rozwiń zwiń

Tractatus logico-philosophicus

Okładka książki Tractatus logico-philosophicus
Ludwig Wittgenstein Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN Seria: Biblioteka Klasyków Filozofii filozofia, etyka
163 str. 2 godz. 43 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Seria:
Biblioteka Klasyków Filozofii
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Naukowe PWN
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
163
Czas czytania
2 godz. 43 min.
Język:
polski
ISBN:
9788301142575
Tłumacz:
Bogusław Wolniewicz
Tagi:
Filozofia logika filozofia języka matematyka symbolika semantyka
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,4 / 10
128 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
202
5

Na półkach: ,

Ilekroć próbuję dostrzec w niej jakąś wartość dodaną poza tautologicznymi zapętleniami - nie udaje mi się.
Obowiązkowa pozycja studentów filozofii, logiki. Ma swoich wiernych fanatyków jak i zagorzałych krytyków (w późniejszych latach sam autor odcina się od niej).
Książka skupia się na rozwinięciu siedmiu (ponoć) wynikających z siebie tez logicznych języka. Ten świat jest jednak konstruktem językowym, kodem programisty, a nawet bytem utopijnym, nowożytną brzytwą Ockhama którą sam autor zaciął się w gębę.
Owszem; Traktat wnosił w rozwodnionym świecie filozofii trochę matematyczno logicznego spojrzenia na język sam w sobie. Czy ta klasyka filozofii nowożytnej potrafi się wciąż obronić w czasach Virtual reality, NFT i Crypto...
nie można tego powiedzieć, a jak mówi autor:
"O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć".
I paradoksalnie to chyba najlepsze zdanie z tej książki.
Kurtyna.

Ilekroć próbuję dostrzec w niej jakąś wartość dodaną poza tautologicznymi zapętleniami - nie udaje mi się.
Obowiązkowa pozycja studentów filozofii, logiki. Ma swoich wiernych fanatyków jak i zagorzałych krytyków (w późniejszych latach sam autor odcina się od niej).
Książka skupia się na rozwinięciu siedmiu (ponoć) wynikających z siebie tez logicznych języka. Ten świat...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
618
229

Na półkach:

To jest wielka rzecz, no i tyle.

To jest wielka rzecz, no i tyle.

Pokaż mimo to

4
avatar
1160
1160

Na półkach: ,

Książka spoko :D

Studiowało się tą filozofię w sumie bodajże 6 lat, więc i troszkę filozoficznych książek się przeczytało. To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.

Książka spoko :D

Studiowało się tą filozofię w sumie bodajże 6 lat, więc i troszkę filozoficznych książek się przeczytało. To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.

Pokaż mimo to

17
Reklama
avatar
492
307

Na półkach:

Skutecznie zniechęca do mówienia.

Skutecznie zniechęca do mówienia.

Pokaż mimo to

3
avatar
2949
14

Na półkach: , ,

7. Wovon man nicht sprechen kann, darüber muß man schweigen.

7. Wovon man nicht sprechen kann, darüber muß man schweigen.

Pokaż mimo to

1
avatar
160
120

Na półkach:

To pierwsza książka w historii obrazująca istnienie wieloświata. "Wszystko co jest mogłoby być inaczej." Co to znaczy? Że autor intuicyjnie wyczuł istnienie światów alternatywnych w której historia przebiega inaczej. Teoria superstrun:

"Fizyka kwantowa opisuje dokładnie pozostałe wymiary. Piąty wymiar można sobie wyobrazić jako rozgałęzienia na osi czasu, która przedstawia czwarty wymiar. Tak więc, piąty wymiar to nasze możliwości wyboru ścieżki życiowej. Szósty wymiar tworzą możliwe równoległe światy, czyli światy w których powstały zupełnie inne piąte wymiary niż w naszym. Inaczej mówiąc szósty wymiar zawiera wszystkie możliwe ścieżki rozwoju wszechświata od momentu powstania pierwszych cząstek."

Teza 7 jest wynikiem przeświadczenia, że kontemplacją ogarnie się tajemnicę istnienia lepiej niż poprzez ówczesne aparaty poznawcze.

To pierwsza książka w historii obrazująca istnienie wieloświata. "Wszystko co jest mogłoby być inaczej." Co to znaczy? Że autor intuicyjnie wyczuł istnienie światów alternatywnych w której historia przebiega inaczej. Teoria superstrun:

"Fizyka kwantowa opisuje dokładnie pozostałe wymiary. Piąty wymiar można sobie wyobrazić jako rozgałęzienia na osi czasu, która przedstawia...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1317
330

Na półkach: ,

"Książkę tę zrozumie może tylko ten, kto sam już przemyślał myśli w niej wyrażone - albo przynajmniej myśli podobne. Nie jest to zatem podręcznik. Cel jej byłby osiągnięty, gdyby komuś czytającemu ją ze zrozumieniem sprawiła przyjemność".

Logika formalna, szczególnie ta współczesna, to nie moja bajka. Jak dla mnie przeintelektualizowane, przematematyzowane i jałowe. O ile trafiają do mnie pojedyncze cytaty, o tyle przedzieranie się przez całość nie zaliczyłbym do przyjemności. Na szczęście jest krótka.

"Cały jej [książki] sens można ująć tak: co się w ogóle da powiedzieć, da się jasno powiedzieć; o czym zaś nie można mówić, o tym trzeba milczeć". No nie powiedziałbym; ja tam nieźle radzę sobie z mętnymi dociekaniami klasycznej filozofii, a absurdalność paradoksu kłamcy czy braku ruchu Zenona jest oczywista, bez rozbijania na znaki i funktory.

"Książka zmierza więc do wytyczenia granic myśleniu, albo raczej - nie myśleniu, lecz wyrazowi myśli".

Wittgenstein puszcza oko do wszystkich teistów i zachęca do przyjęcia postawy agnostycznej. Mówi (parafrazuję): "wiem, mam tak samo, ale dajmy już sobie z tym spokój i przenieśmy TO wszystko do estetyki; niech filozofia skupi się na empirii". I jeśli dobrze odczytuję intencje, to Wittgenstein sam sobie przeczy, bo jeśli "Granice mego języka wskazują granice mojego świata", a wyrzucimy z naszego języka Boga i duszę, to powoli wypchniemy TO poza "nasz świat", a zapewnienie, że przecież nawet jeśli to zrobimy, nie zrobimy tego do końca, można włożyć między bajki, zwłaszcza patrząc z współczesnej perspektywy.

4.423
"Czy można rozumieć dwie nazwy, nie wiedząc, czy oznaczają tę samą rzecz, czy dwie różne? - Czy można rozumieć zdanie, w którym występują dwie nazwy, nie wiedząc przy tym, czy oznaczają to samo, czy nie? Znając np. znaczenie jakiegoś wyrazu angielskiego i równoznacznego wyrazu niemieckiego, nie mogę nie wiedzieć, że są równoznaczne; jest niemożliwe, bym nie potrafił ich wzajem na siebie przełożyć".
Moim zdaniem to jeden z najsłabszych punktów Traktatu. Dla kogo nie jest to (mówiąc klasycznie, czyli wg Ludwika niejasno) oczywiste, za przykład może posłużyć sam Tractatus logico-philosophicus strona XXXIX przekładu PWN, gdzie dowiadujemy się o "Trudnościach przekładu". To da się wszystko prosto wzajemnie przekładać między językami, czy się nie da?

4.116
"Cokolwiek da się w ogóle pomyśleć, da się jasno pomyśleć. Co się da powiedzieć, da się jasno powiedzieć". Ja rozumiem z tego piąte przez dziesiąte, ale ja to ja. Russel go nie zrozumiał, wydawca go nie zrozumiał, On sam też zdaje się własną wizję porzucił i chyba właśnie tyle to jest warte pod względem filozoficznym. Traktat rozgrzewa głównie logików i filozofów języka.

I jestem sceptyczny wobec interpretacji, że Ludwikowi chodziło położenie nacisku na "działanie w milczeniu" bez czczej gadaniny - "Po owocach ich poznacie". Owocem Wittgensteina jest atomizm logiczny - czyli pusta paplanina, martwe słowa i znaczki wyprane z sensu, choć "sens" logikom z ust nie schodzi.

Jestem w posiadaniu "Dociekań" oraz "O pewności". Zerknąłem pobieżnie do zawartości, i wydaje mi się, że te będzie się czytało przyjemniej.

--------------------------------------------------

"książka ta ma sens etyczny. Chciałem swego czasu dać w przedmowie zdanie, którego teraz faktycznie tam nie ma, ale które tu piszę, bo może będzie dla Pana kluczem. Otóż chciałem napisać, że moja praca składa się z dwu części: z tego, co w niej napisałem, oraz z wszystkiego, czego n i e napisałem. I właśnie ta druga część jest ważna. Treść etyczną moja książka wyznacza niejako od wewnątrz; i jestem przekonany, że T Y L K O tak da się ją wyznaczyć ś c i ś l e. Krótko mówiąc sądzę, że wszystko, co w i e l u dziś k l e p i e, zawarłem w swej książce milcząc.

"M i l c z e n i e. Są rzeczy, których w języku wyrazić się nie da. Gdy tylko zaczynamy o nich mówić, sens się ulatnia i nasza mowa przeradza się w rodzaj gaworzenia - uchu być może miłego, a przez swą artykułowaną gramatyczność dającego też jakiegoś sensu pozór. Poczucie sensu nie jest rękojmią sensowności. I nie jest też tak, że choć nic sensownego nie da się tam powiedzieć, to przynajmniej da się pomyśleć. Rozumne pomyślenie i sensowna wypowiedź są tym samym, nieoddzielne od siebie jak dwie strony jednej kartki papieru. Wszystko, co się da zrobić - choć już i to jest wielce problematyczne - to rzecz wskazać i umilknąć. Właściwą mową filozofii jest milczenie".

"Nowa filozofia Wittgensteina ma swoich licznych i często zapalonych zwolenników. Jej wpływ przechodził dwiema falami. Kulminacja pierwszej przypada na przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kiedy stała się w krajach anglosaskich [...] głównym źródłem inspiracji dla tzw. filozofii lingwistycznej, polegającej na drobiazgowym śledzeniu leksykalnych i frazeologicznych zawiłości mowy potocznej. Druga zaczęła się w latach osiemdziesiątych, odkąd dopatrzono się w "późnym Wittgensteinie" prekursora i proroka "postmodernistycznej rozbiórki filozofii".

"Bóg nie objawia się w świecie" - mówi teza 6.432. Nie znaczy to, że Boga nie ma, ani że się nie objawia. Znaczy natomiast, że objawia się ś w i a t e m, czyli samym i s t n i e n i e m jakiegokolwiek świata. Z tego punktu widzenia jest obojętne, jakie w tym świecie zachodzą fakty: czy woda zmieniła się gdzieś w wino, czy jacyś ślepi przejrzeli - wszystko to są fakty jak inne. Być może dla kogoś bardzo pomyślne, jak wygrana na loterii; może nawet są pomyślne dla wielu, jak wygrana wojna - dla tego, co wyższe, nie ma to znaczenia. Wszystko w świecie jest przypadkiem i mogłoby być inaczej, ale to, że coś w ogóle jest przypadkiem, już przypadkiem nie jest.
Obojętne jest też, czy To, co objawia się światem, będziemy nazywać "tym co wyższe" czy "Bogiem", "mocą konieczności" czy "Losem", albo jeszcze jakoś inaczej. Na dramat utkany z faktów ludzkiego życia pada jakiś blask, jakiś lux aeterna, co nie ze świata faktów jest rodem - i o której zatem nic sensownie powiedzieć się nie da.
Czego dyskursywną prozą filozofii wyrazić się nie da, to wyraża czasem muzyka, albo poezja, albo liturgia, albo po prostu zewnętrzny kształt czyjegoś życia, dobrze opisany. Paul Engelmann, architekt i znajomy Wittgenstiena, przesłał mu wiosną 1917 r. na front pewien wiersz Uhlanda, zaznaczając, że jest "tak jasny, iż nikt go nie rozumie". Wittgenstein odpisał:
Wiersz Uhlanda jest rzeczywiście wspaniały. I tak to jest: gdy się nie silimy, by wyrazić to, co niewyrażalne, n i c się nie zatraca. Niewyrażalne jest bowiem wtedy - niewyrażalnie - w wyrażonym z a w a r t e!
Wiersz opowiada o pewnym krzyżowcu i nosił tytuł "Głóg hrabiego Eberharda". Przełóżmy jego pierwszą strofkę, resztę krótko streśćmy: "Graf Eberhard Brodaty, / Aż z wirtemberskiej ziemi, / Przybył w zbożnej wędrówce / Do brzegów Palestyny" - tam zaś, jadąc gdzieś konno, uciął sobie po drodze gałązkę głogu; zabrał ją potem do Wirtembergii i posadził. Głóg wyrósł w drzewo, a hrabia siada czasem pod nim i wspomina daleką krainę.
Oto cała j a w n a treść wiersza. A ukryta? Tej powiedzieć lepiej nawet nie próbujmy, bo się natychmiast rozwieje, a nam zostaną jakieś plewy.

"Książkę tę zrozumie może tylko ten, kto sam już przemyślał myśli w niej wyrażone - albo przynajmniej myśli podobne. Nie jest to zatem podręcznik. Cel jej byłby osiągnięty, gdyby komuś czytającemu ją ze zrozumieniem sprawiła przyjemność".

Logika formalna, szczególnie ta współczesna, to nie moja bajka. Jak dla mnie przeintelektualizowane, przematematyzowane i jałowe. O ile...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
504
20

Na półkach:

Dla mnie bardzo trudny. Gdyby nie nauczyciele akademiccy, których miałem w życiu okazję spotkać, nie wiem ile bym z tego zrozumiał. Dzięki nim jednak potrafię docenić tę chyba przedziwną (nawet jak na filozoficzne standardy) książkę i zrozumieć jakąś jej cząstkę. Po porządnej pracy z filozofami którzy potrafią naprowadzić na odpowieni trop we wczesnej myśli Wittgensteina, na mnie Traktat zrobił ostatecznie większe wrażenie niż jego "Dociekania Filozoficzne".

P.S.
W szkole średniej w pierwszej klasie liceum, na pierwszej lekcji języka polskiego nasz wychowawca kazał nam zapisać motto naszych 4-letnich zmagań, "Granice mojego języka są granicami mojego świata " L.Wittgenstein. To było w 1998 roku a pamiętam to jakby było wczoraj.
Jakże ja dzisiaj inaczej rozumiem te słowa, niż wtedy rozumiałem, no ale co mam Państwu powiedzieć poza tym, że z Traktatem Wittgensteina moje pierwsze spotkanie miało miejsce w wieku 15 lat.

Dla mnie bardzo trudny. Gdyby nie nauczyciele akademiccy, których miałem w życiu okazję spotkać, nie wiem ile bym z tego zrozumiał. Dzięki nim jednak potrafię docenić tę chyba przedziwną (nawet jak na filozoficzne standardy) książkę i zrozumieć jakąś jej cząstkę. Po porządnej pracy z filozofami którzy potrafią naprowadzić na odpowieni trop we wczesnej myśli Wittgensteina,...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
21
20

Na półkach:

W kilku słowach Traktat jest logiczny, krótki, solidny, i ma w sobie to coś filozoficzne. Wnosi wiele skondensowanej treści, tak jakby autor wyniósł z logiki "świat logiki".

W kilku słowach Traktat jest logiczny, krótki, solidny, i ma w sobie to coś filozoficzne. Wnosi wiele skondensowanej treści, tak jakby autor wyniósł z logiki "świat logiki".

Pokaż mimo to

1
avatar
3091
587

Na półkach: , , , , , , ,

Bardzo ciężko jest powiedzieć cokolwiek o Traktacie. Z jednej strony jest to  genialne dzieło zarówno ze względu na treść, jak i jego oddziaływanie na współczesną filozofię. Z drugiej zaś strony z wieloma rzeczami nie mogę się zgodzić, a projekt idealnie przejrzystego dzieła z ponumerowanymi tezami nie zakończył się wcale sukcesem. Nie tylko od Traktatu odbijają się  niedzielni filozofowie, ale nawet fachowcy mają mniejsze lub większe problemy z lekturą. Sam Wittgenstein stwierdził, że tacy tytani jak Frege i Russell go nie zrozumieli. No to jak nie oni, to kto miał to zrobić? Zdaje się, że tylko sam Wittgenstein, który stwierdził w późniejszym okresie życia, że Traktat przestał odzwierciedlać jego poglądy. 

Nie mogę przeprowadzić dokładniejszej analizy tekstu jak zazwyczaj, bo o ile mógłbym się wystawić na ewentualne popełnienie błędu, to byłoby to jednak zajęcie bardzo czasochłonne, bo wymagające drobiazgowego przedstawienia prawie całej książki. Ograniczę się więc do najprostszego możliwego wyjaśnienia wam, co to w ogóle jest ten cały Traktat, a z treścią musicie się zmierzyć sami (lub w towarzystwie Wolniewicza).

Traktat to według samego autora dzieło metafizyczne, przy czym przez metafizykę rozumie on coś niezwykle oddalonego od nauki, coś niesprawdzalnego i coś, o czym nie da się mówić. Dlatego też autor w końcówce pisze, że ci, którzy naprawdę go zrozumieją, uznają jego wywód za niedorzeczność. Wydaje się to takim ładnym koanem w buddyjskim stylu, ale dla mnie to trochę nieszczere, bo uznanie jego systemu za nieweryfikowalną metafizykę zakłada uprzednio tę metafizykę. 

W każdym razie Wittgenstein pisze o świecie, o języku i ich powiązaniu. Wnika bardzo dokładnie w strukturę obu i te szczegółowe filozoficzne rozważania kończy serią mglistych tez o tematyce okołomistycznej. Na tle neopozytywizmu wydaje się najbardziej otwarty na kwestie religijne, choć Bóg to dla niego coś spoza świata, co w świat nie ingeruje.

Zakończę radą, by podczas lektury robić notatki i rozpatrywać poszczególne pojęcia w kontekście innych pojęć. Jeśli nie będziecie wplatać  tez w jedną spójną sieć, łowiącą kolejne tezy, to te kolejne tezy będą wam przelatywać przez zbyt duże oczka i nic z tego nie wyniesiecie. No i jeśli nie interesujecie się dokładniej ontologią albo filozofią języka, to nie katujcie się tym. Przeczytajcie jakieś opracowanie, tyle wam starczy.

Bardzo ciężko jest powiedzieć cokolwiek o Traktacie. Z jednej strony jest to  genialne dzieło zarówno ze względu na treść, jak i jego oddziaływanie na współczesną filozofię. Z drugiej zaś strony z wieloma rzeczami nie mogę się zgodzić, a projekt idealnie przejrzystego dzieła z ponumerowanymi tezami nie zakończył się wcale sukcesem. Nie tylko od Traktatu odbijają się ...

więcej Pokaż mimo to

9

Cytaty

Więcej
Ludwig Wittgenstein Tractatus logico-philosophicus Zobacz więcej
Ludwig Wittgenstein Tractatus logico-philosophicus Zobacz więcej
Ludwig Wittgenstein Tractatus logico-philosophicus Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd