Rybak islandzki

Okładka książki Rybak islandzki
Pierre Loti Wydawnictwo: Wydawnictwo Morskie Seria: Seria z Fregatą klasyka
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
klasyka
Seria:
Seria z Fregatą
Tytuł oryginału:
Pécheur d'Islande
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania:
1975-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1888-01-01
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
Tagi:
Bretania Bretończycy rybacy morze literatura francuska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1432
574

Na półkach: , , ,

Położona w północno-zachodniej Francji Bretania to w głównej części półwysep wdzierający się mocno postrzępionymi brzegami w oblewające go wody Oceanu Atlantyckiego. Na tych skalistych, omiatanych wichrami wybrzeżach, trwa odwieczna walka żywiołów. Wzburzone fale raz po raz uderzają w palczasto wystające cyple ze wznoszącymi się na nich stromymi klifami, tworząc krajobraz niezwykle malowniczy, jednakże, zdawałoby się, zupełnie niesprzyjający osiedlaniu się ludzi. Jest to jednak mylne wrażenie, gdyż od zamierzchłych czasów ziemie te zamieszkują Bretończycy – lud równie zahartowany w przeciwnościach i dziejowych burzach, co i same brzegi, na których żyje.

W czasach rozgrywania się akcji "Rybaka islandzkiego", w drugiej połowie XIX w. Bretończycy mieszkający na wybrzeżach trudnili się głównie połowami ryb, wypuszczając się często na odległe wody północnego Atlantyku, aż do wybrzeży Islandii. Bohaterowie powieści to właśnie grupa rybaków odbywających takie rejsy – nazywani byli z tego powodu Islandczykami. Wyruszali oni niewielkimi stateczkami co roku, pod koniec zimy, na daleką północ, po czym, o ile dopisało im szczęście, wracali na początku jesieni w rodzinne strony. Żeby dopomóc kapryśnemu szczęściu, ci bardzo religijni ludzie zawierzali swe losy Matce Bożej, której fajansowa figurka, dobrze zabezpieczona przed upadkiem, stała na honorowym miejscu w głównej kajucie statku. Niekończące się dni islandzkiego lata upływały im na połowach dorsza, którego zgromadzony zapas zapewniał im i ich rodzinom dostatek. Monotonną pracę urozmaicało im śpiewanie ulubionej szanty: "Jean-François de Nantes". Od czasu do czasu na te dalekie wody wpływały statki pocztowe i przywoziły długo wyczekiwane wieści od najbliższych, często pisane jedną ręką do wielu adresatów, gdyż niewiele osób z nadmorskich wiosek potrafiło czytać i pisać. Jesień i zima to z kolei dla żonatych rybaków czas spędzany w gronie rodziny, a dla samotnych - czas zawierania znajomości z równie stęsknionymi towarzystwa młodych ludzi, pogrążonymi w codziennych obowiązkach dziewczynami; czas krótkiego narzeczeństwa i wesel. Ten roczny rytm wspólny dla całej społeczności sprawiał, że nawet dzieci rodziły się w większości rodzin w jednej porze roku, często widząc swych ojców dopiero kilka miesięcy po przyjściu na świat.

Centralną postacią "Rybaka islandzkiego" jest Jan Gaos, młody rybak wyróżniający się spośród współtowarzyszy zarówno urodą, jak i niepokornym charakterem. Podczas jednego z wesel wyznaczono mu jako partnerkę Gaud, urodziwą pannę z bogatej rodziny. O losach tych dwojga, a także innych osób z ich otoczenia, żyjących w miejscu i czasie, które nie zawsze sprzyjały budowaniu spokojnej rodzinnej przystani, można przeczytać w tej niesłusznie zapomnianej powieści.

Położona w północno-zachodniej Francji Bretania to w głównej części półwysep wdzierający się mocno postrzępionymi brzegami w oblewające go wody Oceanu Atlantyckiego. Na tych skalistych, omiatanych wichrami wybrzeżach, trwa odwieczna walka żywiołów. Wzburzone fale raz po raz uderzają w palczasto wystające cyple ze wznoszącymi się na nich stromymi klifami, tworząc krajobraz...

więcej Pokaż mimo to

108
avatar
354
289

Na półkach: ,

Cała historia jest widziana jakby przez mgłę, która często towarzyszyła rybakom.

Osadzeni w tej dawnej rzeczywistości bohaterzy działali zbyt wolno, nie napędzali akcji.
Czytało się spokojnie, przed snem.

Czułam, że autor ma potencjał, jadnak wykorzystał go słabiej rozciągając niewiele smaczków na tak długą książkę.

Cała historia jest widziana jakby przez mgłę, która często towarzyszyła rybakom.

Osadzeni w tej dawnej rzeczywistości bohaterzy działali zbyt wolno, nie napędzali akcji.
Czytało się spokojnie, przed snem.

Czułam, że autor ma potencjał, jadnak wykorzystał go słabiej rozciągając niewiele smaczków na tak długą książkę.

Pokaż mimo to

6
avatar
5
4

Na półkach: , ,

Jest to jedna z tych książek, ktorych się nie zapomina...

Jest to jedna z tych książek, ktorych się nie zapomina...

Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
807
101

Na półkach:

„Było ich pięciu, mieli potężne bary, pili oparci łokciami o stół, w ciemnym pomieszczeniu pachnącym soloną rybą i morzem.”

W ten oto sposób Julien Viaud znany jako Pierre Loti rozpoczął opowieść, w której liryzm i surowe krajobrazy Bretanii przenoszą nas w świat pełen fal obijających się o skały i tęgich żeglarzy kołyszących się w swoich zwilgotniałych łodziach. „Rybak islandzki” to książka zapomniana, której zakurzone, szczątkowe egzemplarze leżą cicho na półkach bibliotek i tylko raz na jakiś czas czyjaś ręka pochwyci mały, kieszonkowy wolumin, by nacieszyć serce.

Dla Bretończyków nadejście wiosny to sygnał: oto zbliża się pora łowów, wielkie statki przygotowują się do odejścia w morze, a mężczyźni porzucają ciepłe tawerny i słodkie kobiety, by znów wyruszyć ku wodom Islandii, ku głębinom bogatym w łów. Wśród nich jest Jan Gaos z Pors-Even, były artylerzysta, wielki, silny chłopiec o szerokich plecach i „mięśniach ramion przypominających dwa krągłe bochenki”. Wbrew pozorom nie jest to ktoś, kogo z grubsza ciosany charakter nie pozwala na czułe myśli – Jan ma bardzo dobre serce, z tą jedną różnicą, że opanowała je dzikość i pragnienie zaślubin z nieprzejednaną tonią, która stała mu się najbliższa spośród wszystkich kobiet. Los jednak chce, że ów wielki jak niedźwiedź mężczyzna przykuwa uwagę pewnej zamożnej mieszczanki z Paimpol – panny Gaud. Któż by się domyślił, że ta wątła dziewczyna o szlachetnym wyrazie twarzy kładzie się wśród muślinowych firanek swego łóżka z myślą o surowej, poważnej twarzy młodzieńca, który w pocie czoła zarzuca sieci gdzieś, hen, gdzie noc przeplata się z dniem jasną poświatą słonego powietrza.

Mijają smutne, letnie dni, wrzosowiska wyciągają się ku słońcu, a wieczory podszywają się chłodem. Kobiety wietrzą domy, wynoszą na słońce odświętne ubrania, zamiatają izby. Wdowy popłakują w kapliczce upamiętniającej tych, którzy zginęli na morzu, młode panny wyczekują swych ukochanych, którzy na początku wiosny obiecali im zaślubiny, a stare matki i ojcowie niecierpliwie wypatrują na horyzoncie ciemnych kształtów. Nadchodzi czas powrotów, czas, kiedy już wiadomo, kto pojawi się w domu, a kto na zawsze zostanie połączony z ciemną, pieniącą się tonią. Wśród tych, którzy wyczekują jest też Gaud. Kto wie, czy kolejnym statkiem, który nadpłynie nie będzie „Marie” wioząca na swoim pokładzie najlepszych spośród żeglarzy, a wśród nich... Jana.

„Rybak islandzki” urzeka. Pierre Loti – człowiek, który pływał na okrętach wojennych po wszystkich morzach świata – opisuje każdą wyprawę rybaków z taką szczegółowością, że nie jeden raz przed oczyma pojawia się niezmącony, rześki krajobraz wysłanych krzewami janowca wybrzeży albo zimna, srebrna głębina nieczułych wód. Loti z niebywałą wrażliwością wydobywa z krajobrazów każdy szczegół, a postacie wychodzące spod jego pióra zdają się żywe i nieokiełznane. Wszystko to sprawia wrażenie na tyle figuratywne, że nawet cisza na morzu zdaje się niepokojąca, smutna, jakby czekała na odpowiedni moment...

„Było ich pięciu, mieli potężne bary, pili oparci łokciami o stół, w ciemnym pomieszczeniu pachnącym soloną rybą i morzem.”

W ten oto sposób Julien Viaud znany jako Pierre Loti rozpoczął opowieść, w której liryzm i surowe krajobrazy Bretanii przenoszą nas w świat pełen fal obijających się o skały i tęgich żeglarzy kołyszących się w swoich zwilgotniałych łodziach. „Rybak...

więcej Pokaż mimo to

17

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rybak islandzki


Reklama
zgłoś błąd