Fanaberie

Okładka książki Fanaberie
Jolanta Wrońska Wydawnictwo: Świat Książki literatura obyczajowa, romans
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo:
Świat Książki
Data wydania:
2012-09-12
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-12
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377996966
Tagi:
giełda finanse maklerstwo przedsiębiorczość akcje rynek finansowy biznes spółki handlowe
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,0 / 10
356 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
4498
1297

Na półkach: , ,

Wiele lat książka ta przeleżała na moim regale, przemieszczała się między rzędami i półkami i mimo "smacznej" okładki wciąż coś stawało mi na drodze, by po nią sięgnąć. Wyzwanie Abecadło z pieca spadło u monweg zmobilizowało mnie, by przeczytać "Fanaberie". Czy żałuję?


Klara wzburzona uciekła z mieszkania Marka, ponieważ zrozumiała, że przespał się z nią dla zachcianki. Ze stanu niemal transowego wybudza ją zatrzymanie przez policję. Niedokładnie wie, gdzie jest jej cel podróży, zmienia go w trakcie. Dzieciom dopiero po długim czasie daje znać, że żyje a wróci, gdy ochłonie.
Na szczęście dwójka starszych jest na tyle "dorosłych", że poradzą sobie bez matki i zaopiekują dziewięcioletnią Matyldą.

Ciekawe? NIE!
Wiadomo kim jest Klara, Marek, czym jest sieć franczyzowa "Fanaberie" albo jak Jonatan znalazł się w rodzinie, bo nie jest synem Klary? Też NIE!
Wspomnienia bohaterki o rozwodzie, dziadkach, wczesnym macierzyństwie, dziwnych relacjach z rodzicami... Wszystko jest tak poplątane i nie wiadomo jak to ugryźć...


Dlaczego więc czytałam dalej? Intuicja podpowiadała mi, że warto. I... nie pomyliła się! :) WARTO sięgnąć po ten tytuł dla wydarzeń, które nastąpią później.


Z czasem dowiadujemy się bowiem, że Klara ma problemy z płynnością, bowiem zainwestowała w inny biznes a akcje jej firmy chce przejąć nie do końca uczciwy Arnold Lejman. Dochodzi do próby porwania jednego z jej dzieci, poznajemy historię adopcji chłopca; doświadczamy licznych zwrotów akcji oraz poszukujemy kreta.
A już pomysł na grę w giełdę i akcja dzieciaków, by ratować matkę - BOMBA!

Więcej napisać nie mogę, bo cała zabawa tkwi w poznawaniu fabuły i naturalnej reakcji na wydarzenia.


Podsumowując - "Fanaberie" to ciężki i nudnawy początek, co moim zdaniem wynika z twardego języka, zwrotów śląskich, jednak powieść przekształca się stopniowo w powieść sensacyjną! Nie brakuje napięcia, trupów, zaskoczeń, zaś złagodzeniem tych wydarzeń jest miłość: pierwsza i ta dojrzała, prawdziwa przyjaźń i wzruszające dziecięce decyzje. Książka obfituje w pasje, świetne pomysły młodzieży, zaskoczenia oraz momenty do śmiechu i łez. Mimo początku, nie żałuję - polecam!

Wiele lat książka ta przeleżała na moim regale, przemieszczała się między rzędami i półkami i mimo "smacznej" okładki wciąż coś stawało mi na drodze, by po nią sięgnąć. Wyzwanie Abecadło z pieca spadło u monweg zmobilizowało mnie, by przeczytać "Fanaberie". Czy żałuję?


Klara wzburzona uciekła z mieszkania Marka, ponieważ zrozumiała, że przespał się z nią dla zachcianki....

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
3934
211

Na półkach: , , , ,

Ciekawa fabuła prowadzona w miarę lekko i przyjemnie, i gdyby nie zbyt obszerne fachowe wywody na temat prowadzenia firmy i spraw giełdowych, które mnie akurat nużyły, to książka czytała by mi się z większą przyjemnością. A ogólnie rzecz biorąc było jak w amerykańskim filmie. Kopciuszek z familoków zamienił się w atrakcyjną bizneswoman z różnymi dobrymi pomysłami, na której firmy zapolował ktoś, kogo zaloty odrzuciła. Na ratunek spieszą pomysłowe i operatywne dzieci oraz wiele mogący znajomi i mamy bajkowy happy end. Co mi się w tej książce najbardziej podobało? Wszystko to co dotyczyło prawdziwego życia a dotyczyło śląskiego pochodzenia Klary i jej adoptowanego syna Jonatana, ale również kontaktów z dziećmi. I jeszcze.... zachwyt Klary nad Wrocławiem. Muszę przyznać, że od razu chciałam tam popędzić. Ogólnie rzecz biorąc to literatura, która może dać czytającemu sporą dozę dobrej rozrywki...a tym, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę o tematy związane z biznesem również tej wiedzy.

Ciekawa fabuła prowadzona w miarę lekko i przyjemnie, i gdyby nie zbyt obszerne fachowe wywody na temat prowadzenia firmy i spraw giełdowych, które mnie akurat nużyły, to książka czytała by mi się z większą przyjemnością. A ogólnie rzecz biorąc było jak w amerykańskim filmie. Kopciuszek z familoków zamienił się w atrakcyjną bizneswoman z różnymi dobrymi pomysłami, na której...

więcej Pokaż mimo to

18
avatar
566
31

Na półkach:

Stoi na półce i na mnie mruga zalotnie. Piękna i kształtna babeczka na okładce, aż chce się ją zjeść…tzn przeczytać. Moja intuicja podpowiadała – spróbuj, będzie smacznie
Mówię oczywiście o książce „Fanaberie” autorstwa Jolanty Wrońskiej. Było przepyszne…czytanie oczywiście:-)
Pogratulować autorce talentu i pomysłu. Dawno się tak nie ubawiłam i naśmiałam jak przy tej smacznej powieści.
Z niecierpliwością oczekuję kolejnych, równie udanych ‘wypieków’

Stoi na półce i na mnie mruga zalotnie. Piękna i kształtna babeczka na okładce, aż chce się ją zjeść…tzn przeczytać. Moja intuicja podpowiadała – spróbuj, będzie smacznie
Mówię oczywiście o książce „Fanaberie” autorstwa Jolanty Wrońskiej. Było przepyszne…czytanie oczywiście:-)
Pogratulować autorce talentu i pomysłu. Dawno się tak nie ubawiłam i naśmiałam jak przy tej...

więcej Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
249
155

Na półkach:

Książkę czytało się szybko, ale czy przyjemnie, to można nad tym polemizować. Oprócz giełdy akcji została tutaj pokazana także miłość dzieci do matki i to, że w ramach ratowania jej dobrego imienia w firmie, są w stanie podjąć drastyczne kroki, które mogą zagrozić całej ich rodzinie, gdyby coś poszło nie tak jak trzeba. Sięgając po tę książkę spodziewałam się raczej przyjemnej, lekkiej obyczajówki o cukierni i może jakimś romansie w tle, a dostałam tak trochę lekcję ekonomii, co nie było takie złe, bo jakieś pojęcie na ten temat z technikum mam, ale jednak nie porwała mnie jakoś szczególnie.

Książkę czytało się szybko, ale czy przyjemnie, to można nad tym polemizować. Oprócz giełdy akcji została tutaj pokazana także miłość dzieci do matki i to, że w ramach ratowania jej dobrego imienia w firmie, są w stanie podjąć drastyczne kroki, które mogą zagrozić całej ich rodzinie, gdyby coś poszło nie tak jak trzeba. Sięgając po tę książkę spodziewałam się raczej...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
23
9

Na półkach: ,

Lekko i szybki się czyta.

Lekko i szybki się czyta.

Pokaż mimo to

0
avatar
2210
657

Na półkach: , , ,

Moją fanaberią był zakup tej książki z uwagi na babeczkę na okładce (ciekawostka: nie mam tego wydania w twardej oprawie, które było dostępne chyba w każdym markecie, tylko w miękkiej, kupione w świętej pamięci outlecie mieszczącym się w Krakowie na ulicy Grodzkiej, naprzeciwko Dedalusa), natomiast fanaberią autorki było jej napisanie. Jeszcze na skrzydełku się odgrażała, że to nie jest jej ostatnia powieść... Chyba jednak jest, minęło 7 lat, a na rynku nic więcej spod pióra tej pani się nie ukazało, Bogu dzięki.

Miałam spory problem z językiem, jakim napisana jest ta pozycja. Choć lubię zabawy słowem, to moim zdaniem autorka stanowczo tutaj przesadziła z używaniem:
- dziwnych zdrobnień, w tym imion, np. Waldeczek (co miało być chyba żartobliwe, a wyszło pogardliwe)
- mało znanych słów (żeby się popisać, że sama je zna?) - stąd też kiedy widzę opinie, że język tutaj jest "prosty" - hmm, czy my na pewno czytałyśmy tę samą książkę?
- nawiązań do popkultury i nie wiadomo czego jeszcze, w tym wrzucania czyichś cytatów
- specyficznie zbudowanych zdań - tak jakoś koślawo, nie "po polsku"
- tekstów totalnie od czapy - jeśli bohaterki nie pociąga jakiś facet to mówi o nim, że "nie robi jej na macicę" (WTF?!), takich kwiatków było zresztą niemało
- bardzo potocznych określeń i kolokacji (o nie, to używanie dziwnych słów jest chyba zaraźliwe!), które chyba miały być cool, tylko coś nie wyszło
- gwary śląskiej (zwłaszcza na początku)
Co gorsza, autorka stosuje te wszystkie odjechane zabiegi nie tylko w opisach, ale przede wszystkim w dialogach. Ludzie tak nie rozmawiają! Dlatego czytając pierwszą połowę cierpiałam. Potem, na szczęście, więcej było akcji niż tych durnowatych rozmów między bohaterami. Choć i do fabuły można mieć zastrzeżenia. Historia jest totalnie nieprawdopodobna, kwestii giełdowych za dużo (a i tak zrozumiałam z tego piąte przez dziesiąte - jak wszyscy, którzy po nią sięgnęli), a smakołyków - za mało.

Przez pięć lat "Fanaberie" zdobiły moją biblioteczkę czekając na przeczytanie, ale na pewno do tej historii nie wrócę, więc już nie będą. Piękna okładka to stanowczo za mało.

Moją fanaberią był zakup tej książki z uwagi na babeczkę na okładce (ciekawostka: nie mam tego wydania w twardej oprawie, które było dostępne chyba w każdym markecie, tylko w miękkiej, kupione w świętej pamięci outlecie mieszczącym się w Krakowie na ulicy Grodzkiej, naprzeciwko Dedalusa), natomiast fanaberią autorki było jej napisanie. Jeszcze na skrzydełku się odgrażała,...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1127
232

Na półkach: ,

Przeczytałam jakieś 60 stron. A raczej przemęczyłam. Język bardzo specyficzny, przeplatany śląską gwarą albo niepotrzebnymi porównaniami. Akcja nijaka. Babeczka z 3 dzieci ma firmę, którą chce przejąć ktoś tam w komitywie z jej kochankiem. Nie porwało mnie zupełnie. Okładka piękna i chyba tylko dlatego ją kupiłam, co utwierdza mnie teraz w przekonaniu, żeby nie oceniać książek po okładkach :(

Przeczytałam jakieś 60 stron. A raczej przemęczyłam. Język bardzo specyficzny, przeplatany śląską gwarą albo niepotrzebnymi porównaniami. Akcja nijaka. Babeczka z 3 dzieci ma firmę, którą chce przejąć ktoś tam w komitywie z jej kochankiem. Nie porwało mnie zupełnie. Okładka piękna i chyba tylko dlatego ją kupiłam, co utwierdza mnie teraz w przekonaniu, żeby nie oceniać...

więcej Pokaż mimo to

53
avatar
586
163

Na półkach: ,

Choć akcja jest dość przewidywalna, a fragmenty giełdowe potrafią trochę zmęczyć, "Fanaberie" czytało się szybko i przyjemnie.
Specyficzny język autorki, dający się polubić bohaterowie i sprawnie zbudowana wielowątkowość sprawiły, że dałam się wciągnąć, a cała książka zdecydowanie przyczyniła się do zażegnania osobistego kryzysu czytelniczego.

Choć akcja jest dość przewidywalna, a fragmenty giełdowe potrafią trochę zmęczyć, "Fanaberie" czytało się szybko i przyjemnie.
Specyficzny język autorki, dający się polubić bohaterowie i sprawnie zbudowana wielowątkowość sprawiły, że dałam się wciągnąć, a cała książka zdecydowanie przyczyniła się do zażegnania osobistego kryzysu czytelniczego.

Pokaż mimo to

8
avatar
143
140

Na półkach: ,

Tak już mam ,że idę do sklepu po przysłowiowe bułki a wracam z książką. „ Fanaberie” to moja osobista fanaberia w czasie zakupów w Biedronce. Przyciągnęła mnie słodka okładka i solidne wydanie- ostatnio pochłaniałam wyłącznie bardzo mroczne kryminały lub literaturę ze zdradami w tle. Zapragnęłam czegoś słodkiego , szczęśliwego i pogodnego. „Fanaberie” mnie nie zawiodły.

I jeszcze w tle te Szombierki ( dla nie znających Śląska – to trochę niszczejąca dzielnica Bytomia) . Lokalny patriotyzm wziął górę . Wciągnęłam .

Bohaterka – śląsko- warszawska 42-letnia bizneswoman, matka trójki dzieci , właścicielka sieci ciastkarni o nazwie „Fanaberie” przeżywa kryzys ( jak to bywa) w życiu osobistym i zawodowym.
Kobieta kiedyś porzucona przez rodziców, wychowywana przez kochających dziadków wedle bardzo powszechnego na Śląsku „ordungu” i zasad, stwarza dom dla swoich córek i przygarniętego , niezwykle roztropnego młodzieńca. I tak mądrze dzieciaki się wspierają, wychodzi z tego coś fajnego.

W tle cały czas unosi się duch giełdy, przekrętów, wrogich przejęć , handlu głosami itp. Nie ukrywam ,że to wartość dodana książki – w prostych słowach objaśnia zasady rządzące giełdą , akcjami , wyborami akcjonariuszy.

Jasne ,że końcówka słodka jak jej okładka. Ale tylko końcówka. Wcześniejsza część zdecydowanie z wartką akcją, specyficznym humorem , „wtrętami” bliskimi każdemu ślązakowi, smaczek lokalny itp. Wszystko ładnie się splata w pogodny koniec, ale czy nie tego szukałam ? Nie zawiodłam się.
Lekka , weekendowa pozycja , odpręża po ciężkim tygodniu lub po zbyt wymagającej lub mrocznej literaturze.


Pani Jolanto – gratuluję udanego debiutu. Czekam na więcej.

Tak już mam ,że idę do sklepu po przysłowiowe bułki a wracam z książką. „ Fanaberie” to moja osobista fanaberia w czasie zakupów w Biedronce. Przyciągnęła mnie słodka okładka i solidne wydanie- ostatnio pochłaniałam wyłącznie bardzo mroczne kryminały lub literaturę ze zdradami w tle. Zapragnęłam czegoś słodkiego , szczęśliwego i pogodnego. „Fanaberie” mnie nie zawiodły.

I...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
14
10

Na półkach: ,

Ciekawa i bardzo wciągająca ksiazka. Polecam każdemu

Ciekawa i bardzo wciągająca ksiazka. Polecam każdemu

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Jolanta Wrońska Fanaberie Zobacz więcej
Jolanta Wrońska Fanaberie Zobacz więcej
Jolanta Wrońska Fanaberie Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd