Arturion 
arturion.pl.tl, arturionek@blogspot.com
Patrzę jak coraz mniej zostaje świata Ludzi. Ale czy więcej jest świata Duchów? Niekoniecznie, coraz więcej jest Byleczego byle modnego. A mody dyktuje Bylektoś.
53 lat, mężczyzna, Białystok, status: Autor, dodał: 9 książek i 3 cytaty, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-14 21:49:28
Ma nowego znajomego: mercadoevy
 
2018-09-27 01:41:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Komisarz Montalbano (tom 16)

Gwiazdka mniej, ponieważ już około połowy książki przewidziałem, co jest grane.
Bardzo wysoko ocena, ponieważ kryminał jest wspaniały, i niewidomy, stary autor ciągle może uczyć młodych wszystkiego.
Przy okazji - żądam, żeby wreszcie któraś z polskich telewizji kupiła serial o Montalbano! Wprawdzie w "Tańcu mewy" sam komisarz wyrażał się o tym serialu z dystansem, ale skądinąd wiem, że to...
Gwiazdka mniej, ponieważ już około połowy książki przewidziałem, co jest grane.
Bardzo wysoko ocena, ponieważ kryminał jest wspaniały, i niewidomy, stary autor ciągle może uczyć młodych wszystkiego.
Przy okazji - żądam, żeby wreszcie któraś z polskich telewizji kupiła serial o Montalbano! Wprawdzie w "Tańcu mewy" sam komisarz wyrażał się o tym serialu z dystansem, ale skądinąd wiem, że to dobry serial.
A w tej książce jest inaczej niż we wcześniejszych. Przede wszystkim nie ma zbrodni, przynajmniej na początku. Jest dziwna historia z fanatykami religijnymi i wynikająca z niej telewizyjna prowokacja. Media na przekór policji robią widowisko ze zdeformowanej lalki erotycznej.
Tymczasem w Viganto morderstw nie ma, więc Montalbano podejmuję dziwną grę z tajemniczym korespondentem.
Fabuła piętrzy się i mnoży niespodzianki. Każdy element znajduje swoje miejsce. A w finale sam komisarz Montalbano ledwie uniknął okrutnej śmierci.
Autor, jak wspominałem, jest leciwy i niewidomy, ale to prawdziwy lider włoskiego i europejskiego kryminału. W słonecznej Italii mamy przecież Donato Carrisiego, Antonio Manziniego, a także Donnę Leon. A jednak Camilleri to właściwy numer jeden.
Oby żył jak najdłużej!

pokaż więcej

 
2018-08-30 22:31:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Jeżycjada

Zatwardzali fani "Jeżycjady" krzywią się na tę książkę. Niesłusznie. To był debiut autorki i żadnego cyklu wtedy nie planowała, więc nic dziwnego, że tom ma numer "0". Jako najwcześniejsza książka, w której występują bohaterowie późniejszej "Jeżycjady", bo przecież dwóch, a zwłaszcza syn jednego z nich, pojawia się w życiu Borejków.
Stylistycznie trochę odbiega, ale to jest jej pierwsza...
Zatwardzali fani "Jeżycjady" krzywią się na tę książkę. Niesłusznie. To był debiut autorki i żadnego cyklu wtedy nie planowała, więc nic dziwnego, że tom ma numer "0". Jako najwcześniejsza książka, w której występują bohaterowie późniejszej "Jeżycjady", bo przecież dwóch, a zwłaszcza syn jednego z nich, pojawia się w życiu Borejków.
Stylistycznie trochę odbiega, ale to jest jej pierwsza książka w ogóle! Zresztą wygrała konkurs. Czytałem ją zaraz po premierze, jako uczeń podstawówki, i wkręciła mnie. Jest ten ciepły klimat znany z późniejszej serii, jest fajna, "nowoczesna babcia" i są pomysłowe dzieciaki. Jest też wątek kryminalny, dość oryginalny, choć przecież młodzieżowy.
Czasami fani grymaszą, że to nie jest to. Ale powtarzam: jako dzieciak od tej książki zaczynałem, jako czytelnik Musierowicz, i dzięki temu chwytałem pozostałe książki pani Magdy.
W ręce i w lot!
A poza tym, obecni fani znają tylko wersję poprawioną, co może mieć znaczenie.
Sama autorka długo przeze mnie była uważana głównie za starszą siostrę Stanisława Barańczaka (znany poeta)... Teraz czasami myślę, że to pan śp. Stanisław był jej młodszym bratem :-)
Wracając do książki... wolę wersję pierwotną. Ma smaczki z epoki, dziś już niekoniecznie czytelne. Czy to poprawność polityczna zadecydowała o "napisaniu powieści na nowo". Niekoniecznie, choć trochę może. Pierwsze wydanie tak, czy owak, jest jednak dzisiaj nie do zdobycia. Ale są tacy, którzy pamiętają! ;-)
W pierwszej wersji w dniu poturbowania babci w radiu śpiewa "zespół Hagaw z solistą Andrzejem Rosiewiczem", a nie leci "rześki rock". Jeszcze jest podkreślone, iż babcia bardzo lubiła Asocjację Hagaw i solistę Andrzeja Rosiewicza. W związku z tym babcia, jako wielbicielka A. Rosiewicza, "podkręciła radio". Ale tylko to mi się kojarzy od razu ze zmian. Na forach ludzie różne rzeczy piszą. Na przykład o oblewaniu herbatą, zamiast wywalaniu jajecznicy, o "tapirach" (fryzura), które zniknęły. A nawet o morderstwie, którego w poprawionej wersji nie ma (tego akurat nie pamiętam).
Są także (często) opinie i takie, że wersja poprawiona jest słaba, a oryginalna dużo lepsza. Szczerze? Pamięć podpowiada mi to samo.
-----
No i kupiłem na Allegro pierwsze wydanie (6.99 + koszta przesyłki). Jak coś istotnego rzuci mi się w oczy, to napiszę.

pokaż więcej

 
2018-08-20 23:52:59
Ma nowego znajomego: banato
 
2018-08-20 23:37:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Oj, ludzie. Dziwią mnie jedno i dwugwiazdkowe oceny, podczas gdy ta książka przygody erotyczne Greya przebija zdecydowanie. Po pierwsze, jest fajny pomysł. Po drugie Polka długo się nie daje, choć mafioso podoba się jej od razu. Po trzecie nie sprowadza się tu wszystko do łóżka, choć, nie ma co ukrywać, w ostatecznym rozrachunku tak. Ale dzieje się i poza łóżkiem, nawet sporo!
Ciekawe...
Oj, ludzie. Dziwią mnie jedno i dwugwiazdkowe oceny, podczas gdy ta książka przygody erotyczne Greya przebija zdecydowanie. Po pierwsze, jest fajny pomysł. Po drugie Polka długo się nie daje, choć mafioso podoba się jej od razu. Po trzecie nie sprowadza się tu wszystko do łóżka, choć, nie ma co ukrywać, w ostatecznym rozrachunku tak. Ale dzieje się i poza łóżkiem, nawet sporo!
Ciekawe postaci, które można wydobyć z tła na potrzeby kolejnych fabuł.
Ja przeczytałem bez przykrości. Niektóre "momenty" przerzucałem, bo mam więcej niż szesnaście lat. ;-)

pokaż więcej

 
2018-08-08 01:10:12
Ma nowego znajomego: Breaking_Bad
 
2018-08-07 22:55:51
Ma nowego znajomego: esa
 
2018-07-29 00:32:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Komisarz Montalbano (tom 15)

Człowiek stary (teraz 93 lata - sierpień 2018), a kryminały pisze takie, że młodsi powinni się uczyć, jak użyć języka (tu brawa dla tłumaczki Moniki Woźniak), jak zawiązać intrygę, jak pokazać życie obok, jak pokazać pewne uwarunkowania w pracy... Znaczy, wszystkiego. :-)
Komisarz Montalbano mieszka i pracuje na Sycylii. Poznajemy tę wyspę nieźle, przynajmniej okolice Viganto (miejscowość...
Człowiek stary (teraz 93 lata - sierpień 2018), a kryminały pisze takie, że młodsi powinni się uczyć, jak użyć języka (tu brawa dla tłumaczki Moniki Woźniak), jak zawiązać intrygę, jak pokazać życie obok, jak pokazać pewne uwarunkowania w pracy... Znaczy, wszystkiego. :-)
Komisarz Montalbano mieszka i pracuje na Sycylii. Poznajemy tę wyspę nieźle, przynajmniej okolice Viganto (miejscowość fikcyjna). To taka Sycylia prowincjonalna, gdzie wszyscy znają wszystkich. Ci, którzy czytali inne książki Camilieriego, wiedzą, o co chodzi. I oni już są w klanie!
Bo to ten rodzaj pisarstwa, który uzależnia.
Tym razem komisarz najpierw widzi śmierć mewy, potem się miota, a potem mamy gwóźdź programu. Inaczej nie mogę, by nie zdradzić treści, a o to nie trudno, bo kryminał ten, jak zresztą i inne Camilieriego, ma grubość książek Agaty Christie! Ale to nie w grubości wielkość!
A jeszcze jest poczucie humoru. Uwielbiam!

pokaż więcej

 
2018-07-26 01:15:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Może to trudno sobie wyobrazić, ale prawie do samego ludobójstwa, bo to chyba jednak właściwe słowo, życie na Wołyniu układało się znośnie. Wiadomo - likwidacja Polski, rządy Sowietów, potem Niemców - bywało różnie. Nie tak dobrze, jak choćby przed pierwszą dziejową katastrofą wojenną, kiedy to narody Wołynia, głównie Ukraińcy (Rusini), Polacy, Żydzi, Niemcy, Czesi, Ormianie, Tatarzy, Rosjanie... Może to trudno sobie wyobrazić, ale prawie do samego ludobójstwa, bo to chyba jednak właściwe słowo, życie na Wołyniu układało się znośnie. Wiadomo - likwidacja Polski, rządy Sowietów, potem Niemców - bywało różnie. Nie tak dobrze, jak choćby przed pierwszą dziejową katastrofą wojenną, kiedy to narody Wołynia, głównie Ukraińcy (Rusini), Polacy, Żydzi, Niemcy, Czesi, Ormianie, Tatarzy, Rosjanie i inni, żyli ze sobą w zgodzie codziennej. Wtedy sąsiad był sąsiadem bez względu na wyznanie i narodowość. Gdzieniegdzie było tak nawet do ostatniej chwili... Jest wiele relacji, przecież to nie jest pierwsza relacja na ten temat. Część z bohaterek tej książki zawdzięcza ocalenie ukraińskim sąsiadom, czasem (a w jednym wypadku na pewno) tym, którzy wcześniej zamordowali resztę rodziny i polskich sąsiadów. Jest ich dziewięć. Wszystkie żyły w momencie publikacji książki i wszystkie, w chwilach, gdy rozpadał się ich świat i odchodziło w niebyt szczęśliwe (tak!) dzieciństwo były dziećmi. Małymi dziećmi. Ich ocalenie zakrawa na cud. Każda z dziewcząt opowiada swoją historię - wiele w nich podobieństw, choć każda dzieje się w innej wsi. Patrząc na wszystkie razem nie można oprzeć się wrażeniu, że ideologia i to tak zbrodnicza, jak nazizm (zbrodniczy w założeniu nacjonalizm ukraiński, typu darwinowskiego, jest jednak wcześniejszy, niż hitlerowski!), opanowała wtedy serca znacznej większości Ukraińców, za sprawą oddziaływania ich przywódców. Niewielu ostrzegło polskich sąsiadów przed mającą nastąpić rzezią. Niewielu pomagało potem się ukrywać, choć tacy byli! Księża ukraińscy nie łagodzili nastrojów, czasami wręcz przeciwnie, mimo, iż kapłani katoliccy ginęli w pierwszej kolejności i to w sposób najokrutniejszy. Prawosławni księża nie poparli rzezi, ale starali się omijać temat. Na większości Wołynia mordowali głównie prawosławni sąsiedzi (dawny zabór rosyjski), ale ich duchowni nie święcili noży, co miewało miejsce w byłym zaborze austriackim (tam przeważał kościół grecko-katolicki, zwany także już wtedy ukraińsko-katolickim). Ale to nie kościoły decydowały, tylko chora ideologia, której uległa cześć kapłanów i ich dzieci. Naziści Doncew, Bandera i Konowałeć (Konowalec) w Polsce są przeklęci (mam nadzieję, że na wieki), na Ukrainie, zwłaszcza zachodniej, niekoniecznie. A nawet często przeciwnie.
Wszystkie dziewczyny, obecnie starsze panie, podkreślają, że słynny film Wojciecha Smarzowskiego zaledwie w połowie oddaje okrucieństwo tamtych wydarzeń, a Smarzowski nie słynie z łagodnego obrazowania... Czytać koniecznie! Bo ja pisałem z nazwiska o ideologach (o sprawcach odpuściłem), a mordowali - o tym jest książka - najczęściej zwykli ludzie. Niestety.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
224 224 7600
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (117)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd