. Tym razem jednak, dramat skrojony jest na miarę naszych czasów. Główni aktorzy tego widowiska zmierzają ku smutnemu finałowi z hukiem, w otoczeniu wystrzeliwanych pocisków. Królują cynizm, pogarda i brak poszanowania dla życia. Nastrój jest wyjątkowo ponury, choć motywacje niektórych bohaterów pozwalają podejrzewać, że może się tu znaleźć miejsce dla wątłego płomyczka nadziei, przynajmniej dla niektórych.

Scenarzysta duża wagę przywiązuje do ukazania zwichrowanych rodzinnych relacji. W konfrontacji Iry i Rubena Rathów na pierwszy plan wysuwa się właśnie rodzina. Co znamienne, nie ma tu żadnych cieplejszych emocji, jest tylko gniew, niezrozumienie i nienawiść. Bohaterowie są ludźmi, którzy nie umieją dojść do żadnego porozumienia, co więcej, nie chcą w ogóle takowego szukać. Jednak, summa summarum, więzy krwi mają swoje znaczenie, a w sytuacji zagrożenia honor rodziny i szczątkowe poczucie odpowiedzialności wychodzą ostatecznie na wierzch.

Ilustracje Rona Garneya są odpowiednio ostre, widać też sporą dbałość o szczegóły. Artysta zwraca dużo uwagi na dalszy plan, a rysunki są przejrzyste i wyczerpujące. Dobrze rozrysowane są sceny akcji – dynamizm i brutalność aż kipią z kolejnych prac. Płynności lektury sprzyja dosyć różnorodne kadrowanie. Gdy trzeba, otrzymamy większy plan, najczęściej jednak mamy do czynienie z czterema, pięcioma kadrami na stronę, co w zupełności wystarcza do sprawnego zilustrowania tej mrocznej historii. Wszystko zależy od potrzeby chwili, Garney jednak doskonale wyczuwa scenariuszowe niuanse i ilustruje je w sposób bardzo zadowalający i efektowny.

Ludzie Gniewu to komiks wyjątkowo specyficzny, nie dla każdego. Przyjemność z jego lektury znajdą zwłaszcza czytelnicy dojrzali, którzy całą zawartą tu brutalność będą potrafili zamknąć w cudzysłowie i docenią zaprezentowaną konwencję. Dyskusyjną kwestią jest natomiast to, czy całość niesie z sobą jakikolwiek morał. Choć na dobra sprawę – czy jest on tu w ogóle potrzebny?


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - http://zlapany.blogspot.com/2016/05/ludzie-gniewu-recenzja.html
oraz na łamach serwisu Szortal - http://szortal.com/node/9830

Jason Aaron jest twórcą naprawdę wszechstronnym. Pisywał scenariusze do kilku, dosyć różnych tematycznie serii. Posiada doświadczenie zarówno w komiksie superbohaterskim (X-Men), kosmiczno-przygodowym (Star Wars), jak i, w końcu, w bardziej niezależnym, niewpasowanym w ramy żadnego uniwersum. To on jest autorem niedawno wydanych na polskim rynku i dobrze przyjętych przez...

więcej Pokaż mimo to

avatar
374
50

Na półkach: , , , ,

Ależ to jest szorstkie.

Ależ to jest szorstkie.

Pokaż mimo to

avatar
1061
249

Na półkach: , ,

Brutalna sieczka z dość dobrymi rysunkami. Dla amatorów takich klimatów z pewnością będzie świetną opowieścią.

Brutalna sieczka z dość dobrymi rysunkami. Dla amatorów takich klimatów z pewnością będzie świetną opowieścią.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ludzie gniewu


Reklama
zgłoś błąd