anteeekg 
33 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 godzinę temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-14 23:31:14

Obydwoje byli pewni, że ich małżeństwo nie przetrwa długo. Tak dyktowały myśli w ich racjonalnych mózgach, natomiast romantyczne serca pragnęły czegoś zupełnie odwrotnego. Ona kochała go, on kochał ją, lecz codzienność wypełniona pracą w korporacjach, ciągła pogoń za dobrobytem i chęć awansu w drabinie społecznej powodowały, że nie znajdowali czasu dla samych siebie. By odzyskać, to co... Obydwoje byli pewni, że ich małżeństwo nie przetrwa długo. Tak dyktowały myśli w ich racjonalnych mózgach, natomiast romantyczne serca pragnęły czegoś zupełnie odwrotnego. Ona kochała go, on kochał ją, lecz codzienność wypełniona pracą w korporacjach, ciągła pogoń za dobrobytem i chęć awansu w drabinie społecznej powodowały, że nie znajdowali czasu dla samych siebie. By odzyskać, to co utracone, w środku zimy wybrali się nurkować do Afryki.
Nigeryjskie morze poza niezapomnianymi wrażeniami, dał im coś jeszcze. Dał im czas, na to by pobyli sami ze sobą, by skosztowali siebie tak, jak wtedy gdy zrobili to po raz pierwszy. Wśród koralowców i muszli spoczywających na dnie oceanu znaleźli cos więcej niż niezapomniane wrażenia. Odnaleźli miłość, której o mały włos nie zabił wyścig o złudne dobra…

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-14 22:48:47

Dzień 21.Krzątając się po kuchni, w kolejny jesienny poranek zauważyłem ich po raz kolejny. Po szybkiej retrospekcji, uświadomiłem sobie pewną zależność – zawsze, gdy dostrzegam za oknem grupę tych ludzi panuje deszczowa pogoda. Z nosami kilkanaście centymetrów ponad chodnikiem, wykonują ruchy jakby starali się coś wydłubać z pomiędzy płyt chodnikowych. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby... Dzień 21.Krzątając się po kuchni, w kolejny jesienny poranek zauważyłem ich po raz kolejny. Po szybkiej retrospekcji, uświadomiłem sobie pewną zależność – zawsze, gdy dostrzegam za oknem grupę tych ludzi panuje deszczowa pogoda. Z nosami kilkanaście centymetrów ponad chodnikiem, wykonują ruchy jakby starali się coś wydłubać z pomiędzy płyt chodnikowych. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie wyglądali jak Szkoci. Ciekawe co biorą…
Dzień 35. Ci sami kolesie, o których pisałem jakiś czas temu wrócili. I o dziwo zauważyłem, że całą grupą jadą rowerami. Niby nic, a jednak – na zegarze dobijała czwarta rano.
Dzień 43. Odkryłem ich tajemnicę. Okazało się że siedzibą ich „sekty” jest pomieszczenie w piwnicy dwie klatki dalej… Zostawili otwarte drzwi po kolejnej wycieczce o 4 rano, a ja dwie godziny później też wsiadałem na rower, jadąc do pracy. Zostawili otwarte drzwi, więc zajrzałem. Na wewnętrznej stronie drzwi widniał napis „Dżdżownic fanatycy, wędkują w spódnicy!”.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-14 22:07:23

Motywacyjne nastrojenie umysłu, pełna koncentracja, odcięcie od świata rzeczywistego. Ruszam, trenuję. Robię co zaplanowałem. I właśnie wtedy przed oczami widzę moją niespełna 4-letnią córeczkę, wbiegającą do pokoju tuż po kąpieli w samej pieluszce. Na jej ustach gości okrzyk przebijający się przez muzykę płynącą ze słuchawek wetkniętych w uszy – „Jobie pomki jak tatuś!”. Po czym przyjmując... Motywacyjne nastrojenie umysłu, pełna koncentracja, odcięcie od świata rzeczywistego. Ruszam, trenuję. Robię co zaplanowałem. I właśnie wtedy przed oczami widzę moją niespełna 4-letnią córeczkę, wbiegającą do pokoju tuż po kąpieli w samej pieluszce. Na jej ustach gości okrzyk przebijający się przez muzykę płynącą ze słuchawek wetkniętych w uszy – „Jobie pomki jak tatuś!”. Po czym przyjmując śmieszną pozę jej słodkie ciałko zaczyna udawać, że ćwiczy razem ze mną. A gdy to się nie udaje włazi mi na plecy krzycząc „papataj, jadę na koniku!”. To rozbrajające uczucie sprawia, że koncentracja znika, siła ulatuje w przestrzeń a na twarzy zamiast grymasu zadziorności pojawia się uśmiech i mina rozczulenia. Ale w obliczu tych wahań uczuć, wiem jedno – zaszczepiam w dziecku miłość do sportu…

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-14 21:37:42

To było w czasach, gdy książek nie czytało się nawet, gdy były lekturami obowiązkowymi. Nikt nie pisał WIERSZY, chyba że można by tak nazwać rymowanki bazgrane sprejem po murze. POWIETRZE miało inny zapach, a młode myśli inny kształt niż te obecne. Pamiętam, że ZIEMIA była jakaś twardsza, upadki na nią bolały dużo bardziej. Początki przemiany z dziecka w postać dorosłą zraszała nie WODA, a... To było w czasach, gdy książek nie czytało się nawet, gdy były lekturami obowiązkowymi. Nikt nie pisał WIERSZY, chyba że można by tak nazwać rymowanki bazgrane sprejem po murze. POWIETRZE miało inny zapach, a młode myśli inny kształt niż te obecne. Pamiętam, że ZIEMIA była jakaś twardsza, upadki na nią bolały dużo bardziej. Początki przemiany z dziecka w postać dorosłą zraszała nie WODA, a pragnienie gasiły inne trunki. Ale na pierwszym planie zawsze była ona, bo tylko ona rozpalała w sercu OGIEŃ…

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-14 21:09:47

- Wiesz Instruktorze, ja muszę znowu to zrobić… Daj mi zezwolenie. Proszę…
- Ale dlaczego chcesz to zrobić? Ci, którzy węszą są bardzo blisko. Musimy uważać.
- Przepraszam za nadgorliwość, ale one wróciły… To trudne do zniesienia…
- Twoje wizje… Co widzisz tym razem?
- Figury, coś jakby ich kolaże i wzajemne przenikanie, one każą mi to robić… Te KRĘGI, te kwadraty, elipsy, trójkąty… One karzą…...
- Wiesz Instruktorze, ja muszę znowu to zrobić… Daj mi zezwolenie. Proszę…
- Ale dlaczego chcesz to zrobić? Ci, którzy węszą są bardzo blisko. Musimy uważać.
- Przepraszam za nadgorliwość, ale one wróciły… To trudne do zniesienia…
- Twoje wizje… Co widzisz tym razem?
- Figury, coś jakby ich kolaże i wzajemne przenikanie, one każą mi to robić… Te KRĘGI, te kwadraty, elipsy, trójkąty… One karzą… Ta geometria diabła chce bym znowu to zrobił!
- Musisz zwalczyć to uczucie, jeśli teraz ulegniesz pokusie nasza misja będzie zagrożona. Bądź silny Uczniu!
- Tak Instruktorze, masz rację, przebacz chwilę zwątpienia!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-11 09:53:58

… a gdy tylko zdmuchnąłem z niej kurz usłyszałem dziwny śmiech. Natychmiast zacząłem się rozglądać, poszukując wzrokiem osoby, która by ukradkiem mnie podglądała zaczajona za jakimś kartonem. Ale właśnie wtedy uświadomiłem sobie, ze ten śmiech wydobywał się z lampy. Chwilę po tym, jak śmiech ustał usłyszałem „Przestań! To łaskocze!” Przetarłem dłonią resztki kurzu z abażuru i w tej chwili z... … a gdy tylko zdmuchnąłem z niej kurz usłyszałem dziwny śmiech. Natychmiast zacząłem się rozglądać, poszukując wzrokiem osoby, która by ukradkiem mnie podglądała zaczajona za jakimś kartonem. Ale właśnie wtedy uświadomiłem sobie, ze ten śmiech wydobywał się z lampy. Chwilę po tym, jak śmiech ustał usłyszałem „Przestań! To łaskocze!” Przetarłem dłonią resztki kurzu z abażuru i w tej chwili z miejsca, w które wkręca się żarówkę wydobył się słup jasnego światła i wraz z nim przed moimi oczami pojawił się Gin. Stanowczym głosem oznajmił: „Jam jest Lubuski. Gin Lubuski! W zamian za uwolnienie spełnię Twe życzenie!”. Oniemiałem, poczułem się jak mały chłopiec, który pierwszy raz słyszał opowieść o złotej rybce. Ileż to razy w życiu rozmyślałem o co poprosiłbym w takiej sytuacji… Lecz teraz umysł dziecka pełen fantazji stał się umysłem dorosłego pełnym problemów dnia codziennego. Bez dłuższego zastanawiania się powiedziałem: „Jesteś Ginem z lampy – obniż rachunki za prąd!” Wszystkie faktury zniknęły a w ich miejscu pojawił się tonik, cytryna i butelka z imieniem i nazwiskiem mojego Gina.

PS. Myślicie, że żona uwierzy w tę historię?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-22 19:00:19

Z jednej strony fajnie – mógłbym kilka razy zachwycać się od nowa moimi najulubieńszymi lekturami. Z drugiej zaś strony, nie wiele dawałaby mi treść nawet tych najznamienitszych książek, skoro nie mógłbym ich pamiętać.
Rozwiązanie tego problemu widzę jedno. Nigdy bym go nie zgubił, nigdy nie zapomniał gdzie mam ulubione cytaty, fragmenty książek, czy też krótkie rysy ich fabuł gdybym...
Z jednej strony fajnie – mógłbym kilka razy zachwycać się od nowa moimi najulubieńszymi lekturami. Z drugiej zaś strony, nie wiele dawałaby mi treść nawet tych najznamienitszych książek, skoro nie mógłbym ich pamiętać.
Rozwiązanie tego problemu widzę jedno. Nigdy bym go nie zgubił, nigdy nie zapomniał gdzie mam ulubione cytaty, fragmenty książek, czy też krótkie rysy ich fabuł gdybym wytatuował je sobie na ciele. Powierzchnia skóry u dorosłego człowieka to około 1,5-2m2 tak więc miejsca na takiej „karteczce-przypominaczce” byłoby sporo…

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-22 18:53:20

Jakiś czas temu usłyszałem bardzo intrygujące pytanie: „A jaka jest według Ciebie definicja mężczyzny?”. Po kilku dniach rozmyślań doszedłem do wniosku, że nie istnieje coś takiego, jak definicja mężczyzny. Bardziej męski jest napakowany facet na siłowni, czy też wątłej budowy gość w fartuszku piekący z córką ciasteczka?
Kto według mnie zasłużył na miejsce w pierwszej setce facetów tego i...
Jakiś czas temu usłyszałem bardzo intrygujące pytanie: „A jaka jest według Ciebie definicja mężczyzny?”. Po kilku dniach rozmyślań doszedłem do wniosku, że nie istnieje coś takiego, jak definicja mężczyzny. Bardziej męski jest napakowany facet na siłowni, czy też wątłej budowy gość w fartuszku piekący z córką ciasteczka?
Kto według mnie zasłużył na miejsce w pierwszej setce facetów tego i minionego świata? Zwykły, szary Kowalski, który po pracy przytula dzieci, bawi się z nimi, wielbi swą żonę i kocha rodzinę. Taki, który nie ma możliwości wpłynięcia na losy świata, ale za to stara się być całym światem dla swych najbliższych.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-16 18:45:32

W podróży #autostopem #kierowca trochę #dziwny ale #yolo!

więcej...
 
2018-11-16 18:41:33
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam, WWK
Autor:
 
2018-11-14 17:51:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, WWK

No! No! Panie Małecki zaskoczył mnie Pan :)
Pierwszy raz w życiu doznałem dziwnego uczucia. Siedziałem w autobusie czytając książkę, a czułem się jakbym siedział w domu i układał kolejne elementy puzzli. Puzzle te nie tworzyły jednak obrazu, a historię. W tejże historii brak morderstw, brak tajemniczych postaci, czy innych elementów, które rozbudzają ciekawość w czytelniku. Jest natomiast...
No! No! Panie Małecki zaskoczył mnie Pan :)
Pierwszy raz w życiu doznałem dziwnego uczucia. Siedziałem w autobusie czytając książkę, a czułem się jakbym siedział w domu i układał kolejne elementy puzzli. Puzzle te nie tworzyły jednak obrazu, a historię. W tejże historii brak morderstw, brak tajemniczych postaci, czy innych elementów, które rozbudzają ciekawość w czytelniku. Jest natomiast coś, co sprawia, że mimo opadających w środku nocy powiek zmuszamy oczy do przeczytania "jeszcze tylko tej jednej strony". A trzeba przyznać, że (pewnie dzięki wydawcy) forma książki sprzyja szybkiemu wchłanianiu kolejnych stron.
Podzielona na kilkanaście działów, ozdobionych pięknymi rysunkami dzięki którym zatrzymujemy wzrok na kilka chwil przed rozpoczęciem dalszej lektury.
O czym opowiada "Nikt nie idzie"? Według mnie o uczuciach. Widziałem tam samotność, obok stała miłość, kilka kroków dalej szła bezinteresowna pomoc, gdzieś tam jeszcze przewinęła się radość. I właśnie stąd tak wysoka ocena - za pokazanie całej gamy uczuć w tak krótkiej powieści.
POLECAM!

pokaż więcej

 
2018-11-12 18:54:33

Zawsze lubiłem burzę. Po dziś dzień lubię wychodzić na balkon i patrzeć na zbierające się czarne chmury, czuć na skórze wzmagający się wiatr i słyszeć pierwsze krople zwiastujące nadejście tego żywiołu. Lecz jednej burzy, która nadeszła w letnie popołudnie 2003r. nie polubiłem, ale zapamiętałem na długo. Nie pamiętam co mną wtedy kierowało, ale przebywając na podwórku, wraz z pojawieniem się... Zawsze lubiłem burzę. Po dziś dzień lubię wychodzić na balkon i patrzeć na zbierające się czarne chmury, czuć na skórze wzmagający się wiatr i słyszeć pierwsze krople zwiastujące nadejście tego żywiołu. Lecz jednej burzy, która nadeszła w letnie popołudnie 2003r. nie polubiłem, ale zapamiętałem na długo. Nie pamiętam co mną wtedy kierowało, ale przebywając na podwórku, wraz z pojawieniem się na horyzoncie pierwszych oznak nadchodzącej burzy wraz z kolegą postanowiliśmy udać się do parku. Tak wiem – też nie rozumiem jak głupi mogłem być te kilkanaście lat temu. W drodze do wspomnianego parku zauważyliśmy kilka metrów przed nami parę zakochanych pchających wózek. Nie było w tym nic wartego zapamiętania, aż do momentu gdy tuż przed pchanym przez parę wózkiem spadł z drzewa ogromny konar. Ich krzyk i przerażenie wryło mi się w pamięć…

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-11 19:08:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, E-book
Autor:
 
2018-11-09 17:04:45

Klik! Klik! – Charakterystyczny dźwięk zamykanych drzwi od klatki schodowej zabrzmiał mi za plecami. Pogoda nie bardzo sprzyja spacerom, ale cóż – zakupy same się nie zrobią. Dostrzegam sylwetkę sąsiada idącą z naprzeciwka. Z lekkim uśmiechem witam go serdecznych „Dzień dobry” jednocześnie delikatnie się kłaniam. Odpowiada takim samym zachowaniem i na jego twarzy również zagościł uśmiech. Idąc... Klik! Klik! – Charakterystyczny dźwięk zamykanych drzwi od klatki schodowej zabrzmiał mi za plecami. Pogoda nie bardzo sprzyja spacerom, ale cóż – zakupy same się nie zrobią. Dostrzegam sylwetkę sąsiada idącą z naprzeciwka. Z lekkim uśmiechem witam go serdecznych „Dzień dobry” jednocześnie delikatnie się kłaniam. Odpowiada takim samym zachowaniem i na jego twarzy również zagościł uśmiech. Idąc dalej chodnikiem zatrzymuję się i przepuszczam wjeżdżający na parking samochód. Kierowca znanym wszystkim gestem dziękuje podnosząc dłoń. Docieram do sklepu, w którym robiąc zakupy postanawiam kupić po jakimś smakołyku dla każdej z moich trzech dziewczyn. Wiem, że zarówno żona, jak i każda z córek nie pogniewa się z tego powodu. Na koniec pięknie dziękuję Pani z drugiej strony lady i wracam do domu…

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-06 20:13:32

Dziadkowie mojej kuzynki zostali zesłani na Syberię. Zostali wywiezieni w nieznane strony, wiele kilometrów od domu. W sumie to dystans ten mierzono dniami, a nie kilometrami, bo te mało kto z udających się tam przymusem osób mógłby zliczyć.
Mimo, że losu nie można im pozazdrościć, to wielką otchłań smutku porównywalnego tylko do bezkresu Syberii, rozjaśniała im iskierka nadziei, wspomnienie...
Dziadkowie mojej kuzynki zostali zesłani na Syberię. Zostali wywiezieni w nieznane strony, wiele kilometrów od domu. W sumie to dystans ten mierzono dniami, a nie kilometrami, bo te mało kto z udających się tam przymusem osób mógłby zliczyć.
Mimo, że losu nie można im pozazdrościć, to wielką otchłań smutku porównywalnego tylko do bezkresu Syberii, rozjaśniała im iskierka nadziei, wspomnienie domu oraz miłość, która właśnie rozkwitała w ich młodych sercach. Wbrew wszystkiemu dziękowali też opatrzności, dzięki której nie poznali syberyjskiej tajgi jako jedni z pierwszych, gdyż tych los był jeszcze gorszy. Według ich opowieści pierwsze zesłane osoby po opuszczeniu pociągu dostawały tylko siekiery i musiały same wznieść swe schronienia nim zamarzły na śmierć. Bardzo ekstremalne temperatury panujące w tym regionie świata sprawiały też, że wystawienie jakiejkolwiek części ciała na ich działanie groziło natychmiastowym odmrożeniem, co było szczególnie ujmujące podczas czynności fizjologicznych.
Nie wspomnę już co musieli jeść by przetrwać, ale o tym nawet sami bohaterowie mej opowieści nie chcieli mówić. Niektóre wspomnienia lepiej schować na dno pamięci. Niestety kilka lat temu oboje Państwo odeszli, a wraz z nimi wiedza i opowieści których bardzo lubiły słuchać młodsze pokolenia…

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
296 83 498
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (2)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (14)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd