Przeprowadzka

Okładka książki Przeprowadzka
Jill Ciment Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Heroic Measures
Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Data wydania:
2015-09-10
Data 1. wyd. pol.:
2015-09-10
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380690851
Tłumacz:
Anna Bańkowska
Tagi:
Anna Bańkowska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
5,1 5,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,1 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
120
97

Na półkach: ,

Kiedy następuje kumulacja wydarzeń – „Przeprowadzka” Jill Climent
Ruth i Alex są udanym małżeństwem. Z uwagi na wiek coraz trudniej im się wspinać do swojego mieszkanka na czwarte piętro (bez windy). Para siedemdziesięciolatków postanawia je sprzedać i kupić nowe, w miejscu gdzie będzie im się żyło wygodniej. Decyzje o zmianie swojego życia może i łatwo podjąć, gorzej wejść w fazę realizacji. Obce osoby plączące się po ich azylu. Świadomość, że też będą musieli plątać się po cudzych, żeby dokonać wyboru nowego lokum. Wydarzenia komplikują się jeszcze bardziej. Ich kochana suczka Dorothy trafia do kliniki weterynaryjnej, gdzie musi zostać poddana operacji. A nad ich dzielnicą zawisa groźba ataku terrorystycznego. Trochę dużo jak dwoje ludzi. Zwłaszcza, że wydarzenia uliczne mają ogromny wpływ na ceny mieszkań. Ruth i Alex odwiedzają swoją sunię, oceniają składane oferty zakupu ich mieszkania, sami taż takie składają właścicielom wymarzonego dla nich zakątka. W końcu do Ruth dociera, że wplątali się w sytuacje, kiedy na wydarzenia związane z groźbą ulicznego zamachu zaczyna patrzeć przede wszystkim przez pryzmat swoich korzyści finansowych, co przestaje jej się podobać…
W znakomity sposób przedstawiony klimat dzielnicy, gdzie wszyscy znają się od lat. Miłość Ruth i Alexa. Ich oddanie towarzyszce życia, suni Dorothy. Opowieść, która się łagodnie sączy. Do przeczytania pod kocykiem, z dobrą herbatką. Skłania do refleksji do tego, co jest ważne w życiu.

Kiedy następuje kumulacja wydarzeń – „Przeprowadzka” Jill Climent
Ruth i Alex są udanym małżeństwem. Z uwagi na wiek coraz trudniej im się wspinać do swojego mieszkanka na czwarte piętro (bez windy). Para siedemdziesięciolatków postanawia je sprzedać i kupić nowe, w miejscu gdzie będzie im się żyło wygodniej. Decyzje o zmianie swojego życia może i łatwo podjąć, gorzej wejść...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
812
456

Na półkach: , ,

Jill Ciment na kilka dni zaprasza czytelników do świata Państw Cohenów. To bezdzietne małżeństwo w wieku odrobinę bardziej zaawansowanym niż średni. Są niesamowicie uroczy. Jedno niedowidzi, drugie niedosłyszy, ale mają siebie i uzupełniają się nawzajem. Pięknie się razem starzeją, a nie każdy to potrafi.

„Przeprowadzka” to bardzo dobrze napisana powieść. Trzeba być świetnym w swoim fachu, żeby opowiedzieć zupełnie zwyczajną historię w taki sposób, aby wciągnąć czytelnika. A Jill Ciment to potrafi. Ten fragment życia Ruth i Aleksa jest pełen zwyczajności. Jest prawdziwy, jak życie. Pies im zachorował, sprzedają mieszkanie, rozglądają się za innym. W tle jest też domniemany atak terrorystyczny. Czy takie rzeczy nie zdarzają się codziennie wokół nas? To powinno być nudne jak flaki z olejem, a jednak nie jest. W tej powieści jest jakieś ciepło, które sprawia, że trzeba doczytać do końca.

Do zakupu tej książki skłoniła mnie okładka. A raczej para widniejących na niej aktorów. O Jill Ciment wcześniej nie słyszałam. Nic dziwnego, skoro „Przeprowadzka” to jedyna jej powieść wydana w Polsce. Jednak Diane Keaton i Morgan Freeman wydali mi się wystarczającą rekomendacją. Teraz biegnę oglądać film.

Jill Ciment na kilka dni zaprasza czytelników do świata Państw Cohenów. To bezdzietne małżeństwo w wieku odrobinę bardziej zaawansowanym niż średni. Są niesamowicie uroczy. Jedno niedowidzi, drugie niedosłyszy, ale mają siebie i uzupełniają się nawzajem. Pięknie się razem starzeją, a nie każdy to potrafi.

„Przeprowadzka” to bardzo dobrze napisana powieść. Trzeba być...

więcej Pokaż mimo to

44
avatar
2
1

Na półkach: ,

Miła , lekka i przyjemna książka na jedno może dwa jesienno zimowe wieczorki.

Miła , lekka i przyjemna książka na jedno może dwa jesienno zimowe wieczorki.

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
2323
1388

Na półkach:

Zwykła, nieduża objętościowo powieść - właściwie nowela - o starszym małżeństwie z Nowego Jorku, Ruth i Alexie, które dość nagle podejmuje decyzję o sprzedaży mieszkania. Następnego dnia ma odbyć się tzw. dzień otwarty, a tymczasem ich stara jamniczka Dorothy doznaje poważnego urazu kręgosłupa i przestaje chodzić.
Kiedy właściciele przewożą sparaliżowaną suczkę do szpitala, pobliski tunel blokuje cysterna z benzyną i podejrzewany jest zamach terrorystyczny. Nie będę dalej opisywała treści, żeby nie być posądzoną o spoilerowanie.
W mojej ocenie, nie jest to żadne arcydzieło literackie, ale ładnie napisana, ciekawa i optymistyczna powieść, którą warto przeczytać, choćby ze względu na opis relacji dwojga starszych ludzi wobec siebie i ich leciwej jamniczki.
Polecam.

Zwykła, nieduża objętościowo powieść - właściwie nowela - o starszym małżeństwie z Nowego Jorku, Ruth i Alexie, które dość nagle podejmuje decyzję o sprzedaży mieszkania. Następnego dnia ma odbyć się tzw. dzień otwarty, a tymczasem ich stara jamniczka Dorothy doznaje poważnego urazu kręgosłupa i przestaje chodzić.
Kiedy właściciele przewożą sparaliżowaną suczkę do...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
2886
415

Na półkach: ,

ot, zwyczajna książka, o zwykłych starych ludziach i starszym psie, której akcja toczy się w Nowym Jorku,
ale ma w sobie duży ładunek emocjonalny, co dobrze oddaje tłumaczenie,
nie oglądałam filmu, ale czytając nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie ról Diane Keaton i Morgana Freemana,

polecam na wieczór, gdy na zewnątrz mokro i ciemno, a obok przytulony ktoś bliski :-)

ot, zwyczajna książka, o zwykłych starych ludziach i starszym psie, której akcja toczy się w Nowym Jorku,
ale ma w sobie duży ładunek emocjonalny, co dobrze oddaje tłumaczenie,
nie oglądałam filmu, ale czytając nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie ról Diane Keaton i Morgana Freemana,

polecam na wieczór, gdy na zewnątrz mokro i ciemno, a obok przytulony ktoś bliski :-)

Pokaż mimo to

7
avatar
373
164

Na półkach: ,

Dawno nie dałem się tak nabrać! Po kilku thrillerach i kryminałach naszła mnie ochota na przeczytanie czegoś lekkiego, ciepłego, najlepiej gdyby jeszcze nie było zbyt długie. Przypadkiem natknąłem się na "Przeprowadzkę", która z pozoru spełniała wszystkie moje wymagania; opisywana jako piękna, ciepła historia starszego małżeństwa, które szykuje się do zmiany miejsca zamieszkania, ilość stron: 230 – jakże dobrze to brzmiało, przecież tego właśnie szukałem! Mało tego, książka okraszona jest filmową okładką, którą wypełniają uśmiechnięte twarze Diane Keaton i samego Morgana Freemana! To jest właśnie TO – pomyślałem. Teraz po zapoznaniu się z owymi 230 stronami,wiem jedno – nigdy, ale to nigdy nie dam się już zwieść uśmiechowi Morgana Freemana!

Bez ogródek, bez zbędnego owijania w bawełnę, powiem wprost – jeszcze do niedawna mianem najsłabszej książki, z jaką miałem w tym roku (nie)przyjemność się zapoznać, było "Tornado" autorstwa Sandry Brown, cukierkowaty „kryminał” o dwójce przesłodkich „detektywów” rozwiązujących zagadkę sprzed lat. Naprawdę było to słabe, jednak nawet w Tornadzie były jakieś emocje, była szczątkowa akcja i przynajmniej ze dwie postaci były wyraziste. Tego wszystkiego nie odnalazłem w Przeprowadzce, dlatego też, ze smutkiem muszę oznajmić – pani Jill Ciment, autorka trzech powieści, nagrodzona za swe dzieła kilkoma nagrodami, bez najmniejszego trudu strąca Sandrę Brown i jej "Tornado" z pozycji liderki w rankingu na najsłabszą powieść 2015 roku. Powiem szczerze, że aż nie wiem za bardzo, co o tej pozycji napisać, tak była nijaka. No, ale dobrze… zacznijmy może od tego, że główną atrakcją pierwszych ponad 70 stron (czyli 1/3 „powieści”) jest oddanie psa do weterynarza. Naprawdę. W tle pojawia się także Pamir – domniemany terrorysta, rzekomo posiadający bombę, którą chce zdetonować gdzieś na terenie Nowego Jorku; poza tym jest jeszcze kwestia sprzedaży mieszkania przez Ruth i Alexa – głównych bohaterów „powieści”. Nie lubię i nie chcę zdradzać fabuły, zazwyczaj staram się tego nie robić, w tym jednak wypadku zmuszony jestem tę zasadę złamać, nie po to, by zepsuć komuś lekturę, wręcz przeciwnie – robię to by potencjalnego czytelnika ostrzec. Jak napisałem wyżej – jest to najsłabsza książka, z jaką zetknąłem się w tym roku, nie jest jednak tak, że Przeprowadzka to „powieść” źle napisana stylistycznie, ona jest po prostu najzwyczajniej w świecie nudna! Na tych 230 stronach nie dzieje się w zasadzie nic! Dajmy na to, wspomniany wcześniej domniemany atak terrorystyczny właściwie nie wzbudza żadnych emocji, nie czuć (a raczej pani Ciment nie potrafiła tego oddać) strachu, nie czuć paniki; niby mieszkańcy są zaniepokojeni a telewizja cały czas nadaje na żywo raporty z tego co, w danym momencie robi „terrorysta” Pamir, jednak przewracając kolejne strony, czytelnik nie czuje napięcia, a bliższe całej akcji jest ziewanie. Idźmy dalej – jeśli ktoś spodziewa się, że dwójka staruszków ociepli odbiór tej książki, jest w sporym błędzie. Alex i Ruth niby kreowani są na przyjemną parę, jednak aż nazbyt często odnosiłem podczas lektury wrażenie że są wyniośli, nie było czuć chemii, zresztą inną sprawą jest fakt, że w zasadzie niewiele o nich wiemy poza tym, że Alex jest malarzem mającym problem ze słuchem, a Ruth to emerytowana nauczycielka ze słabym wzrokiem. Autorka nie wysiliła się nawet na jakieś głębsze przedstawienie historii miłości dwójki siedemdziesięciolatków, nie ma tu wspomnień, nie ma tu niczego, co pozwoliłoby z głównymi bohaterami sympatyzować. Kolejną sprawą jest dwutorowa narracja – część rozdziałów pisana jest tak, że obserwujemy losy staruszków, część to z kolei rozdziały widziane oczami Dorothy – zamkniętego w klinice weterynaryjnej psa Ruth i Alexa. Sam pomysł byłby może i niezły szkoda tylko, że rozdziały z udziałem Dorothy są tu całkowicie zbędne i nie wnoszą nic do i tak już zerowej akcji i trzeba powiedzieć szczerze – potrzebne są one tej książce jak rybie ręcznik!

Wydanie samo w sobie jest całkiem niezłe, czcionka przystępna, duże przerwy między rozdziałami; jest przejrzyście, jednak i tu muszę dorzucić kilka uwag, z czego tylko jedna tyczyć się będzie polskiego wydania. Po pierwsze – wielką zagadką jest dla mnie sam tytuł, biorąc pod uwagę, że bohaterowie – i tu przepraszam z góry za kolejny spoiler – nie przeprowadzają się! Tak, szukają nabywcy na swoje dotychczasowe lokum, tak, szukają nowego, jednak nawet na ostatniej stronie nie ma wzmianki o pakowaniu się, kartonach pełnych rzeczy osobistych itd. Uwaga odnośnie polskiego wydania jest tylko jedna, mianowicie taka że napis na okładce NAJLEPSZE DECYZJE TO TE PODEJMOWANE WSPÓLNIE nijak ma się do treści tek książki. Jestem naprawdę w głębokim szoku i nie potrafię zrozumieć, po co ta historia w ogóle została napisana, ponieważ nie niesie za sobą absolutnie niczego, nie ma tu obiecywanego ciepła, nie ma akcji, „powieść” nie zmusza także do żadnych refleksji. O jeszcze większy ból głowy przyprawia mnie świadomość, że książka ta została zekranizowana! W jakim celu? Nie mam bladego pojęcia, wiem jednak, że nawet Morgan Freeman w obsadzie nie przekona mnie do sięgnięcia po ów film, bo choćby nie wiem jak bardzo, twórcy ekranizacji rozwinęli tę historię, to już teraz jestem pewien, że nie ma absolutnie żadnej szansy, by ten film mógł mi się spodobać.

Padło w tej opinii parę mocnych słów, jednak opinia jak to opinia – zawsze będzie subiektywna. Osobiście zawiodłem się, i to srogo, na Przeprowadzce, jednak broń Boże nie będę nikogo zniechęcał do zapoznania się z tą pozycją. Każdy ma swój gust i choć na ten moment ciężko mi to sobie wyobrazić, prawdopodobnie i ta „powieść” znajdzie swoich zwolenników. Z uwagi na objętość i formę teoretycznie lektura Przeprowadzki powinna mi zająć jedno popołudnie, jednak męczyłem się kilka dni i już samo to powoduje, że od tej pory nazwisko Ciment będę omijał szerokim łukiem.

*Recenzja ukazała się wcześniej na stronie www.gloskultury.pl

Dawno nie dałem się tak nabrać! Po kilku thrillerach i kryminałach naszła mnie ochota na przeczytanie czegoś lekkiego, ciepłego, najlepiej gdyby jeszcze nie było zbyt długie. Przypadkiem natknąłem się na "Przeprowadzkę", która z pozoru spełniała wszystkie moje wymagania; opisywana jako piękna, ciepła historia starszego małżeństwa, które szykuje się do zmiany miejsca...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
1353
191

Na półkach:

Przeprowadzka to książka, z którą mam spory kłopot. Bardziej niż powieść przypomina ona nowelkę, stąd zadziwia mnie (i nie daje spokoju, bo nie potrafię odnaleźć w niej sensu) dwugłosowość, na którą zdecydowała się autorka.

W opowieści tej poznajemy starsze małżeństwo na emeryturze, pragnące właśnie sprzedać swoje mieszkanie i przenieść się do innego. W dniu otwartym ich życie nagle ze spokojnego zamienia się w kompletny chaos – ich stara jamniczka doznaje poważnego urazu kręgosłupa, a gdy próbują przetransportować ją do szpitala dla zwierząt, okazuje się, że w pobliskim tunelu doszło do awarii cysterny z benzyną. Rozgłośnie radiowe szybko zaczynają podawać informacje o możliwym zamachu terrorystycznym. Nowy Jork szaleje – pojawiają się alarmujące wiadomości, co z kolei nieprawdopodobnie wpływa na sytuację na rynku nieruchomości. Ceny mieszkań rosną, Alex i Ruth mają zatem szansę sprzedać mieszkanie za kwotę wyższą niż przypuszczali, nie mogą jedynie poddać się naciskom i zmyślnie wykorzystać problemy zdrowotne ich suczki Dorothy.

Jeszcze dzień wcześniej nikt nie spodziewał się, że starsi ludzie o – wydawałoby się – ugruntowanych postawach, będą skłonni zmienić swoją moralność jedynie po to, by zyskać na czasie i pieniądzach. Dochodzi do takich skrajności, że bohaterom zależy, by sytuacja w mieście faktycznie okazała się zamachem, bo to może pozwolić im na dostatnie życie w jesieni życia.

Autorka zdaje się pokazywać, że postawy moralne niezależne są od wieku, a w naturze człowieka leży zmienność i instynkt walki jedynie o swoje – dążenie do dobrobytu za wszelką cenę, bez oglądania się na innych.

Całość wydawałaby się przeciętna, wszak nie jest to temat nowy, choć nadgryziony z nieco innej strony, jednak rysu wyjątkowości (dotąd w literaturze tego typu nie spotkałam się z taką formułą) nadaje całości dołożenie głosu psa. To z jego perspektywy spisana jest część narracji. Mimo niewątpliwie ciekawej formy, nie ma to jednak większego znaczenia dla ogólnego wrażenia pozostawianego przez książkę. Wszystko dlatego, że Dorothy dodaje do fabuły jedynie swoje wrażenia z czasu pobytu w szpitalu dla zwierząt – pozostaje to właściwie bez związku z właściwą treścią.

Jeśli więc chcecie przekonać się, jak potencjalny zamach terrorystyczny może wpłynąć na rynek nieruchomości, postawy starszych ludzi oraz jak w tym wszystkim odnajduje się schorowany psiak – zapraszam do lektury. Spędzicie z książką niezobowiązujące popołudnie.


źródło:
http://shczooreczek.blogspot.com/2015/10/przeprowadzka-jill-ciment.html

Przeprowadzka to książka, z którą mam spory kłopot. Bardziej niż powieść przypomina ona nowelkę, stąd zadziwia mnie (i nie daje spokoju, bo nie potrafię odnaleźć w niej sensu) dwugłosowość, na którą zdecydowała się autorka.

W opowieści tej poznajemy starsze małżeństwo na emeryturze, pragnące właśnie sprzedać swoje mieszkanie i przenieść się do innego. W dniu otwartym ich...

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przeprowadzka


Reklama
zgłoś błąd