Wtorkowe przyjaciółki

Okładka książki Wtorkowe przyjaciółki
Monika Peetz Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Die Dienstagsfrauen
Wydawnictwo:
Sonia Draga
Data wydania:
2013-02-13
Data 1. wyd. pol.:
2013-02-13
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375086164
Tłumacz:
Małgorzata Huber
Tagi:
przyjaciółki kobiety
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,8 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
2128
1597

Na półkach:

kobieca książka o sile przyjaźni i babskiej solidarności. O pielgrzymce jako formie odkrywania samej siebie i przełomowym momencie życia. Muszę przyznać, że historia zgrabnie i zabawnie napisana.

kobieca książka o sile przyjaźni i babskiej solidarności. O pielgrzymce jako formie odkrywania samej siebie i przełomowym momencie życia. Muszę przyznać, że historia zgrabnie i zabawnie napisana.

Pokaż mimo to

8
avatar
113
64

Na półkach:

Wspaniała opowieść o pięciu przyjaciółkach. Bardzo szybko się czyta ;-)

Wspaniała opowieść o pięciu przyjaciółkach. Bardzo szybko się czyta ;-)

Pokaż mimo to

1
avatar
59
16

Na półkach:

Przed chwilą skończyłem czytać historię o wtorkowych przyjaciółkach: Caroline, Judith, Evie, Estelli oraz Kiki i… jestem pod dużym wrażeniem. Po głowie chodzi mi teraz dużo myśli, próbuję szkicować powoli ich portrety psychologiczne i zastanawiam się nad motywami ich działania – jednym słowem: historia tych kobiet, opowiedziana pięknie przez Monikę Peetz, spełniła dla mnie swoją literacką funkcję w stu procentach: poruszyła, zaciekawiła i zostawiła po sobie jakiś cenny ślad.

Do książki podszedłem z dużym dystansem. Okładka i tytuł sugerowały mi nieodparcie, że będzie to tania historyjka, idealna na plażowy kocyk – proste czytadełko dla zabicia czasu. Czytając tę historię, zdałem sobie jednak szybko sprawę, że mimo zauważalnej powierzchowności w przedstawianiu pewnych sytuacji oraz wpisywaniu się w tak zauważalny w dzisiejszych czasach model zachodniego życia, opartego na kanonach współczesnej cywilizacji, realizującej wszechobecne hasło freedom jest to książka, która odwołuje się do podstaw, a nawet prapoczątków naszej europejskiej cywilizacji, opartej na wierze – wierze w Chrystusa, pielęgnowanej przez Kościół katolicki. Książka pełna kontrastów, które pomagają budować jednocześnie funkcję komediową. Rzeczywiście zdarzyło mi się parę razy zaśmiać po przeczytaniu pewnych fragmentów, a to z kolei pomogło rozładować skupione na historii emocje i zachęcało do dalszego czytania. Monika Peetz wie, jak zatrzymać czytelnika przy swojej książce.

Poznajemy historię piątki przyjaciółek z Kolonii, które pierwszy raz spotkały się piętnaście lat temu na kursie języka francuskiego, i które, po jednym ze spotkań we Francuskim Instytucie, udały się do najbliższej knajpy „Le Jardin”, by przez kolejne lata spotykać się tam w każdy pierwszy wtorek miesiąca, ku uciesze właściciela francuskiej knajpki Luca, który zresztą przez te wszystkie lata poznał wszystkie z nich; wiedział o ich wszystkich problemach, troskach, a także sukcesach i chwilach radości. Każda z kobiet jest z innego świata, dzieli ich również różnica wieku. Caroline jest jedną z najlepszych adwokatek w Kolonii, Eva, lekarka, która karierę zawodową zdecydowała się poświęcić dla rodziny, Estella zamożna intrygantka, która w życiu oddaje się wyłącznie wszelkiego rodzaju uciechom, możliwym dzięki związkowi z aptekarskim potentatem, Judith, która ima się wielu zajęć; w książce poznajemy ją z perspektywy jej umierające na raka męża Arnego oraz Kiki, lekkoduch, najmłodsza z przyjaciółek, trzydziestopięcioletnia pracownia firmy graficznej.

Zwyczajem kobiet, oprócz comiesięcznych spotkań w knajpie Luca, jest doroczna wspólna podróż. Tym razem, w odpowiedzi na rozpaczliwą prośbę Judith, decydują się wyruszyć w podróż francuskim odcinkiem Drogi św. Jakuba z pielgrzymką do Lourdes. Judith chce w ten sposób uczcić pamięć jej zmarłego męża, któremu choroba uniemożliwiła dokończenie pielgrzymki do tego świętego miejsca. Kobieta posiada również dziennik jego podróży, który, jak się szybko okazuje, był kolażem relacji innych pielgrzymów, publikujących swoje wspomnienia w Internecie.

Piątka kobiet z dużego miasta decyduje się na morderczy marsz, w dodatku w pielgrzymowaniu nie pomaga im wiara, bo wszystkie oprócz Evy, są ateistkami. Oficjalnie nie niosą ze sobą żadnej intencji – nieoficjalnie każda z nich oczekuje od tej pielgrzymki bardzo dużo i każda z nich chce coś w sobie, dzięki pielgrzymowaniu, zmienić. Żadna z nich nie podejmuje również tak charakterystycznej i nieodłącznej dla pielgrzymowania modlitwy, choć tak naprawdę każda z nich, krocząc drogą świętego apostoła, modli się w duszy nawet o tym nie wiedząc. Co więcej, niektóre z ich modlitw są wysłuchiwane.
Na pielgrzymim szlaku nasze bohaterki spotyka wiele ciekawych przygód. Zdarza im się zabłądzić, czym znacznie opóźniają swój marsz do Lourdes. Przeżywają również chwile zwątpienia, zdając sobie sprawę, że nie dadzą rady dojść do zamierzonego celu. Pierwsza próbuje się wyłamać Eva, która już drugiego dnia planuje ucieczkę, lecz na jej drodze – na szczęście – staje świnia Rosa, której później Eva jest za to wdzięczna. Kobieta w czasie pielgrzymki zmieniła całkowicie swoje życie. Do tej pory uwięziona w rodzinnych sprawach, powoli zaczyna rozumieć, że całkowicie poświęciła siebie dla rodziny i zapomniała o swoich potrzebach i marzeniach, które, jak się okazało, ciągle są żywe. Również Kiki nie jest zadowolona z marszu, bo do ich grupy dołącza Max, syn właściciela firmy, w której pracuje, i której zresztą jej bezgranicznie oddana – podczas pielgrzymki szkicuje zarys wzoru na wazon w ramach ogłoszonego w jej firmie konkursu. Max kocha Kiki, choć dzieli ich znacząca różnica wieku – Kiki jest starsza o kilkanaście lat. Kobieta nie odwzajemnia uczuć młodego mężczyzny, choć jak się okazuje, czyni to tylko pozornie.

Jednym z ważniejszych motywów tej opowieści jest zdrada, której dopuściła się zagubiona i zrozpaczona chorobą męża Judith. Uwiodła ona męża swojej przyjaciółki Caroline. Gdy sprawa wychodzi na jaw ich przyjaźń i dalsza wędrówka zawisa na włosku. Każda przeżywa to na swój sposób. Kobiety oddalają się od siebie, lecz nie przekreślają całkowicie swojej znajomości. Cała sytuacja obudziła w kobietach nowy obraz samych siebie. Postanowiły zmienić swoje życie na lepsze i odpokutować w należyty sposób za swoje winy.

Autorka książki wyraźnie sugeruje czytelnikowi jaka jest kondycja wiary współczesnego człowieka. Nasze bohaterki nie wierzą w Boga. Eva, choć wierząca, wydaje się raczej nie praktykować swojej wiary w jakiś bardzo widoczny sposób. Prawdopodobnie jest to dla niej rzecz wysoce intymna, i jako osoba skryta, swoje duchowe emocje, zostawia wyłącznie dla siebie. Czwórka innych kobiet wie, że podążając Drogą św. Jakuba, prędzej czy później, będzie musiała skonfrontować swoje poglądy z wiarą. Każda z nich przeżywa to na swój sposób. Z szacunkiem, i niemałym żalem śledzą poczynania innych pielgrzymów, wsłuchują się w ich modlitwy, szukają w nich zrozumienia dla siebie. Oczywiście mogłyby udawać, że się modlą, ale po co, skoro byłoby to sztuczne. Wtorkowe przyjaciółki są prawdziwe w każdym calu. Popełniają błędy, grzeszą, tchórzą, gubią się, podejmują walkę i odnoszą sukcesy jak każdy człowiek. Niczego i nikogo nie udają. Pielgrzymka w ich wydaniu, była najpiękniejszą drogą i paradoksalnie jedną, prawdziwą i szczerą modlitwą, bo doprowadziła je do prawdy, a prawda w wierze i w modlitwie jest najważniejsza. Pielgrzymka dokonała w nich przemiany, otworzyła im oczy, pogodziła ze światem i samym sobą. Pomogła zmienić swoje podejście do wielu spraw, dostrzec rzeczy, których się wcześniej nie widziało. I niestety wielu przykładnych katolików tej życiowej pokory, tej ich prawdy i naturalności w poszukiwaniu siebie i Boga może się od nich uczyć.

Wyjście Żydów do Ziemi Obiecanej rozpoczęło w naszym kręgu kulturowym podążanie ludzkości ku coraz lepszemu światu, a tym samym ku postępowi wewnętrznemu każdego z nas, który zmierza do prawdziwej chrześcijańskiej dojrzałości. Objawia się ona w większej życzliwości, mądrości, miłości, wierności ludziom, chęci niesienia innym pomocy. Na tej duchowej drodze powinien dokonywać się także rozwój całej kultury i budowa gmachu materialno-społecznej cywilizacji.

Motyw pielgrzyma jest bogato reprezentowany zarówno w literaturze, jak i w sztuce. W literaturze światowej motyw ten znany jest już od antyku. W literaturze polskiej po raz pierwszy pojawia się w dobie romantyzmu, po fali emigracji związanej z powstaniem listopadowym oraz represjami carskimi.
Cytując jednego z moich ulubionych poetów – Edwarda Stachurę, wypada stwierdzić, że „wędrówką jedną życie jest człowieka”. W wersji muzycznej, pięknie wyśpiewuje tę maksymę zespół Stare Dobre Małżeństwo. Człowiek musi wędrować, aby odnaleźć sens życia i własne szczęście! Każdy nas dokądś zmierza, lecz nikt nie wie dokładnie dokąd. Cel tej podróży jest bliżej nieznany. Nie wiadomo, czy wędrówka skończy się za kilkadziesiąt lat, czy zaraz za najbliższym zakrętem. Wyboista droga, z którą każdy z nas musi się zmagać stanowi sens naszego istnienia. Ważne jest to, aby wciąż iść, nie poddawać się i nie oglądać się za siebie.

Na pielgrzymce człowiek staje się prawdziwy. Zrzuca swoją maskę. Oddaje się drodze, przez co ma czas na przemyślenia. Rozmawia z ludźmi, a także poznaje nowych, co pomaga w budowaniu więzi. Pielgrzymka przywraca człowieczeństwo. Nasze bohaterki szły do Lourdes – miejsca maryjnych cudów, nie zdając sobie do końca sprawy ile cudów spotkało je od początku drogi. Często czekamy na jakieś wielkie wydarzenia w naszym życiu, wypatrujemy prawdziwych cudów, a one dzieją się każdego dnia, gdzieś obok, lecz niestety często tego nie dostrzegamy.

k.

podtekstem.blog.pl

Przed chwilą skończyłem czytać historię o wtorkowych przyjaciółkach: Caroline, Judith, Evie, Estelli oraz Kiki i… jestem pod dużym wrażeniem. Po głowie chodzi mi teraz dużo myśli, próbuję szkicować powoli ich portrety psychologiczne i zastanawiam się nad motywami ich działania – jednym słowem: historia tych kobiet, opowiedziana pięknie przez Monikę Peetz, spełniła dla mnie...

więcej Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
97
89

Na półkach:

Książka Jak każda przyjaźń kilku osób-różnorodna , zabawna i prawdziwa. Łatwo się z nią utożsamić.

Książka Jak każda przyjaźń kilku osób-różnorodna , zabawna i prawdziwa. Łatwo się z nią utożsamić.

Pokaż mimo to

1
avatar
153
9

Na półkach: ,

Dla osób które są religijne, bądź lubią ten wątek wpleciony w opowieść książka nadaje się idealnie. Sama przymierzałam się do niej kilka razy, przebrnęłam, ale na pewno już do niej nigdy nie wrócę.

Dla osób które są religijne, bądź lubią ten wątek wpleciony w opowieść książka nadaje się idealnie. Sama przymierzałam się do niej kilka razy, przebrnęłam, ale na pewno już do niej nigdy nie wrócę.

Pokaż mimo to

2
avatar
260
165

Na półkach:

Pięć przyjaciółek, które poznały się kilkanaście lat temu na kursie francuskiego wybrało się na pielgrzymkę do Lourdes. Panie nie są przesadnie wierzące a religia katolicka jest większości z nich wręcz obca. Idą na pielgrzymkę, bo jedna z nich chce pójść śladem swego zmarłego niedawno męża, który co roku pokonywał kolejny etap pielgrzymki ale choroba nie pozwoliła na jej dokończenie. Panie różnią się wiekiem, sytuacją rodzinną, materialną i zawodową. Powinno iskrzyć a jest... nudno. Można przeczytać ale bez rewelacji.

Pięć przyjaciółek, które poznały się kilkanaście lat temu na kursie francuskiego wybrało się na pielgrzymkę do Lourdes. Panie nie są przesadnie wierzące a religia katolicka jest większości z nich wręcz obca. Idą na pielgrzymkę, bo jedna z nich chce pójść śladem swego zmarłego niedawno męża, który co roku pokonywał kolejny etap pielgrzymki ale choroba nie pozwoliła na jej...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
290
51

Na półkach: ,

5 różnych kobiet każda inna każda wiedzie inne życie ma inny charakter jedyne co je łączy to 15 letnia przyjaźń i co wtorkowe spotkania w restauracji u Lucjana przy kominku ,mają wspólny cel, ich celem jest pielgrzymka czy uda im się ...?

5 różnych kobiet każda inna każda wiedzie inne życie ma inny charakter jedyne co je łączy to 15 letnia przyjaźń i co wtorkowe spotkania w restauracji u Lucjana przy kominku ,mają wspólny cel, ich celem jest pielgrzymka czy uda im się ...?

Pokaż mimo to

0
avatar
387
100

Na półkach:

Chwilę zawahałam się przed zaznaczeniem książki jako przeczytaną. Tak naprawdę po dwóch czy trzech pierwszych rozdziałach przeleciałam resztę stron zatrzymując się wzrokiem na każdej stronie, ewentualnie czytając dialog lub końce rozdziału. Nie straciłam mimo to wątku, nie zauważyłam w tej książce nic, co miałoby choćby słabe namiastki humoru. Wypożyczyłam ją, żeby przeczytać historię pięciu przyjaciółek, bo sama mam zgraną paczkę. Z ulgą stwierdzam, że nasze prawdziwe życie jest ciekawsze niż ta konkretna fikcja.

Chwilę zawahałam się przed zaznaczeniem książki jako przeczytaną. Tak naprawdę po dwóch czy trzech pierwszych rozdziałach przeleciałam resztę stron zatrzymując się wzrokiem na każdej stronie, ewentualnie czytając dialog lub końce rozdziału. Nie straciłam mimo to wątku, nie zauważyłam w tej książce nic, co miałoby choćby słabe namiastki humoru. Wypożyczyłam ją, żeby...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
177
51

Na półkach:

Dołączyłam ta książkę do serii "nudne". Dotrwałam do końca ale z jakim mozołem.

Dołączyłam ta książkę do serii "nudne". Dotrwałam do końca ale z jakim mozołem.

Pokaż mimo to

0
avatar
1519
1093

Na półkach: ,

W zasadzie tej książce brak akcji. Czytało się szybko, ale to tylko dlatego, że -plus dla autorki- nie nudziła swoim stylem pisania. Opowieść o pięciu przyjaciółkach wyruszających w pielgrzymkę, która odmieni ich życie. Książkę zaliczam do półki jej podobnych: "szybko się o niej zapomina". Nie odradzam, nie polecam. Za tydzień nie będę pamiętała już autora, za dwa fabuły...

W zasadzie tej książce brak akcji. Czytało się szybko, ale to tylko dlatego, że -plus dla autorki- nie nudziła swoim stylem pisania. Opowieść o pięciu przyjaciółkach wyruszających w pielgrzymkę, która odmieni ich życie. Książkę zaliczam do półki jej podobnych: "szybko się o niej zapomina". Nie odradzam, nie polecam. Za tydzień nie będę pamiętała już autora, za dwa...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wtorkowe przyjaciółki


Reklama
zgłoś błąd