Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Elżbieta 
Wielbicielka książek oraz mocnej, czarnej herbaty.
39 lat, kobieta, Częstochowa, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 4 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-14 21:41:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Żaby i anioły (tom 1)

Przyjemna lektura „rozrywkowa”.
O tym, jak dobiegająca czterdziestki kobieta zostaje porzucona przez męża i cóż… dość niespodziewanie dla siebie samej nagle musi sobie radzić sama. Z utratą nie tylko męża, ale też mieszkania, z kłopotami finansowymi, wychowywaniem nastoletniej córki oraz z trudami codziennej egzystencji. I choć czasem porywa się z motyką na słońce, choć niekiedy jej decyzje są...
Przyjemna lektura „rozrywkowa”.
O tym, jak dobiegająca czterdziestki kobieta zostaje porzucona przez męża i cóż… dość niespodziewanie dla siebie samej nagle musi sobie radzić sama. Z utratą nie tylko męża, ale też mieszkania, z kłopotami finansowymi, wychowywaniem nastoletniej córki oraz z trudami codziennej egzystencji. I choć czasem porywa się z motyką na słońce, choć niekiedy jej decyzje są spontaniczne i na pozór pozbawione sensu, to dzięki wrodzonemu pogodnemu usposobieniu i pomocy przyjaciół całkiem nieźle udaje jej się pokonać wszelkie trudności (zarówno te prawdziwe, jak i domniemane), a to, co jednego dnia jest powodem do żalu i rozpaczy, chwilę później obraca się ku dobremu
Nasza bohaterka jest roztrzepana, kiepsko zorganizowana i zwykle zmienia zdanie z szybkością światła, ale dzięki sporej dawce poczucia humoru oraz samokrytyki ciężko jej nie polubić.
Książka napisana dowcipnie, lekko, no i tak prawdziwie. Nie wszystko jest cudne i ponad miarę wysłodzone, a wydarzeniom daleko ideału. Np. starania Judyty o to by stać się piękną, elegancką i zadbaną (oraz koniecznie szczupłą) wersją siebie samej zwykle kończą się przygodami w stylu: paradowanie po mieście w rozmazanym makijażu, nietrafiona fryzury, kosztująca fortunę, czy wylądowanie twarzą w trawie będąc odzianą jedynie w koszulę nocną, a wszystko to w środku dnia i przy świadkach…. Zabawne i napawające otuchą. Dające nadzieję na happy end dla każdego.
Polecam jako niezawodny „czasoumilacz”.

pokaż więcej

 
2018-05-09 19:54:58
Ma nowego znajomego: Daria
 
2018-05-09 10:21:53
Ma nowego znajomego: Asia
 
2018-05-09 10:18:18
Ma nowego znajomego: Sol
 
2018-05-08 21:23:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Jak ktoś to już słusznie przede mną zauważył, książka jest pokaźna objętościowo, ale zawiera stosunkowo mało treści- duża czcionka i sporo pustych przestrzeni niepotrzebnie nadmuchują niewielką w gruncie rzeczy książeczkę.
W pojedynczych przypadkach znajdziemy w niej ciut bardziej rozbudowane rozdziały, ale w przeważającej większości to tylko kilkustronicowe notatki, które rzucają jakieś...
Jak ktoś to już słusznie przede mną zauważył, książka jest pokaźna objętościowo, ale zawiera stosunkowo mało treści- duża czcionka i sporo pustych przestrzeni niepotrzebnie nadmuchują niewielką w gruncie rzeczy książeczkę.
W pojedynczych przypadkach znajdziemy w niej ciut bardziej rozbudowane rozdziały, ale w przeważającej większości to tylko kilkustronicowe notatki, które rzucają jakieś światło na problem, nic poza tym. Za mało analizy, bodaj jednej opinii specjalisty od leczenia fobii, brak odniesień do tego, jak te wszystkie lęki rzutowały na życie i pracę twórczą naszych bohaterów. Jak dla mnie, to temat potraktowano po łebkach, a szkoda, bo wart jest głębszego opracowania. I takie wyliczenia w stylu: „ten był alkoholikiem, tamten seksoholikiem, a ktoś inny jeszcze pracoholikiem” nie tylko nie satysfakcjonują, ale wręcz rozczarowują.
Przeciętna. I to mocno.

pokaż więcej

 
2018-05-08 21:17:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Przyznam, że po tak solidnie wydanej książce spodziewałam się zawartości o znacznie wyższym poziomie.
Tymczasem otrzymałam ni mniej ni więcej tylko zapis z romansu pomiędzy Edgarem Allanem Poe i Frances Osgood. Który, co warto zauważyć, jest tylko domniemanym romansem i niektórzy badacze go nie potwierdzają. Jednak, jak wynika z książki, autorka jest przekonana, że związek ten przez chwilę...
Przyznam, że po tak solidnie wydanej książce spodziewałam się zawartości o znacznie wyższym poziomie.
Tymczasem otrzymałam ni mniej ni więcej tylko zapis z romansu pomiędzy Edgarem Allanem Poe i Frances Osgood. Który, co warto zauważyć, jest tylko domniemanym romansem i niektórzy badacze go nie potwierdzają. Jednak, jak wynika z książki, autorka jest przekonana, że związek ten przez chwilę jednak istniał i opisuje nam swoją własną koncepcję tego, jak się narodził i w jaki sposób się zakończył. Problem w tym jednak, że jeśli z książki wytniemy szereg znanych nazwisk i trochę wiedzy na temat epoki, w jakiej przyszło żyć naszym bohaterom, to otrzymamy romans, jakich wiele. Jedyna różnica polega na tym, że zdradzani małżonkowie są świadomi tego, co się dzieje wokół nich i w efekcie otrzymujemy coś na kształt „układu” z czterema wiadomymi.
Nie wiem, czy taki był zamysł autorki, ale ja bardziej niż losami Frances, przejęłam się historią jej przyjaciół, którzy spętani konwenansami za fasadą perfekcyjnego związku skrywają swoje niechlubne tajemnice. I żałuję, że ten wątek nie został poprowadzony do końca, albo nie został podsumowany przez samą pisarkę choć jednym zdaniem.
Jak dla mnie: za mało dramatyzmu, postacie jakieś takie niemrawe, nie wyłączając z tego grona Edgara Allana Poe, górnolotne słowa użyte do opisania rzeczy prostych i płytkich.

Generalnie do przeczytania, ale bez fajerwerków.

pokaż więcej

 
2018-05-08 21:12:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Lektura z rzędu takich lekkich, łatwych i przyjemnych.
Pomimo przewrotnego tytułu książki (bo z nim akurat się nie zgadzam), całość czyta się dobrze. Może pierwsza część w którymś momencie zaczyna z deczka nużyć, ale na szczęście zaraz po tym następuje nagły zwrot akcji i wydarzenia znowu nabierają prędkości.
Pozycję można by podsumować lakonicznym stwierdzeniem: nigdy nie wiadomo kiedy jesteś...
Lektura z rzędu takich lekkich, łatwych i przyjemnych.
Pomimo przewrotnego tytułu książki (bo z nim akurat się nie zgadzam), całość czyta się dobrze. Może pierwsza część w którymś momencie zaczyna z deczka nużyć, ale na szczęście zaraz po tym następuje nagły zwrot akcji i wydarzenia znowu nabierają prędkości.
Pozycję można by podsumować lakonicznym stwierdzeniem: nigdy nie wiadomo kiedy jesteś myśliwym, a kiedy zwierzyną łowną. A czasem, jak nam udowadnia autor, można błyskawicznie i ku swojemu zaskoczeniu przeskoczyć z jednej pozycji na drugą.
Do przeczytania.

pokaż więcej

 
2018-04-25 19:51:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Po dobrym pierwszym tomie i słabszym drugim, sięgnęłam po część trzecią serii o duecie Bodenstein- Kirchhoff i tym razem jestem usatysfakcjonowana.
Sprawa od początku nie wydaje się łatwa, a prowadzenie śledztwa przez sam fakt, że zamieszani są w nią persony arystokratycznego pochodzenia, do tego często gęsto z pierwszych stron gazet, to droga przez mękę.
A kiedy jeszcze na jaw wychodzą bardzo...
Po dobrym pierwszym tomie i słabszym drugim, sięgnęłam po część trzecią serii o duecie Bodenstein- Kirchhoff i tym razem jestem usatysfakcjonowana.
Sprawa od początku nie wydaje się łatwa, a prowadzenie śledztwa przez sam fakt, że zamieszani są w nią persony arystokratycznego pochodzenia, do tego często gęsto z pierwszych stron gazet, to droga przez mękę.
A kiedy jeszcze na jaw wychodzą bardzo wstydliwe fakty z przeszłości lokalnych prominentów, wzmagają się polityczne naciski, prawnicy wytaczają swoje działa, a kolejne osoby rozstają się z życiem w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach, to już w ogóle ocieramy się o istny Armagedon.
I choć policja raczej nie jest w swojej najwyższej formie, a trup ściele się gęsto, to w końcu dochodzimy do sedna sprawy i wszystko trafia na swoje miejsce.

Przyznaję, że spodobała mi się historia stworzona przez panią Neuhause, zakorzenienie intrygi w czasie drugiej wojny światowej i na „ziemiach utraconych”, czyli w dawnych Prusach Wschodnich. A najbardziej cenię sobie przedstawienie wydarzeń sprzed teraz już ponad siedemdziesięciu lat nie z perspektywy narodu, ale człowieka. Człowieka, który niezależnie od pochodzenia i miejsca urodzenia, jest dobry, albo zły. Kocha, albo nienawidzi. Przebacza, albo się mści… A które uczucie przeważy i zdeterminuje nasze życie, zależy tylko od nas samych.
Zakończenie trochę melodramatyczne, ale zgodne z moją ulubioną zasadą dotyczącą kryminałów: „była zbrodnia, to i kara musi być” więc się nie czepiam zanadto. :)
Polecam.

pokaż więcej

 
2018-04-22 10:44:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Jak rzadko kiedy, tak w przypadku książek Nele Neuhause postanowiłam trzymać się chronologii. Wobec tego po części pierwszej, która bardzo mi się podobała sięgnęłam po kolejną i tutaj trochę się rozczarowałam. Głównie mnogością wątków i potencjalnych sprawców. Przyznaję, że od nadmiaru podejrzanych w niektórych momentach zakręciło mi się nieco w głowie. Obawiam się, że jeśli ktoś nie przeczyta... Jak rzadko kiedy, tak w przypadku książek Nele Neuhause postanowiłam trzymać się chronologii. Wobec tego po części pierwszej, która bardzo mi się podobała sięgnęłam po kolejną i tutaj trochę się rozczarowałam. Głównie mnogością wątków i potencjalnych sprawców. Przyznaję, że od nadmiaru podejrzanych w niektórych momentach zakręciło mi się nieco w głowie. Obawiam się, że jeśli ktoś nie przeczyta całości za jednym zamachem, czy będzie nie dość skupiony w trakcie lektury, to może się trochę pogubić. Jakby tego było mało, to całe dochodzenie wydało mi się nadzwyczaj chaotyczne. Policjanci podążają jedną ścieżką tylko po to, aby za chwilę ją porzucić (czasem tylko na chwilę, a niekiedy na stałe), na siłę dopasowują fakty do swoich teorii i ładują do aresztu każdego, kto się nawinie pod rękę. Słowem: błądzą po omacku do ostatniej chwili. I to dosłownie.

Kolejna rzecz, która mi się nie spodobała, to wstawki dotyczące życia prywatnego pani detektyw. Te zwyczajnie wzbudziły mój niesmak. Spoufalanie się ze świadkami, a być może nawet głównymi podejrzanymi o morderstwo w trakcie prowadzenia śledztwa wydało mi się szalenie nieprofesjonalne. Do tego te rozterki, szlochy, płacze, totalny brak rozsądku i rozedrganie emocjonalne bardziej pasują mi do nabuzowanych hormonami nastolatków, niż do dorosłej, rozsądnej i opanowanej dotąd kobiety.

I to nie jedyny zgrzyt jeśli chodzi o działanie policji opisane w tej części. Informowanie przesłuchiwanego o tym, że jego żona ma romans i jakby tego było mało, ujawnianie kto jest jej kochankiem wydaje mi się poniżej poziomu krytyki. Ja rozumiem, że policjant to też człowiek i może mu się nie podobać, że ktoś tam nie jest ani taki miły, ani doskonały, na jakiego się kreuje, ale wiadomości de facto poufne, jakie uzyskali w trakcie dochodzenia powinny takimi pozostać. W końcu to nie jest policja obyczajowa, tylko kryminalna. I jeśli kochankowie mają alibi, które ich wyklucza z grona potencjalnych sprawców, to po jakiego licha roznosić plotki po okolicy? Chyba, że goście liczą na to, że zdradzanego męża szlag trafi i poleci się krwawo zemścić na niewiernej żonie, tudzież jej kochanku, a oni będą mieć kolejną (tym razem łatwą) sprawę do rozwiązania :)

Tym razem więc ocena całości nie powala, ale pomimo tego sięgnę po trzecią część. Może będzie lepsza?....

pokaż więcej

 
2018-04-19 21:02:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Bez wątpienia pani Quinn udało się stworzyć świat, do którego miło się wraca- taka jest moja konkluzja po przeczytaniu ostatniej dla mnie (aczkolwiek chronologicznie to chyba dopiero piąta część cyklu) książki o licznej rodzinie Bridgertonów. Niezależnie od opowiadanej historii, mniej lub bardziej prawdopodobnej, mniej lub bardziej interesującej, mniej lub bardziej porywającej nie można... Bez wątpienia pani Quinn udało się stworzyć świat, do którego miło się wraca- taka jest moja konkluzja po przeczytaniu ostatniej dla mnie (aczkolwiek chronologicznie to chyba dopiero piąta część cyklu) książki o licznej rodzinie Bridgertonów. Niezależnie od opowiadanej historii, mniej lub bardziej prawdopodobnej, mniej lub bardziej interesującej, mniej lub bardziej porywającej nie można odmówić uroku alternatywnej rzeczywistości, w którą nieodmiennie przenosi nas pisarka.
Jeśli pisze o mężczyznach, to są oni uczciwi, odpowiedzialni, honorowi i do tego nieodmiennie skonstruowani według schematu: pozornie gruboskórni, przy bliższym poznaniu okazują się wrażliwi i delikatni, do tego jeśli nie uderzająco przystojni, to najmarniej doskonale zbudowani, o nieprzeciętnym poczuciu humoru, ewentualnie romantycy pierwszej klasy.
Nie gorzej wypadają przy nich kobiety (przynajmniej w większości przypadków). Jeżeli nie zostały uznane za uderzające piękności, to i tak bez trudu można się w nich dopatrzyć szczegółów wartych uwagi. A jeśli do tego dołożymy nieprzeciętną inteligencję, nienaganne wychowanie oraz wrodzoną klasę, to nie ma się co dziwić, że spośród grona tych wspaniałych mężczyzn zawsze znajdzie się jakiś bardziej bystry od pozostałych, który w końcu dopatrzy się tego wszystkiego w jakiejś damie i zapragnie ją poślubić.
Bajka? Owszem, ale wyjątkowo przyjemna, zawsze z happy endem, no i fajnie napisana: z poczuciem humoru i polotem, dzięki czemu nie tylko się nie nudzimy, ale po przeczytaniu ostatniej strony żałujemy, że to już koniec.
„Oświadczyny” w moim odczuciu nie są najlepszą częścią sagi, lecz i tak spędziłam przy książce bardzo miłe chwile. Doskonała lektura relaksacyjna.

pokaż więcej

 
2018-04-19 20:56:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Bridgertonowie (tom 4) | Seria: Romanse Sprzed Lat

Po dłuższej przerwie wróciłam do rodziny Bridgertonów książką, na którą dłuższą chwilę polowałam i po której sporo sobie obiecywałam. Wydawało mi się, że wieloletnia znajomość, może nawet przyjaźń przeradzająca się w miłość daje autorce niezłe pole do popisu. Tymczasem, no cóż… Jest miło i słodko, jak to w tego typu literaturze, świat brytyjskiej arystokracji wykreowany przez panią Quinn aż... Po dłuższej przerwie wróciłam do rodziny Bridgertonów książką, na którą dłuższą chwilę polowałam i po której sporo sobie obiecywałam. Wydawało mi się, że wieloletnia znajomość, może nawet przyjaźń przeradzająca się w miłość daje autorce niezłe pole do popisu. Tymczasem, no cóż… Jest miło i słodko, jak to w tego typu literaturze, świat brytyjskiej arystokracji wykreowany przez panią Quinn aż roi się od ludzi uczciwych, honorowych i nadzwyczaj urodziwych, a zawierane związki często gęsto nie są małżeństwami z rozsądku, lecz podyktowane zostają głosem serca. Uroczo i cukierkowo, lecz… przyznam szczerze, że po częściach wcześniejszych, w których postacie Colina i Penelope również się pojawiły, i nie czarujmy się, które zdążyłam polubić, spodziewałam się czegoś więcej. Jakiejś bardziej wyszukanej fabuły, bardziej finezyjnej koncepcji na losy tej dwójki, nieoczekiwanego zwrotu akcji, który dobrych znajomych zamieni w parę narzeczonych. Tymczasem, jak dla mnie wszystko potoczyło się zbyt szybko i gładko, niemal bez przeszkód i stąd mój niedosyt.
Nie zmienia to faktu, że książka stanowi dobre uzupełnienie całego cyklu i dla wielbicielek gatunku oraz całej sympatycznej rodzinki jest to lektura obowiązkowa :)

pokaż więcej

 
2018-04-19 20:53:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Mickey Haller (tom 4)

Książka z rzędu tych, których akcja toczy się głównie na sali sądowej. Mamy więc przygotowania do procesu, przesłuchania świadków, podważanie jednych dowodów, poszukiwania kolejnych, wzbudzanie wątpliwości u sędziów przysięgłych, no i przede wszystkim wzajemne rozgrywki pomiędzy oskarżeniem, a obroną. Jeśli ktokolwiek się łudził, że do sądu przychodzi się po sprawiedliwość, to po przeczytaniu... Książka z rzędu tych, których akcja toczy się głównie na sali sądowej. Mamy więc przygotowania do procesu, przesłuchania świadków, podważanie jednych dowodów, poszukiwania kolejnych, wzbudzanie wątpliwości u sędziów przysięgłych, no i przede wszystkim wzajemne rozgrywki pomiędzy oskarżeniem, a obroną. Jeśli ktokolwiek się łudził, że do sądu przychodzi się po sprawiedliwość, to po przeczytaniu „Piątego świadka” dojdzie do wniosku, że był naiwny niczym dziecko. Bo w procesie nie chodzi o sprawiedliwość, tylko o kolejną wygraną na koncie. To jest priorytet dla każdej ze stron. I ani prokurator, ani obrońca nie cofną się przed żadnym zagraniem, które może ich zbliżyć do wygrania procesu. A że przy tym na wolność wyjdzie winny zabójstwa, czy zostanie skazany jakiś pechowiec, który znalazł się w najmniej odpowiednim miejscu i czasie, to już zupełnie inna bajka….

Książka napisana ze znajomością prawa USA, nudnawe i nie wnoszące wiele do sprawy przesłuchania zostały skromnie i bardzo umiejętnie podsumowane kilkoma zdania, wstawki o życiu prywatnym głównego bohatera dają trochę odpocząć od wydarzeń na sali sądowej, a cała historia została dobrze wymyślona.
Może czyta się ją bez dreszczyka emocji, czy wypieków na twarzy, niemniej jednak nie nudziłam się przy lekturze ani trochę.
Do przeczytania.

pokaż więcej

 
2018-04-06 20:43:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Ciekawa wariacja na temat tego jakby to było, gdyby było…
Para staruszków zmęczona życiem, swoim stanem zdrowia, a także samymi sobą wzajemnie przy okazji celebrowania okrągłej rocznicy zastanawia się, czy gdyby dostali kolejną szansę od losu, to przeżyliby swoje życie dokładnie tak samo. Jak się okazuje, szybko mogą się o tym przekonać, bo już następnego ranka budzą się o całe pięćdziesiąt...
Ciekawa wariacja na temat tego jakby to było, gdyby było…
Para staruszków zmęczona życiem, swoim stanem zdrowia, a także samymi sobą wzajemnie przy okazji celebrowania okrągłej rocznicy zastanawia się, czy gdyby dostali kolejną szansę od losu, to przeżyliby swoje życie dokładnie tak samo. Jak się okazuje, szybko mogą się o tym przekonać, bo już następnego ranka budzą się o całe pięćdziesiąt lat wcześniej. Co ciekawe, z całą wiedzą i doświadczeniem osiemdziesięcioletnich ludzi. I po raz kolejny muszą podjąć kluczowe dla swojej przyszłości decyzje. Lepsze, gorsze, inne, ale czy prowadzące do innego finału?...
Stety, bądź niestety realia, do jakich się przenieśli są jakąś alternatywną rzeczywistością w odniesieniu do znanego nam PRL-u. Armia Czerwona wyniosła się z Polski przed laty, urzędującym prezydentem jest Eugeniusz Kwiatkowski, przedwojenny wicepremier i minister, Polska zawarła sojusz z Francją (tyle, że chyba lepszy interes na tym zrobili nasi sojusznicy niż my), a nazwiska takie jak Gierek, czy Jaruzelski są kojarzone z opozycją.
Podziwiam pomysłowość autora, że stworzył całkiem inną powojenną historię Polski, ale miejscami przez nadmiar polityki, politycznych dyskusji i tego całego politycznego bełkotu czułam się zwyczajnie znużona. Wychodzi na to, że nawet jeśli jest to tylko polityka zmyślona, to mało mnie ekscytuje, a częściej wnerwia. Wolałabym, żeby autor skupił się bardziej na życiu prywatnym bohaterów.
Jak to u Miłoszewskiego bywa, książka zawiera sporo poczucia humoru, który uwielbiam, dużą dozę krytycyzmu wobec naszych narodowych przywar, ale podaną w lekko strawnym sosie. Dzięki temu fajnie się ją czyta i chociaż ma słabsze momenty, to warto po nią sięgnąć. Jak zawsze.

pokaż więcej

 
2018-04-06 20:42:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Tom Thorne (tom 12)

Książka o mocno depresyjnym klimacie. I to nie tylko ze względu na paskudną porę roku i jeszcze paskudniejszą pogodę. Obcowanie z seryjnym mordercą nie jest szczególną przyjemnością, a kiedy jeszcze dodatkowo na dworze ziąb, deszcz, porywisty wiatr, a człowiek nie może wrócić do ciepłego przytulnego domu, to naprawdę nic dziwnego, że naszemu głównemu bohaterowi dobry humor nie dopisuje.
Było...
Książka o mocno depresyjnym klimacie. I to nie tylko ze względu na paskudną porę roku i jeszcze paskudniejszą pogodę. Obcowanie z seryjnym mordercą nie jest szczególną przyjemnością, a kiedy jeszcze dodatkowo na dworze ziąb, deszcz, porywisty wiatr, a człowiek nie może wrócić do ciepłego przytulnego domu, to naprawdę nic dziwnego, że naszemu głównemu bohaterowi dobry humor nie dopisuje.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora i choć bezsprzecznie dobrze operuje on piórem i wspaniale oddaje ponury walijski klimat, to mój zachwyt książką jest raczej umiarkowany. Akcja toczy się niespiesznie, wydarzenia w większości nie zaskakują, a punkt kulminacyjny jakoś nie przypadł mi do gustu. No i zakończenie mocno przewidywalne…
Wykonanie więc jest niezłe, ale tak jakby brakło trochę pomysłu na interesującą fabułę.
Mimo to chętnie sięgnę po którąś z wcześniejszych części serii, żeby przekonać się, czy to nie był tylko „wypadek przy pracy”.

pokaż więcej

 
2018-04-03 20:52:13
Ma nowego znajomego: kodainka
 
Moja biblioteczka
216 214 3145
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (77)

zgłoś błąd zgłoś błąd