Hajer jedzie do Soczi

Okładka książki Hajer jedzie do Soczi
Mieczysław Bieniek Wydawnictwo: Annapurna reportaż
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Annapurna
Data wydania:
2014-03-10
Data 1. wyd. pol.:
2014-03-10
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361968238
Tagi:
Soczi Rosja olimpiada zimowa
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Przedolimpijska podróż


Link do recenzji

5748 653 406

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
63 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
43
14

Na półkach:

Jest to książka o osobie niezwykle intrygującej, wszędzie rowerem, takie połączenie Ojca Mateusza z Maratończykiem. Hajer opisuje Rosję w swojej książce w zupełnie inny sposób niżjest to Państwo przedstawione w mediach. Po przeczytaniu tej książki zacząłem gdzieś sam się zastanawiać o podróży (autokarem, samolotem bądź pociągiem) do takich miast jak Sankt Petersburg czy Moskwa. Zainspirowały mnie również tunele w Norwegii.

Gorąco polecam zapoznać się z tą przygodą Pana Mieczysława.

Jest to książka o osobie niezwykle intrygującej, wszędzie rowerem, takie połączenie Ojca Mateusza z Maratończykiem. Hajer opisuje Rosję w swojej książce w zupełnie inny sposób niżjest to Państwo przedstawione w mediach. Po przeczytaniu tej książki zacząłem gdzieś sam się zastanawiać o podróży (autokarem, samolotem bądź pociągiem) do takich miast jak Sankt Petersburg czy...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
1883
1831

Na półkach: ,

Wyprawa rowerowa. Miała być we dwóch, a jest samotna. Z Katowic na Nord Cap, potem Murmańsk, a stamtąd do Soczi. Ile to kilometrów? Jak to sam autor stwierdził „w najskromniejszym wariancie kilkanaście tysięcy”. We wspomnieniach jest to rewelacyjna przygoda, choć czasami było ciężko i niebezpiecznie. Taka, do której wraca się po latach. Duża w tym zasługa autora, urodzonego gawędziarza, ze swadą opisującego swoje przeżycia. Tego nie da się nauczyć, z tym trzeba się urodzić. A gdy dorzucimy bezpośredniość, łatwość nawiązywania kontaktów oraz nie poddawanie się nawet w najtrudniejszych momentach, powstaje świetna opowieść. Wielkim atutem tej wyprawy była znajomość języka. Ułatwiło to kontakt z tubylcami, historie są ciekawsze, niż te przywiezione z Indii, gdzie, siłą rzeczy, autor z reguły pełnił funkcję obserwatora. Hajer nie boi się wyzwań. Nie straszne mu wywiady telewizyjne, list do Putina z prośbą o przyznanie długoterminowej wizy, czy wyposzczone rosyjskie nauczycielki. Przygody miał takie, że na wołowej skórze by nie spisał. Moją ulubioną historią było spotkanie w szczerym polu z rosyjską drogówką. Chociaż pilnowanie pomnika też było świetne. A ubikacja nad Morzem Azowskim albo nocleg u Kuźmy. Można wymieniać i wymieniać. Nie zapominając o wisience na torcie, czyli opisie kompleksu olimpijskiego powstającego w Soczi. Dwieście dni do rozpoczęcia igrzysk, a robota wre. I to w iście zadziwiającym stylu. Nie powinno nikogo dziwić, że od książki nie da się oderwać. Czyta się ją jednym tchem, a ogromnym rozczarowaniem jest ostatnia strona. Jak to, już? I zaczyna się szukać w internecie. Może gdzieś jest spotkanie autorskie? A może jakaś inna książka Hajera? Szczerze polecam. Nie będziecie żałować.

Wyprawa rowerowa. Miała być we dwóch, a jest samotna. Z Katowic na Nord Cap, potem Murmańsk, a stamtąd do Soczi. Ile to kilometrów? Jak to sam autor stwierdził „w najskromniejszym wariancie kilkanaście tysięcy”. We wspomnieniach jest to rewelacyjna przygoda, choć czasami było ciężko i niebezpiecznie. Taka, do której wraca się po latach. Duża w tym zasługa autora, urodzonego...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
1704
297

Na półkach: , , , ,

REWELACYJNA,ZABAWNA, NIETUZINKOWA opowieść o podróży rowerem z Polski do Soczi.

Autor w przezabawny sposób opisuje przygody jakie przeżył podczas swojej wyprawy.
Miałam okazje posłuchać prelekcji Pana Mieczysława na targach turystycznych i tak niesamowicie opowiadał, że nie było sposobu, żeby nie zakupić jego książki...
I naprawdę uważam, ze to jedna z lepszych pozycji w moje domowej biblioteczce.

Pan Mieczysław jest bardzo pogodnym człowiekiem, a jego opowieści na długo zostają w pamięci

REWELACYJNA,ZABAWNA, NIETUZINKOWA opowieść o podróży rowerem z Polski do Soczi.

Autor w przezabawny sposób opisuje przygody jakie przeżył podczas swojej wyprawy.
Miałam okazje posłuchać prelekcji Pana Mieczysława na targach turystycznych i tak niesamowicie opowiadał, że nie było sposobu, żeby nie zakupić jego książki...
I naprawdę uważam, ze to jedna z lepszych pozycji w...

więcej Pokaż mimo to

12
Reklama
avatar
2269
1614

Na półkach: , , ,

Podróż z Hajerem zakończona i nawet nie wiem kiedy "przeleciały" te tysiące kilometrów. Cichutko przysiadłam na bagażniku jego roweru, zaczytana, zadziwiona i roześmiana (o co nie trudno przy tej lekturze) "przejechałam" z Autorem przez Litwę, Łotwę, Finlandię, Norwegię, Rosję. Odwiedziliśmy mniej lub bardziej znane miejsca, poznaliśmy zwyczajnych-niezwyczajnych ludzi, przeżyliśmy różne przygody, by na koniec stwierdzić: warto było! Pan Mieczysław Bieniek ma niezwykłą fantazję, poczucie humoru, dystans do siebie i wiarę w ludzi, a że pochodzi ze Śląska i wtrąca gwarowe określenia, to każda podróż ma swój koloryt. Dodatkowym, znaczącym atutem książki jest szata graficzna i urzekające zdjęcia.

Podróż z Hajerem zakończona i nawet nie wiem kiedy "przeleciały" te tysiące kilometrów. Cichutko przysiadłam na bagażniku jego roweru, zaczytana, zadziwiona i roześmiana (o co nie trudno przy tej lekturze) "przejechałam" z Autorem przez Litwę, Łotwę, Finlandię, Norwegię, Rosję. Odwiedziliśmy mniej lub bardziej znane miejsca, poznaliśmy zwyczajnych-niezwyczajnych ludzi,...

więcej Pokaż mimo to

60
avatar
10
10

Na półkach:

Extra ksiązka, jakby Bieniek siedział ze mną przy stole, a ja mu ciągle mówiłem - opowiadaj nie przerywaj. Fajny, prosty język! Dla osób które lubią opowieści a nie ględzenie o stanie ducha fajna książka, dużo zdjęć, przez co czyta się w oka mgnieniu. W dodatku wypad do Rosji, której do tej pory nie napotkałem na ksiązkowo-podróżniczym szlaku.

Extra ksiązka, jakby Bieniek siedział ze mną przy stole, a ja mu ciągle mówiłem - opowiadaj nie przerywaj. Fajny, prosty język! Dla osób które lubią opowieści a nie ględzenie o stanie ducha fajna książka, dużo zdjęć, przez co czyta się w oka mgnieniu. W dodatku wypad do Rosji, której do tej pory nie napotkałem na ksiązkowo-podróżniczym szlaku.

Pokaż mimo to

2
avatar
18
18

Na półkach: ,

Nieprawdopodobnie wesoła,przyjemna i ciekawa książka.Napisana naturalnym językiem z dodatkami śląskiej gwary.Pan Mieczysław tak pisze jaki jest na żywo,a poznałem go na targach turystycznych we Wrocławiu.Wulkan energii i humoru,facet bardzo odważny,sprytny i pomysłowy.Czytając książkę co chwilę wybuchałem śmiechem,ciężko było się oderwać,a najlepszą chyba reklamą dla tej książki jest fakt iż zaraz po zakończeniu lektury zakupiłem wszystkie pozostałe książki Hajera.Bardzo gorąco polecam.

Nieprawdopodobnie wesoła,przyjemna i ciekawa książka.Napisana naturalnym językiem z dodatkami śląskiej gwary.Pan Mieczysław tak pisze jaki jest na żywo,a poznałem go na targach turystycznych we Wrocławiu.Wulkan energii i humoru,facet bardzo odważny,sprytny i pomysłowy.Czytając książkę co chwilę wybuchałem śmiechem,ciężko było się oderwać,a najlepszą chyba reklamą dla tej...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
52
19

Na półkach: ,

Hajer czyli Mieczysław Bieniek jest emerytowanym górnikiem z Katowic. Po zakończeniu aktywności zawodowej postanowił jednak nie spędzać dni przed telewizorem, ale poznać świat. Podróżuje po całym świecie - ma na swoim koncie wyprawę do Indii, spotkanie z Dalaj Lamą czy budowę krematorium w Singapurze. Teraz postanowił odwiedzić Soczi na kilka miesięcy przed zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi. Droga wiodła przez Litwę, Łotwę, Finlandię, Norwegię i prawie całą Rosję, zanim udało się osiągnąć cel, a środkiem transportu był obładowany rower. W końcu pojechanie najkrótszą drogą byłoby zbyt oczywiste.
Podróż Bieńka to ponad 13 tysięcy kilometrów i cztery miesiące spędzone na siodełku w nie zawsze łatwych warunkach. Wyprawa, na jaką się decyduje to nieco szalony i niebezpieczny pomysł. Przygody, jakie spotykają Hajera wyglądają wręcz niemożliwie. A przynajmniej nie w takim natężeniu. Ma on niebywałe szczęście do poznawania ciekawych ludzi, którzy przeważnie okazują się być niezwykle pomocni. Nawet litewscy bandyci szybko zamieniają się w "opiekunów". Moje podróże nie dawałyby mi tyle radości, gdyby nie ludzie, których spotykam na drodze - pisze w zakończeniu.

Więcej na: http://pudelka-zapalek.blogspot.com/2015/06/hajer-jedzie-do-soczi.html

Hajer czyli Mieczysław Bieniek jest emerytowanym górnikiem z Katowic. Po zakończeniu aktywności zawodowej postanowił jednak nie spędzać dni przed telewizorem, ale poznać świat. Podróżuje po całym świecie - ma na swoim koncie wyprawę do Indii, spotkanie z Dalaj Lamą czy budowę krematorium w Singapurze. Teraz postanowił odwiedzić Soczi na kilka miesięcy przed zimowymi...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
71
29

Na półkach: ,

Po tym jak Hajer pojechał autostopem do Dalajlamy nie sądziłem, że wymyśli coś, co przebije przygody opisane we wcześniejszej książce. Tymczasem Hajer pojechał do Soczi na rowerze przez... Nordkapp i Murmańsk. Porównując te książkę z "Hajer jedzie do Dalajlamy" widać, że autor jest lepiej przygotowany zarówno do podróży jak i do napisania książki. Jego przygody to świetna lektura, w czasie której nie raz przychodziło mi na myśl "ja też tak chce". Przygody pełne humoru i pogody ducha, czasem niebezpieczne, czasem dziwaczne to fantastyczne studium ludzkich zachowań w różnych częściach globu.

Po tym jak Hajer pojechał autostopem do Dalajlamy nie sądziłem, że wymyśli coś, co przebije przygody opisane we wcześniejszej książce. Tymczasem Hajer pojechał do Soczi na rowerze przez... Nordkapp i Murmańsk. Porównując te książkę z "Hajer jedzie do Dalajlamy" widać, że autor jest lepiej przygotowany zarówno do podróży jak i do napisania książki. Jego przygody to świetna...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
2590
217

Na półkach: , , , , ,

"Hajer jedzie do Soczi" to pozycja wyjątkowa na rynku literatury podróżniczej. Podobnie jak inne książki autora. Kto czytał poprzednie tytuły Mieczysława Bieńka, ten wie, że język daleki jest od czystej i poprawnej polszczyzny. Nie stroni od określeń gwarowych i wspominania czasów, gdy pracował jako górnik. Dzięki temu zabiegowi i najnowsza książka jest zabawna i - co więcej - czyta się sama.

Pozycji opisujących rowerowe wojaże na rynku jest wiele. Tylko w ostatnim czasie natrafiłam na kilka takich książek. Jednak nie zawsze uczestnicy szalonych wypraw – nawet młodzi – opisują całą przygodę od momentu wyruszenia z domu. Bywa także, że najpierw poruszają się środkami transportu, by wyruszyć z konkretnego punktu i poznać dokładnie tylko wybrany rejon. Tymczasem Hajer wyrusza z Katowic. W towarzystwie pana, którego widok wprawił go w spore zaskoczenie.

Hajer jedzie do Soczi to jednak nie tylko widokówki z Rosji. Mieczysław Bieniek przestawia nam obrazki z Polski czy Litwy, ale także mocno skupia się na Skandynawii, która dla mnie jeszcze pozostaje nieodkryta. Przejeżdżając przez kolejne ciekawe miejsca w tym regionie, autor wzbudził moje zaciekawienie. Narobił mi niezłego apetytu. Książka to także – a może przede wszystkim – obraz Soczi na pół roku przed zimowymi Igrzyskami. Obraz nieładu i chaosu.

Sielskie obrazki i ciekawe miejsca. Historie zabawne, ale czasami także przerażające. Nieprawdopodobne przygody, której chciałoby się samemu przeżyć. Ale także chwila na wzruszenie, gdy Hajer przedstawia historię Afgana. Mniej czy bardziej szczęśliwe spotkania pozwalają podróżnikowi zjeść kawior, wystąpić w telewizji, odpoczywać na plaży z niemieckimi Rosjanami czy nocować w monastyrze. Spać w dobrych miejscach, ale także w namiocie pomiędzy krzakami. Doświadczać złego, ale przede wszystkim dobrego ze strony Rosjan.

Podczas tej książkowej podróży spotkamy bogatych i biednych. Złodzieja, bandytę, Helmutów, Kozaków (choć autor sam czasem kozaczy), lekarzy, Afganów, niezwykle zaradną młodą wdowę-nauczycielkę i wielu innych. Spotkania miłe i te mniej sympatyczne. Zabawne, ale także żenujące. Wszystko razem tworzy masę cudownych wspomnień, którymi Mieczysław Bieniek podzielił się z czytelnikami.

Ja w każdym razie już czekam na następną szaloną czytelniczą rajzę z Hajerem w roli głównej.

"Hajer jedzie do Soczi" to pozycja wyjątkowa na rynku literatury podróżniczej. Podobnie jak inne książki autora. Kto czytał poprzednie tytuły Mieczysława Bieńka, ten wie, że język daleki jest od czystej i poprawnej polszczyzny. Nie stroni od określeń gwarowych i wspominania czasów, gdy pracował jako górnik. Dzięki temu zabiegowi i najnowsza książka jest zabawna i - co...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
869
96

Na półkach: , ,

Tym razem Hajer wybrał się do Soczi, zobaczyć jak przebiegają przygotowania do XXII Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Nie byłby jednak sobą, gdyby po prostu pojechał na wycieczkę do Rosji - postanowił na rowerze przejechać Rosję z północy na południe. Pokonać trasę z Murmańska do Soczi. Już sama ta trasa to dobrych kilka tysięcy kilometrów, a do tego trzeba dodać dojazd do Murmańska (przez Nordkapp, żeby było ciekawiej) i powrót do Polski.

Książkę "Hajer jedzie do Soczi" warto przeczytać z kilku względów. Po pierwsze - napisał ją Hajer, najbarwniejszy współczesny polski podróżnik. Jest mnóstwo anegdot, dygresji i żartów. Na każdej stronie coś zaskakującego. Uwaga! Czytanie w miejscach publicznych może grozić dziwnymi spojrzeniami otoczenia. Kilka razy śmiałam się głośno, a jeszcze częściej szeroko uśmiechałam. Choć są też momenty grozy, kiedy nie było mi do śmiechu! Po drugie - świetnie oddaje atmosferę dzisiejszej Rosji. Obrazowe i proste opisy, które ukazują prawdziwe oblicze tego kraju. Nie takie przewodnikowe, z których dowiadujemy się miliona faktów, ale nadal nie potrafimy sobie wyobrazić o czym czytamy. Czytając opowieści Bieńka widzimy to co on widział. I tak jak on mamy ochotę dowiedzieć się na każdy temat czegoś więcej. Po trzecie - można się dowiedzieć jak wyglądały przygotowania do Igrzysk na 200 dni przed ich rozpoczęciem. I porównać z tym co później zobaczyliśmy na ekranach telewizorów. Hajer jest wścibski i wszędzie się wepchnie, więc zobaczył dużo więcej niż przeciętny turysta, a potem się tym z nami podzielił. Po czwarte - "Hajer jedzie do Soczi" to piękna opowieść o człowieku. Bieniek zdaje się mieć tę niezwykłą zdolność do nie oceniania ludzi po pozorach. Biedny, bogaty, kozak, lekarz, złodziej, mnich, komunista, alkoholik, stary czy młody.. nie ważne, z każdym rozmawia tak samo, przynajmniej do momentu kiedy coś każe mu zmienić podejście. Jest bardzo bezpośredni i chyba właśnie dzięki temu zaskarbia sobie takie zaufanie i sympatię wszędzie gdzie się pojawi. A to z kolei pozwala i nam lepiej poznać tych ludzi i posłuchać opowieści ich życia, którymi podzielili się z przyjezdnym szalonym rowerzystą z Polski.

Ja naprawdę nie wiem jak on to robi, że stężenie przygód na kilometr kwadratowy ma dużo wyższe niż przeciętny człowiek... Ale powtórzę to co powiedziałam, kiedy przewróciłam ostatnią stronę "...Soczi": Hajer, jedź gdzieś jeszcze i pisz szybciej! Chcę więcej!

-----
Fragment tekstu z mojego bloga, całość na: domizzz.blogspot.com

Tym razem Hajer wybrał się do Soczi, zobaczyć jak przebiegają przygotowania do XXII Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Nie byłby jednak sobą, gdyby po prostu pojechał na wycieczkę do Rosji - postanowił na rowerze przejechać Rosję z północy na południe. Pokonać trasę z Murmańska do Soczi. Już sama ta trasa to dobrych kilka tysięcy kilometrów, a do tego trzeba dodać dojazd do...

więcej Pokaż mimo to

12

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Hajer jedzie do Soczi


Reklama
zgłoś błąd