rozwiń zwiń

Horror Masakra #2

Okładka książki Horror Masakra #2
Rafał ChristKrzysztof T. Dąbrowski Wydawnictwo: Horror Masakra czasopisma
60 str. 1 godz. 0 min.
Kategoria:
czasopisma
Wydawnictwo:
Horror Masakra
Data wydania:
2013-12-31
Data 1. wyd. pol.:
2013-12-31
Liczba stron:
60
Czas czytania
1 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
23531444
Tagi:
horror masakra groza opowiadania
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Granice wyobraźni Grażyna A. Adamska, Sandra Czoik, Krzysztof T. Dąbrowski, Anna Langner, Kamila Malec, Camille O'Naill, Emilia Szelest, Anna Tuziak, Patrycja Żurek
Ocena 8,2
Granice wyobraźni Grażyna A. Adamska,...
Okładka książki Krawędzie Otchłani Dariusz Bednarczyk, Janusz Borys, Barbara Drecka-Szymańska, Krzysztof T. Dąbrowski, B. Ejzak, Roland Hensoldt, Mateusz Kanik, Robert Kapczyński, Robert Kapczyński, Przemysław Kubisiak, Agnieszka Mohylowska, Paweł R. Ofiarski, E. Raj, Michał J. Sobociński, Bartosz Sokolak, Karol Walasek, Radosław Wandzel, Piotr Wałkówski
Ocena 7,4
Krawędzie Otch... Dariusz Bednarczyk,...
Okładka książki Kochankowie niedoskonali Brudnopis, Sylwia Błach, Tomasz Czarny, Krzysztof T. Dąbrowski, Eryk Edwardsson, Piotr Ferens, Michał Grabowski, Dariusz S. Jasiński, Agnieszka Nosek, Justyna Przystawska, Katarzyna Skrzyńska, Anna Sobkowiak, Mateusz Stypułkowski, Maciej Szymczak, Dominika Tomczak, Marzena Woźniak
Ocena 8,4
Kochankowie ni... Brudnopis, Sylwia B...
Okładka książki Rocznik Fantastyczny 2020 Bartek Biedrzycki, Krzysztof T. Dąbrowski, Tomasz Kaczmarek, Paweł Majka, Łukasz Migura, Kamil Muzyka, Tomasz Niewiadomski, Anna Nieznaj, Romuald Pawlak, Emma Popik, Magdalena Stawniak, Dominika Węcławek
Ocena 5,6
Rocznik Fantas... Bartek Biedrzycki, ...

Podobne książki

Okładka książki Horror Masakra #1 Andrzej Biedroń, Aleksandra Brożek, Sylwia Błach, Tomasz Czarny, Marek Grzywacz, Łukasz Henel, Magdalena Maria Kałużyńska, Paulina J. Król, Paweł Pietrzak, Marcin Podlewski, Łukasz Radecki, Rafał Sala
Ocena 7,5
Horror Masakra #1 Andrzej Biedroń, Al...
Okładka książki Zombiefilia Sylwia Błach, Rafał Christ, Krzysztof T. Dąbrowski, Grzegorz Gajek, Dawid Kain, Magdalena Maria Kałużyńska, Maciej Kaźmierczak, Paulina J. Król, Carlton Mellick III, Karol Mitka, Artur Olchowy, Bartosz Orlewski, Marcin Podlewski, Łukasz Radecki, Marcin Rojek, Robert Rusik, Rafał M. Skrobot, Michał Stonawski, Paweł Waśkiewicz, Aleksandra Zielińska
Ocena 6,1
Zombiefilia Sylwia Błach, Rafał...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
123
55

Na półkach: ,

Treść nadal na poziomie satysfakcjonującym, choć bardziej dzięki wywiadom, niż opowiadaniom. Opowiadania tym razem o niższej jakości niż w numerze poprzednim, przynajmniej po części: ratują sytuację teksty Bartosza Orlewskiego czy Michała Stonawskiego. Do tego dochodzi gorszy format, diabelnie mała czcionka, z powodu której nie dałem rady przebrnąć w stosownie krótkim czasie, brak numeracji stron, czy spisu treści, oraz chyba najpodlejszy gatunek papieru. Reasumując, jest co poprawiać.

Treść nadal na poziomie satysfakcjonującym, choć bardziej dzięki wywiadom, niż opowiadaniom. Opowiadania tym razem o niższej jakości niż w numerze poprzednim, przynajmniej po części: ratują sytuację teksty Bartosza Orlewskiego czy Michała Stonawskiego. Do tego dochodzi gorszy format, diabelnie mała czcionka, z powodu której nie dałem rady przebrnąć w stosownie krótkim...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
565
497

Na półkach:

Myśl przewodnia

Pamiętaj: kiedy ludzie mówią ci, że coś jest nie tak albo im się nie podoba, prawie zawsze mają rację. Kiedy mówią ci, co dokładnie według nich jest źle i jak to naprawić, prawie zawsze się mylą. (Neil Galman)

Pierwsze wrażenia

Miejcie litość - mam swoje lata i wadę wzroku. Jeśli chcecie pozyskać wiernych czytelników, nie powodujcie, że po lekturze oślepną – chyba, że następne numery chcecie wydawać brajlem ;-). HM, ma być „przyjemną” lekturą. Pocierając ciagle zmęczone oczy, nie wejdziemy w pełni w świat wykreowany przez pisarzy i nie poczujemy tego, co chcą nam przekazać. Format A5 zdecydowanie poręczniejszy, w sam raz do torebki.

Podoba mi się utrzymana w jednym stylu okładka. Powoduje to, że zin ma tożsamość, jest rozpoznawalny z daleka: nawet bez czytania tytułu, wiemy, że to HM – bo ma już swój wizualny charakter. Ale to tyle zachwytu. Po co grafika na okładce, skoro i tak została prawie cała zasłonięta napisami? Okładka ma intrygować i kusić, a nie wywalać streszczeniem. Metaforycznie mówiąc: flaki mają być przy pierwszym kontakcie, no póki co, w środku. Wystarczy jedno, dwa nazwiska, jakiś tytuł, motyw przewodni numeru i niech czytelnik się wysili i zajrzy do środka, po co go wyręczać? Poza tym wszystko tą samą czcionką i kolorem, jak tytuł magazynu, który tym samym się zatraca. Wyszła paćka z ogromnym ISSN.

Jeżeli chodzi o budowę wnętrza: nadal będę się upierać przy tym, że Redakcja szuka tego jedynego wyrazu, indywidualizacji w formie. Przecież wszystkie magazyny nie muszą wyglądać tak samo i mieć tych samych elementów. Można stworzyć coś zupełnie nowego, innego. Dlaczego nie pójść w nowatorstwo? Nowatorstwem nie da się jednak wytłumaczyć niedoróbek - te porozjeżdżane grafiki trochę bolą. Obrazków mogłoby być też trochę więcej.Specjaliści od neuroamrketingu zalewają nas informacjami o potrzebie wizualizacji tekstów. Ludzie jako istoty ewoluujące (kierunek nieważny) w erze monitorów (TV, komputery i inne ustrojstwa) wychowywani przy nich i kształtowani przez nie od najmłodszych lat - są uzależnieni od obrazów. Stop - więcej w temacie nie będę truła. Wracając do wnętrza magazynyu: najbardziej przeszkadza mi brak spisu treści i numerów stron, ich brak naprawdę mnie przeraził (każdy w końcu ma jakąś fobię). Literówki nadal "bylskie". Nie jest to aż tak spory zin, by tego nie ogarnąć - rola korektora zobowiązuje.

Artykuły i felietony

I w tym numerze pojawia się Adrian Warwas. I tym razem wychodzi słabo. Miało być o giallo, jak dumnie prezentuje okładka (kolejny minus robienia z niej spisu treści). Koniec końców pojawia się 5 zdań na krzyż i jeśli nic nie wiedzieliśmy o temacie, to nie wiemy nadal. Autor tylko pochwalił się, że oglądał.

Sytuacje ratuje Michał Stonawski w artykule, powiedzmy, że o Grabińskim, żeby było enigmatycznie. Tekst jest przemyślany i spójny, ukazuje smutną prawdę o polskim rynku wydawniczym i nadzieje na zmianę tej sytuacji. Autor nie narzuca nam ostentacyjnie swojego punktu widzenia, ale naświetla „sprawę” z kilku stron. Nie zapomina, że wszystko uzależnione jest od perspektywy. Wysoki poziom.

Wywiady

Cichowlas (bohater wywiadu) na spółkę z Kryczem („Siedlisko” i „Koszmar na miarę” – delikatnie to ujmę – są kiepskie) skutecznie zniechęcili mnie swego czasu do polskiego horroru. Dlatego mam obawy, co do „Pradawnego zła”. Mam nadzieję, że sytuację uratuje Łukasz Radecki – on wie, co się robi ze słowami, atmosferą i bohaterami. Wie też co najważniejsze – gatunek sam w sobie. To on zresztą jest „przepytywanym” w drugim wywiadzie. Przynajmniej ma odwagę powiedzieć głośno o istnieniu…wygodnie usadzonych tyłków.

Microfiction („szorty” za bardzo kojarzą mi się z „szotami”, więc zostaję przy „microfiction”)

Rafał Sala nadal w formie, jego „Wyrzuty sumienia” rozbawią niejednego nocnego łakomczucha, a „Czara goryczy”, poważniejsza w wymowie, zaciera granicę jawy i snu.

Krzysztof T. Dąbrowski „Spokojnie, to tylko sęp!” – przewrotne i zabawne, wbija szpilę tam, gdzie trzeba i nawet kończy się happy endem. Ale mówiąc otwarcie: taka sobie REKLAMA...

Wrzucę tutaj jeszcze Michała Górzyznę i jego „Randkę” - o pewnym klubie i pomagierach. Motyw dość ograny. Na szczęście podany w formie fast foodu.

Opowiadania

Maciej Lewandowski „Emisariusz” – kosmiczne wojaże zaprowadziły ludzi, jak to zwykle bywa, za daleko. Główny bohater, ktoś Robokopopodobny – został wtłoczony w karty fanatycznej historii, w której palcem zamieszał okultyzm. Opowiadanie kojarzy mi się oczywiście z połową filmów o podboju kosmosu (przestrzele, ale od „Prometeusza”, „Europa report” po „Ukryty wymiar”) i oczywiście z „Blood Creek”. Nie chcę zdradzać, dlaczego i co dokładnie, więc czytajcie i oglądajcie. Ciekawy mix i świetne rozwiązanie.

Iwona Grodzka „Groźny Mikołaj” – Nie interesuje mnie, że opowiadanie wygrało konkurs Paradoksu. Tekst jest po prostu słaby: stylistycznie (gdzie są korektorzy i dlaczego nie pomogli Pani Iwonie?) i fabularnie nieporadny. Na dokładkę przewidywalne zakończenie. Jeżeli to początkująca pisarka, warto wyobraźnię (bo pomysł jest „strasznie” ciekawy i świeży) wesprzeć dobrym warsztatem (czyli: praca, praca, i jeszcze raz praca).

Rafał Christ „Tylko martwi umierają”– Na poprawę nastroju po poprzednim opowiadaniu, trochę brutalnego porno, krwistej rąbanki i dowcipu. Zaskakuje, jest miło.

Bartosz Orlewski „Niemożliwe sny” – Oniryczna historia mafijna o ciemności, bogach i portalach oraz trudnej miłości. Rewelacyjna ciężka, gęsta atmosfera. Uszami wyobraźni słyszę niski, przypominający szept, chrapliwy głos bohatera.

Łukasz Henel „Ostatnia wola” – Ciekawy sposób na poszukiwanie weny. Losu czasami jednak nie należy kusić…bo uformuje taki cykl zdarzeń, że nam w pięty pójdzie. Oczywiście wykorzysta do tego urocze stworzenie, którym jest kot, bo jakie by inne? Napisane prostym i przystępnym językiem, jednak nie zaskakuje.

Michał Gajewski „Kotek” – Odliczanie skutecznie buduje napięcie. A ciężka, mroczna atmosfera balansuje na krawędzi rozpaczy. Bo czy otoczeni poczuciem bezpieczeństwa – złudnym jak się okazuje – spodziewamy się, że staniemy się głównymi bohaterami prawdziwej jatki? O bezsensownym okrucieństwie i karze za nie. Refleksyjne, bardzo.

Michał Stonawski „Śpij dobrze” – Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Uważaj, komu ufasz i nie nadużywaj niezrozumiałych – dla tego świata – zdolności. Dobre, dłuższe wprowadzenie do ciekawej puenty. Złowieszczo.

Rafał Sala „Zerwane więzi” – Nastrojowa historia, o tym, że przed przeszłością się nie ucieknie, zwłaszcza, gdy jest ona demonem podszyta. Rodzina – wiadomo – powinna trzymać się razem, wycinanie ze zdjęć jej członków nie zawsze pomaga.

Maciej Kaźmierczak „A kogo to obchodzi” – Człowiek wzdryga się na myśl o tym, co zrobił sobie bohater. Jednak to tylko sposób dotarcia do prawdy. Zakończenie nie zaspokaja naszego apetytu, tym bardziej trzeba zastanowić się nad „potrzebnością” wstępnej instrukcji pisarza.

Jak w każdej antologii i w zinie muszą pojawić się teksty świetne, jak i te słabsze. Moja trójka bestów: „Niemożliwe sny” (za atmosferę i tajemnicę), „Kotek” (za refleksję), „Tylko martwi umierają” (za dowcip). Jestem ciekawa, co Redakcja zaserwuje nam w następnym numerze. A wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Myśl przewodnia

Pamiętaj: kiedy ludzie mówią ci, że coś jest nie tak albo im się nie podoba, prawie zawsze mają rację. Kiedy mówią ci, co dokładnie według nich jest źle i jak to naprawić, prawie zawsze się mylą. (Neil Galman)

Pierwsze wrażenia

Miejcie litość - mam swoje lata i wadę wzroku. Jeśli chcecie pozyskać wiernych czytelników, nie powodujcie, że po lekturze...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
325
39

Na półkach: , ,

MASAKRA TO DOPIERO POCZĄTEK!

Pojawienie się kolejnego numeru Horror Masakry spotkało się z wieloma pozytywnymi opiniami, to dobrze, że zarówno młodsi czytelnicy, jak i starsi są zadowoleni, żeby nie powiedzieć podekscytowani. Nie da się jednak pominąć kilku opinii mniej przychylnych, ale nie wrogich. Krytyka HM, z która się spotkałam, nie tylko w internecie, nie stanowi przejawu niezadowolenia, lecz ukazuje potrzeby i oczekiwania czytelników: co nie wyszło, czego brakuje, co trzeba dopracować. Zauważyłam jednak, że od ostatniego numeru kilka sugestii czytelników weszło w życie, a więc redakcja działa.

Na samym wstępie Redaktor Naczelny zapowiada nadejście „Zeszytów Grozy” oraz „Krypty” (dodatek do HM). Czyli będziemy mieli tematyczne opowiadania grozy. To fajny pomysł, bo uwypukla to idee jaka przyświeca redakcji - wspieranie rodzimej twórczości. W tym miejscu doskonale widać, że w sercach fanów była pewna luka, którą trzeba było zapełnić. Mamy więc „Grabarza Polskiego”, który grozę traktuje globalnie i ujmuje wszelkie jej przejawy. Dzięki temu zyskujemy ciekawe opinie, niejednokrotnie o wydarzeniach i pozycjach (gry, filmy, literatura, komiks), które pozostawały dla nas niedostępne. Sam GP, jako pismo, znajduje się na bardzo wysokim poziomie wizualnym oraz merytorycznym. Z kolei HM ukierunkowuje się na literacką stronę grozy, na rodzimych pisarzy i dzieła samych fanów. Istnienie obu pism ma ogromna wartość dla całego środowiska, bo każde z nich kieruje się innymi priorytetami, tym samym zaspokaja zupełnie różne potrzeby czytelników.

Nie jestem jednak przekonana co do "Krypty", jako dodatku do HM. Nie lepiej zrobić jedno, grube pismo główne, które będzie można czytać dłużej? Ja wolałabym raczej coś takiego. Dać trochę kasy więcej, a dostać porządną grobową cegłę do czytania :) Jak już pisałam, rozumiem w którą stronę zmierza pismo, jednak boję się, że zabraknie w nim innych elementów. Mogę poczytać opowiadania, ale lubię dobre artykuły, felietony, wywiady z których dowiem się czegoś nowego. Poza tym, różnorodność form w piśmie uatrakcyjnia czytanie. To tylko sugestia i przypomnienie, bo wiem HM dopiero się rozwija, jest na początku swojej drogi. Jednak myślę i mam nadzieje, że wszystko przyjdzie czas, bo fani zaczną się uaktywniać i chcieć współtworzyć HM, a wtedy napłyną teksty – w końcu ona jest dla nas, tak jak my jesteśmy dla niej :)


Format pisma to kolejna nowa i ciekawa propozycja redakcji. Jest mały i poręczny, mogłam czytać HM w autobusie i na przerwie w pracy. Dzięki temu przyjemność zawsze była pod ręką. Moim zdaniem to dobry pomysł, ale zastanówmy się chwile. Redakcja planuje główne pisma oraz dodatek do niego. Wydaje mi się, że taki mały i poręczny format powinien być właśnie przewidziany dla tematycznych zeszytów, gdzie będą same opowiadania, które właśnie będziemy mogli czytać wszędzie. Z kolei dla głównego pisma widziałabym większy i okazalszy format, gdzie w zaciszu domowych grobowców będziemy rozkoszować się jego pełnią. Pamiętajmy, że większy format daje szersze możliwości graficzne i edytorskie.

„W nocy nie pozwolimy wam zasnąć, zaś za dnia zmienimy wasze życie w koszmar.”

Hasło reklamowe pisma jest moim zdaniem za długie. Powinno to być krótsze, bardziej chwytliwe i najlepiej żeby to była gra słów. Może jakiś mały konkurs na hasło dla Masakry? Ja proponuje „MASAKRA to dopiero początek!” lub „Dla nas MASAKRA to dopiero początek”, bo pismo powinno stanowić odpowiedź na potrzeby fanów lub, jeśli ma na tyle siły, potrzeby te kreować. Widziałabym HM jak swoiste forum, gdzie pisarze mogą dotrzeć bezpośrednio do tej publiczności, na której im najbardziej zależy. Z kolei fani, mogli dzielić się tym, co sami tworzą, bo MASAKRA to dopiero początek :)

Myślę, że nie ma sensu rozdrabniać się nad błędami wizualnymi, bo są oczywiste. Widać, że coś się posypało, chyba tuż przed drukiem, bo grafika nie jest dostosowana do formatu pisma. Z tego chyba też powodu, na końcu pisma znajduje się pusta kartka, ale można uznać to za miejsce na notatki :) Problemy zawsze się zdarzają, trzeba sobie radzić w ekstremalnych sytuacjach – w tym tkwi całe piękno i emocje z tworzenia. Tak więc każdy wie, co trzeba poprawić. Pozwolę sobie jednak na komentarz w kwestii okładki. Umieszczono na niej to, czego ostatnio brakowało, czyli nr magazynu, datę wydania, cenę oraz issn. Przy czym dane te nie są aż tak istotne dla czytelnika, żeby musiały być wypisane wielkimi literami. Ich zmniejszenie dałoby miejsce na przesuniecie grafik, tak aby głowa znalazła się poza tekstem dolnym. W ten sposób grafika z okładki byłaby lepiej wyeksponowana. Szkoda ją zasłaniać taką ilością informacji. Okładka to miejsce dla best of the best w danym numerze. Po co wymieniać ich wszystkich skoro, bądźmy szczerzy, niektórzy zaproponowali słabiznę. Jeśli w magazynie pojawiają się znane nazwiska, to one mają przyciągać uwagę, a Radecki i Cichowlas cichutko siedzą gdzieś w kącie dolnej części okładki. Za to na szczycie, dominuje nad nimi „Kilka (krwawych) słów o... Giallo”, które specjalnie merytorycznie nic nie wprowadza, bo w końcu jak ogarnąć w kilku słowach temat tak szalenie nieprzenikniony, wręcz z granic psychodeliki. Do tej kwestii, jednak wrócę. Tylna okładka jest najlepszym (i zazwyczaj najdroższym) miejscem na reklamę i szkoda je marnować na stopkę redakcyjną. Jej miejsce jest na wewnętrznej części okładki, tuż pod słowem wstępnym (ewentualnie na ostatniej stronie pisma) Chyba, że kiedyś redakcja się tak rozrośnie, aż miejsca zabraknie. Czego oczywiście życzę z całego serca :)

Widać, że większość tekstu w nowym numerze została wyrówna w kolumnach i przez to znacznie lepiej się czyta. Czcionka jest jednak stanowczo za mała. Ja nie znoszę Albatrosa właśnie za nadziubdziane książki. Może więc warto powiększyć tekst o 1 punkt lub 1,5.

Pomimo błędów wizualnych, marketingowych czy jak zwał tak zwał, strona merytoryczna pisma, jest znacznie lepsze niż w nr 1. Mamy dwa świetne wywiady (Radecki, Cichowlas), gdzie HM odsłania przed nami coś nowego o samych autorach. Mało tego HM tak prowadzi rozmowę, żeby pokazać swoją własną opinię w danej sprawie. To właśnie potencjał, jaki tkwi w magazynie. Może on kreować opinię, wspierać, ganić, ukazywać nową perspektywę, a tym samym wprowadzać świeżość w zatęchłe groby czytelników.

Autorem najlepszego tekstu numeru jest Michał Stonawski, który zmusza nas do zastanowienia się „Na co komu Grabiński?”. Zwraca nam uwagę na rozrastające się środowisko fanów grozy i pobudzony tym rynek wydawniczy. Jego artykuł o kondycji oraz rozwoju polskiej grozy jest wciągający, a do tego pięknie i lekko napisany, aż płynie się z nurtem jego myśli – gratuluję; czekam na kolejne teksty ;) Teraz pora wrócić do „Kilka (krwawych) słów o… Giallo”. Faktycznie jest to kilka słów, które nic specjalnego nie ukazują, bo już na pewno nie całą złożoność filmów giallo. Wystarczy sięgnąć po cykl "Historia włoskiego kina grozy" z Grabarz Polskiego albo do artykułu Dariusza Brzostka"Filmy giallo i mit spiralnych schodów". Ostatni tekst sprawił, że musiałam długo rozmyślać nad powiązaniami giallo z psychodelią. Warto, polecam do przeczytania. Tak więc, chcąc pisać tekst, w który mamy coś do pokazania, musimy najpierw mieć coś do powiedzenia na dany temat. Ja rozumiem idee artykułu „kilka słów”, jednak jak mawiał mój profesor: jeśli ktoś rozumie znaczenie pojęcia, jest wstanie w kilku słowach ująć jego esencję. Mnie się z Heglem nie udało, dlatego o nim nie piszę...

W drugim numerze HM opowieść trzymają poziom, jedynie trzy okazały się bardzo słabe. Pozostałe dostają 4 i 5 do dzienniczka :) Moje serce skradło opowiadanie „Tylko martwi umierają”, czyli Rafał Christ, bo dobry pisarz wie, że horror powinien też potrafić rozbawić, a ja zdecydowanie się uśmiechnęłam (zalotnie czy z rozbawieniem, tego sama nie wiem). Historia przypadła mi do gustu, bo to seksualność w stylu Mastertona jest tym, co lubię najbardziej – prosta, brutalna, podniecająca. Skoro śmierć jest orgazmem, to MASAKRA jest orgią :)

Jeśli lektura nowego numeru jeszcze przed wami, to pamiętajcie żeby się nią delektować, bo śmierć nie lubi pośpiechu…

długich dni i zaczytanych nocy

Alicya Rivard

http://alicyawkrainieslow.blogspot.com/

MASAKRA TO DOPIERO POCZĄTEK!

Pojawienie się kolejnego numeru Horror Masakry spotkało się z wieloma pozytywnymi opiniami, to dobrze, że zarówno młodsi czytelnicy, jak i starsi są zadowoleni, żeby nie powiedzieć podekscytowani. Nie da się jednak pominąć kilku opinii mniej przychylnych, ale nie wrogich. Krytyka HM, z która się spotkałam, nie tylko w internecie, nie stanowi...

więcej Pokaż mimo to

7
Reklama
avatar
136
29

Na półkach: ,

Jak sama nazwa wskazuje jest to kawał horrorowej masakry, robionej przez fanatyków dla fanatyków, a nie dla wielbicieli Zmierzchu czy też innych tworów emohorroropodobnych. W magazynie obok opowiadań znajdziemy po dwa wywiady i felietony. Opowiadania obejmują szeroki zakres tematyczny (oczywiście w konwencji okołohorrorowej) i prezentują zróżnicowany poziom. Obok brutalnych opowiadań z gatunku "ludzie ludziom zgotowali ten los", znajdziemy bardziej lub mniej mroczne ghost stories, trochę czarnego humoru, a nawet opowieść w klimatach dark sf, czyli prawie dla każdego coś miłego.
Wywiady ciekawe - konkretne pytania i w miarę konkretne odpowiedzi ;-)
Z felietonu Michała Stonawskiego możemy dowiedzieć się co (lub kto) w polskiej grozie piszczy i o próbach zmiany tego pisku w groźny ryk ;-)
Artykuł Adriana Warwasa o giallo pozostawia spory niedosyt. Autor potraktował temat bardzo skrótowo i po łebkach.
Jak na prawdziwego zina przystało w magazynie możemy natknąć się na pewne niedociągnięcia od strony technicznej, co dla jednych (oldskulowców - pamiętających złote czasy papierowych fanzinów)może być plusem, a dla innych minusem.

Jak sama nazwa wskazuje jest to kawał horrorowej masakry, robionej przez fanatyków dla fanatyków, a nie dla wielbicieli Zmierzchu czy też innych tworów emohorroropodobnych. W magazynie obok opowiadań znajdziemy po dwa wywiady i felietony. Opowiadania obejmują szeroki zakres tematyczny (oczywiście w konwencji okołohorrorowej) i prezentują zróżnicowany poziom. Obok brutalnych...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1448
278

Na półkach:

Solidne 7/10 gwiazdek. Polacy dają radę, aż miło. Na plus:
- mniejszy format czasopisma,
- schizowata okładka :) ,
- to, że HM stawia na opowiadania. Są wywiady, krótkie artykuły, reklamy, ale PRZEDE WSZYSTKIM literacka groza, i to nie byle jaka...
- "Groźny Mikołaj" Iwony Grodzkiej, "Ostatnia wola" Łukasza Henela (rozbrajające poczucie humoru :), "Kotek" Michała Gajewskiego (ostro!), "A kogo to obchodzi" Macieja Kaźmierczaka...

Można się przyczepić do jakości druku, owszem, osobiście przyczepię się jednak tylko do dwóch opowiadań idących mocno w stronę s-f za którym, delikatnie mówiąc, nie przepadam. Im dalej od s-f tym lepiej to wszystko wygląda. Ale to moja subiektywna opinia.

Mocno trzymam kciuki za rozwój HM, ta gazeta ma strasznie wielki potencjał. Jedyne słuszne czasopismo dla miłośników grozy.

Solidne 7/10 gwiazdek. Polacy dają radę, aż miło. Na plus:
- mniejszy format czasopisma,
- schizowata okładka :) ,
- to, że HM stawia na opowiadania. Są wywiady, krótkie artykuły, reklamy, ale PRZEDE WSZYSTKIM literacka groza, i to nie byle jaka...
- "Groźny Mikołaj" Iwony Grodzkiej, "Ostatnia wola" Łukasza Henela (rozbrajające poczucie humoru :), "Kotek" Michała...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
763
4

Na półkach: , , , ,

Jak tak czytałem te wszystkie opowiadania, to coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że polscy autorzy powinni być bardziej doceniani i promowani przez wydawnictwa. Też potrafimy tworzyć mocne i ciekawe opowieści grozy i powinny one być czymś więcej niż rarytasami dla internetowych szperaczy albo pasjonatów literackiego horroru, którzy wiedzą gdzie ich szukać. Widać, że Tomasz Siwiec zadbał o odpowiednio wysoki poziom opublikowanych historii. Wywiady i artykuły również były bardzo ciekawą lekturą. Przyczepić mogę się jedynie do jakości wydania, które, jak na mój gust, jest chyba troszkę gorsze niż w poprzednim numerze. Chodzi mi o takie drobiazgi jak brak numeracji stron (przydałby się też spis treści) i dziwnie porozciągane grafiki w reklamach. Nie wiem czy to przez pośpiech czy oszczędność. Mniejszy format oczywiście jest na plus. Tego jednak nie biorę pod uwagę przy ocenie bo liczą się teksty, a tych jest więcej i są bardzo dobre, więc tym razem, ocena również "bardzo dobra" :).

Jak tak czytałem te wszystkie opowiadania, to coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że polscy autorzy powinni być bardziej doceniani i promowani przez wydawnictwa. Też potrafimy tworzyć mocne i ciekawe opowieści grozy i powinny one być czymś więcej niż rarytasami dla internetowych szperaczy albo pasjonatów literackiego horroru, którzy wiedzą gdzie ich szukać....

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Horror Masakra #2


Reklama
zgłoś błąd