Inka. Zachowałam się jak trzeba...

Okładka książki Inka. Zachowałam się jak trzeba...
Piotr Szubarczyk Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rafael albumy
64 str. 1 godz. 4 min.
Kategoria:
albumy
Wydawnictwo:
Dom Wydawniczy Rafael
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
64
Czas czytania
1 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375694055
Tagi:
wojna komunizm las partyzanci wyklęci żołnierze UB zbrodnia morderstwo
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1537
1536

Na półkach:

Inkę, a właściwie Danutę Siedzikównę, poznałam w brutalny, bezkompromisowy sposób – poprzez spektakl teatralny Inka 1946 emitowany kilka lat temu przez TVP w ramach Teatru Telewizji, który zresztą dołączony został do tej książki. To, co mnie tak poruszyło, a może nawet wstrząsnęło, co nie pozwoliło zapomnieć o tej wyjątkowej dziewczynie, to nie jej życie z wyboru na krawędzi śmierci podobne innym Żołnierzom Wyklętym, ale postawa, nazywana przyzwoitą przez Władysława Bartoszewskiego, w kontekście jej wieku. Za kilka dni, tak zaczyna opowieść autor, 3 września 1946 roku, miała skończyć 18 lat, na które nie czekała, chociaż kiedyś wiązała z tą datą ogromne nadzieje. „Przy narodzinach uszkodzono jej drobne mięśnie twarzy, miała więc z jednej strony usta ściągnięte w nienaturalnym grymasie i lekko wklęśnięty policzek". Dla niej bycie pełnoletnią oznaczało szansę na operację korygującą asymetrię twarzy. Chciała wyglądać ładnie.
Jak każda nastolatka w jej wieku.
O tym, że jej marzenie nie spełni się i że już na nie czeka, świadczyły słowa napisane w grypsie wyniesionym z więzienia – „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba…"
28 sierpnia 1946 roku, na kilka dni przed tak kiedyś wyczekiwaną osiemnastką, została rozstrzelana przez funkcjonariuszy UB. Do końca wierna swoim wartościom i rocie złożonej przysięgi – „do ofiary życia mego” – krzycząc im prosto w twarze – Niech żyje Polska!
Jednak obejrzany spektakl teatralny, chociaż mną wstrząsnął emocjonalnie (polały się łzy bólu i bezsilnej wściekłości), nie odpowiedział mi na bardzo ważne pytanie, które zawsze sobie zadaję, kiedy poznaję osoby oddające życie, za wydawałoby się abstrakcyjne idee – jaka jest geneza ich niezłomności? Troszkę na ten temat dowiedziałam się dzięki książce „Żołnierze Wyklęci” Joanny Wieliczki-Szarkowej, ale na wyczerpującą odpowiedź liczyłam, sięgając po tę właśnie monografię wydaną w pięknej, albumowej formie. Pozycję, która nie skupia się tylko na głównej bohaterce, ale poszerza swoją zawartość o konteksty środowiskowe, wybiegające daleko poza jej życie rodzinne i konspiracyjne, jednakże wywierające ogromne znaczenie na ukształtowanie się postawy przyzwoitej, jej patrzenia na świat, na życie, na powinności i przyszłość Polski. Mam tu na myśli przytoczone życiorysy jej dowódców – majora Zygmunta Szendzielarza „ Łupaszki” i podporucznika Zygmunta Badocha „Żelaznego” oraz spowiednika Inki, księdza Mikołaja Wagnera. Świadomie nie użyłam wyrażenia „postawa patriotyczna”, ponieważ mam wrażenie, że do Inki ono nie pasuje, chociaż historycy właśnie takiego określenia, podsumowującego jej postępowanie, użyliby. Może też dlatego, że autor, opowiadając historię siedemnastoletniej dziewczyny, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK, ukazał ją poprzez fakty historyczne, działanie i zachowanie, czerpiąc wiedzę z ocalałych dokumentów, którymi ilustrował tekst i ze wspomnień świadków jej życia. Tych, którzy znali ją bardzo dobrze (rodzina i przyjaciele) i tych, którzy zetknęli się z nią na jedną chwilę tak, jak ksiądz Marian Prusak spowiadający Inkę tuż przed egzekucją i towarzyszący jej w chwili śmierci jako jeden z obecnych świadków czy kilkuletni Jerzy Łytkowski; „który patrzył przyklejony do szyby, jak dziewczyna przechodzi przez podwórko i oddala . Nie wiedział, że to już na zawsze…”, że odchodząca nieznajoma rzeczy pożyczonych od jego mamy nie będzie miała już szansy oddać.
Dużo w tej historii emocji.
I tych wspominających nastolatkę, i tych moich – czytelniczki, ale i tych autora, którego opinie zawarte w zdaniach czasami wykraczały poza rygor bezemocjonalnego, obiektywnego przekazu. Zwłaszcza te oceniające czasy współczesne, kształtowane przez partie polityczne lub korygujące stan świadomości czytelników o powojennej działalności AK poprzez takie zdania – „Kiedy się tego nie rozumie, daje się posłuch sowieckiej popłuczynie propagandowej, która do dziś głosi, że to były napady i bezsensowna wojna domowa". Dotyczy to także mitu „ofiary” Inki i błędnego rozumienia ostatniego rozkazu dowódcy AK, generała brygady Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”, nadal upowszechnianego, według autora, przez środowiska postkomunistyczne.
Ze smutkiem przyznaję, że byłam ich ofiarą.
Jednak poza prostującymi moje spojrzenie na przeszłość publikacjami dokumentów, które sama mogłam przeanalizować i sformułować na ich podstawie własne wnioski, największą wartością, jaką wyniosłam z tej pozycji, było uzyskanie pełnej odpowiedzi na, postawione sobie na początku moich rozważań, pytanie oraz „ożywienie” papierowej postaci historycznej. Wyposażenie jej w emocje, nadzieję, marzenia i poglądy, ukazujące Dankę nie jako żołnierkę w mundurze walczącą o ojczyznę wolną od komunistów, ale nastolatkę. Wierną do końca przede wszystkim wartościom przekazanym przez rodziców, przed którymi była za ich obronę odpowiedzialną. One nadawały sens jej działalności, a „przez swą służbę w wileńskiej brygadzie chciała też nadać sens śmierci swoich rodziców. Bo na cóż sybirska poniewierka ojca, na cóż służba, cierpienie i śmierć matki, jeśli Polska – po tym, co wycierpiała w czasie wojny – miałaby się stać sowieckim dominium?” Odpowiedzialność przed rodzicami za swoją postawę była podstawowym i głównym motorem jej postępowania, a słowa w grypsie, meldunkiem złożonym przed babcią.
Marzy mi się powszechne właśnie takie chowanie młodzieży.
Monografia siedemnastoletniej Inki jest twardym kontrargumentem, na bagatelizowanie wyskoków młodych ludzi takimi usprawiedliwieniami, jak – młody, więc głupi i nie wie, co robi. Jest wręcz oskarżeniem o kondycję wychowawczą współczesnej rodziny. Zwłaszcza gdy mass media donoszą o aktach bezczeszczenia pamięci tej, która dla ich życia w wolnej Polsce poświęciła najcenniejsze, co posiada nastolatka – życie, przyszłość i młodość.
Smutne i przerażające.
Dlatego przytoczę pod rozwagę nam rodzicom i wychowawcom ostatnie zdanie autora cytującego amerykańskiego filozofa i pisarza George’a Santayany: "Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie…”
naostrzuksiazki.pl

Inkę, a właściwie Danutę Siedzikównę, poznałam w brutalny, bezkompromisowy sposób – poprzez spektakl teatralny Inka 1946 emitowany kilka lat temu przez TVP w ramach Teatru Telewizji, który zresztą dołączony został do tej książki. To, co mnie tak poruszyło, a może nawet wstrząsnęło, co nie pozwoliło zapomnieć o tej wyjątkowej dziewczynie, to nie jej życie z wyboru na...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
153
15

Na półkach: , ,

Świetna i angażująca lektura do połowy, po czym wychodzi poza ramy głównej postaci i staje się jakby książką nie o Ince, ale o sytuacji politycznej w powojennej Polsce. Nadal OK, gdyby nie to, że autor jest co raz mniej merytoryczny i zaczyna pisać bardziej emocjonalnie i subiektywnie, patrząc "z jedynie słusznej" perspektywy. Nic nie ujmując bohaterskim żołnierzom, za cenę życia walczących o "Sprawę" z sowieckim okupantem - przy pominięciu szerszego kontekstu sytuacji i wydarzeń historycznych opracowaniu zaczyna brakować profesjonalnego obiektywizmu, a autor mimowolnie sam je deprecjonuje. Mimo wszystko warto zapoznać się z tą pozycją.

Świetna i angażująca lektura do połowy, po czym wychodzi poza ramy głównej postaci i staje się jakby książką nie o Ince, ale o sytuacji politycznej w powojennej Polsce. Nadal OK, gdyby nie to, że autor jest co raz mniej merytoryczny i zaczyna pisać bardziej emocjonalnie i subiektywnie, patrząc "z jedynie słusznej" perspektywy. Nic nie ujmując bohaterskim żołnierzom, za cenę...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
89
86

Na półkach:

Biografia życia Danusi Siedzikówny w pigułce.
Nie podoba mi się zbytnio oprawa i format książki ale treść całkiem przystępna, taka bardziej podręcznikowa.
Plusem są zdjęcia, których jest sporo.

Biografia życia Danusi Siedzikówny w pigułce.
Nie podoba mi się zbytnio oprawa i format książki ale treść całkiem przystępna, taka bardziej podręcznikowa.
Plusem są zdjęcia, których jest sporo.

Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
14
4

Na półkach: ,

Książka genialna, po przeczytaniu jej czuje się chęć sięgnięcia po więcej informacji ne jej temat. Dla mnie postać Inki zawsze będzie wyjątkowa.

Książka genialna, po przeczytaniu jej czuje się chęć sięgnięcia po więcej informacji ne jej temat. Dla mnie postać Inki zawsze będzie wyjątkowa.

Pokaż mimo to

3
avatar
215
36

Na półkach: ,

Pozycja obowiązkowa dla każdego Polaka. Historia życia tej młodziutkiej dziewczyny, która oddała własne życie za wolną Polskę. Ilu z nas byłoby poświęcić się dla świętej sprawy?
Książka nie jest długa, szybko się czyta, jest w niej wiele zdjęć, także nadaje się też do przeczytania przez tych "nieczytających".

Pozycja obowiązkowa dla każdego Polaka. Historia życia tej młodziutkiej dziewczyny, która oddała własne życie za wolną Polskę. Ilu z nas byłoby poświęcić się dla świętej sprawy?
Książka nie jest długa, szybko się czyta, jest w niej wiele zdjęć, także nadaje się też do przeczytania przez tych "nieczytających".

Pokaż mimo to

3
avatar
3
3

Na półkach: ,

Sekrety sanitariuszki "Inki"



Autor: Piotr Szubarczyk
Tytuł: “Inka. Zachowałam się jak trzeba…”
Rok wydania: 2013
Miejsce wydania: Kraków
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy “Rafael”
Patroni medialni: “Gość Niedzielny”, “W Sieci”,
Fronda.pl, wNas.pl, Niezalezna.pl



Nie tylko dla katolików

Krótka, ale treściwa - takimi słowami można podsumować książkę “Inka. Zachowałam się jak trzeba…” Piotra Szubarczyka (nazwisko autora nie jest podane ani na okładce, ani na stronie tytułowej. Widnieje ono jednak pod wstępem zatytułowanym “Od autora”). 64-stronicowa pozycja ukazała się w 2013 roku nakładem Domu Wydawniczego “Rafael”. Chociaż wydawcą książki jest instytucja katolicka, a patronat medialny nad publikacją objęło kilka mediów prawicowych, nie jest ona przeznaczona wyłącznie dla katolików i prawicowców. Omawiana książka nie ma charakteru religijnego ani politycznego. Jest pozycją informacyjną: trochę dziennikarską, trochę popularnonaukową. No dobrze… Na podstawie kilku przesłanek da się wywnioskować, że jej autor sympatyzuje z “opcją smoleńską” (najsilniejszą z nich jest sformułowanie “to byłoby uczczenie […] poległego prezydenta” umieszczone na stronie 62). Mimo to, publikacja zawiera wiele ciekawych i wartościowych faktów, które mogą być przydatne także dla osób spoza kręgu prawicowo-katolickiego. Pozycja, wbrew pozorom, nie jest monotematyczna. Występuje w niej nie tylko wątek główny, ale również wiele wątków pobocznych.


Szeroka perspektywa

Wątkiem głównym jest - jak nietrudno wywnioskować z tytułu - życie, śmierć i upamiętnienie sanitariuszki Danuty Siedzikówny “Inki”, niespełna osiemnastoletniej ofiary stalinowskich represji, zaliczanej do panteonu Żołnierzy Wyklętych. Historia “Inki” (1928-1946) nie jest jednak wyrwana z kontekstu. Szubarczyk przedstawił ją na tle 5 Wileńskiej Brygady AK, skądinąd bardzo precyzyjnie zarysowanym (nastolatka działała w oddziale podporucznika Zdzisława Badochy “Żelaznego“, który z kolei był podwładnym majora Zygmunta Szendzielarza “Łupaszki“). Autor ukazał również Siedzikównę na tle środowiska społecznego, które ukształtowało jej patriotyczny i antykomunistyczny światopogląd. Zwrócił uwagę na tragiczne dzieje i niepodległościowe tradycje rodziny bohaterki. Szubarczyk nie omieszkał się napisać także o tym, co dzisiaj (w III RP) dzieje się z pamięcią o “Ince” i innych Żołnierzach Wyklętych. Omawiana książka, chociaż przygotowana starannie i rzetelnie, nie jest do końca wolna od emocji i prywatnych komentarzy autora. Szubarczyk używa niekiedy mocnych sformułowań, ocenia postępowanie różnych osób, przedstawia własne pomysły dotyczące uczczenia Żołnierzy Wyklętych.


Aspekt formalny

Pisząc o książce “Inka. Zachowałam się jak trzeba…” Piotra Szubarczyka, nie należy zapominać o formie. A ta robi wrażenie. Pozycja została opublikowana w formacie A4. Co więcej, wydano ją w twardej oprawie. Okładka książki prezentuje się bardzo dobrze. Widzimy na niej duże, czarno-białe, lekko przechylone, jakby wyjęte z albumu zdjęcie legitymacyjne Danusi Siedzikówny. Znajduje się ono na tle kolorowego fotomontażu. Dolną część tego fotomontażu stanowi pokolorowana fotografia szwadronu Zdzisława Badochy “Żelaznego” (wśród uwiecznionych żołnierzy jest sanitariuszka “Inka”). Górną część - zdjęcie lasu, wysokich drzew. Tytuł publikacji zapisano w następujący sposób: wielki, biały napis “INKA”, a pod nim nieduży, biały podtytuł “Zachowałam się jak trzeba…”. Po obu stronach słowa “INKA” znajdują się polskie flagi. Spójrzmy teraz na środek książki. Dziełko Szubarczyka wydrukowano na wysokiej jakości kredowym papierze. Strony są gładkie, lśniące, pachnące i kolorowe (pergaminowe z ciemnymi marginesami). Książka obfituje w zdjęcia, grafiki i skany różnorakich dokumentów. Takie wydanie idealnie nadaje się na prezent. Z pewnością przypadnie do gustu sentymentalistom.


Z pierwszej ręki

Przejdźmy jednak do treści publikacji, bo to ona jest tutaj najważniejsza. Piotr Szubarczyk, pracując nad swoją książką, korzystał z wielu zróżnicowanych źródeł. Najbardziej wartościowe są informacje, które autor otrzymał “z pierwszej ręki” - od świadków życia i śmierci Danuty Siedzikówny. Jedną z osób, do których dotarł twórca publikacji, był ksiądz Marian Prusak. Człowiek ten, gdański kapelan wojskowy, wysłuchał ostatniej spowiedzi Danki i podporucznika Feliksa Selmanowicza “Zagończyka” (żołnierza straconego razem z sanitariuszką). Polski ksiądz doskonale zapamiętał głęboki smutek Selmanowicza i wyjątkowy spokój Siedzikówny. Ostatni raz towarzyszył im… już na samym końcu, w chwili egzekucji. Podobno duchowny nie był w stanie patrzeć na tę drastyczną scenę. Zorientował się jednak, że za pierwszym razem rozstrzelanie się nie powiodło i że musiano je powtórzyć. Inne osoby, z którymi rozmawiał Szubarczyk, to m.in. Wiesława Siedzik-Korzeniowa (siostra Danusi), Wanda z Górskich Artwichowa (przyjaciółka bohaterki) i Jerzy Łytkowski (człowiek, który obserwował “Inkę” udającą się na ostatnią wyprawę po lekarstwa). Ich wiedza, pochodząca z osobistego doświadczenia, jest nieoceniona.


Zwyczajna-niezwyczajna

Danuta Siedzikówna “Inka” urodziła się w Guszczewinie/Huszczewinie koło Narewki. Pochodziła z rodziny, która dużo wycierpiała za działalność niepodległościową. Ojca dziewczyny dwukrotnie (w czasach carskich i bolszewickich) wywożono w głąb Rosji. Matka Danki została aresztowana i poddana torturom przez gestapo. Widok skatowanej kobiety - rannej, z wybitymi zębami - był dla Siedzikówny traumatycznym przeżyciem. Doświadczenia najbliższych (i poczucie obowiązku wobec nich) przesądziły o drodze życiowej samej Danusi. Ale “Inka” nie była tylko bohaterką walki o suwerenną Polskę. Była również… zwyczajną dziewczyną. Miała swoje marzenia i problemy. Wielkim zmartwieniem Danki, które towarzyszyło jej przez całe życie, było zniekształcenie lewej części twarzy. Siedzikówna, której podczas narodzin uszkodzono mięśnie, miała “usta ściągnięte w nienaturalnym grymasie i lekko wklęśnięty policzek” (s. 6). Złośliwi rówieśnicy często szydzili z jej nieszczęścia. Danusia wiedziała jednak, że gdy skończy osiemnaście lat, będzie mogła się poddać specjalnej operacji. Niecierpliwie czekała na te urodziny. Ale ich nie doczekała. Została zabita sześć dni przed swoją “osiemnastką”. Gorzka ironia losu.


Czy wiecie, że…?

Zarówno Danka, jak i jej siostry (Wiesia i Irenka) były bardzo zdolnymi uczennicami. Mieszkały tak daleko od szkoły, że musiały do niej dojeżdżać konno. Wiesława Siedzik-Korzeniowa zapamiętała, że wszystkie trzy “wskakiwały na konia z płotu, bo były za małe, żeby wsiadać normalnie” (s. 12). Danusia Siedzikówna miała w swoim życiu kilka bliskich koleżanek. Jedną z nich nazywano “Inką”. I to właśnie na jej cześć przyszła Żołnierka Wyklęta przyjęła swój słynny pseudonim. Działalność konspiracyjna, jaką prowadziła Siedzikówna, wymagała posługiwania się fałszywymi nazwiskami. Nasza bohaterka była więc również znana jako “Danuta Obuchowicz” i “Ina Zalewska”. Konspiracja działała tak dobrze, że podporucznik Olgierd Christa “Leszek” (dowódca Danusi, następca “Żelaznego”) dopiero w III Rzeczypospolitej dowiedział się, jak brzmiało prawdziwe nazwisko “Inki”. Niestety, było już za późno. Christa zdążył bowiem ufundować tablicę pamiątkową, na której widniało nazwisko “Danuta Obuchowicz”. Siedzikówna miała uzdolnienia muzyczne. Grała na gitarze, śpiewała solo w kościele. W noc aresztowania uczyła swoje przyjaciółki nowej pieśni. Był to patriotyczny utwór ze słowami Andrzeja Trzebińskiego.


Pamięć i prawda

Dzieje Danuty Siedzikówny “Inki” wcale nie zakończyły się w momencie śmierci. Dankę spotkało to samo, co wielu innych akowców: była obrażana i zniesławiana w komunistycznych mediach. Próbowano z niej zrobić bandytkę i terrorystkę. Krzywdząca propaganda, rozpowszechniana przez środki masowego przekazu, brzmiała tym bardziej niedorzecznie, że Siedzikówna nigdy nie walczyła z bronią w ręku. Była tylko sanitariuszką… I to w typie “dobrej Samarytanki”. Zdarzało jej się pomagać nie tylko własnym kompanom, ale również rannym milicjantom. Wiesława Siedzik-Korzeniowa przez wiele lat obawiała się, że pamięć o jej siostrze całkowicie zaginie. Tak się jednak nie stało. Po upadku Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej pamięć i prawda o “Ince” zaczęły wychodzić na światło dzienne. Już w 1990 roku wyrok śmierci, wydany na niewinną sanitariuszkę, został oficjalnie unieważniony. Prawdziwa sława Danuty Siedzikówny “Inki” zaczęła się w XXI wieku. W 2001 roku nazwano jej imieniem skwer w Sopocie. W 2009 roku Danusia stała się patronką Szkoły Podstawowej w Podjazach, a rok później - Gimnazjum nr 2 w Ostrołęce. W 2012 roku umieszczono jej popiersie w krakowskim parku Jordana.


Brygada “Łupaszki”

Przyjrzyjmy się teraz 5 Wileńskiej Brygadzie AK: formacji wojskowej, w której służyła Siedzikówna. Antykomunistyczny oddział partyzantów powstał jeszcze w czasie drugiej wojny światowej (w 1943 roku). Wszystko zaczęło się od partyzanckiego oddziału Antoniego Burzyńskiego “Kmicica”. Oddział ten próbował współpracować z Sowietami, towarzysząc im w walce z niemieckim okupantem. Ale Sowieci zdradzili swoich polskich kolegów. Część z nich wymordowali, a z pozostałej części utworzyli marionetkową jednostkę “ludową”. Tryumf stalinowców nie trwał długo, gdyż jednostka szybko się rozpadła, a na jej gruzach powstała antykomunistyczna i antysowiecka partyzantka. Tą partyzantką była 5 Wileńska Brygada AK z majorem Zygmuntem Szendzielarzem “Łupaszką” na czele. Oddział prowadził liczne akcje przeciwko Sowietom i ich sprzymierzeńcom. Po oficjalnym zakończeniu wojny żołnierze nie porzucili swoich zmagań. Wierzyli, że sytuacja, jaka panowała na Kresach Wschodnich, jest tylko stanem przejściowym. Niestety - mimo optymizmu i zaangażowania - przegrali. Sam Zygmunt Szendzielarz został aresztowany w 1948 roku. Trzy lata później odebrano mu życie, skazawszy go uprzednio na 18-krotną karę śmierci.


Dodatek - płyta DVD

Grzechem byłoby nie wspomnieć o fakcie, że do ekskluzywnego (i chyba jedynego) wydania książki “Inka. Zachowałam się jak trzeba…” Piotra Szubarczyka dołączono płytę DVD z telewizyjnym spektaklem “Inka 1946”. Jest to sztuka Wojciecha Tomczyka w reżyserii Natalii Korynckiej-Gruz. Widowisko zostało zrealizowane w 2006 roku przez Telewizję Polską. W rolę Danuty Siedzikówny wciela się Karolina Kominek-Skuratowicz. Warto wiedzieć, że jest to aktorka z mojego miasta, Starachowic. O samym spektaklu pisać nie będę, gdyż zrecenzowałam go już pół roku temu (moja recenzja jest dostępna w Internecie. Wystarczy jej dobrze poszukać). Przytoczę za to słowa, które umieszczono na okładce plastikowego pudełka: “Wzruszający spektakl o heroizmie i poświęceniu młodej dziewczyny, która za marzenia o niepodległej Polsce zapłaciła najwyższą cenę…”. A teraz ciekawostka. Konsultantem historycznym, który pomógł w realizacji widowiska, jest sam Piotr Szubarczyk. Jak się okazuje, książka “Inka. Zachowałam się jak trzeba…” i spektakl “Inka 1946” mają wiele punktów wspólnych. Oba dzieła bazują na wiedzy tego samego historyka. Myślę, że pozycję książkową można uznać za uzupełnienie spektaklu.


Polscy Spartanie

Gorąco zachęcam do lektury książki i seansu widowiska. Papierowa publikacja z pewnością poszerzy wiedzę Szanownych Czytelników. Spektakl okaże się zaś dostarczycielem wzruszeń i refleksji. Dzieje Żołnierzy Wyklętych - nie tylko Danusi Siedzikówny - to ciekawy, ważny i popularny temat. Historie poruszające i inspirujące… Ale czy na pewno motywujące? Jeśli chodzi o mnie, uważam je za przypadki niesamowicie pesymistyczne, wręcz potwierdzające fatalistyczną historiozofię. Czy to nie jest tak, że w ostatecznym rozrachunku sprowadzają się one do morału: “Możesz się starać, ale i tak nic z tego nie wyjdzie”? Mimo wszystko, Żołnierzom Wyklętym należy się podziw i szacunek za postawę spartańską. Trzystu greckich wojowników, o których wspominają źródła starożytne, również nie miało szans na zwycięstwo. A jednak walczyli oni do końca - zaciekle i niestrudzenie, wykazując się męstwem i patriotyzmem. Tacy sami byli Żołnierze Wyklęci. Zamiast przewagi nad wrogiem mieli szlachetne intencje i idealistyczne dusze. Partyzanci z 5 Wileńskiej Brygady AK walczyli na Kresach Wschodnich jak Grecy pod Termopilami. Byli, można by rzec, polskimi Spartanami. I to jest fascynujące. O tym trzeba pamiętać.


Natalia Julia Nowak,
23-29 listopada 2014 r.


PS. Wszystkim, którzy zainteresowali się dziejami 5 Wileńskiej Brygady AK, polecam cykl powieści historycznych Jana Stanisława Smalewskiego: “Pod komendą Łupaszki”, “Żołnierze Łupaszki”, “U boku Łupaszki” i “Więzień Kołymy” (książki, wydane przez Oficynę Wydawniczą “Mireki”, nie są ponumerowane, ale właśnie w takiej kolejności należy je czytać, żeby zachować chronologię wydarzeń). Głównym bohaterem serii jest porucznik Antoni Rymsza “Maks” - jeden z ocalałych łupaszkowców. Smalewski stworzył swoje dzieło na podstawie osobistych rozmów z Rymszą. Warto zajrzeć do tych książek, choćby po to, żeby poznać realia historyczne, w których działała Danuta Siedzikówna “Inka”.

Sekrety sanitariuszki "Inki"



Autor: Piotr Szubarczyk
Tytuł: “Inka. Zachowałam się jak trzeba…”
Rok wydania: 2013
Miejsce wydania: Kraków
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy “Rafael”
Patroni medialni: “Gość Niedzielny”, “W Sieci”,
Fronda.pl, wNas.pl, Niezalezna.pl



Nie tylko dla katolików

Krótka, ale treściwa - takimi słowami można podsumować książkę “Inka. Zachowałam się jak...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
530
55

Na półkach:

Moja ocena jest raczej wyrazem uznania dla postawy siedemnastoletniej dziewczyny, która zachowała się tak, jak ja nie miałabym odwagi postąpić. Treść książki warto uzupełnić broszurą IPNu umieszczoną w Internecie i innymi artykułami, które poświęcono Santariuszce "Ince". Dla mnie okazały się prawdziwą kopalnią wiedzy na temat moich rodzinnych okolic.
Z historią Danki zetknęłam się niedawno, przy okazji emisji spektaklu z rewelacyjną kreacją Karoliny Kominek. Piotr Szubarczyk, histroyk i pracownik IPN-u, autor książki o Ince, na jednej z konferencji dotyczącej Żołnierzy Wyklętych, wspomniał o okolicznościach pracy nad spektaklem: "Natalia Koryncka -Gruz, która reżyserowała ten spektakl, miała wielki problem z doborem aktorki. Odrzucała wszystkie kolejne propozycje. (...)w końcu wybrała dziewczynę, aktorkę z Krakowa. Ja mówię: "Pani Natalio, ale ona tak, jeśli chodzi o fizjononię, to nie przypomina Inki." (...) "Wie pan, może panu się to wyda dziwne... ja poprosiłam , żeby jej dali scenariusz i poprosiłam, żeby przyjechała (...). Wyszłam po nią na dworzec. Zobaczyłam dziewczynę z kartkami w ręku, aktorkę. Zapłakaną. I powiedziałam: "To jest Inka".

Moja ocena jest raczej wyrazem uznania dla postawy siedemnastoletniej dziewczyny, która zachowała się tak, jak ja nie miałabym odwagi postąpić. Treść książki warto uzupełnić broszurą IPNu umieszczoną w Internecie i innymi artykułami, które poświęcono Santariuszce "Ince". Dla mnie okazały się prawdziwą kopalnią wiedzy na temat moich rodzinnych okolic.
Z historią Danki...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1310
504

Na półkach: ,

W tym wypadku "przeczytane" to określenie na wyrost, bo "książka" to 60-cio stronicowy zbiór zdjęć dokumentów, fotografii i krótkich opisów dotyczących osób związanych z niespełna 18-to letnim życiem sanitariuszki 4. szwadronu odtworzonej na Białostocczyźnie 5 Wileńskiej Brygady AK Danuty Siedzikówny ps. "Inka".

Po przejściu frontu podjęła ona pracę kancelistki w nadleśnictwie Hajnówka gdzie została aresztowana przez UB za to że walczyła w AK. Po odbiciu w czasie transportu przyłączyła się do grupy partyzantów Zygmunta Szendzielarz, ps. „Łupaszka” i została tam sanitariuszką i przybrała pseudonim "Inka".
W 1946 podczas odbioru leków w Gdańsku została zdradzona, ponownie aresztowana. Podczas śledztwa była brutalnie bita i poniżana, mimo to odmówiła składania zeznać przeciwko członkom swojej brygady. Za swoje "zbrodnicze" działania Inka została skazana na śmierć. Przed wyprowadzeniem z celi zdążyła jeszcze przekazać swojej babci (ojciec NKWD wywiozło na Syberię a matkę zamordowało gestapo) słowa będące podtytułem albumu: "zachowałam się jak trzeba".

Do albumu dołączona jest płyta DVD z rekonstrukcją życia bohaterki od chwili zakończenia działań wojennych do dnia 28 sierpnia 1946r. kiedy to wykonano na niej karę śmierci.

Przyznam się, że ten film widziałem pierwszy raz kilka miesięcy temu. Jednak dopiero teraz, po przeczytaniu załączonego zbioru dokumentów i charakterystyk poszczególnych postaci tego dramatu oraz obejrzeniu zdjęć, byłem w stanie w pełni zrozumieć i odebrać dramat życia i śmierci Danuty Siedzikówny oraz przekaz jej słów przekazanych babci.

Bardzo dobrze zrobiony album i film.
Całość polecam każdej osobie interesującej się naszą historią związaną z II wojną światową i działalnością tzw. "żołnierzy wyklętych".

W tym wypadku "przeczytane" to określenie na wyrost, bo "książka" to 60-cio stronicowy zbiór zdjęć dokumentów, fotografii i krótkich opisów dotyczących osób związanych z niespełna 18-to letnim życiem sanitariuszki 4. szwadronu odtworzonej na Białostocczyźnie 5 Wileńskiej Brygady AK Danuty Siedzikówny ps. "Inka".

Po przejściu frontu podjęła ona pracę kancelistki w...

więcej Pokaż mimo to

78

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Inka. Zachowałam się jak trzeba...


Reklama
zgłoś błąd